Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Kto tu chce dobrze? - PZLA i Lewandowski bez porozumienia

Na początku tygodnia Polska Agencja Prasowa poinformowała o rozpadzie grupy Tomasza Lewandowskiego. Trener miał nie dogadać się z Polskim Związkiem Lekkiej Atletyki. Nakreślony przez nas jeszcze jesienią czarny scenariusz niestety się ziścił. Z dnia na dzień bez opieki trenerskiej formalnie zostają medaliści MŚ: Marcin Lewandowski, Adam Kszczot i Patrycja Wyciszkiewicz-Zawadzka oraz mistrzyni Europy z 2016 roku Angelika Cichocka. Sprawdzamy u źródła te informacje i podajemy nowe szczegóły. PZLA twierdzi, że oferta poniżej 9000 złotych brutto dla trenera jest aktualna. Tomasz Lewandowski obiecuje nam obszerny komentarz w tej sprawie.


Jesienna zawierucha: Kto do kogo i dlaczego?

Zawirowania z polskimi szkoleniowcami biegów trwają praktycznie od zakończenia październikowych mistrzostw świata w Dosze. Wówczas oficjalnie zakończyli współpracę Adam Kszczot i trener Zbigniew Król. Choć sprawa ciągnęła się od połowy roku, panowie postanowili poczekać do MŚ i potem ogłosić decyzję światu. W swoich wypowiedziach przed szereg wyrwał się doświadczony szkoleniowiec, który dał wywiad na sport.interia.pl. Uprzedził tym samym oświadczenie Kszczota. Z jednej strony  elegancko wspomniał o wzajemnej utracie zaufania i życzył powodzenia w pracy z nowym coachem - Tomaszem Lewandowskim. Z drugiej wskazał przyczynę nieudanego sezonu po stronie zawodnika, wspominając, że kluczowym powodem zakończenia współpracy był konflikt wokół trenera przygotowania motorycznego Michała Adamczewskiego, którego Kszczot w swoim sztabie chciał, a Król już niekoniecznie.

Z osobą trenera Króla wiązała się też inna kontrowersja. Joanna Jóźwik, piąta zawodniczka IO w Rio na 800 m, na zakończenie pierwszego po długiej kontuzji sezonu, otrzymała od Polskiego Związku Lekkiej Atletyki ultimatum. Trzeba przy tym przyznać, że rok 2019 nie był dla niej łatwy, nie zdobyła też w nim wielu laurów poza wicemistrzostwem kraju. Udało jej się co prawda wyjść na prostą, jeśli chodzi o stan zdrowia, jednak wyniki (SB 2:02.60), co zrozumiałe, jeszcze nie nawiązywały do rezultatów z 2016 roku (PB 1:57.37). W tej sytuacji dostała od PZLA propozycję: albo szkolisz się na naszych zasadach ze sprawdzonym, uznanym i doświadczonym trenerem Królem - albo zostajesz z dotychczasowym, młodym trenerem Ogonowskim (również coachem sprintera Karola Zalewskiego, wokół którego rozpętało się zamieszanie przy okazji jego dyscyplinarnego zawieszenia). Zawodniczka pojechała na pierwszy obóz do Jakuszyc z dwoma szkoleniowcami, po czym wybrała Ogonowskiego. Stara się teraz realizować przygotowania do igrzysk bez wsparcia finansowego związku. Ma potwierdzać swoją formę w sezonie halowym. W piątek opublikujemy dłuższy wywiad z trenerem Ogonowskim, w którym poruszymy również ten temat.Wracając do Adama Kszczota. Wczesną jesienią podwójny wicemistrz świata na 800 metrów rozpoczął przygotowania do IO z Tomaszem Lewandowskim, bratem i trenerem swojego rywala-kolegi Marcina. Tym razem to PZLA wyrwał się przed szereg. Federacja ogłosiła początek współpracy, niejako licząc na to, że jakoś dogada się co do szczegółów z utytułowanym trenerem. Ten z kolei, po 15 latach w związku i mając na koncie konkretne osiągnięcia - dawał do zrozumienia, że nic nie jest przesądzone i że ostatecznie podejmie się wyzwania dopiero, gdy ustalone będą wspólnie warunki pracy. Miało się to rozstrzygnąć do końca 2019 roku.

W międzyczasie ze strony PZLA padła sugestia, by Patrycja Wyciszkiewicz-Zawadzka, podpora sztafety 4x400 m, która w jej szeregach zdobyła wicemistrzostwo w Katarze, zakończyła współpracę z Lewandowskim. Powodem, jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, miał być brak indywidualnych sukcesów. Przypomnijmy, że po latach treningów z Edwardem Motylem i pasmem (być może niezależnych) kontuzji - to z Lewandowskim Patrycja związała swój sportowy los. Sprinterka zaryzykowała, postawiła na trenera średniodystansowców i wspólnie z „Lewandowski Team" wypracowała mistrzowską formę w drodze po złoto nieoficjalnych MŚ sztafet w Jokohamie oraz srebro oficjalnych MŚ w Dosze.

Odrzucony kontrakt i list do ministra

Kika dni temu wypłynął kolejny, można odnieść wrażenie, kontrolowany przeciek. W artykule Polskiej Agencji Prasowej z 20 stycznia opisano, to, czego można się było spodziewać. Trener Lewandowski nie przyjął proponowanych przez związek warunków i nie zdecydował się na dalszą współpracę. Wysłał nawet pismo z rezygnacją do Ministerstwa Sportu.

Tym samym, według PAP, formalnie przestał być szkoleniowcem nie tylko Kszczota (zanim nawet oficjalnie zaczął), nie tylko Wyciszkiewicz (która przeszła pod skrzydła Iwony Baumgart), nie tylko Angeliki Cichockiej (która aktualnie przypisana jest do swojego męża Tadeusza Zblewskiego), ale też, co najciekawsze - brata Marcina. Tego samego, którego wychował do bieżni od kołyski, z którym bili rekordy Polski, zdobywali medale od juniora do seniora, w hali i w sezonie letnim, w tym ten ostatni - najważniejszy chyba - brąz MŚ na 1500 m.W dalszych komentarzach dla Eurosportu wiceprezes PZLA Tomasz Majewski przyznał, że rozmowy z Tomaszem Lewandowskim w kwestii pensji rozbiły się o granicę 9000 złotych brutto (plus premia za medale). Z jego słów wynika, że powyżej tej kwoty związek nie zamierza czy też nie może wydawać ani złotówki z państwowych dotacji - wszystko jedno, czy dany trener ma jednego, czy czterech potencjalnych finalistów nadchodzących igrzysk olimpijskich.

Co prawda istnieje wiele sposobów finansowej gratyfikacji pracy trenera medalistów ME i MŚ, inne związki (np. PZPN, PZN) mają inne limity i bardziej elastyczne przepisy, ale czytając wypowiedź Majewskiego odnosi się wrażenie, że możliwości negocjacji zostały wyczerpane z obydwu stron. Wiceprezes w mediach zaznacza optymistycznie, że los zawodników w kadrze nie jest przesądzony - 29 stycznia wracają ze zgrupowania w RPA i mają opowiedzieć, jak widzą swoją przyszłość.

Komunikacja jest wciąż po stronie PZLA. Sami sportowcy w miarę możliwości skupiają się na treningach w RPA. Wolą nie wypowiadać się oficjalnie w całej sprawie. Zarówno Kszczot, jak i Lewandowski mają niejasne perspektywy, choć z drugiej strony są zawodnikami na tyle doświadczonymi, że nie przestaną trenować z dnia na dzień. Znając też ich charaktery, poziom sportowy, liczne zobowiązania - niemal pewnym jest, że nie porzucą ambitnych planów na Tokio. Podobnie Angelika Cichocka, która przedstawiła swoje stanowisku na profilu społecznościowym, a naciskana przez nas z prośbą o komentarz, dała tylko znać, że woli nie zabierać głosu.


Nasze pytanie do PZLA i obiecana odpowiedź Lewandowskiego

Zadaliśmy Polskiemu Związkowi Lekkiej Atletyki kilka konkretnych pytań. Parę dni musieliśmy czekać na odpowiedź. W tym czasie pojawiły się kolejne, podawane w formie sensacji doniesienia medialne, w świetle których nasze zapytania straciły na aktualności. Nie jesteśmy wielką redakcją, więc tym bardziej miło nam, że mimo nawału obowiązków otrzymaliśmy pismo od związku, a konkretnie od Krzysztofa Kęckiego, Dyrektora Sportowego PZLA. Aby nie było nieporozumień, jego odpowiedzi przedstawiamy w niezmienionej, lakonicznej formie, tuż pod naszymi pytaniami.

 

1. Jaka jest perspektywa dalszej współpracy Tomasza Lewandowskiego z PZLA? Jakie konkretnie warunki przedstawił mu związek - a jeśli to tajemnica, proszę napisać dlaczego pozostaje to tajemnicą i czy Państwa zdaniem warunki ze strony pana Tomasza były wygórowane?
Związek przedstawił warunki współpracy na rok 2020 i są one nadal aktualne, jeśli Pan Tomasz Lewandowski wyrazi chęć współpracy.

2. Jaki jest status zawodnika Adama Kszczota? Z kim aktualnie faktycznie trenuje oraz kto jest jego formalnym trenerem z ramienia PZLA? Czy zawodnik musi potwierdzać swoją formę w sezonie halowym i na jakich zawodach? Czy zawodnik musi zostać objęty szkoleniem przez trenera wyznaczonego przez związek, jeśli tak, kto jest kandydatem? Czy zawodnik może pozostawać pod opieką trenera Lewandowskiego i nadal być szkolony centralnie?
Związek ma zaplanowane spotkanie z zawodnikami po zgrupowaniu w RPA odnośnie dalszego szkolenia do Igrzysk Olimpijskich.

3. Jaki jest status zawodniczki Patrycji Wyciszkiewicz? Jak rozumiemy trenuje z trenerką Baumgart? Czy to prawda, że warunkiem jej dalszego szkolenia było opuszczenie grupy Tomasza Lewandowskiego? Czy zawodniczka musi potwierdzać swoją formę w sezonie halowym i na jakich zawodach?
Zawodniczka potwierdziła, że rozpoczęła współpracę z Panią Iwoną Baumgart. Zawodniczka Patrycja Wyciszkiewicz jest szkolona w grupie 4x400 kobiet i trenerem odpowiedzialnym za plan organizacji szkolenia jest Pan Aleksander Matusiński.

4. Jaki jest status zawodnika Marcina Lewandowskiego? Z kim aktualnie faktycznie trenuje oraz kto jest jego formalnym trenerem z ramienia PZLA? Czy zawodnik musi potwierdzać swoją formę w sezonie halowym i na jakich zawodach? Czy zawodnik musi formalnie i praktycznie przejść do innego trenera, by być objęty szkoleniem PZLA?
Związek ma zaplanowane spotkanie z zawodnikami po zgrupowaniu w RPA odnośnie dalszego szkolenia do Igrzysk Olimpijskich.

Tomasz Lewandowski z początku nie chciał sprawy komentować - dla własnego świętego spokoju i dobra zawodników. Jednak zdanie PZLA nie jest mu do końca obojętne i zamierza swoje stanowisko przedstawić inaczej, niż w formie relacjonowanej dotychczas przez PAP i inne media.

- Rozmawiałem ze sobą. Podjąłem decyzję o szerszym komentarzu. Ale to będzie gotowe na jutro-pojutrze - powiedział nam trener.

Jakoś to będzie?

Kto tu chce dobrze? Trudno w komunikacyjnym szumie wyłowić racje, czy doszukać się wyłącznie pozytywnych intencji. Niesprawiedliwym uproszczeniem sprawy jest stwierdzenie, że rozeszło się o pieniądze, bo nic nie jest w polskiej lekkoatletyce czarno-białe. Więcej będziemy wiedzieli po odpowiedzi szkoleniowca, być może też za tydzień, po powrocie byłej już grupy Lewandowskiego z obozu w RPA (może na jakiejś konferencji prasowej, co wydaje się najbardziej wskazane).

Trener Lewandowski nie pozostaje przy tym na lodzie. Współpracuje od jakiegoś czasu z zawodnikami z innych krajów, jest zapraszany na konferencje i szkolenia na całym świecie, pełni również istotną rolę w działaniach agencji sportowej Global Sports Communication Josa Hermensa. On sobie zapewne poradzi, mimo że koniec przygody z kadrą jest dla niego bolesny. Poradzi też sobie PZLA, który ma jakiś niesprecyzowany teraz bliżej plan awaryjny na polskie biegi. W dodatku w kontekście igrzysk związek może liczyć w ciemno na sukcesy w konkurencjach rzutowych i związany z tym niezły PR.

Niestety wydaje się, że jak zwykle stracą na tym wszystkim najbardziej sami zawodnicy, których nie tylko związek i media, ale przede wszystkim kibice - ochoczo będą w sezonie olimpijskim rozliczać z formy i medali.

 

Fot. Marta Gorczyńska