4 lutego 2011 Redakcja Bieganie.pl Lifestyle

RUN – bieganie wg samopoczucia


Książka nie została jeszcze przetłumaczona na Ppolski

Kuba Krause: Bieganie jest proste. To pozornie oczywiste zdanie nie jest już tak oczywiste, kiedy zastanowimy się ile wysiłku wkładamy w często „aptekarskie” monitorowanie intensywności wysiłku: pulsometry, GPSs, czujniki inercyjne, laktometry, specjalistyczne analityczne oprogramowanie. Każdy z nas nabywa w pewnym momencie czegoś co nazwiemy „czuciem własnego ciała” ale bazowanie tylko na tym swojego treningu zdarza się dziś niezwykle rzadko.

2359 1
Matt Fitzgerald i jego książka

Na przestrzeni minionego roku pojawiło się w Polsce kilka ważnych pozycji książkowych związanych z bieganiem. Bieganie metodą Danielsa, Bieg z pulsometrem, Joe Friela, Urodzeni biegacze Christophera McDougalla, ukazało się nowe wydanie książki Jerzego Skarżyńskiego: Biegiem przez Życie. Każda z tych pozycji odnosi się do innej koncepcji treningu i obrazuje wielość podejść, które znajdują również odbicie w dyskusjach między biegaczami, prowadzonych także na naszym forum.

Oczywistym jest fakt, iż w ręku biegacza-amatora jest coraz więcej narzędzi, dzięki którym może on usprawnić swój trening, usystematyzować go, kontrolować i poddawać analizie. Z drugiej strony pojawiają się głosy o konieczności powrotu do korzeni, do „natury”, na które to nawoływania tak odpowiada ochoczo choćby biegowy przemysł oferując coraz to nowe kolekcje butów minimalistycznych.

Ważny głos w tej dyskusji zabiera Matt Fitzgerald w wydanej w połowie ubiegłego roku książce: Run: the Mind-Body Method of Running by Feel. (czyli w uproszczeniu Bieganie w oparciu o czucie). Ogólnie rzecz biorąc, traktuje ona o bieganiu na wyczucie i relacji ciało-umysł jako fundamentalnej dla naszego biegania. Mogłoby się wydawać, że jest to temat trudno uchwytny a z drugiej strony dość trywialny. Tymczasem, jak przekonuje autor, z tej metody treningu korzysta sam Haile Gebrselassie, czyli najwspanialszy zawodnik ostatnich lat, oraz Alberto Salazar, czyli najbardziej rozchwytywany obecnie trener elity biegowej świata. Warto również przytoczyć opinie innych osobistości biegowego świata o książce Fitzgeralda:

” – W ASICS wiedzieli co robią wybierając na swoją nową nazwę łaciński skrót od „W zdrowym ciele zdrowy duch”. Ta filozofia jest kluczem do wykorzystania w pełni potencjału, który w nas drzemie. Od mojego pierwszego wyścigu w szkole średniej do maratonu podczas Igrzysk Olimpijskich w 2008r., wciąż przekonywałem się o tym, że im silniejszy był mój umysł i duch, tym dalej byłem w stanie przesunąć granicę moich możliwości. Każdy biegacz chcący maksymalnie wykorzystać swój potencjał musi poznać relację umysł-ciało, w przeciwnym razie jego trening nie będzie kompletny.”

Ryan Hall, olimpijczyk z 2008r. i podwójny rekordzista Stanów Zjednoczonych

” – Zasady i filozofia wyłożone w Run były kluczowe i pełniły istotną rolę w osiąganiu sukcesów przez całą moją karierę zawodnika trenującego samego siebie. Zdolność biegania na wyczucie jest wyuczoną umiejętnością; bez możliwości samooceny i intuicyjnego dostosowania treningu w sposób nieuchronny nie zrealizuje się wszystkich swoich możliwości.”

Alan Culpepper, olimpijczyk z 2000 i 2004 r., mogący się poszczycić wynikiem na milę poniżej 4 minut i poniżej 2:10 w maratonie


” – Trener wie co robić; naukowiec wyjaśnia dlaczego. Książka Fitzgeralda zręcznie i w odpowiedzialny sposób łączy ugruntowane naukowo, potwierdzone badaniami prawdy z ciekawymi opowieściami w przesłanie, na które ci z nas, którzy traktują bieganie serio, muszą zważyć. Teraz amerykańscy sportowcy mogą poznać prawdziwą tajemnicę najlepszych afrykańskich biegaczy: ten głos w waszych głowach, który podpowiada: „Za dużo, za mało, zbyt ciężko, zbyt łatwo”, pomimo wskazań urządzeń na nadgarstku, pewnie ma rację.”

Bobby McGee, uznany trener biegów oraz autor książek “Magical Running” i “Run Workouts for Runners and Triathletes”


” – Jako długoletni zwolennik treningu opartego o kontrolę wysiłku, szczerze polecam „Run”. Czytelnik zaznajomi się z najważniejszą ideą treningu – jak łączyć wysiłek z tempem. Używając technik i pomysłów zawartych w książce biegacze mogą oczekiwać solidniejszych wyników na treningach i zawodach bez troski o wskazania zewnętrznych urządzeń jak odbiorniki GPS czy monitory pracy serca. Stosuję trening oparty o kontrolę wysiłku w pracy z początkującymi biegaczami, tymi ze środka stawki oraz olimpijczykami, których trenuję, i polecam wszystkim biegaczom by poznali tę wartościową technikę.”


Greg McMillan, trener amerykański z Team USA Arizona

Fitzgerald nie tylko powołuje się na autorytet znanych nazwisk ale do uargumentowania swojej teorii zaprzęga zdobycze nauki w dziedzinie badania wpływu ludzkiego umysłu (nawet ściślej – mózgu) na aktywność fizyczną, nawiązując do koncepcji mózgu jako centralnego zarządcy, lansowanej również przez profesora Tima Noakesa.

Naturalnym jest, że czasami chcielibyśmy biec bez udziału mózgu, jest to jednak najbardziej daremne z życzeń, jako, że mózg odpowiada za wszystko podczas biegania. Jest odpowiedzialny za każdy skurcz, każdego włókna, każdego z mięśni ,podczas każdego kroku. Sprawia, że Twoje serce bije a płuca wypełniają się powietrzem i opróżniają z niego we właściwym rytmie. Reguluje dostarczanie paliwa. Pozwala widzieć w jakim kierunku zmierzamy. Wyobrażenie biegania bez udziału mózgu jest nie tylko zabawne, ale wręcz śmieszne. Jedynym powodem, dla którego układ nerwowy w ogóle istnieje u zwierząt jest umożliwienie ruchu. Istnieje pewne prymitywne stworzenie morskie z bardzo prymitywnym układem nerwowym. Stworzenie to w pierwszej fazie swojego życia pływa po czym w drugiej fazie zapuszcza korzenie i pozostaje nieruchome. Jak tylko nastąpi ukorzenienie, stworzenie pożera własny mózg. Brak ruchu, brak mózgu; brak mózgu, brak ruchu.

Matt podkreśla znaczenie radości z biegania, cieszenia się nim, jako klucza do zrealizowania swoich możliwości – podobny wniosek w usta trenera Joe Vigila wkłada McDougall w „Urodzonych biegaczach”. Radość tę współczesny biegacz zdaje się zatracać, owładnięty przez technologiczny szum.

Poprzez mózg nasze ciało mówi nam prawie wszystko co musimy wiedzieć by zmaksymalizować efekty biegania. Dostrojenie się do tego co czujemy – i manipulowanie tym kiedy to możliwe – jest lepszym sposobem by monitorować i opóźniać pojawienie się zmęczenia, kontrolować tempo, zapobiegać kontuzjom, cieszyć się bieganiem oraz po prostu biegać prędzej, niż kierować się ściśle konwencjonalnymi metodami treningu, nauką i technologią.

2359 2

Pięknie obrazuje to opowieść z udziałem Haile Gebrselassie:

Jego pragnienie prędkości jest niezaspokojone. Kiedy ustanowił swój drugi rekord świata w maratonie w 2008 roku w Berlinie, pierwsze słowa jakie padły z jego ust brzmiały: „Mogę pobiec szybciej”. Te słowa to wystarczający dowód na to, iż bycie zadowolonym biegaczem nie kłóci się z byciem biegaczem, który nigdy nie jest usatysfakcjonowany. W rzeczy samej, poczucie nieusatysfakcjonowania nie stoi na drodze Gebrselassie do radości z biegania, ale stanowi właśnie sposób w jaki on odczuwa radość z biegania. Nie może się on po prostu nasycić prędkością, w ten sam sposób jak kochankowie nie mogą się nasycić czasem spędzonym razem, albo jak niektórym muzykom nigdy dość występowania na scenie. W wywiadach Haile odmawia wypowiedzi o biegowej emeryturze (mimo, że miał ostatnio taki epizod po nieudanym starcie w Nowym Yorku ale wycofał się z tego), obiecując w zamian, że będzie trenował, ścigał się i starał tak długo, aż na dobre nie uniemożliwią mu tego fizyczne procesy starzenia się organizmu.

Pewnego ranka, zawodnicy sponsorowani przez markę Adidas na zmianę prezentowali różne ćwiczenia oraz opisywali jak używane przez nich odzież i obuwie pomaga w ich wysiłkach. Każde z nich czyniło to z postawą i nastawieniem kogoś, kto wypełnia zobowiązania wynikające z umowy – z jednym wszakże wyjątkiem.

Bieżnia elektryczna została ustawiona na skraju tej naturalnej, w pewnej odległości od stanowiska skoku wzwyż. Kiedy Blanka (Vlasic) zajmowała naszą uwagę prezentując ćwiczenia dobiegu do poprzeczki, Haile rozpoczął rozgrzewkę na bieżni elektrycznej, stopniowo zwiększając tempo. W chwili, gdy zaprowadzono nas do niego, biegł już w tempie swojego rekordowego występu maratońskiego – 2:56 min/km.

Była to niesamowita uczta dla oka. Najbardziej uderzyło mnie to, iż nie było słychać uderzeń nóg o bieżnię pomimo, że stałem w odległości niespełna dwóch metrów. Dało się usłyszeć jedynie niewielką zmianę wysokości dźwięku silnika bieżni w chwili gdy but lądował na taśmie ale samo lądowanie było całkowicie bezgłośne. Biegł lekko i zwinnie.

Urządzenie zwane kamerą termiczną było próbowane na Gebrselassiem podczas biegu. Na ekranie wyświetlano jego postać z barwnymi efektami ukazującymi jak wiele ciepła oddawały poszczególne partie ciała. Zamierzonym celem tej demonstracji było ukazać termoregulacyjne właściwości odzieży biegowej, w którą ubrany był Haile.

Podczas gdy przedstawiciel koncernu nawijał na temat swoich produktów, Gebrselassie po prostu biegł. W końcu zaczął stukać w panel sterujący bieżni. Zastawiałem się czy chce zwolnić. Nie, on przyspieszał. Jego uda przy każdym kroku zakreślały niemalże kąt prosty.

„ – Jak szybko biegniesz?”, zapytał ktoś.

Haile osłonił dłonią wyświetlacz (z tyłu świeciło poranne słońce) i zbliżył twarz do niego, prawie dotykając go nosem. Zerknąwszy oznajmił z chłopięcym przejęciem:

” – 2:52!”

Odpowiedział mu szmer i gwizdy uznania. Przedstawiciel Adidasa skończył swój wywód i zapytał Haile, czy nie zechciałby zwolnić i zejść z bieżni by opowiedzieć o swoich butach, spodenkach i koszulce. Ten grzecznie odmówił stwierdzając, że może jednocześnie biec i mówić. Po chwili znów stukał w panel kontrolny, ponownie przyspieszając. Wiedział po co naprawdę tam przyszliśmy i był uradowany (a nawet więcej niż uradowany), że może dla nas zrobić show.

„ – Jakie teraz tempo?” – ktoś krzyknął.

” – 2:45!” – Haile odparł rozpromieniony.

Było oczywiste co będzie dalej. Jego prawy palec wskazujący stukał i stukał w panel a krok biegowy stawał się coraz dłuższy.

„ – 2:30 na kilometr!” zakrzyknął z dumą śmiałka, który kłania się publiczności zaraz po tym, jak przeskoczył na motorze ponad szeregiem szkolnych autobusów.

Utrzymywał to tempo przez jakieś pół minuty, po czym wyrzucił w górę ramiona i wymachiwał pięściami w powietrzu w geście triumfu zanim w końcu się zatrzymał. Kiedy zszedł z bieżni otrzymał szaloną owację.

Można powiedzieć, że Haile zdobył nagrodę publiczności. Na bis szczerze opowiedział, jak dobrze biega mu się w startówkach Adidasa. Jakąkolwiek sumę zapłaciłby koncern swemu niezrównanemu ambasadorowi, inwestycja ta z pewnością zwracała się z nawiązką.

Dowiedziałem się, że nie planuje swoich treningów w sposób w jaki robi to większość biegaczy na Zachodzie. Nie ma wypieszczonych wielofazowych rozpisek zgodnie z zasadami periodyzacji. Zamiast tego trenuje cały czas w dość podobny sposób, biegając trochę lżej kiedy jest po mocnym wyścigu i trochę mocniej kiedy zbliżają się następne zawody; trochę szybciej kiedy zbliżający się wyścig jest krótki i trochę wolniej gdy jest długi.”

Książka Fitzgeralda nie jest bajką ani autoreklamą autora, lecz wartościową pozycją zdolną ukazać różne aspekty naszego treningu biegowego w nowym świetle. Ponieważ z założenia adresowana jest zarówno do amatorów jak i profesjonalistów, każdy może skorzystać z treści w niej zawartych.

Zachęcamy do lektury – niestety książka na chwilę obecną nie jest dostępna w języku polskim.

Poniżej krótki filmik z opisywanego spotkania z Haile.