Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

trwać w zapytywaniu

trwać w zapytywaniu

Głowę nosić nisko.
Mieć stale wolne obie ręce.
Pielęgnować mięśnie nóg.

     Z. Herbert

Trzy banalne wręcz zdania poety. Ostatnie jakoś najmocniej przemawia do nas, biegaczy, prawda? Od razu spoglądamy na czworogłowe i łydki; no no, piękne i nawet o nich humaniści wspominają. Drugie zdanie ewentualnie też coś do nas gada, zwłaszcza kiedy zamkniemy fejsbuka. Ale to pierwsze zdanie? To już najpewniej poetycki bełkot nadwrażliwca, nie wiadomo co gość ma na myśli, ergo wnioskujemy, że dzieli włos na czworo i dorabia filozofię do tego, co oczywiste.

Po co łączyć bieganie z filozoficznym namysłem? Po co napompowywać intelektualnie czy duchowo coś, co jest przecież tylko przebieraniem nogami, tuptaniem po trawie, skale czy na asfalcie? Po co zadawać sobie pytania o to, co oczywiste? Kiedy zapytywanie jest dzieleniem włosa na czworo, a kiedy prawomocnym, prowadzącym nas w głąb namysłem?

Jeśli wyjdziemy z założenia, że bieganie to  tylko przebieranie nogami to musimy uznać, że preludium Szopena to stukanie palcami w klawisze fortepianu, Nigel Kennedy zajmuje się szarpaniem za włosy końskie w pewnym instrumencie, a Herbert zestawia trzy nielogiczne zdania jedno po drugim i ma się to nazywać wierszem. Jasne, można tak na rzeczywistość patrzeć i nie odbieram nikomu do tego prawa.

Można też uznać, że każde ludzkie działanie jest sposobem wyrażenia siebie tu na Ziemi. Jest ekspresją czegoś, co niewidoczne i potrzebuje naszego ciała, woli, umysłu by wyjść na zewnątrz. Jest zatem k-o-m-u-n-i-k-a-t-e-m, za pomocą którego zaznaczam swoją obecność dla siebie samego, dla świata i w świecie, za pomocą którego tworzę swoją linię ziemskiego bytowania.

Dlaczego by zatem nie pooglądać tego komunikatu z lotu ptaka i podpytać się siebie; o czym mówię, a o czym nie mówię, gdy biegnę? O czym mówię, gdy nie biegam? W jakich wartościach siebie rozpoznaję i chcę rozpoznawać? Czemu daję wyraz swoim wspinaniem się, wędrowaniem, startowaniem w zawodach? Z czym walczę albo o czym zaświadczam, gdy to wszystko robię?

Zadawanie pytań nie jest dzieleniem włosa na czworo. Zadawanie pytań to rozwój i nieustawanie w drodze, nieupadanie w niebezpieczny dogmatyzm. Świat dzisiaj potrzebuje przede wszystkim dobrze postawionych pytań, bo odpowiedzi można znaleźć na każdym dosłownie kroku. Człowiek, jak pisał Tischner - „Jest jedyną istotą na ziemi, która może zawdzięczać swą godność - swojemu pytaniu”. Dlatego nie bójmy się stawiania niełatwych pytań - nawet wtedy, gdy dotyczą one tej na pozór oczywistej, na wskroś prostej i najbardziej minimalistycznej dyscypliny sportu, jaką jest dynamiczne przekładanie jednej nogi przed drugą przy podwyższonym tętnie. Jest duża szansa, że jak już się na taką postawę odważymy, to znajdziemy to wszystko, co nam związuje ręce.

 

____________________
M.Derezińska-Osiecka -  zakopianka, wyczynowa i utytułowana zawodniczka w skialpinizmie, biegaczka górska z zamiłowania, asfaltowa z wychowania, filozofka i psychoterapeuta z wykształcenia, przewodniczka tatrzańska i organizatorka obozów Tatra Running. Na co dzień mama trójki dzieci, która wciąż z ekscytacją spogląda w swoją sportową przyszłość.