Dlaczego nie kolegować się z biegaczem?
22 grudnia 2021 Krzysztof Brągiel Lifestyle

Dlaczego nie kolegować się z biegaczem?


Twój kumpel jest fanatykiem biegania? Współczujemy. Nie jesteśmy łatwi w obsłudze. Mamy swoje przyzwyczajenia, slang i przedstartową dietę. Jakie jest ulubione party biegacza? Pasta party. Mamy też poczucie humoru, którego nikt nie rozumie. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Dlaczego nie kolegować się z biegaczami? Oto lista naszych przewinień.

Bez jaj

Łatwiej znaleźć złoty pociąg pod Wałbrzychem, niż biegacza z dystansem do siebie. Ileż dostaliśmy ostatnio wiadomości od czytelników, że powinniśmy się wstydzić za przyznawanie tytułu „rozczarowania roku”. Innym razem chciano nas batożyć, za napisanie o jednym zawodniku, że wygrał z drugim „zaskakująco”. Z kolei rok temu nasz redakcyjny kolega (prosił o anonimowość, ale uprzejmie donoszę, że to Jakub Jelonek) podjął temat tatuaży wśród sportowców. Oburzenie wśród biegaczy trwało tydzień. Okazało się, że o tym też nie można pisać.

No i jeszcze te czerstwe dowcipy w stylu Karola Strasburgera:

– Co mówi biegacz do chodziarza?

– Ty się nie unoś.

I komu to potrzebne? Czemu to służy? Po co takie rzeczy opowiadać? Czy brak fazy lotu to odpowiedni przyczynek do robienia sobie jaj?

Biegacze nie mają poczucia humoru i jest to pierwszy powód, dla którego nie warto się z nami kolegować.

biegacz humor

Śmierdzi potem, nie groszem

Potrzebujesz, żeby ktoś podżyrował ci kredyt? Na nas nie patrz. Ostatnie oszczędności wydaliśmy na buty, zegarek i maraton w Nowym Jorku. Gdy potrzeba siana na pewno nie dzwoń do biegacza, bo ciągle żyjemy pod kreską. Nasze hobby jest tanie tylko w teorii.

Karbon? 1000 złotych. Zegarek z GPS-em? 2000 złotych. Upocenie się jak dorodne knurzysko, gdzieś na drugim krańcu świata? Bezcenne. Nie śmierdzimy groszem. Za to potem i bengajem – zawsze.

bieganie wydatki

Każdy „madafaka” podskoczy do biegacza

Wiele lat temu zespół „52 Dębiec” rapował, że „żaden madafaka nie podskoczy do Polaka”. Z biegaczami jest trochę inaczej. Jeśli wybrałeś się z kolegą biegaczem w miasto nocą, musisz być gotowy na zebranie oklepu od dowolnego dresa, którego akurat najdzie taka ochota.

Jesteśmy szczupli, wiotcy a jedyny biceps, jakim możemy się pochwalić, to brzuchaty łydki. Biegacz cię nie obroni. Możesz być za to pewny, że wybrnie z tarapatów luźną przebieżką i zostaniesz na placu boju sam jak palec. Lepiej mieć kumpla zrzeszonego w KSW, niż w PZLA.

siła biegacza

Co robisz w Sylwka? Drugi zakres

Skoro nie nadajemy się do bitki, to może chociaż potupiemy nóżką na baletach? Szczerze wątpię. Jeśli szukasz kompana do imprezowania, omijaj biegaczy obwodnicą. Nasza ulubiona zabawa? Zabawa biegowa. Czasami lubimy się za to napić. Izotonika i słodkiej herbaty na przepaku. Zarywamy też noce. Jak jest transmisja maratonu z Japonii.

Nowy Rok wypada w sobotę, więc sami rozumiecie, że będzie mocniejszy trening do zrobienia. W noc sylwestrową musimy się dobrze wyspać, bo sen to podstawa regeneracji. Dlatego mała prośba – nie świętujcie zbyt hucznie, bo później będę miał problemy z dryfem tętna na drugim zakresie.

kolega5

Biegam, więc mówię

Masz problem i potrzebujesz wygadać się kumplowi? Uwierz mi, że żaden z twoich problemów nie będzie tak dotkliwy, jak to, że ostatnio podczas długiego wybiegania po lesie, GPS gubił mi sygnał. W ogóle bateria w starym modelu dłużej trzymała. Z kolei w butach amortyzację mam już na ukończeniu. Jak nic, trzeba zainwestować w coś nowego. Powoli planuję też program startów na przyszły sezon. Ale czy w ogóle coś z tego będzie? A może znowu zaczną odwoływać? Co? Jak myślisz? Dlaczego nic nie mówisz? Żona ciężko chora? Powiem ci, że ostatnio po interwałach też się czułem, jak z krzyża zdjęty. Ale przespałem się i odżyłem. Może niech Asia też się kimnie.

Uwielbiamy mówić o bieganiu i podnosić swoje treningi do poziomu nieprawdopodobnych wyczynów. „Nie ma złej pogody, są tylko słabe charaktery” – mawiamy. – „Lepsze najgorsze zawody, niż najlepszy trening” – dorzucamy. – „Chwała przemija, ból trwa wiecznie” – tego nikt z nas nie powie, a szkoda, bo przynajmniej tutaj bylibyśmy blisko prawdy.

Kolegowanie się z fanatykiem biegania to wyzwanie równie trudne, jak złapanie buldoga za ogon. Jeśli jednak komuś uda się ta sztuka, może być pewny, że już nic go w życiu nie pokona. Kumple biegaczy są zahartowani, jak Rocky na ciosy Ivana Drago. Jak wiejscy listonosze w konfrontacjach z bezpańskimi burkami.

Krzysztof Brągiel

Biega od 1999 roku i nadal niczego nie wygrał. Absolwent II LO im. Mikołaja Kopernika w Kędzierzynie-Koźlu. Mieszka na Warmii. Najbardziej lubi startować na 800 metrów i leżeć na mecie.