20 marca 2008 Redakcja Bieganie.pl Sport

Przełajowe Mistrzostwa Świata: Nasi juniorzy pobiegną w Edynburgu


pol524.jpg

Karolina Waszak i Krystian Zalewski z klubu UKS GMDS Barnim Goleniów będą reprezentować nasz kraj w Edynburgu podczas Przełajowych Mistrzostw Świata (30 marca). Oboje awans zapewnili sobie w Kwidzynie sięgając po złote medale mistrzostw kraju w kategorii juniorów. Karolina była pierwsza na dystansie 4 km, natomiast Krystian triumfował na 6 km.

Podobnie jak przed rokiem, kiedy to mistrzostwa świata odbywały się w Mombasie, nasz kraj reprezentowany będzie przez dwójkę juniorów. Niestety wspomnienia z ostatnich mistrzostw nie są najlepsze. Izabela Trzaskalska (MULKS Terespol), która rywalizowała z najlepszymi juniorkami na dystansie 6 km nie ukończyła swojego biegu. Podobna sytuacja spotkała Dawida Szewczyka, który startował na 8 km. Na skutek wysokiej temperatury reprezentant Budowlanych Częstochowa także zszedł z trasy i pożegnał się z rywalizacją.

W historii całych mistrzostw nasi juniorzy nie zdobyli żadnego medalu, jednak na uwagę zasługują wysokie pozycje Jarosława Cichockiego (14 w 1989, był drugi wśród Europejczyków) i Danuty Marczyk (17 w 1991, trzecia Europejka). Drużynowo nasze zespoły najwyżej klasyfikowane były na 5 (zespół juniorów, 1989) i na 8 miejscu (zespół juniorek, 1991). Wśród seniorów nasza reprezentacja ma na swoim koncie trzy medale oficjalnych mistrzostw świata: srebro Bronisławy Ludwichowskiej i brąz żeńskiej drużyny w 1975 oraz srebro Bronisława Malinowskiego w 1979 roku.

Starty naszych juniorów w Przełajowych Mistrzostwach Świata w ostatnich 10 latach (w nawiasie strata do zwycięzcy):

Mombasa 2007
Izabela Trzaskalska – nie ukończyła
Dawid Szewczyk – nie ukończył

Saint-Etienne/Saint-Galmier 2005
81. Arkadiusz Gardzielewski – 27:29 (3:30)
86. Aleksandra Nowak – 24:14 (4:02)

Bruksela 2004
30. Marcin Chabowski – 26:19 (2:18)
44. Łukasz Parszczyński – 26:44 (2:43)

Dublin 2002
67. Radosław Popławski – 26:04 (2:46)

Tegoroczni reprezentanci to podopieczni trenera Jacka Kostrzeby. Na swoim koncie mają już kilka sukcesów na arenie krajowej, a także uczestnictwo w mistrzostwach Starego Kontynentu, najpierw w Hengelo, gdzie Krystian Zalewski był ósmy na 3000 m z pprz., a Karolina Waszak dziewiąta na 3000 m, a następnie w Toro, gdzie odbywały się mistrzostwa w przełajach. Obecnie zawodnicy przebywają na obozie w Międzyzdrojach i przygotowują się do startu w Edynburgu. Bieganie.pl korzysta z okazji i pyta zawodników o start w Kwidzynie oraz plany na zbliżający się sezon.

waszak.jpgPiotr Łudzik: Po raz kolejny zostałaś mistrzynią Polski juniorek, jednak zwycięstwo w Kwidzynie nie przyszło łatwo, jak oceniasz ten start?

Karolina Waszak: Jestem zadowolona z odniesionego sukcesu, mimo to muszę przyznać, że faktycznie wygrana nie była łatwa. Na początku poniosła mnie fantazja i ruszyłam zdecydowanie za mocno. Lepiej zachowałabym się gdybym pierwsze okrążenia pokonała razem z resztą rywalek i zaatakowała po dwóch kilometrach, a nie ruszyła od razu do przodu, czego efektem był późniejszy kryzys. Jednak na szczęście, na ostatnich metrach zachowałam jeszcze wystarczająco duży zapas sił, aby wyprzedzić Marlenę Żeleźnik i ostatecznie zwyciężyć.

Do Edynburga wybierasz się ze swoim klubowym kolegą Krystianem, jakie zakładacie sobie cele na te mistrzostwa, zaatakujesz najlepszy wynik Danuty Marczyk?

Obawiam się, że o poprawę tego 17 miejsca Danuty będzie niezwykle ciężko. Tym bardziej, że do rywalizacji rokrocznie przystępuje coraz więcej zawodniczek z Afryki. Jednak bardziej niż rywalkami przerażona jestem dystansem, który będę musiała pokonać. W Kwidzynie rywalizowałyśmy na 4 km, w Edynburgu natomiast pobiegniemy aż na 6 km. Ważne będzie, aby na tak długim dystansie dobrze rozłożyć siły i nie popełnić już tych samych błędów, co w Kwidzynie i Toro, gdzie byłam 26 na przełajowych mistrzostwach Europy i gdzie również zbyt szybko pokonałam pierwsze kilometry.

Co po sezonie przełajowym?

W niedługim czasie po mistrzostwach świata w przełajach czekają mnie egzaminy maturalne, które w tym okresie są dla mnie sprawą priorytetową. Z tego też względu nie jestem pewna, czy pojadę na obóz do Predazzo, który planowany jest na kwiecień. Na szczęście zaraz po maturach czeka mnie kolejny, trzytygodniowy obóz we włoskich górach, na którym mam nadzieję szukać formy potrzebnej do uzyskania minimów na Mistrzostwa Świata Juniorów do Bydgoszczy.

Minimów?

Tak, minimów, bowiem razem z trenerem planujemy powalczyć o prawo startu w mistrzostwach na dystansie 3000 i 5000 metrów.

***

zalew.jpgPiotr Łudzik: Odniosłeś bardzo pewne zwycięstwo na mistrzostwach Polski, spodziewałeś się łatwego biegu?

Krystian Zalewski: Bieg wbrew pozorom nie był łatwy, chociażby ze względu na wymagającą trasę. Moim głównym celem w Kwidzynie było wywalczenie medalu, a to, że udało mi się wygrać cieszy mnie podwójnie. Myślę, że kluczem do sukcesu była skuteczna taktyka, która polegała na ucieczce już na pierwszym kilometrze.

Był to mój trzeci medal na mistrzostwach Polski w przełajach, wcześniej wywalczyłem srebro i złoto podczas Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w biegach przełajowych w 2005 i 2006 roku.

W Edynburgu o sukces będzie jednak trudniej.

To prawda, my jako Europejczycy będziemy mieli pewnie mało do powiedzenia w rywalizacji z zawodnikami z Kenii, Etiopii, czy innych krajów Afryki. Dodatkowym utrudnieniem będzie wydłużony dystans w stosunku do mistrzostw Polski. W Edynburgu walczyć będę bowiem na 8, a Karolina na 6 kilometrów. Jednak mogę zapewnić, że damy z siebie wszystko i postaramy się nie zawieść swoich kibiców, a start w Szkocji będzie dla nas dobrą lekcją, która zaprocentuje w przyszłości.

Po przełajach czekają was ostatnie przygotowania do sezonu na otwartym stadionie, jakie masz plany na ten rok?

Po sezonie przełajowym, w kwietniu wyjeżdżam na obóz, na którym będę przygotowywał się do uzyskania minimum na Mistrzostwa Świata Juniorów, które odbędą się w Bydgoszczy. Dodatkowo w maju czekają mnie egzaminy maturalne.

Pod jaki dystans będziesz się przygotowywał?

W dalszym ciągu chcę rywalizować na dystansie 3000 m z przeszkodami. Minimum jakie wyznaczył nam Polski Związek Lekkiej Atletyki to 8:55.0, przy minimum IAAF 9:10.0. Jak widać pomimo organizacji zawodów w naszym kraju minimum w dalszym ciągu jest wyższe od tego z Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych. Wierzę jednak, że uda mi się je osiągnąć, a doświadczenie nabyte podczas mistrzostw świata w Edynburgu przyda się w Bydgoszczy.


Źródło własne i pzla.pl.

Redakcja Bieganie.pl