5 stycznia 2012 Redakcja Bieganie.pl Sport

Noworoczna KACMISJA i jej skutki


Nowy Rok, godzina 13.00, centrum Warszawy… Tak mógłby się zaczynać dowolny horror – wszak 1 stycznia to jeden z najtrudniejszych dni w roku, obarczony potwornym dziedzictwem sylwestrowych szaleństw. Całe miasta leczą wtedy skutki dnia poprzedniego. Trudno kogokolwiek namówić do aktywności poważniejszej niż spacer po mieszkaniu.

A jednak, 1 stycznia, krótko przed godziną 13.00, pod Pomnikiem Kopernika w Warszawie stawiło się kilkadziesiąt odważnych kobiet i śmiałych mężczyzn, którzy wzięli udział w Noworocznej Kacmisji. Dopingował ich dyrektor zawodów, świetny maratończyk Mariusz Giżyński.

Nike103.jpg
Ekipa Kacmisji dopisała! (fot. Oktawian Górnik)

Najtrudniejszy bieg w roku miał nietypową formułę. Uczestnicy, podzieleni na 5 zespołów, starali się pokonać trasę pomiędzy pięcioma punktami w stolicy… jak najmniejszym nakładem sił. Zwyciężała więc, nie jak zazwyczaj, najszybsza lub najbardziej wytrzymała drużyna, ale ekipa, która zachowała największą trzeźwość umysłu i wybrała najkrótszą drogę do celu.
Szczegółowego pomiaru dystansu dokonywali, zaopatrzeni w Nike+ SportWatch GPS, Kapitanowie, którzy czuwali nad regulaminowym przebiegiem rywalizacji. Wyboru trasy dokonywali jednak sami uczestnicy. Ważne, by podczas biegu odwiedzić: (w dowolnej kolejności) Plac Zamkowy, Pałac Kultury, Pomnik Syrenki obok Mostu Świętokrzyskiego,  Plac Bankowy, Rondo de Gaulle’a i wrócić pod Pomnik Kopernika.

Dodatkowo, podczas Noworocznej Kacmisji odbył się konkurs na najciekawszą pamiątkę z sylwestrowej nocy, dlatego też niektórzy biegaczki i biegacze wystąpili w sylwestrowych kreacjach.

Nike57.jpg
Nawet Syrenka miała chętkę na bieganie (fot. Oktawian Górnik)

Śmiechu było co niemiara, szczególnie na rozsianych po Warszawie punktach kontrolnych, na których obsługa biegu przybijała pieczątki i częstowała specjalnymi, zdrowymi napitkami nieco zmęczonych biegaczy. Uczestników krzepiły: herbata gorzka, herbata słodka, sok pomidorowy, kawa oraz kefir.

Okazało się, że o zwycięstwie zadecydowały metry. Wygrała najmniej liczna drużyna (Zespół 4), prowadzona do boju przez Mateusza Jasińskiego. Zwycięska trasa o długości 7,37 km wiodła najpierw nad Wisłę, następnie w stronę Alei Jerozolimskich, Placu Defilad i Placu Bankowego, a jej ostatnim punktem był Plac Zamkowy.

Drugie miejsce, z dystansem zaledwie o 20 metrów dłuższym od zwycięzców, zajął Zespół 5 z Kapitanem Mateuszem, współtwórcą biegowych spotkań pod Pomnikiem Kopernika oraz założycielem fan page Bieganie. Warto odnotować, że Mateusz dotarł na start niemal w ostatniej chwili rowerem typu składak.

Nike55.jpg
Zawody odbywały się oczywiście przy zachowaniu zasad ruchu drogowego
(fot. Oktawian Górnik)

Na trzeciej, medalowej pozycji, dotarł na metę Zespół 3, prowadzony przez Damiana Witkowskiego, świetnego długodystansowca.
– Ekipa szybko się zintegrowała, decyzje podejmowane były demokratycznie. Wzbudzaliśmy wielkie zainteresowanie przechodniów, głównie za sprawą jednego z uczestników – Janusza, który paradował po Warszawie w stroju mlecznej krowy. Może niepotrzebnie pobiegliśmy w pewnym momencie ulicą Chmielną, ale nie żałujemy przegranej – wspomina kapitan Damian.

Nike58.jpg
Magdalenę, wyczynową biegaczkę, trzeba było stopować przed szybkim bieganiem
(fot. Oktawian Górnik)

Zespół 1, na którego czele biegła Ambasadorka Nike Magda Wierzbicka, też poradził sobie świetnie, choć musiał powstrzymywać swoją Kapitan przed zbędnymi ruchami na punktach kontrolnych. Charakterystycznymi uczestnikami tej drużyny (choć ostatecznie niesklasyfikowanymi w oficjalnym komunikacie zawodów) były dwa zimnolubne psy pociągowe, które miały zwietrzyć najlepszą trasę. Drużyna pokonała ostatecznie 7,89 km.

Nike18.jpg
Przemek, kapitan Zespołu nr 2, specjalnie na tę okazję zapuścił włosy
(fot. Oktawian Górnik)

Wreszcie Zespół 2, na którego czele biegł Przemek, na którego z kolei czole umiejscowiona była kamera ;-)… Ta ekipa odznaczyła się największym dystansem, ale kompletnie nie wpłynęło to na nastroje wewnątrz drużyny.
– Najbardziej pokrzepiła nas herbata z cukrem, serwowana na jednym punkcie kontrolnym. Mieliśmy ciekawą trasą, wiodącą między innymi tunelem pod ulicą Marszałkowską (gdzie zanikł na chwilę sygnał GPS), a zakończoną mocnym podbiegiem ulicą Oboźną. Czuliśmy się w zasadzie zwycięzcami, bo jedna z naszych zawodniczek – Sylwia, dzięki oryginalnemu nakryciu głowy, wygrała konkurs na najlepszą pamiątkę z Sylwestra, którego stawką był Nike+ SportWatch GPS – chwalił swoich Przemek.

Nike84.jpg
Dobry kefir nie jest zły! O tym wiedzą zapaleni imprezowicze-biegacze Jacek i Mateusz
(fot. Oktawian Górnik)

Ostatni w klasyfikacji zespół uzyskał wynik 7,93 km. Niestety szef teamu był tak zaaferowany, że nie wyłączył na mecie Nike+ SportWatcha GPS i trasa w rzeczywistości wyniosła ponad 15 km (aż na Kabaty), co oczywiście nie zmieniło drastycznie końcowej klasyfikacji wyścigu.

Nike33.jpg
Po nocy sylwestrowej humory dopisywały (fot. Oktawian Górnik)

Kapitanowie i ekipa Nike Running Poland serdecznie dziękuje wszystkim uczestnikom Noworocznej Kacmisji. Zwycięski zespół zostanie nagrodzony koszulkami z kolekcji Nike Running, wzbogaconymi o pamiątkowe nadruki z imprezy.

GALERIA