tronina
22 marca 2022 Redakcja Bieganie.pl Sport

Marek Tronina: biegi nie są już traktowane jako spotkanie dziwnych facetów w krótkich spodenkach


Już w najbliższą niedzielę (27.03) Warszawę ponownie opanują biegacze. Ponad dziesięć tysięcy uczestników widnieje na listach startowych 16. Półmaratonu Warszawskiego oraz New Balance Biegu na Piątkę. O postrzeganie biegów masowych przez mieszkańców stolicy oraz ambicje imprezy zapytaliśmy dyrektora biegu Marka Troninę.

Jest pan w stanie określić, chociażby po dynamice zapisów, nastroje biegaczy po dwóch latach pandemicznych ograniczeń? Chętnie się zapisujemy, jesteśmy głodni biegów masowych?

To trudne, socjologiczno-psychologiczne pytanie. Na pewno nie da się obecnej frekwencji porównać do tej sprzed pandemii. Biegaczy jest mniej więcej 2/3 tego co kiedyś. Widzieliśmy co działo się w zeszłym roku. Był maraton, półmaraton, bieg na piątkę, sztafeta a nie zebraliśmy nawet 9 tysięcy osób. Dla porównania przed pandemią sam półmaraton przez 5 lat z rzędu gromadził między 12 a 13 tysięcy osób. Mówię tylko o zawodnikach, którzy ukończyli bieg.

W tym roku będziemy mieli pewnie około 8 tysięcy. Ludzie się ruszają, uprawiają sport, biegają, ale mniej osób jak na razie startuje w imprezach. To jest doświadczenie wszystkich organizatorów, nie tylko nasze. Czy to się będzie zmieniało? Myślę, że tak. To jest zadanie dla nas wszystkich. Musimy pokazywać, że udział w imprezie biegowej to coś więcej, niż kupienie sobie numerka startowego.

Jak długo sprawuje pan już pieczę nad imprezami Fundacji „Maraton Warszawski”?

W ubiegłym roku był to mój 20 maraton z rzędu w roli dyrektora, więc od 2002 roku. 26 października minie dokładnie 20 lat odkąd się tym zajmuję.

Jak przez ten czas zmieniał się odbiór maratonu wśród warszawiaków?

Na pewno nasze biegi nie są już traktowane jako spotkanie dziwnych facetów w krótkich spodenkach, o których do końca nie wiadomo czy są normalni. Miałem takie uczucie na początku, że bardziej musieliśmy tłumaczyć się, niż tłumaczyć, o co w tym chodzi. Tłumaczyć się, że to jest potrzebne.

Pamiętam szczególnie jedną sytuację. To był dzień wielkich protestów w Warszawie. Piątek popołudniu. Jednocześnie szły cztery marsze z różnych stron miasta i spotykały się przy Rotundzie. Każdy warszawiak wie, co to znaczy. Śmierć miasta na 24 godziny. I właśnie w tamtym czasie odbyłem rozmowę z jednym policjantem na temat naszego biegu. Tłumaczyłem mu, że my tylko chcemy zrobić bieg, w niedzielę, a nie żadne marsze, które zablokują miasto. On mi wtedy odpowiedział: No tak, ale protesty są w słusznej sprawie. Zrozumiałem, że ta rozmowa nie ma sensu. Nasza sprawa w jego oczach była niesłuszna.

Pod tym względem dużo się zmieniło. Już nikt nie kwestionuje tego, że biegi są potrzebne. Sprawiają, że chce się biegać i ma się cel. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że mogłoby być lepiej, tak jak w Nowym Jorku… Albo co tam w Nowym Jorku. Tak jak w Pradze. Praga czeka na maratończyków. Życzyłbym sobie, żeby można było powiedzieć, że Warszawa czeka na biegaczy.

Marek Tronina
fot. Maciej-Krüger

W większości krajów to właśnie stolica pełni jednocześnie rolę gospodarza największego maratonu. Ma pan aspiracje, żeby podobnie było w Polsce i to Warszawa organizowała najbardziej prestiżowy bieg w kraju?

Myślę, że nie ma takiego organizatora, który nie chciałby robić imprezy „naj”. Może najgorszego biegu nikt by nie chciał zrobić. Natomiast w pewnym momencie cała nasza fundacja zmieniła filozofię myślenia o organizacji. Długo koncentrowaliśmy się na tym, żeby było jak najwięcej zawodników. I to zupełnie nie działało. W pewnym momencie zorientowaliśmy się, że to jest droga donikąd. Zamiast na ilości zaczęliśmy skupiać się na tym, żeby po prostu zrobić jak najlepszą imprezę. To nam zaczęło przynosić efekty. Zawodnicy zaczęli przyjeżdżać. Nie chcę przez to powiedzieć, że liczby nie mają znaczenia i jak będziemy piątym największym maratonem w Polsce, to będzie super. Nie. Nie taka jest nasza ambicja. Chcemy organizować wyjątkowe zawody i mamy wyjątkowe pomysły. Niektórych już w tym roku nie zdążymy wdrożyć. Ale przecież za rok też jest maraton.

Jakie są te wyjątkowe pomysły?

O najbardziej wyjątkowym nie mogę powiedzieć. Na pewno mam ambicje, żeby Maraton Warszawski stał się jednym z najbardziej wiodących maratonów w Europie. Organizacyjnie już jesteśmy. Nie mam co do tego wątpliwości. Potrzebujemy jednak jeszcze czegoś, żeby podpalić lont.

Na koniec zapytam o sponsora. W ostatniej rozmowie z panem, która ukazała się na bieganie.pl, zdradził pan, że zakończyliście współpracę z PZU. Jak teraz wygląda finansowanie biegu?

Każdy widzi, że w nazwie imprezy nie mamy sponsora. Mam wewnętrzne przekonanie, że to nie jest wina sponsora, że go tam nie ma, tylko nasza. Nie zrobiliśmy wszystkiego, żeby się tam znalazł. Jest duża dziura, którą musimy zasypać, ale nie za wszelką cenę. Mieliśmy oferty, ale nie takie, które sprawiłyby, że bylibyśmy usatysfakcjonowani. Robimy wszystko, żeby pojawił się sponsor tytularny, to jest strategiczna rzecz.


Jeszcze tylko do 26.03 otwarte są zapisy na 16 Półmaraton Warszawski, który w tym roku wyjątkowo odbędzie się pod nazwą Warszawski Półmaraton Pokoju oraz na szybki pięciokilometrowy New Balance Bieg Na Piątkę.

Zapisać będzie można się również w biurze zawodów w PKiN: piątek 14:00 – 20:00 i sobotę 10:00-20:00. Przy biurze zawodów odbędzie się EXPO Sport&Fitness z dużą liczba wystawców.

Wszystkich uczestników New Balance Biegu na Piątkę na wspólną rozgrzewkę zaprasza prężnie działająca przez cały rok akcja treningowa – New Balance Run Club.