20 czerwca 2009 Redakcja Bieganie.pl Sport

Drużynowe Mistrzostwa Europy w Leirii, dzień pierwszy.


leiria_normal.jpgDME Leiria , ostatni dzień zmagań.

Drugi dzień zmagań naszych lekkoatletów na DME w Leirii niestety nie przyniósł awansu polskiej drużyny na podium mistrzostw. Ostatecznie zajęliśmy piąta pozycję ze startą czternastu punktów do trzeciej Wielkiej Brytanii. Zmagania wygrali Niemcy z 326.5 punktami, a tuż za nimi z 320 punktami byli Rosjanie. Pokonali nas także Francuzi, którzy uzyskali 301 punktów.

portugalia.jpg


Konkurencje biegowe rozpoczęły panie w sztafetach 4×100 m, ale biegi te rozgrywane były poza konkursem. Jednak warto o nich wspomnieć, bo nasze panie wygrały te zmagania i uzyskały minimum na MŚ w Berlinie z czasem 43.57.

Walkę o punkty wśród biegaczy rozpoczął Artur Noga, piąty zawodnik IO w Pekinie na 110 m ppł. Spisał się poniżej oczekiwań, gdyż był piąty w swej serii z najlepszym czasem w sezonie 13.75. Ostatecznie uplasował się na szóstej pozycji, zdobywając dla reprezentacji siedem punktów. Nasz płotkarz zmagał się niedawno z kontuzją i na pewno miało to wpływ na jego dzisiejszy występ. Konkurencję wygrał Brytyjczyk Andy Turner z wynikiem 13.42.

Za to bardzo dobry występ zanotowała Marta Jeschke na 200 m. Zrobiła dużą niespodziankę zajmując w konkurencji drugą pozycję z czasem 23.34 i tym samym zdobyła jedenaście punktów dla Polski. Wygrała Rosjanka Yuilia Gushchina z wynikiem 23.01.

Bieg na 800 m panów, w którym reprezentował nas Adam Kszczot, czwarty junior z MŚ z Bydgoszczy, miał dać nam pewne zwycięstwo. Jednakże stało się zupełnie inaczej, naszemu zawodnikowi dosłownie podwinęła się noga. Kszczot, znany z bardzo dobrego rozgrywania taktycznie biegów, tym razem kompletnie się pogubił.

Pozwalał wyprzedzać się rywalom i został przez nich zamknięty. Na 300 m do mety próbował wychodzić, biegnąc nawet po trzecim torze, ale było już za późno. Na 100 m do końca wydawało się, że jeszcze zdoła dogonić pierwszą czwórkę, ale jeden z rywali ściągnął mu buta. Na szczęście wykazał się walecznością i ukończył bieg, ale jedynie na dziewiątym miejscu z czasem 1.49.41. Jego postawa może być rozczarowująca, gdyż legitymował się zdecydowanie najlepszym rekordem życiowy w stawce. Miejmy nadzieję, że bieg bez buta na finiszu nie spowoduje u naszego drugiego w kraju 800-metrowca kontuzji. Zmagania wygrał Hiszpan Miquel Quesada (1.47.76)

Z dobrej strony zaprezentowała się Joanna Kocielnik, pewnie wygrywając swą serię z najlepszym wynikiem w tym sezonie 13.16. Ostatecznie zajęła szóste miejsce, zdobywając dla reprezentacji siedem punktów. Wygrała Czeszka Lucia Skrobakowa z najlepszym w tym sezonie wynikiem 12.94.

Na 3 000 m reprezentował nas Łukasz Parszczyński. Polak zdołał obronić się przed ściągnięciem z bieżni przez sędziów, ale widoczne było, że zmiana tempa biegu i upalna pogoda wykończyły naszego zawodnika. Ostatecznie przybiegł na siódmej pozycji z czasem 8.19.75. Wygrał Hiszpan Jezus Espada (8.01.73)

Bieg pań na 1500 m też miał przynieść nam zastrzyk punktów za sprawą Lidii Chojeckiej. Jednakże nasza podwójna złota medalistka z HME nie zdołała powalczyć o czołówkę. Uplasowała się na szóstej pozycji z wynikiem 4.11.71. Bieg wygrała pewnie Anna Alminowa, tegoroczna halowa mistrzyni z Turynu na 1500 m (4.07.59)

Słaby występ na 200 m zanotował Kamil Masztak, zajmując ostatnia pozycję w swym biegu. Ostatecznie był dziesiąty z wynikiem 21.14. Zwyciężył Dwain Chambers z wynikiem 20.55, tym samym zdobywając w ogólnych zmaganiach dla swej reprezentacji komplet punktów.

ciolek.jpg
Agnieszka Ciołek

Należy za to pochwalić za bieg na 5 000 m Agnieszkę Ciołek. Podopieczna trenera Jacka Wośka zdołała ukończyć rywalizację na ósmej pozycji, bijąc przy tym po drodze rekordy życiowe na 2 000 m i 3 000 m. „Życiówkę” ustanowiła także na 5 000 m, która jest zarazem mistrzowską klasą biegową. Przy tej pogodzie i nowych zasadach w tej konkurencji, jej występ można zaliczyć do udanych, gdyż zdobyła pięć punktów dla reprezentacji , czyli więcej niż się spodziewano. Bieg wygrała Hiszpanka Dolores Checa (15.28.87)

Ostatnią indywidualną konkurencją biegową było 3 000 m pprz z Tomaszem Szymkowiakiem. Polak miał drugi wynik w stawce zawodników, więc liczyliśmy na jego dobry występ. Niestety nierównomiernie rozłożył siły w trakcie biegu, biegnąc na drugiej pozycji. Ciągła zmiana tempa osłabiła go i dała mu się we znaki na kilometr przed metą, kiedy wyprzedził go reprezentant Niemiec i zrobiła się duża luka do czołówki. Ostatecznie uplasował się na szóstym miejscu z na pewno nie satysfakcjonującym go czasem 8.52.71. Wygrał faworyt, Szwed Mustafa Mohammed (8.28.09)

Zmagania lekkoatletów jak zwykle kończyły sztafety na 4x400m. Niestety nie były one dobre w wykonaniu naszych drużyn. Panie zostały zdyskwalifikowane, a panowie pobiegli zdecydowanie poniżej oczekiwań. „Lisowczycy” w składzie Klimczak, Marciniszyn, Kozłowski, Ciepiela zajęli czwartą pozycję z czasem 3.03.54. W rywalizacji pań wygrały Rosjanki z najlepszym wynikiem na listach europejskich 3.25.25, a wśród panów Brytyjczycy z czasem także najlepszym w Europie 3.00.82.

W konkurencjach technicznych nie zawiódł Piotr Małachowski, zwyciężając rywalizację rzutu dyskiem z wynikiem 66.24. Pierwszą lokatę wywalczyła też Anita Włodarczyk w rzucie młotem (75.23) Z bardzo dobrej strony, zajmując trzecie miejsca, zaprezentowali się także: nasz młody tyczkarz, Łukasz Michalski z wynikiem 5.70 oraz Teresa Dobija w trójskoku (6.45).

I tak oto pierwsze w historii DME w upalnej Portugalii przeszły do historii z niedosytem dla polskiej ekipy lekkoatletów. Może za rok, kiedy Polska będzie gospodarzem DME w Bydgoszczy, będzie lepiej?

DME Leiria , pierwszy dzień zmagań.

Portugalia została
gospodarzem pierwszych Drużynowych Mistrzostw Europy, które zastępują znany
szerszej publiczności Puchar Europy. Co ciekawe, aby uatrakcyjnić konkurencje
biegowe i techniczne wprowadzono nowe zasady, mające na celu podwyższenie
poziomu imprezy
.

Każdy biegacz musi
się mieć na baczności, gdyż pierwszy falstart jest zarówno dyskwalifikacją. W
biegach dłuższych najwolniejsi zawodnicy są zdejmowani z bieżni, czyli 7, 5 i 3
okrążenia przed metą w przypadku 5000m, a na 3000m i 3000m prz na 5, 4 i 3
okrążenia do końca. Zasady te są dość kontrowersyjne i różnie oceniane przez
zawodników i trenerów, jednak po obejrzeniu pierwszego dnia zmagań naszych
lekkoatletów, można powiedzieć, że rzeczywiście biegi na 3 000 m pań oraz 5 000 m mężczyzn
wyglądały atrakcyjniej.

Oto jak spisywały się panie. Na 100 m w mocniejszej serii
oglądaliśmy 21-letnią Marikę Popowicz, która zajęła czwartą pozycję. Spisała
się dobrze, gdyż uzyskała czas o 6 setnych gorszy od swej „życiówki”. Co
ciekawe, aż trzy zawodniczki miały ten sam rezultat (11.51), więc punkty
zostały podzielone. Zwyciężyła Brytyjka Emily Frejman (11,42).


Na 800 m reprezentowała nas Renata Pliś, która w szybko rozgrywanym biegu zdołała poprawić swój rekord życiowy (2.02.44), jednak ten wynik dał jej zaledwie jedenasta lokatę. Pierwsza z najlepszym tegorocznym czasem na listach europejskich była Ukrainka Julia Krewczun (1.58,62)

Powody do zadowolenia ma Anna Jesień, gdyż w końcu udało się
jej pokonać Anastazję Rabczeniuk, z którą w tym sezonie przegrała dwukrotnie.
Nasza brązowa medalistka z MŚ z Osaki zwyciężyła w bardzo ładnym stylu,
uzyskując czas 54.82.

leiria_1.jpg

Bardzo dobrze spisała się Sylwia Ejdys. Nasza specjalistka
na 1500 m,
która dwukrotnie wygrywała Puchar Europy na tym dystansie, tym razem biegła na 3 000 m. Nasza
waleczna reprezentantka bardzo dobrze taktycznie rozegrała bieg. Tak jak
zapowiadała, trzymała się czołowej grupy, biegła część dystansu razem z
mistrzynią świata juniorek Stefanii Twell na 4-5 pozycji. Popisała się bardzo
dobrym finiszem, znacznie wyprzedzając na 400 m do mety Portugalkę Ines Monteiro.
Zwyciężyła rekordzistka świata na 3 000 m pprz Gulnara Gałkina-Samitowa z
Rosji (8.46,88)


Poniżej oczekiwań spisała się Katarzyna Kowalska w biegu na 3 000 m pprz. Zeszłoroczna zwyciężczyni Pucharu Europy przybiegła ósma z nieoficjalnym czasem 9.58.56. Jednakże w oficjalnych wynikach okazało się, że została ściągnięta z biegu. Wygrała Niemka Antje Moeldner (9.32,65)


Siódmą pozycję zajęła Joanna Wójcik, która uzyskała czas 53.82. Pierwsza lokata przypadła Włoszce Libanii Grenot (51,16) A nasza krótka sztafeta w składzie: Iwona Ziółkowska, Marta Jeschke, Marika Popowicz, Iwona Brzezińska uplasowała się na piątym miejscu z czasem 44,04.


Starty panów rozpoczął Marek Plawgo, który w tym roku
narzekał na brak formy i kłopoty zdrowotne. Być może odbiły się one w dzisiejszym
starcie, gdyż rekordzista Polski na 400 m ppł był dopiero ósmy z czasem 51.06 i na
pewno nie może być zadowolony z występu.

Poniżej oczekiwań zaprezentował się także Marcin
Marciniszyn
, który jako jeden z dwóch startujących w tej konkurencji zawodników
legitymował się z czasem poniżej 46 sekund na 400 m. Niestety nie udało mu
się poprawić swojego najlepszego wyniku z sezonu. Był szósty z rezultatem
46.22.

Z dobrej strony zaprezentował się za to Dariusz Kuć, który w
biegu na 100 m
był piąty z wynikiem 10.35.

Pierwszy start w tym sezonie na 1500 m Marcina
Lewandowskiego
można także zaliczyć do udanych, gdyż biegł w bardzo mocno
obsadzonej konkurencji. Nasz specjalista w biegu na 800 m był szósty z wynikiem
3.44,39. Początek biegu był dość nerwowy dla naszego reprezentanta, gdyż został
popchnięty przez zawodnika z Niemiec, co trochę wytrąciło go z rytmu. Zwycięzcą
został reprezentant gospodarzy DME Rui Silva (3.42,07)

leiria_2.jpg


W biegu na 5 000 m naszym reprezentantem był Marcin Chabowski, który niestety został zdjęty z biegu. Zwyciężył Brytyjczyk Mo Farah z rezultatem 13.43,01.


Na zakończenie pierwszego dnia DME zaprezentowała się nasza
krótka sztafeta panów w składzie:
Robert
Kubaczyk, Marcin Jędrusiński, Kamil Masztak, Dariusz Kuć. Polacy uplasowali się
podobnie jak panie na piątym miejscu
(39,11)


Zwycięstwami w naszej reprezentacji mogą się także pochwalić
Monika Pyrek i Tomasz Majewski.

Po pierwszym dniu zmagań nasza reprezentacja znajduje się na
szóstej pozycji z dorobkiem 153 punktów. Wciąż będzie się liczyć w walce o
najlepsze miejsca, gdyż prowadzące zespoły z Wielkiej Brytanii i Rosji mają na swym koncie po 164 punkty.

DYSKUSJA