wings1
13 kwietnia 2022 Krzysztof Brągiel Lifestyle

Wings for Life powraca w masowej odsłonie


8 maja po raz dziewiąty wystartuje Wings for Life World Run. Tradycyjnie gospodarzem polskiej edycji będzie Poznań. Numerki na bieg stacjonarny rozeszły się jesienią jak świeże bułeczki. Alternatywą dla wszystkich, którzy chcą wziąć udział w największym charytatywnym biegu świata, jest bieg z aplikacją.

Poznań wyprzedany, ale można pobiec z aplikacją

Jest głód biegania w narodzie. Po pandemicznych latach 2020-2021, kiedy zawody rozgrywano w wersji wirtualnej, pakiety do tegorocznego biegu w Poznaniu rozeszły się w zaledwie osiem dni. Kto nie załapał się do rywalizacji z prawdziwym samochodem pościgowym (sprzedano 8000 miejscówek), nadal może wziąć udział w wydarzeniu dzięki aplikacji.

Można pobiec solo, można dopisać się do zorganizowanych biegów. W Polsce zarejestrowano aż 8 wydarzeń, podczas których będzie można ścigać się z innymi, jak podczas klasycznych zawodów ulicznych. Różnica polega na tym, że w WFL ściga nas meta, o czym będziemy informowani poprzez dedykowaną apkę. Dopisanie się do biegu z aplikacją – w grupie, lub samotnie – kosztuje 70 złotych. Wpisowe w całości zasili badania nad urazami rdzenia kręgowego.

wings for life

Jak to się zaczęło?

Pierwsza edycja Wings for Life rozegrana została w roku 2014. Biegacze podeszli do nowatorskiej imprezy z lekką rezerwą. Zmagania w Poznaniu ukończyło niewiele ponad 1000 osób. Inauguracyjną edycję wygrali w naszym kraju: Grzegorz Urbańczyk i Agnieszka Głomb, pokonując odpowiednio: 49 i 38 kilometrów. Na świecie najdłużej uciekali przed samochodem: Lemawork Ketema, który w Austrii wybiegał 78,58 km i Elise Molvik, która w Norwegii uzyskała 54,79 km.

To były pierwsze koty za płoty, bo z każdą następną edycją bieg rósł w siłę. Zarówno pod względem frekwencji jak i wyników. Już rok później popis mocy w Poznaniu dał Bartosz Olszewski aka. Warszawski Biegacz. Wynik 73,46 km zagwarantował nie tylko triumf na lokalnym podwórku, ale też wysokie 8 miejsce w skali globalnej. Poza Olszewskim klasę pokazała Dominika Stelmach, przebiegając prawie 42 kilometry. W stolicy Wielkopolski wystartowało wówczas niespełna 3000 osób, a łącznie na świecie 101 tysięcy.

wings for life

Polska mistrzem świata w WFL

Od tamtego czasu WFL stawał się czymś w rodzaju sportu narodowego. Kulminacją był rok 2017, kiedy Bartosz Olszewski i Dominika Stelmach okazali się najlepszymi biegaczami świata w tej niecodziennej konkurencji. Bartek (w ramach nagrody za triumf z poprzedniego roku) wybrał się do Mediolanu, gdzie stoczył bój z Giorgio Calcaterrą, trzykrotnym mistrzem świata na 100 km.

Przewaga nad Calcaterrą wynosiła ponad 200 metrów. Wiedziałem, że jak utrzymam tempo to nie ma opcji, żeby mnie dogonił – czytamy na blogu Bartka, gdzie z detalami zrelacjonował finał włoskiej potyczki. – Modliłem się tylko, żeby nie dopadł mnie jakiś kryzys albo skurcz. Mój mózg kompletnie pozbawiony cukru wyliczył, że 85 kilometrów na pewno wystarczy do wygranej. Od 82 odliczałem już każdą minutę. W końcu dobiegam do upragnionego 85 kilometra, odwracam się i 200 metrów za sobą widzę olbrzymią kolumnę samochodów. Pytam się, czy to Catcher Car. Słyszę, „No, it’s Giorgio!”.

Calcaterra był blisko, ale ostatecznie nie dogonił warszawiaka, który przeszedł do historii jako najlepszy biegacz tamtej edycji z solidnymi 88,24 km na blacie. Lepszy w globalnym rankingu był tylko, startujący na wózku, Aron Anderson, który w Dubaju przejechał 92,14 km.

Dominika Stelmach wystartowała w Chile, gdzie przebiegła 68,21 km. Doskonały wynik przyniósł Polce nie tylko zdecydowane zwycięstwo wśród kobiet, ale też 16 miejsce na świecie, licząc z mężczyznami. Do edycji 2017 zarejestrowało się 155288 uczestników, którzy wystartowali w 111 lokalizacjach w 58 krajach, na całym świecie. 

wings for life

Zmieniają się szczegóły, idea pozostaje

W międzyczasie bieg przeżył kilka modyfikacji. W Polsce zmieniło się chociażby miejsce startu. Z terenów poznańskiej Malty, centrum wydarzeń przeniesiono w okolice Międzynarodowych Targów Poznańskich. Zmienia się trasa. Zazwyczaj po opuszczeniu rogatek miasta biegacze kierowali się na wschód. W tym roku pobiegniemy na zachód, w stronę Tarnowa Podgórnego.

Przyśpieszył samochód. Dalej startuje 30 minut po biegaczach, ale nabiera prędkości bardziej dynamicznie, przez co uzyskiwanie tak kosmicznych wyników jak 88,24 km Olszewskiego w Mediolanie, praktycznie przestało być możliwe. Aby samochód dopadł nas dokładnie na dystansie maratonu, trzeba poruszać się z prędkością 4:25/km, żeby dobić do 80 km należałoby pędzić ze średnią 3:25/km.

Najważniejsze rzeczy się jednak nie zmieniły. Bieg nadal ma charakter charytatywny i nadal należy uciekać przed metą. Jak zwykle wszyscy wystartujemy dokładnie o tej samej porze, nieważne w jakim rejonie świata przyjdzie nam podjąć rękawice. W Polsce zegar ruszy punktualnie o godzinie 13:00 w niedzielę 8 maja. Wciąż można się zapisywać do biegu z aplikacją i pobiec samotnie, z grupą znajomych, bądź przyłączyć się do jednego z ośmiu wydarzeń stacjonarnych.

Krzysztof Brągiel
Krzysztof Brągiel

Biega od 1999 roku i nadal niczego nie wygrał. Absolwent II LO im. Mikołaja Kopernika w Kędzierzynie-Koźlu. Mieszka na Warmii. Najbardziej lubi startować na 800 metrów i leżeć na mecie.