krystian zalewski
6 marca 2022 Bartłomiej Falkowski Sport

Trójka Polaków w pierwszej dziesiątce półmaratonu Semi de Paris 2022


W niedzielę (6.03) w Paryżu odbył się Harmonie Mutuelle Semi de Paris. Całe podium półmaratonu u kobiet i mężczyzn padło łupem biegaczy z Afryki. Dla polskiego kibica ważne jest, że we francuskim biegu wzięła udział grupka mocnych Polaków, a trójka z nich skończyła w pierwszej dziesiątce. Sprawdźcie co działo się nad Loarą.

Francuski półmaraton to jedna z największych imprez biegowych we Francji. Nie inaczej było i tym razem. Bieg rozgrywany bez pacemakerów rozpoczął się spokojnie. Liderzy piątkę minęli w około 14:56. Na tyłach prowadzonej przez Kenijczyków grupy biegł Krystian Zalewski w towarzystwie m.in. Benjamina Choquerta, duathlonisty, który dwa tygodnie temu zaliczył świetne 2:09:30 w maratonie w Sewilli.

Europejczycy musili odpuścić liderom z Afryki chwilę później, a na dziesiątym kilometrze prowadzący grupę Boniface Kibiwott zjawił się w czasie 29:28. Zawodnik trenujący w grupie Juliena Wandersa w Kenii ciągnął na swoich plecach pięciu rywali.

Na siódmym miejscu podążał samotnie Krystian Zalewski mijając dychę w 30:13 z przewagą kilku sekund nad kolejnymi zawodnikami. Przewagę tę, zawodnik z Goleniowa, stracił na kolejnych kilometrach i na znaczniku piętnastego kilometra miał już na plecach i Choquerta z Francji i Austriaka Timona Theuera, który na ten bieg zjechał prosto z obozu w Kenii.

Trasa w stolicy Francji, szczególnie w końcowej fazie, jest dość trudna. Właśnie wtedy od Zalewskiego oderwał się Francuz korzystając z tego, że przez kilka kilometrów wiózł się na plecach Polaka. Polski rekordzista w półmaratonie nie był w stanie odpowiedzieć na atak Mistrza Świata w duathlonie i przybiegł ósmy w 63:48 pięć sekund za Francuzem.

Całe podium padło łupem kenijskich biegaczy. Wygrał Boniface Kibiwott, który mimo upadku na ostatnich metrach zdołał obronić pierwsze miejsce i uzyskał 60:52. Drugi był Vincent Regon 61:18, trzeci Bernard Kimeli 61:23.

Krystian Zalewski po biegu

Po biegu zapytaliśmy Krystiana Zalewskiego o jego odczucia związane ze startem i planami na najbliższą przyszłość. Zawodnik trenera Jacka Kostrzeby zwrócił uwagę na planowane spokojne rozpoczęcie biegu. Organizatorzy przed startem uczulali przed tym, że trasa może być momentami ciężka.

Jak podkreślił nasz rozmówca również pogoda nie należała do najłatwiejszych, bo przy temperaturze rzędu 1-2 stopni, chłodny wiatr obniżał odczuwalną temperaturę do -5.

Zalewski od drugiego kilometra biegł sam lub prowadząc grupę i nie mógł liczyć na wsparcie innych biegacz poza krótkim fragmentem na czternastym kilometrze. Biegacz uważa start za zrealizowany zgodnie z założeniami.

Za tydzień startuje w Poznaniu podczas 18. Recordowej Dziesiątki gdzie zamierza powalczyć o naprawdę wartościowy rezultat. Jest pewny swojej formy, którą mają potwierdzać treningi.

Start na dziesięć kilometrów nie jest jedynym w planach Krystiana: Trwają rozmowy na temat startu w półmaratonie z możliwością walczenia o rekord życiowy, czyli także o nowy rekord kraju.

Jednak nie to na ten sezon jest priorytetem byłego wicemistrza Europy na belkach: Cale przygotowania są podporządkowane startowi w maratonie podczas ME w Monachium. Z myślą o tym będzie też przygotowywał się we francuskich górach na obozie w Font Romeu.

Panie równie mocno

Podczas francuskiej połówki pokazały się też dwie zawodniczki trenera Jacka Kostrzeby. W walce o podium liczyły się ponownie zawodniczki z Afryki. Jednak Katarzyna Jankowska, która w grudniu zaliczyła najlepszy debiut w historii polskiego maratonu, trzymała się w drugiej grupce utworzonej prze Europejki. Niewiele dalej biegła Angelika Mach. Sprawę wygranej biegaczki rozstrzygały sprinterskim finiszem idąc ramię w ramię. Z tego pojedynku zwycięsko wyszła Etiopka Nigsti Haftu 67:37. Taki sam czas został zmierzony drugiej na mecie Kenijce Joyce Tele. Podium uzupełniła jej rodaczka Brillian Kipkoech 69:18. Katarzyna Jankowska ukończyła ostatecznie na ósmym miejscu z czasem 1:11:41. Dziewiąta była Angelika Mach 1:11:51.

Wojciech Kopeć pozytywnie zaskakuje

Świetny wynik zanotował też Wojciech Kopeć, który start w Paryżu załatwił w ostatniej chwili przy okazji spraw służbowych, czyli wizyty u swoich francuskich zawodników. Trener i podróżnik osiągnął drugi wynik w karierze 66:56. Biorąc pod uwagę trudną trasę i warunki jest on bardzo wartościowy dla osoby łączącej bieganie z pracą trenera na pełny etat. Jak widać kilkutygodniowy pobyt w wysokich górach zaczyna oddawać u zawodnika, który już za nieco ponad miesiąc wystartuje w słynnym maratonie bostońskim.

Bartłomiej Falkowski
Bartłomiej Falkowski

Biegacz o wyczynowych aspiracjach, nauczyciel wychowania fizycznego i wielbiciel ciastek. Lubi podglądać zagranicznych biegaczy i wplatać ich metody treningowe do własnego biegania.