Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Przerobiłem buty dla Haile Gebrselassie
Jacek Ksiąszkiewicz, popularny "yacool" to biegacz i trener ale przede wszystkim, jak pewnie powiedzą niektórzy, biegowy szaman, dla którego praca nad doskonałością techniki jest języczkiem u wagi, także u amatorów. Kilka lat temu stworzył również postać mitycznego dr Zenka który zajmuje się tuningowaniem butów biegowych. Swoje ostatnie dzieło przekazał... Haile Gebrselassie.  

Haile_boost_2_sm.jpg

Do jego ostatnich osiągnięć należy stuningowanie modelu adidas Energy Boost w rozmiarze Haile Gebrselassie i przekazanie ich wielkiemu Mistrzowi (pełną relację z tuningu oraz przekazania butów znajdziecie na naszym forum). Jak to komentuje? Zapytajmy!

Jacek, od kilku lat zajmujesz się dosyć nietypowym zajęciem. Mówisz, że "tuningujesz" buty. Inni pewnie powiedzą, że psujesz buty. Kiedy i dlaczego stuningowałeś pierwszego buta?

Pierwsze buty jakie stuningowałem, to były prototypowe startówki Ecco, w których pobiegłem maraton poznański w 2007 roku. Ecco zaczynała wtedy swoją przygodę z sektorem biegowym między innymi angażując się w sponsorowanie maratonu w Poznaniu. Dzięki ówczesnemu dyrektorowi ds. rozwoju firmy dostałem do testów bardzo obiecujący model, w którym zdecydowałem się wystartować. Mam do nich ogromny sentyment i zakładam je jeszcze od czasu do czasu, ale traktuję już raczej jako eksponat muzealny. Usunąłem z nich początkowo usztywnienia zapiętków - z prostego powodu - uwierały mnie w achillesy po dłuższym bieganiu. Potem zmieniłem kształt podeszwy i usunąłem wszystkie usztywnienia. Trzeba pamiętać, że był to jeszcze okres przed rozpowszechnieniem nurtu minimalistycznego i tak zwanego naturalnego biegania w projektowaniu butów. Dziś te startówki zaliczone byłyby właśnie do tego rodzaju obuwia biegowego.

tuning_kalenji_top.png
1. Po pierwsze nie można się spieszyć, po drugie należy zawsze zaznaczać linie po których poprowadzony będzie nóż.

2. Pierwsze cięcie rozpoczynamy zawsze od pięty.

3. Widok pięty po wycięciu naddatku.

4. Proces kontrolny pomiaru grubości odpadu (grubość może wahać się w granicach 14-17 mm).

5. Nacinamy podeszwę pod wstępne ukształtowanie czubka buta i odrywamy zbędną gumę.

6. Zaznaczamy długopisem dwie linie prowadzenia noża: na dolnej części podeszwy i jej bokach.

7. Wykonujemy kolejne cięcia: zaczynamy od śródstopia w kierunku pięty.

8. Wykańczanie podeszwy delikatnymi zebraniami naddatków.

9. Szlifowanie.

10. Korekta zapiętka, czyli wyjęcie z niego usztywnienia.

11. Efekt końcowy.

tuning_kalenji_stopka.png
Czyli do tego jak tuningować buta dochodziłeś stopniowo, tak? Bo teraz jak się patrzy na Twoje projekty to widać już pewien szablon. Czy gdybyś mógł produkować buty od zera różniłyby się czymkolwiek od siebie czy byłby po prostu jeden model ?

Początkowo moim celem nie był tuning. Nie kupowałem butów z myślą, by od razu je przerobić. Chodziło o jak najlepsze dopasowanie butów do stopy, tak żeby nic nie uwierało. W miarę dokonywania przeróbek buty "obiegiwałem", po to żeby mieć odpowiedź czy to ma sens, czy może jednak trzeba kupić nowe buty. Wyzwaniem była dla mnie wówczas ingerencja w świeży towar prosto z pudełka. Na to trzeba odwagi. Naprawdę. Zwłaszcza gdy cena pary przekracza 500 czy 600 złotych.

Z czasem nastała pewna rutyna. Obawa ustąpiła zabawie. Obecnie wybieram takie modele, które mają potencjał tuningowy w postaci dużej ilości pianki i małej ilości usztywnień w podeszwie. Tuning zrobił się metodyczny. Pewne elementy występują w nim zawsze i niezależnie od modelu z uwzględnieniem oczywiście warunków początkowych oraz możliwości jakie daje kształt surowca.

Zaprojektowanie buta od zera, to wejście poziom wyżej. Nie ma wtedy żadnych ograniczeń. Pozostaje jedynie kilka parametrów, według których powstawałaby dana konstrukcja. Wśród nich waga ciała, szerokość stopy, a także parametry związane z rodzajem nawierzchni, po której biegamy. Nie byłby to jeden model, ale gama modeli z bardzo podobnymi cechami wspólnymi.

To jakie by były cechy podobne a jakie różne? Różne, to rozumiem profil bieżnika, np szosa - trail. Tak? Wspólne - obła podeszwa pod piętą. Możesz rozwinąć te podobieństwa i różnice?

Profil bieżnika pełni takie funkcje jak dotychczas czyli ze zgrubnym podziałem szosa - trial. W przypadku tuningu butów z przeznaczeniem na trial trudniej uzyskać pożądaną przyczepność, bo z reguły musi być częściowo wycięty bieżnik z różnych względów, jak choćby z konieczności dostania się do elementu usztywniającego, zatopionego głęboko w podeszwie. W przypadku projektu już na wstępie określamy kształt bieżnika, podeszwy i przeznaczenie. Projekt od zera pozwala przynajmniej teoretycznie na większe zindywidualizowanie na przykład ze względu na wagę biegacza. Od strony konstrukcyjnej sprowadzałoby się to w zasadzie do zwiększania grubości pianki pod stopą w miarę przyrostu wagi, bez istotnych zmian kształtu całej podeszwy. Podobnie rzecz wyglądałaby ze zindywidualizowaniem szerokości podeszwy. W ten sposób mogłyby pięknie różnić się od siebie modele butów. Do tego różnorodna kolorystyka i uzyskujemy szeroką ofertę bez uciekania w nadmiernie techniczne szczegóły i podziały.

Cechą wspólną są obłe kształty podeszwy i to widać na pierwszy rzut oka, gdy analizuje się moje prace. Do tego dochodzi elastyczność, którą poprawiam jak to tylko możliwe, usuwając z podeszwy i cholewki wszelkie usztywnienia z tworzywa sztucznego. Projekt od zera posiadałby takie same cechy.

Czyli amortyzacji umieściłbyś jednak sporo? Mówię o bucie projektowanym od zera? I jak dużo pod pietą? Jak dużo pod śródstopiem? Jak byłby "drop" :) ?

W moim projekcie zastosowałbym podobną wysokość podeszwy pod śródstopiem i piętą. Grubość amortyzacji uzależniona od wagi, a także dystansu jaki chcemy pokonać na przykład na zawodach. Tak skonstruowana oferta zaciera nieco różnice pomiędzy butami startowymi i treningowymi.

Twoje projekty są zazwyczaj opatrzone pewną historyjką, dosyć smieszną, choć pewnie nie dla producentów. Z butami rozprawia sie Dr. Zenon. Skąd sie wzięła nazwa Zenon dla Twojego tuningowego Alter Ego?

Zenon to już postać kultowa w środowisku tunerów, a jego wyroby zyskały nawet własną nazwę - zenki. Historie jakie towarzyszą skrupulatnym fotorelacjom z procesów przerabiania butów oparte są często na sytuacyjnej grze słów, autoironii, ale też trawestacji przekazu kampanii reklamowych firm obuwniczych.

Dr Zenon Marabut, bo tak brzmi pełny pseudonim artystyczny, powstał ze splotu kilku wydarzeń i okoliczności. Imię pochodzi od rzeczywistej postaci, pana w średnim wieku, który przypadkiem znalazł się na mojej drodze, a konkretnie na murawie stadionu lekkoatletycznego. Pan biegał wówczas w ciężkich, twardych trepach po trawie. Na sugestię, by spróbował na boso, zareagował entuzjastycznie. Tak mu się spodobało, że po kilku kilometrach z promiennym uśmiechem przedstawił się - Zenek jestem.

Formalnością był już wybór imienia, gdy na jednym z pudełek po butach reeboka przeczytałem oryginalną i dość osobliwą nazwę: "Zenon Runner".

Po imieniu przyszedł czas na tytuł naukowy. Dziś już nikt poważnie nie traktuje człowieka jeśli ten nie jest ekspertem. W moim przypadku ekspertem z Instytutu Sportu, a najlepiej z jakiegoś zachodnioeuropejskiego Instytutu Biomechaniki, w którym bada się prototypowe systemy wspomagające bieganie w butach i publikuje sponsorowane wyniki.

Z czasem, gdy doktor Zenon doprowadził swoje metody pracy do wirtuozerii, zauważył że dotyk w tuningu jest najlepszym sposobem osiągnięcia perfekcji formy. Jego buty zdawały się być odlotowe i unikatowe niczym białe kruki. Stanęło więc na Mara-bucie.

Czy przez te lata pracy z butami wyrobiłeś sobie jakieś zdanie na temat poszczególnych marek? Czy są jakieś szczególne cechy które powodują, że ich buty się od siebie wewnętrznie różnią ? Czy któreś wydały Ci się szczególnie interesujące, ciekawe do tego stopnia, że do ich tuningowania przystępujesz z ekscytacją?

Obecnie wiele firm próbuje poszerzać swoją ofertę i coraz trudniej określić cechę charakterystyczną, która dominowałaby i odróżniała jedną markę od innych. Może marka Mizuno ze swoim systemem wave praktycznie uniemożliwiającym tuning jest takim wyróżnikiem, albo epizodyczna technologia Reebok ZigTech rodem z NASA, która skutecznie opiera się nożowi doktora Zenona. Z nowości na rynku, należy wymienić oczywiście technologię boost Adidasa lecz trudno formuje się ich piankę. Natomiast bardzo perspektywiczna i o dużym potencjale tuningowym jest linia Faas Pumy. Fantastycznie pracuje się też z zeszłorocznym modelem Nike Flex Experience.

To przejdźmy do boostów. Od razu miałeś pomysł, żeby zrobić buty akurat dla Haile czy to wyszło później?  

Moja przygoda z Haile Gebrselassie rozpoczęła się w Berlinie. To była taka seria maratonów z jego udziałem. Rok w rok i co rok rekord. Za którymś razem pomyślałem sobie, że taki rekordzista świata i zarazem twarz marki Adidasa ma bardzo ograniczony wybór butów. Wtedy na topie była startówka Adizero, którą promował. Jednak tuningowanie startówki jest dość trudne. Zrobiłem pierwszą próbę na życzenie kolegi, który kupił sobie ten model. Wyszło ok, ale bez fajerwerków, bo te buty są już fabrycznie wygodne i tuning w zasadzie był sztuką dla sztuki. Zarzuciłem więc ideę zrobienia butów Hailemu. Do pomysłu wróciłem w tym roku za sprawą wymarzonej wręcz okazji podczas promocji technologii boost, gdzie pierwsze skrzypce grał właśnie Gebrselassie. Promocję z jego udziałem odebrałem jako porażkę człowieka z machiną marketingową. Było mi przykro, że z wielkiego Mistrza próbuje się zrobić wciskającego towar marketingowca. Zapadła więc decyzja - przerabiam boosty dla Hailego. Problem w tym, że to była nowość, a nowość musi kosztować, żeby pokryć koszty kampanii reklamowej. Wpadłem więc na pomysł zrobienia zrzutki na forum. Odzew forumowiczów okazał się bardzo obiecujący. Do brakującej kwoty dorzucił się jeszcze Sklep Biegacza z Poznania i portal Bieganie.pl. Zostało już tylko ustalenie rozmiaru i miałem swój surowiec do pracy.

Czy z któregoś projektu (tuningu)  jesteś szczególnie dumny?

Kalenji Ekiden 50. Najprostszy i najtańszy model do samodzielnego demontażu. Można powiedzieć, że wylansowałem ten surowiec, bo wielu amatorów przerabiania butów, właśnie od tego modelu rozpoczęło swoją przygodę z tuningiem. Z Ekidenem wiąże się też ciekawa historia. W 2011 roku dostałem możliwość prezentacji stuningowanego Ekidena 50 francuskim przedstawicielom firmy. To było ciekawe doświadczenie i jak dowiedziałem się po jakimś czasie od ówczesnego dyrektora Kalenji na Polskę, Tomka Michałowskiego, pojawił się nawet pomysł wprowadzenia zenków do oferty katalogowej na 2012 rok.

Chciałbym zaznaczyć, że to czym hobbystycznie zajmuję się, nie nosi jakichś znamion nowych idei czy rewolucji na rynku. Nie stoją za tym naukowe racjonalizacje o polepszeniu naszej techniki biegania czy czegokolwiek, dzięki takim, a nie innym kształtom podeszwy. Motywem przewodnim jest uzyskanie jak najlepszego komfortu dopasowania, gdyż but nie ma nam pomagać w biegu. But ma jak najmniej przeszkadzać. 

Dziękuję za romowę.