New Balance 1080v12
warsaw track cup
13 maja 2021 Bartłomiej Falkowski Lifestyle

Splam potem tartan


Tradycyjna droga mistrzów w biegach maratońskich prowadziła ze stadionu na ulicę. Mimo że w ostatnich latach, ze względu na wysokie nagrody pieniężne w zawodach ulicznych, ten model uległ zatarciu, to dalej warto by nawet amator splamił potem tartanowe tory. W Warszawie kolejny raz będzie taka możliwość podczas Warsaw Track Cup. 

Już 22.05 na stadionie Orła przy ulicy Podskarbińskiej ruszy jedenasty sezon Warsaw Track Cup, imprezy stadionowej gdzie każdy może poczuć się jak uczestnik Diamentowej Ligi. Najważniejsza, lekkoatletyczna liga w tym roku zacznie się później niż zwykle, a pierwszy mityng zaplanowany jest dzień później niż warszawska impreza. Zawodnicy startujący w WTC będą mieli, więc okazję oglądać zawody w Gateshead mając żywo w pamięci kwas zalewający ich mięśnie.

Warsaw Track Cup to zawody dla dzieci i dorosłych. Najmłodsi rywalizować będą na dystansach od 80 do 300 metrów. Dorosłych zawodników czekają zmagania na dystansach 1 000, 1 500 i 3 000 metrów. Zaliczając wszystkie trzy dystanse w dowolnej kolejności zostanie się sklasyfikowanym w cyklu. Wystartować w nich można na dowolnym z trzech mityngów (22.05, 12.06, 04.09). Dodatkowo odbędą się sztafety 4×400 m, bieg na 5 000 m, a także w planach jest 10 000 m podczas czerwcowej rundy.

Bieganie po tartanie

Zawodnicy biegający amatorsko dłuższe dystanse mogą z takich zawodów wyciągnąć dla siebie wiele korzyści.
Najważniejszą z nich jest mityczny zapas prędkości. Nie będzie szybkiego biegania na dystansie maratonu, jeśli zawodnik nie będzie potrafił pobiec mocno krótszych dystansów. Budując wytrzymałość oraz siłę potrzebną do biegania np. półtoraka, łatwiej będzie wejść w trening maratoński przygotowujący do jesiennego startu. Takie przetarcie sprawi, że zawodnik zbuduję silną bazę.
Mocne bieganie poniżej 10 000 metrów zmienia także percepcję postrzegania wysiłku i przesuwa komfort biegu na niższych prędkościach przy dłuższym dystansie. Sam trening pod zawody na 1 000 – 5 000 metrów wymaga biegania wielu krótkich, tempowych odcinków, zabaw biegowych, podbiegów, rytmów. Taki trening poza budowaniem wytrzymałości mieszanej i siły zdecydowanie może wpłynąć na poprawę techniki biegu.

Inną sprawą jest zupełnie odmienny styl biegania w takich zawodach. Biegacze przyzwyczajeni jedynie do ulicznej rywalizacji będą mieli okazję poznać czym jest walka o miejsce przy krawężniku, bieganie na plecach czy wybór miejsca wyprzedzania. Startując szczególnie na 1 000 czy 1 500 metrów trzeba zostawić w domu taktykę negativ split. Tu trzeba zacząć mocno i jeszcze przyspieszyć, albo walczyć by nie zwolnić mimo zalanych i ciężkich nóg na ostatnich dwustu metrach. Znane rady z ulicy żeby zacząć spokojniej nie sprawdzą się na stadionie. Tu w przypadku spokojnego biegu zostajesz na końcu rozciągniętej stawki i by przebić się do przodu obiegasz innych po drugim torze nadrabiając dystans i tracąc czas.

Start biegu na tartanie

Bieganie na stadionie to też odmienne przepisy dotyczące obuwia. Organizatorzy czekają na potwierdzenie przyjęcia do kalendarza Polskiego Związku Lekkiej Atletyki co wiąże się z możliwością uzyskiwania minimów uprawniających do startu w imprezach mistrzowskich. W tym przypadku pojawią się sędziowie kontrolujący czy zawodnicy startują w butach dozwolonych w startach na bieżni. O przepisach tych pisaliśmy w artykule przed Mistrzostwami Polski w Goleniowie. Jak potwierdził nam organizator WTC, czyli znany i lubiany Mariusz Giżyński, kontrolowanie obuwia odbędzie się tylko w przypadku serii i zawodników walczących o minima i klasy sportowe. Niemniej zachęcamy wszystkich do, w miarę możliwości, biegania w butach spełniających warunek podeszwy niższej niż 25 milimetrów. Link do listy butów znajdziecie w komunikacie World Athletics.

Popularnego Giżę zapytaliśmy też o kilka spraw związanych z samym Warsaw Track Cup:

Bartłomiej Falkowski (bieganie.pl): Czy doświadczenie zdobyte w zeszłym roku pomogło w organizacji tegorocznej edycji? Czy świetnie przeprowadzone WTC 2020 ułatwiło uzyskanie zgody na organizację kolejnej edycji? Czy impreza była zagrożona?

Mariusz Giżyński: Dziękuję, że tak dobrze oceniasz naszą kameralną imprezę! Rzeczywiście, zeszłoroczny cykl był wyjątkowo udany, bo też popularny. Biegi na bieżni pozwalały na przeprowadzenie bezpiecznych zawodów, bez zbędnego grupowania się i mieszania większej ilości Uczestników. Były takim oddechem w ciężkim dla biegania czasie. Organizacja była zagrożona, ponieważ obowiązujące od zimy zasady dotyczyły wszystkich imprez sportowych. Nie chcieliśmy ograniczać zawodów tylko dla osób z licencjami Związków Sportowych – w tym przypadku PZLA.

Masz zamiar startować? Dla wielu zawodników ściganie się z Tobą to może być dodatkowa atrakcja. 

Bardzo chciałbym wystartować, niestety leczę kontuzję. Po maratonie w Dębnie praktycznie nie biegam. Mam nadzieję, że pobiegnę w czerwcu na krótszym dystansie – może moje ulubione 1500 metrów.

Jak wygląda sprawa ze zgłoszeniem biegów do PZLA aby liczyły się jako minima na imprezy mistrzowskie?

Czekamy jeszcze na oficjalną decyzję Polskiego Związku Lekkiej Atletyki w sprawie dopuszczenia stadionu Podskarbińska do oficjalnych zawodów. Niestety stan warszawskich stadionów lekkoatletycznych nie jest najlepszy. Mam nadzieję, że popularność biegania i zawodów na bieżni przyczyni się do zmiany aktualnego stanu rzeczy. W ubiegłym roku dostaliśmy pozytywną odpowiedź, na co bardzo liczymy również w bieżącym.

Emocje po biegu

Warto dodać, że start w obecności czołowego, polskiego maratończyka to nie jest jedyny atut tej imprezy. Tradycyjnym komentatorem jest Kuba Wiśniewski. Człowiek, który wiedzą i dowcipem włada równie dobrze, co umiejętnością pokonywania rowu z wodą. Pamiętam jak dziś sztafetę 4 x 400 m podczas edycji w 2015. Komentując bieg naszej serii Kuba Wiśniewski stwierdził, że bieg jest bardzo dobry i straciliśmy jedynie około dwustu metrów do najlepszych juniorek biegających ten dystans. Od tego czasu codziennie rano wstaję i robię wszystko by dogonić wynikami coraz starsze kobiety, a w tym roku spróbuję nawet biegać podczas Warsaw Track Cup już na poziomie seniorek. 

Link do strony zawodów i zapisów 

Zdjęcia: Warsaw Track Cup / Sportografia.pl 

Bartłomiej Falkowski
Bartłomiej Falkowski

Biegacz o wyczynowych aspiracjach, nauczyciel wychowania fizycznego i wielbiciel ciastek. Lubi podglądać zagranicznych biegaczy i wplatać ich metody treningowe do własnego biegania.