Alberto Salazar nie uniknie kary
20 września 2021 Bartłomiej Falkowski Sport

Alberto Salazar nie uniknie kary


To już najprawdopodobniej koniec telenoweli pod tytułem „Alberto Salazar i walka o uniewinnienie”. Wg doniesień BBC, Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu przy MKOL (CAS) odrzucił apelację Salazara i utrzymał w mocy czteroletni zakaz prowadzenia zawodników, który został nałożony na słynnego szkoleniowca jesienią 2019 roku. Czy to koniec trenerskiej kariery dla byłego szkoleniowca Nike Oregon Project?

Decyzja CAS to efekt apelacji, którą Alberto Salazar złożył w marcu o czym pisaliśmy na łamach bieganie.pl. Były trener m.in. Mo Faraha czy Stiffan Hassan miał dysponować dowodami, które oczyszczały go z zarzutów jakie przyczyniły się do wydania zawieszenia trwającego aż do 30 września 2023 roku. Co ciekawe Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu miał wydać opinię po dwunastym marca, a wg brytyjskiej telewizji raport z tej rozprawy ukaże się dopiero za kilka dni.

Przypomnijmy, że Salazar razem z lekarzem drużyny dr. Jeffreyem Brownem zostali oskarżeni o stosowanie niedozwolonych praktyk, a ujmując to w bardziej obrazowy sposób, o naginanie dozwolonych metod poza granice ich legalności. Stąd też wynika złożoność sprawy Salazara, który wcale nie stosował tych najbardziej znanych i potępianych sposobów na doping jak np. EPO.
Salazar wraz z Brownem mieli stosować legalne środki i metody jednak wykraczające poza ramy dopuszczające ich użycie. Tak było m.in. z l-karnityną, która jest jak najbardziej legalna, jednak wg śledczych trener NOP przy pomocy lekarza dokonywali wlewów dożylnych tej substancji w dawkach, które są zabronione. To samo dotyczyło tzw. zezwoleń medycznych czyli dokumentów wydawanych dla chorych zawodników, a które były wystawiane przez dr. Browna w sposób budzący wątpliwości. Takie zezwolenie pozwalało m.in. Galenowi Ruppowi na przyjmowanie środków, m.in. testosteronu, które widnieją na liście leków zakazanych przez WADA.

Gallen Rupp Alberto Salazar
fot. Nadezda Murmakova / Shutterstock.com

Niestety można przypuszczać, że cała sprawa ani nie oznacza końca kariery 63-letniego Salazara, ani stosowania podobnych praktyk przez innych trenerów i sportowców. Po wybuchu afery z Salazarem, mimo obciążających zeznań ze stronnych byłych podopiecznych, za trenerem murem stało kilku zawodników. Historia zna przypadki, że wszyscy wiedzą, ale nikt nie sprzeciwia się zbytnio obecności osób związanych z dopingiem w światowej lekkiej atletyce.
Włoski manager Federico Rosa, szef grupy Rosa Associati, której zawodnicy masowo wpadali na dopingu, dalej wystawia wielu zawodników z Afryki w najbardziej prestiżowych i dochodowych zawodach na świecie będąc jednym z ojców takich sukcesów jak medale Mistrzostw Świata czy Igrzysk Olimpijskich. Jednocześnie Włoch obwinia o doping w Kenii bliżej nieznanych i niezidentyfikowanych ”złych ludzi”, a nie samych sportowców, trenerów i managerów. Nie przeszkadza to także samym sportowcom. Pod skrzydłami Rosy startują takie gwiazdy światowego formatu jak m.in. Nijel Amos, Ruth Chepnegetich, Lawrence Cherono, Alvaro De Arriba, Jacob Kiplimo, Brigid Kosgei czy Suguro Osako i wcale nie czują się źle w towarzystwie słynnego managera wiązanego od lat ze wspieraniem nielegalnego dopingu. Kilka lat temu na forum Lets.run znany trener Renato Canova między wierszami bronił dopingu twierdząc, że tak naprawdę w większości przypadków nie wpływa on na wyniki, a proceder przetaczania krwi, z którego byli słynni włoscy mistrzowie w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych wcale nie jest taki zły.

Chęć bicia rekordów, płynące za tym pieniądze i popularność to coś co niestety skłania ludzi do naginania zasad. Masa wyczynowych sportowców ma dokumenty poświadczające ciężkie choroby, które utrudniałyby codzienne życie, ale przy posiadaniu zezwolenia medycznego dającego możliwość stosowania zabronionych leków pozwalają na rywalizację na wyczynowym poziomie. Od popularnej norweskiej astmy po ciężkie choroby serca leczone przez sportowców za pomocą meldonium za naszą wschodnią granicą. W sporcie zasada mówiąca, że co nie jest zakazane jest dozwolone, zdaje się być naciągana do granic możliwości, a może i poza nie.

Fot. tytułowa: Cal Hopkins/Wikimedia

Bartłomiej Falkowski

Biegacz o wyczynowych aspiracjach, nauczyciel wychowania fizycznego i wielbiciel ciastek. Lubi podglądać zagranicznych biegaczy i wplatać ich metody treningowe do własnego biegania.