12 marca 2012 Redakcja Bieganie.pl Sport

– Niepotrzebnie dałem się namówić – rozmowa z Adamem Kszczotem po HMŚ


– Niepotrzebnie dałem się namówić na start w tych mistrzostwach. Posłuchałem bliskiej osoby, tak bliskiej, jak trener. I pojechałem na mistrzostwa, chociaż nie powinienem – wyznał szczerze w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Adam Kszczot.

adam_stambul_1.jpg
Adam Kszczot podczas półfinału HMŚ (źródło: iaaf.org)

Lider światowych list w biegu na 800 m (1:44.57), czwarty w Stambule na swoim koronnym dystansie (1:49.16), żałuje wyjazdu na halową imprezę.

– Nikt mi nie wierzył, kiedy mówiłem, że nie przygotowywałem się do sezonu halowego, a tym bardziej do startu w turnieju. Wiem, że nie dawano mi wiary. A tak było. I teraz wyszło – podsumował gorzko Adam.

Polak przed biegiem finałowym był bardzo skoncentrowany i zdeterminowany. Nie ukrywał, że po świetnym sezonie na hali, liczył na co najmniej podium w Stambule. Czy zawiodła taktyka? W rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Kszczot tłumaczy:

– Przy takiej dyspozycji, jaką miałem w trakcie sezonu, nie mogłem sobie pozwolić, by czołgać się gdzieś z tyłu. Powinienem spokojnie uzyskać czas w granicach 1:46:00, może 1:46:50. W samotnym biegu. Przy dobrym przygotowaniu właśnie tak powinno być. A nie było. To jedyne wytłumaczenie tego, co się stało. Poczucie zawodu oczywiście pozostało, ale mówi się trudno, życie toczy się dalej.

Taktyka odważnego biegania nie zawodziła Adama w najlepszych halowych biegach, w których to ustanawiał rekordy kraju na 600 m i 800 m. Wtedy był w pełni formy. W Stambule, gdzie w wolnym biegu finałowym wszyscy zawodnicy byli równie szybcy, zabrakło mocy na końcowych metrach. Adam nie żałuje jednak swojej taktyki.

– Musiałem podjąć decyzję, by przesunąć się do przodu. I to była dobra decyzja. Po 600 m pokonanych mniej więcej w 1:22.00 ostatnią dwusetkę powinienem przebiec w 25,5 s. Z zamkniętymi oczami. Nie przebiegłem. To mówi wszystko. Nie mam już więcej nic do powiedzenia o tych mistrzostwach.

Kszczotowi, który zdążył przyzwyczaić kibiców do zdobywania medali na niemal każdej prestiżowej imprezie, po Stambule pozostał żal.

– W tym czasie, kiedy tu biegałem, mogłem spokojnie wypoczywać. Tak jak było to na początku w planach. A teraz plan troszeczkę się posypał. Tego żałuję – wyznał.

Już niedługo, bo 16 marca Adam Kszczot  wybiera się na zgrupowanie do portugalskiego Monte Gordo. Teraz rekordzista Polski powinien solidnie wypocząć, jak najszybciej zapomnieć o Stambule i spokojnie przygotowywać się do najważniejszej imprezy w sezonie – Igrzysk Olimpijskich. A co będzie robić w najbliższych dniach?

– Nie wiem jak będą wyglądały najbliższe dni. Mam nadzieję, że trener wyliczył to lepiej niż te przygotowania do mistrzostw – powiedział halowy mistrz Europy.


Cały wywiad z Adamem Kszczotem można znaleźć w poniedziałkowym "Przeglądzie Sportowym"

Możliwość komentowania została wyłączona.