Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

Rozmowa z Tomaszem Iwanem

Rozmawiamy z Tomaszem Iwanem, byłym zawodnikiem i kapitanem piłkarskiej reprezentacji Polski, który już w najbliższy czwartek (20 listopada) będzie gościem akcji Gwiazdy biegają nocą. Na wspólne bieganie po Warszawie z gwiazdą zaprasza Paweł Januszewski.

Tomasz Iwan karierę rozpoczynał w 1988 w klubie Jantar Ustka. W swojej 18-letniej karierze piłkarza występował w takich klubach jak ŁKS Łódź, Roda JC Kerkrade, Feyenoord Rotterdam, PSV Eindoven, Trabzonspor Kulübü, Austria Wiedeń i Lech Poznań. W reprezentacji wystąpił w 40 spotkaniach strzelając w nich 4 bramki.

iwan_2_524.jpg
Tomasz Iwan (fot. www.jamd.com)

Rzeczą oczywistą jest, że piłka nożna i bieganie muszą iść w parze. Mówiąc kolokwialnie: bez biegania nie ma kopania. Czy Tomasz Iwan lubił biegać i czy biega nadal?

Tomasz Iwan: Zgadza się, bez biegania nie ma piłki nożnej. Uważam, że właśnie bieganie, czyli poruszanie się po boisku to najważniejszy element w piłce nożnej. Dopiero potem dochodzą różne inne rzeczy, takie jak technika, czy taktyka. Gdybym określił to procentowo, to myślę że bieganie stanowi około 60-70% całości.

Wiemy, jak piłka nożna na przełomie ostatnich lat ewoluuje i wiemy też, że drużyny, które prezentują coraz lepszy poziom opierają się przede wszystkim na dobrym przygotowaniu biegowym. Ja będąc przez lata zagranicą, grając zagranicą, czułem jak wielki nacisk kładło i nadal kładzie się na dobre przygotowanie fizyczne, by po boisku dobrze się przemieszczać i przede wszystkim biegać efektywnie. W czołowych klubach zagranicznych zawsze zatrudniani byli specjalni ludzie, którzy byli tylko i wyłącznie od przygotowania fizycznego i właśnie od tego, aby przygotować piłkarza do biegania.

Jeśli chodzi o mój osobisty stosunek do biegania, to śmiało mogę powiedzieć, że bez tego nie mógłbym żyć. Nawet teraz, mimo przejścia dwóch poważnych operacji biegam codziennie po kilka kilometrów. Krótko mówiąc bieganie jest mi bardzo bliskie.

Wspomina Pan o specjalnych treningu biegowym, wytrzymałościowym w klubach zagranicznych, a jak odniesie się Pan do poziomu sportowego naszych piłkarzy z reprezentacji. Często kibice twierdzą, że brakuje im kondycji. Może polscy piłkarze za mało biegają?


To jest problem, który zawsze był widoczny. Nawet jeżeli zwrócimy uwagę na ostatnie mistrzostwa Europy rozgrywane w Austrii i Szwajcarii zauważamy wyraźny brak przygotowania biegowego naszych zawodników. Wydaje mi się, że wynika to z wielu powodów. Przede wszystkim zawodnicy, którzy grają w polskiej lidze nie są do tego dobrze przygotowani. To z kolei związane jest z nieodpowiednim poziomem wyszkolenia i podejścia polskich trenerów. Szczególnie trenerzy starej daty, tak ich określam, większy nacisk kładli i kładą na bieganie w jednym tempie przez dłuższy okres czasu, podczas gdy na zachodzie od tego się zupełnie odeszło. Na podstawie własnej gry w Holandii wiem, że aktualnie trenuje się bieganie interwałowe, czyli zmiany tempa, zmiany rytmiki i biegane na krótszych odcinkach. Treningi te są bardziej efektywne dla piłkarza, bo przecież piłkarz to nie maratończyk. Nie ma przyzwyczajać się do jednego tempa, którym musi biec 2,5-3 godziny, tylko do zmiennego rytmu przez 90 minut. Uważam, że to jest całkiem inna specyfika biegania. Ludzie, którzy zajmują się tym w Polsce, często trenerzy starszej daty, nie zdają chyba sobie z tego sprawy. A przecież nieodpowiednie przygotowanie zawodnika do meczu w kontekście biegowym, jest widoczne na boisku. Piłkarze zagraniczni, niby tacy sami jak ci nasi, są bardziej dynamiczni, poruszają się lepiej, są o wiele szybsi i w znacznie lepszej kondycji wytrzymują trudy spotkania.

Jak w takim razie wygląda trening biegowy u piłkarza?


W różnych okresach stosuje się różne akcenty biegowe. Przed sezonem na pewno trenuje się wydolność, czyli bieganie na zdecydowanie dłuższych dystansach. W miarę zbliżania się do sezonu przechodzi się w wytrzymałość szybkościową, a już w okresie meczowym trenuje się szybkość, w dużej mierze jest to wtedy, wspomniany wcześniej, trening interwałowy.

Oczywiście każdy zawodnik posiada różne predyspozycje. Stąd w profesjonalnych klubach nie biega się już w jednej w grupie w stałym tempie. Przykładowo dla jednego zawodnika bieganie na tętnie 180 ud/min może być zabójcze, a dla drugiego nie, więc uwzględniając te i inne czynniki, ustala się indywidualny trening biegowy dla każdego piłkarza.

Oczywiście trening biegowy piłkarza w Polsce różni się od tego zagranicą. W Ajaxie Amsterdam na przykład, kiedy to grali w nim m.in. Patrick Kluivert, Edgar Davids, a trenerem był Louis van Gaal, zawodnicy na treningach biegali nie więcej niż 2,5 minuty. Trener wychodził bowiem z założenia, że na boisku nie ma takiej możliwości, aby zawodnik mógł biec dłużej.

Może Pan pochwalić się jakimiś biegowymi rekordami życiowymi?


Rekordów życiowych niestety nie pamiętam, jednak zawsze byłem zawodnikiem, który dużo biegał na boisku, który miał bardzo dobrą wydolność. Duże znaczenie ma tutaj czynnik ambicjonalny, bo w momencie, kiedy zawodnik jest już zmęczony i tej ambicji brakuje to zazwyczaj odpuszcza. Ja natomiast, pomimo że byłem tak samo zmęczony, biegałem w dalszym ciągu tak samo.

iwan_1_524.jpg
Tomasz Iwan w barwach PSV (fot. www.jamd.com)

W PSV Eindhoven, gdzie grałem z największymi sławami, jak np. Ruud van Nistelrooy, Philip Cocu trenowaliśmy w różnych grupach podzielonych ze względu na możliwości biegowe. Ja zawsze byłem w tej najlepszej grupie. I co ciekawe ci zawodnicy, którzy byli przydzielani do mojej grupy byli niezadowoleni, bo wiedzieli, że ja nie odpuszczam. Oczywiście dobre przygotowanie wydolnościowe miało później przełożenie na boisku, gdzie swoje kilometry zawsze wybiegałem, gdyż grałem zazwyczaj na skrzydle, na bocznej pomocy, gdzie kondycja jest potrzebna najbardziej. Wydaje mi się, że moje duże możliwości wytrzymałościowe są po części wrodzone, choć także wytrenowane. Nawet w tej chwili, mimo że od dwóch lat nie gram w piłkę nie mam problemów z kondycją, a wręcz przeciwnie, potrafię bez problemów przebiec codziennie kilka kilometrów i sprawia mi to przyjemność.

No właśnie, nie gra Pan już w piłkę, ale uprawia chyba kilka innych sportów, to prawda?

Staram się być w miarę wszechstronny. Gram w tenisa, biegam, chodzę na siłownię (przyp. red. ostatnio Tomasza Iwana można było zobaczyć także na lodowisku w programie "Gwiazdy tańczą na lodzie"). Z piłką niestety jest już gorzej, gdyż mam za sobą poważne operacje kolan, być może przed sobą także kolejne i ta aktywność fizyczna jest bardzo utrudniona. W tej sferze pozostaję bierny, czasami tylko zmuszam się do grania będąc trenerem Reprezentacji Artystów Polskich. Skutki rozegrania jednego meczu są jednak opłakane, bo od razu puchnie mi kolano. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem na dzisiaj jest zatem bieganie, bo bieganie jest takim sportem, gdzie nie ma tego kontaktu z przeciwnikiem i o uraz jest zdecydowanie trudniej.

Istnieje liczne grono kibiców lekkiej atletyki, którzy nie przepadają za piłką nożną. Twierdzą oni, że zbyt wiele uwagi, przede wszystkim mediów, poświęca się właśnie tej dyscyplinie, a nie Królowej Sportu. Czy faktycznie sądzi Pan, że potężne zainteresowanie piłką nożną może negatywnie wpływać na inne dyscypliny?


Nie sądzę żeby piłka nożna wpływała negatywnie na inne dyscypliny. Jednak wiadomo, że nigdy nie będzie sprawiedliwości. Są dyscypliny sportu, które są o wiele trudniejsze niż piłka nożna, ale o wiele mniej medialne. Nawet lekkoatletyka jest takim sportem, gdzie wysiłek jest ogromny, a nie zawsze ma to przełożenie i na wyniki finansowe, i na popularność tego sportu. Innym sportem jest też triathlon. Większość piłkarzy nie byłaby w stanie nawet triathlonu ukończyć - taki jest to wysiłek, a jednak nie przyciąga on takiej publiczności, jak piłka nożna, która z tego względu jest sportem fenomenalnym. Bo jaki inny sport gromadzi tylu sympatyków.

Ja zawsze doceniałem i będę doceniał innych sportowców i kibiców innych dyscyplin, którzy także doceniają wysiłek zawodników, bo jestem świadomy tego ile poświęcenia w to wszystko trzeba włożyć. Na podstawie doświadczenia z gry w piłkę wiem, że aby coś osiągnąć w sporcie trzeba się skoncentrować na własnej dyscyplinie na maxa. Czy będzie to lekkoatletyka, bieganie, piłka nożna, krykiet czy cokolwiek innego, naprawdę trening i droga do sukcesów kosztuje każdego ze sportowców wiele wysiłku.