31 października 2014 Redakcja Bieganie.pl Sport

Łobodziński: Potrójna korona coraz bliżej


Piotr Łobodziński (4Flex Sport Team) wrócił do kraju po kolejnych zawodach rozegranych w brazylijskim Sao Paulo oraz Szanghaju. W krótkiej rozmowie opowiada o obu startach, planach na koniec sezonu oraz oczekiwaniach przed przyszłorocznymi Towerrunning World Championships w Doha.

sao paulo

Piotrek, niedawno wspominałeś, że po zdobyciu w tym roku Mistrzostwa Europy, celujesz w swojego rodzaju „potrójną koronę” i zamierzasz dodać do niego zwycięstwa w Towerrunning World Cup i minicyklu 8 wyścigów – Vertical World Circuit. Po startach w Sao Paulo i Szanghaju, jesteś chyba bliżej realizacji tego celu.

To prawda. W Brazylii po raz kolejny pokonałem znakomitego Niemca, Thomasa Dolda i tym samym zapewniłem sobie zwycięstwo w klasyfikacji Vertical World Circuit. Jestem bardzo zadowolony z tego biegu, tym bardziej, że udało mi się pobić rekord trasy (2:54) Corrida Vertical Sao Paulo, a po wcześniejszym wyczerpującym starcie w Limone SkyRace we Włoszech, nie czułem się jeszcze w pełni sił.
Potem był start w Szanghaju. 54 piętra, 254 metry w pionie i drugie miejsce za Australijczykiem, Markiem Bourne’m. Straciłeś do niego 14 sekund.

Mark jest bardzo mocny. Stosunkowo rzadko zdarza nam się bezpośrednio rywalizować, ale pokonać go jest naprawdę ciężko. Niemniej jednak zwycięstwa w klasyfikacji końcowej już mi nie odbierze. Skupiam się teraz już na obronie Towerrunning World Cup, czyli najważniejszej klasyfikacji towerrunnerów na świecie.
W Pucharze Świata prowadzisz, ale sezon kończy się dopiero finałem w Wiedniu, 24 stycznia. Drugi w rankingu Tomas Celko ze Słowacji ma jeszcze szansę Cię wyprzedzić. 

Teoretycznie, mogę spaść jeszcze nawet na 4-5 pozycję. W praktyce jednak, miejsce w Top 10 finału w Wiedniu powinno mi zapewnić drugie z rzędu zwycięstwo w Towerrunning World Cup. „Potrójna korona” coraz bliżej, ale nie można jeszcze niczego przesądzać.

lobodzinski.jpg

Wróćmy jeszcze do Marka Bourne’a w kontekście przyszłorocznych Mistrzostw Świata w Dosze. Czy Australijczyk będzie Twoim głównym rywalem do złota? Jaki wpływ na Waszą rywalizację może mieć format rozgrywania Towerrunning World Championships?

Mark Bourne to mistrz Australii w biegach górskich. Do tej pory jeszcze nigdy z nim nie wygrałem, choć w Taipei zabrakło tylko 4 sekund. Rywalizowaliśmy jednak wyłącznie w długich biegach, powyżej 7 minut. W Dausze najdłuższy etap będzie trwał nieco ponad 6 minut. Półfinał będzie sprinterski, 25 pięter, czyli ok. 3 minuty. To sprzyja Europejczykom, ponieważ u nas większość biegów trwa krócej. Nie wiem, jak Mark radzi sobie na krótszych dystansach. Przekonamy się w Wiedniu, pod koniec stycznia. Tam mój rekord trasy wynosi 3:26. Trzeba jednak pamiętać też o innych, mocnych przeciwnikach. Jedni z nich są typowymi sprinterami, drudzy lepiej radzą sobie na dłuższych biegach. Myślę, że w Katarze będzie 5-6 faworytów do medali.
Jak będą wyglądały Twoje przygotowania do nowego sezonu i Mistrzostw Świata, które zostaną rozegrane już pod koniec marca 2015?

Nie będą się znacząco różniły od dotychczasowych. Planuję krótki odpoczynek w połowie grudnia. Szczyt formy ma przyjść na Towerrunning World Championships w Doha. Sprawdzianem formy przed mistrzostwami będzie też na pewno Bieg Na Szczyt Rondo 1 w Warszawie.
Od tego sezonu, razem z Bartoszem Świątkowskim, tworzycie 4Flex Sport Team. Co daje Wam współpraca z nowym sponsorem?

Jestem bardzo zadowolony z tej współpracy. Wsparcie finansowe, które otrzymujemy, pozwala pokryć część kosztów związanych z dalekimi wyjazdami na zawody. Suplementy kolagenowe 4Flex przydają się też w treningu – nasze stawy, zwłaszcza kolana, muszą działać bez zarzutu. Mam nadzieję, że ta współpraca będzie kontynuowana także w przyszłym sezonie, a nam uda się odwdzięczyć wieloma sukcesami.
Redakcja Bieganie.pl