5 marca 2007 Redakcja Bieganie.pl Lifestyle

Jak, gdzie i kiedy?


Jak – technika biegu

Nie przejmuj się nią zbyt wiele. Każdy ma swój styl, czasem nawet tak dziwny
jak Emil
Zatopek
, który biegnąc nierównomiernym tempem sapał, wybałuszał oczy i
w ogóle wyglądał jakby robił to pierwszy raz w życiu. I był czterokrotnym
mistrzem olimpijskim.

Z reguły biegacz trzyma ciało prosto, patrzy około 10m przed sobą, dotyka
ziemi najpierw piętą jeśli biegnie na długi dystans, zaś na palcami gdy
sprintuje. Ręce trzyma rozluźnione, zgięte pod kątem około 90 stopni w łokciach.
Rytm ruchom rąk nadają nogi, a nie odwrotnie. Proces kształtowania stylu może
przyspieszyć dobry trener, ale w miarę pokonywania wysiłku ciało samo znajduje
swój najekonomiczniejszy, czyli najlepszy, styl biegania.

Drugim elementem techniki jest oddychanie. Bez tlenu nie spalisz paliwa, na
którym jedziesz, więc wciągaj go nosem, ustami i uszami. A poważnie: staraj się
oddychać naturalnie i swobodnie, nie napinaj mięśni szczęki. Wielu biegających
zaczyna po pewnym czasie oddychać w pewnym rytmie, dostosowanym do kroków.
Najpopularniejszy rytm to dwa kroki na wdech i dwa na wydech, czasami 3/3, 2/1,
rzadziej 1/1. Jeśli chcę się rozluźnić oddycham nawet 4/4 biegnąc spokojnym
tempem.

Jeśli chodzi o tempo i intensywność, to staraj się o cierpliwość. Próbuj
biegać wolniej i bliżej niż sądzisz że potrafisz. Dobrym testem intensywności
biegu jest sprawdzenie czy możesz nie zatrzymując się i nie zwalniając swobodnie
rozmawiać. Jeśli nie – zwolnij, bo trenujący za dużo robią mniejsze postępy niż
trenujący za mało.

Gdzie – dobre miejsca

Sala treningowa biegacza zaczyna się za progiem jego drzwi. Pomijając problem
bezpieczeństwa (ważny zwłaszcza dla kobiet biegających samotnie) można biegać
wszędzie. Zakładając, że nie wpadasz pod przejeżdżające samochody i nie
oddychasz tylko związkami ołowiu najważniejszy jest rodzaj nawierzchni po której
biegniesz.

Jeśli więc wybierasz ulice, staraj się biec po tych, na których jest
względnie mały ruch. Jeśli możesz, nie biegnij po chodniku, ponieważ beton jest
tak twardy że zwiększa możliwość kontuzji. Choć może tego nie odczuwasz, asfalt
jest znacznie przyjaźniejszy dla Twoich stawów i ścięgien.

Doskonałą nawierzchnię oferują ubite ścieżki parków i zagospodarowanych
terenów zielonych. Gładkie i elastyczne nawierzchnie z ubitej ziemi są idealne
dla początkujących.

Wiele zalet ma też bieganie w lesie, na łące itp, czyli przełaje. Oferuje
piękne otoczenie i czyste powietrze, jednak zwykle trzeba być w stanie przebiec
swobodnie minimum 5 kilometrów, żeby wybierać się na wyprawy do lasu.

Pewną alternatywą jest też bieżnia stadionu, jeśli masz go pod ręką. Ma dobrą
nawierzchnię i możesz kontrolować przebiegnięty dystans, jednakże kręcenie się w
kółko może być nudne. Kiedy biegasz na bieżni zmieniaj kierunki (na skrętach
jedna strona ciała jest bardziej obciążana) i trzymaj się zewnętrznej strony
bieżni – będziesz biec po łagodniejszym łuku i pozwolisz swobodnie trenować
lepszym (to taka bieżniowa etykieta).

Kiedy – znajdź swoją porę

Jaką porę wybrać? Cóż, bieganie poranne dobrze nastraja na cały dzień ale też
jest najbardziej kontuzjogenne ze względu na nierozciągnięte mięśnie po śnie
(zaczynaj więc powoli zanim się dobrze nie rozgrzejesz). Popołudnia są dobre w
zimie (jasno i ciepło) i kiepskie w lecie z tego samego powodu (chyba, że ktoś
lubi ekstrema).

Ponieważ w południe jesteśmy zwykle w pracy więc zostają wieczory: fajne w
lecie, ale czasem trudno po nich wstać (po bieganiu śpi się cudownie).
Oczywiście okazją do dłuższych, mniej pośpiesznych treningów są weekendy, kiedy
można biegać w grupie i świetnie się tym bawić. Osobiście staram się nie dać
złapać w siatkę regularnego biegania – wolę kiedy impuls wygania mnie za drzwi,
więc wychodzę się spocić o najróżniejszych godzinach.

Jeszcze jedna sprawa. Każdy z nas jest narażony na agresję innych ludzi,
jednak w największym niebezpieczeństwie są kobiety. Z tego względu, drogie
panie: starajcie się biegać wcześnie (najwięcej przestępstw jest notowanych w
godzinach wieczornych) w miejscach uczęszczanych przez ludzi i najlepiej w
towarzystwie lub z psem. Strzeżonego Pan Bóg strzeże, nie?