Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Rekord na cudzych nogach

Rekord na cudzych nogach

Podmiana numerka w Dreźnie
Krzysztof Brągiel
24-03-2021

Lista oszustw do jakich są w stanie posunąć się biegacze amatorzy, aby uzyskać jak najlepszy wynik na mecie biegu ulicznego, jest długa. Znane są przypadki podjeżdżania na rowerze albo miejskim autobusem, skracania trasy czy też startu z cudzym numerkiem na klacie. Do ostatniego wykroczenia doszło podczas niedzielnego maratonu w Dreźnie. Camilo Santiago został sklasyfikowany, jako Ivan Zarco. Najciekawsze jest jednak to, że w nielegalnym występie pobił rekord kraju swojego honduraskiego kolegi, co  – jak na razie – pozostaje odnotowane w tabelach.

O maratonie w niemieckim Dreźnie pisaliśmy przy okazji dobrego startu Anny Bańkowskiej, która w niedzielę (21.03) ustanowiła maratońską życiówkę, zatrzymując zegar na 2:31:16. W mieście nad Łabą działy się jednak również inne interesujące rzeczy. Hiszpan Camilo Santiago, ukończył maraton z numerem startowym swojego dobrego kumpla z Hondurasu – Ivana Zarco.

Choć obu panów łączy koleżeństwo, dzieli poziom sportowy. Santiago złamał już w swojej karierze 2:10, natomiast Zarco może pochwalić się życiówką niemal 10 minut słabszą (2:18:19). Po niedzielnym występie Santiago, który ukończył zmagania na 7 miejscu z czasem 2:17:46, oficjalna strona worldathletics.org utrzymuje, że życiówka Zarco (i tym samym rekord Hondurasu) wynosi właśnie 2:17:46.

Z pozoru sprawa wygląda na jasną, ale też zaskakującą. Jasne jest przewinienie Santiago, który nie powinien wystartować z cudzym numerem startowym. Zaskakujące jest to, że do takiego przekrętu doszło na poziomie wyczynowców. Podobne „numery” do tej pory znane były głównie w świecie amatorów biegania. Jak tłumaczą się przyłapani na szwindlu panowie? Szczegółową relację z całego wydarzenia spisał na swoim Twitterze główny winowajca, czyli Camilo Santiago.

Hiszpan zaznacza, że pierwotnie planował „pejsować” honduraskiemu koledze. Taki był wstępny plan, choć na ostatniej prostej miał stanąć pod znakiem zapytania, ponieważ Zarco zaczął zgłaszać problemy zdrowotne. Konkretnie – zapalenie powięzi podeszwowej. Jako, że obaj mieli już wszystko zaklepane (hotele, podróż itd.) zdecydowali się przybyć do Drezna. Wtem. Podczas rozgrzewki pozostawiona na łaskę losu w pobliskim parku torba, w której Santiago miał numer startowy, zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Co dzieje się dalej? Zarco oddaje koledze swój numerek, twierdząc, że problemy ze stopą i tak przeszkodziłyby mu w walce o dobry rezultat. Następnie panowie zgłaszają wszystko obsłudze zawodów. Hiszpan biegnie i finiszuje z czasem 2:17:46. Koniec historii.

Ogólnie cała ta opowieść ma ręce i nogi. Kilka rzeczy poddaje jednak pod wątpliwość szczerość hiszpańsko-honduraskiej grupy podmieniającej numerek. Przede wszystkim, Santiago wystroił się na bieg, jak na napad na bank. Czapeczka, okularki słoneczne... Trochę jak celebryta, który chce wyjść po flaszkę do Żabki, ale tak, żeby zachować anonimowość. Po drugie – dlaczego ukończył bieg? Przecież wedle własnych zeznań, miał jedynie „zającować” Zarco. Po co dobiegł do samej mety? Jest to o tyle zastanawiające, że jak sam przyznaje – 11 kwietnia i tak ma w planach start w maratonie (domyślamy się, że chodzi o Hamburg).

Oszukiwanie w biegach masowych jest częstym zjawiskiem. Temat doczekał się nawet swojego bloga. Wyłapywaniem nieuczciwych biegaczy zajmuje się tutaj Amerykanin Derek Murphy. Na co dzień jest analitykiem biznesowym. W wolnych chwilach analizuje jednak biegi, sprawdzając, kto pojawił się na mecie, jako pasażer na gapę. 

Krzysztof Brągiel
Krzysztof Brągiel
biega od 1999 roku i nadal niczego nie wygrał. Absolwent II LO im. Mikołaja Kopernika w Kędzierzynie-Koźlu. Mieszka na Warmii. Najbardziej lubi startować na 800 metrów i leżeć na mecie.
Dyskusja

Forum bieganie.pl - największe biegowe forum

  • yaaceek | 25.03.2021
    Może jednak prawda. Zawodnik z poziomu 2:10. Biegnie na wynik 2:18. Pobiegł treningowo. To, że takie mocne bieganie 40km jest w planach pokazuje choćby Krystian Zalewski (40km trening 19 marca, a start ma też 11.04, tempo 3:14). Tempo 3:15 dla niego (zawodnika z poziomu 2:10) nie musi być zabójcze. Pogoda w Dreźnie była wymagająca, to się ubrał adekwatnie do obciążenia biegiem i warunków.
    Czym się różni ubranie zawodnika nr 450 Camilo Santiago/Ivan Zarco od zawodnika z nr 418 FERREIRA, Hermamo ? Okularami. Ten tez był na zakupach... ?
    W zdjęciu tytułowym widać jeszcze jednego w okularach i czapce.
  • hansel | 25.03.2021
    Dokładnie, jeśli gra szła o kwalifikację olimpijską, to sprawa bardzo podejrzana.
    Jeśli już ten zawodnik z Hondurasu złapał kontuzję to po co ten jego pacemaker wogóle wystąpił w tym biegu. Skoro za kilka tyg i tak miał biec swój planowy maraton to po co się bez sensu eksploatować. Wygląda to na zaplanowaną akcję.
  • Pączek | 25.03.2021
    Szukałem trochę informacji na ten temat. Niby zgłosili, niby ok. Ale jednak w Hondurasie o tym nie wiedzieli. Tam teoretycznie ogłosili rekord kraju i kwalifikację na IO. To było dziwne, że zając biegł dla zabawy maraton a zawodnik, któremu miał prowadzić zrezygnował, mimo że przemierzył masę kilometrów i rozgrzewał się przez zawodami.

    Mi to wygląda na akcje, że chcieli spróbować i liczyć na to że do Hondurasu nie dotrze info o wałku.

    -sluchaj Heniek, pobiegnę za ciebie, zgłosimy to organizatorowi, że niby zajumali mi numer. Ale zglosimy to na minutę przed startem żeby nie dali mi jakiegoś zapasowego tylko ja podusnę im pomysł, że wezmę Twój. Do Hondurasu daleko, nie wygram więc może sprawa przejdzie bez echa. Co ty na to?
  • Logadin | 25.03.2021
    Nic nie dostało, to ulegnie zmianie przecież :) Chłopaki napisali wyjaśnienie, zgłosili organizatorom jeszcze przed samym startem tego drugiego. Nic tu nie 'śmierdzi'.
  • przemekEm | 25.03.2021
    Logadin napisał(a):
    No ale jeżeli przed biegiem zgłosili to organizatorom to w czym problem?


    Pewnie w tym, że w wynikach widnieje ten drugi i zapewne uzyskał kwalifikację olimpijską w swoim związku sportowym. Dostał od kolegi w prezencie wycieczkę na olimpiadę.
  • Logadin | 25.03.2021
    odczas rozgrzewki pozostawiona na łaskę losu w pobliskim parku torba, w której Santiago miał numer startowy, zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Co dzieje się dalej? Zarco oddaje koledze swój numerek, twierdząc, że problemy ze stopą i tak przeszkodziłyby mu w walce o dobry rezultat. Następnie panowie zgłaszają wszystko obsłudze zawodów. Hiszpan biegnie i finiszuje z czasem 2:17:46. Koniec historii.

    No ale jeżeli przed biegiem zgłosili to organizatorom to w czym problem?
  • Siedlak1975 | 25.03.2021
    Morderca_z_głębi_lasu napisał(a):
    Trzeba piętnować takie przypadki. W 2018r w Łodzi tuż przed matą 35km wyprzedzilem idącego sympatycznego "grubaska" koło 50-tki, co już mnie zdziwiło. Na mecie straciłem do niego kilka minut, mimo że tylko już wyprzedzałem! Cóż, był park, który trzeba obiec pod koniec. Wcześniej ten Pan zrobił 10km między 15 a 25km w 38min (resztę km jakoś po 4.30), gdzie była nawrotka. Napisałem do obsługi "czasu" oraz organizatora. Jedni mnie zbyli, inni obiecali sprawdzić. Ale Pan stanął na podium w kategorii, zabrał komuś radość, nagrody i jakieś drobne pieniądze nawet dostał. Szczegóły i tak są na blogu i w komentarzach.

    To się w pale nie mieści :szok:
  • Morderca_z_głębi_lasu | 24.03.2021
    Trzeba piętnować takie przypadki. W 2018r w Łodzi tuż przed matą 35km wyprzedzilem idącego sympatycznego "grubaska" koło 50-tki, co już mnie zdziwiło. Na mecie straciłem do niego kilka minut, mimo że tylko już wyprzedzałem! Cóż, był park, który trzeba obiec pod koniec. Wcześniej ten Pan zrobił 10km między 15 a 25km w 38min (resztę km jakoś po 4.30), gdzie była nawrotka. Napisałem do obsługi "czasu" oraz organizatora. Jedni mnie zbyli, inni obiecali sprawdzić. Ale Pan stanął na podium w kategorii, zabrał komuś radość, nagrody i jakieś drobne pieniądze nawet dostał. Szczegóły i tak są na blogu i w komentarzach.