Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Coraz bliżej UTMB – poradnik część I

Elementem legendy UTMB – najsłynniejszego górskiego ultramaratonu na świecie – jest lista wyposażenia obowiązkowego, długa niczym szlak dookoła Mont Blanc. W niniejszym poradniku omawiamy każdy element tej listy, a radą służą nam Marcin Świerc – triumfator TDS z 2018 oraz Beata Sadowska – dziennikarka i pasjonatka biegania. Oboje wracają do Chamonix w tym roku: Beata biegnie 40-kilometrowe MCC, a Marcin staje do walki o swoje największe marzenie – triumf w biegu głównym UTMB.

3 lata temu pisałem:

Festiwal UTMB zbliża się wielkimi krokami i jak co roku w Chamonix szykuje się niesamowite biegowe święto. Wielu biegaczy przeżyje swój bieg życia, wielu doświadczy najtrudniejszych chwil w swej biegowej przygodzie. Nie ma chyba osoby, która stojąc na placu w Chamonix i podążając wzrokiem za wskazaniem postaci z posągu de Saussure’a – pierwszego zdobywcy Mt Blanc – nie czuje przyspieszonego bicia serca na widok ośnieżonego szczytu najwyższej góry kontynentalnej Europy.

I w tej kwestii nic się nie zmieniło! Pewne zmiany zaszły natomiast na liście wyposażenia obowiązkowego. Zanim jednak napiszę o nim, kilka uwag ogólnych.

Ani ekwipunek, ani inne wymogi stawiane uczestnikom nie mają na celu zagwarantować ukończenia biegu, a jedynie zwiększyć jego prawdopodobieństwo, poprawić komfort i bezpieczeństwo. To oznacza, że mimo mnogości i obfitości punktów żywieniowych, doskonałego oznaczenia trasy itp. zawodnicy muszą trasę pokonać o własnych siłach, a ponieważ mówimy o biegach ultra, których nieodłączną częścią są kryzysy, to do naszych obowiązków będzie należeć zarządzanie kryzysowe. A w tym właściwie dobrany ekwipunek może znacznie pomóc. Przyjrzyjmy się więc liście wyposażenia obowiązkowego.

Columbia_Products_3_1024x731.jpg

Sprzęt – wyposażenie obowiązkowe (pogrubione poniżej)

Ważna uwaga: cały ten sprzęt nie będzie w istocie niezbędny do ukończenia biegu! Co więcej: znaczna część przeleży  w plecaku i nie zostanie użyta. Zadaniem wielu elementów wyposażenia jest bowiem zapewnić zawodnikowi bezpieczeństwo i możliwość dotarcia do punktu kontrolnego lub innego miejsca, w którym można bezpiecznie zrezygnować z zawodów w razie kontuzji, wypadku, załamania pogody czy zgubienia trasy.

Wyposażenie jest sprawdzane przy odbiorze pakietów startowych – trzeba mieć ze sobą dokładnie WSZYSTKO to, co znajduje się w Regulaminie, a co weźmie się ze sobą na trasę. Do tego – co bardzo ważne – należy mieć ten sam plecak, którego użyjemy na biegu, ponieważ przy wydawaniu pakietu  zostaje „zachipowany”... Tak, tak, każdy biegacz ma dwa chipy: jeden w numerze startowym, a drugi przy plecaku.

Wyposażenie jest skrupulatnie sprawdzane w biurze zawodów, następnie przed startem, a potem na trasie. Dodatkowo, mimo że lista jest obszerna, wszystkie pozycje są istotne i potrzebne – naprawdę nie warto kombinować i ryzykować kary czasowej (a nawet dyskwalifikacji), a jeszcze bardziej zdrowia. Sama procedura odbioru pakietu startowego jest symbolem świetnej organizacji UTMB.

Marcin Świerc: Warto pamiętać, że przy odbiorze numeru startowego może się przytrafić kontrola antydopingowa. Ja przechodzę ją przed każdym startem – na UTMB pobierane jest ponad 300 próbek od elity -  ale każdego mogą wylosować, także ciebie!

Po pierwsze buty. Na trasie czekają zarówno miłe i równe szlaki, trochę asfaltu, ale również błoto i sporo skał oraz kamieni. W zależności od wybranego biegu warto zastanowić się, ile czasu spędzi się na trasie i odpowiednio dobrać obuwie. Może się okazać, że czeka nas nie tylko najważniejszy bieg w życiu, ale również najdłuższy i najtrudniejszy. Z tego chociażby względu warto wybrać model z odpowiednią amortyzacją i ochroną przed kamieniami, bo buty, które nie sprawiały problemów na 8, 10-godzinnym biegu mogą się okazać niewystarczające na 20 czy 30 godzin (piszę z własnego przykrego doświadczenia). Przede wszystkim muszą jednak być sprawdzone i wygodne.

Udając się po numer startowy pamiętajcie, żeby te buty mieć na nogach albo w plecaku. Jeśli pójdziecie do biura zawodów w klapkach, bo gorąco, i nie będziecie mieć butów ze sobą, to możecie odejść z kwitkiem.

Marcin: Już w tym tygodniu będę mógł testować buty przygotowane specjalnie na mój start w UTMB przez Columbię. Tylko nie testuj butów na zawodach! Obuwie jest ważne, ale równie ważne są skarpetki: to one oddzielają stopę od buta i muszą być dokładnie sprawdzone. Dobrze jest mieć zapasowe buty uszykowane na przepak – sam na pewno w połowie wyścigu będę zmieniał buty, żeby moje stopy poczuły, że rozpoczął się nowy bieg.

Beata Sadowska: Ja też biorę zapasowe skarpetki. Uratowały mnie, kiedy moja pękła na 10 kilometrze, a na pięcie zrobił się wielki bąbel wypełniony płynem.

Kurtka powinna być wodoodporna i oddychająca – membrana min. 10 000/10 000 (inaczej: oddychalność RET <13), mieć podklejane szwy i zintegrowany kaptur. Dobra kurtka ratuje nam skórę w nocy, wysoko w górach, przy silnym wietrze albo w deszczu. Uczestnicy czasami wymieniają się informacjami o budżetowych opcjach, które „przeszły” weryfikację, jest to jednak zawsze loteria i można się nieprzyjemnie zaskoczyć. Granica nie jest „ostra” – organizatorzy przyznają, że przepuszczą kurtkę z membraną 5000 mm, ale ostrzegają, że w razie złej pogody nie uchroni ona należycie jej użytkownika.

Marcin: Na pewno ciut większa, żeby można ją było założyć na plecak podczas biegu i mieć łatwy dostęp do niego.

Podobnie spodnie wodoodporne – tu można pokusić się o poszukanie jakiejś „budżetowej” opcji nie do końca biegowej, kilku producentów oferuje portki z tego samego materiału co kurtki.

Marcin: Zainwestowałem w lekkie spodnie, ważące ok. 100 g i używam ich tylko na zawodach – to znaczy noszę w plecaku... Ale jeśli jesteś nieco wolniejszy i zastanie cię noc w górach (albo dwie) lub będą naprawdę złe warunki pogodowe, to ucieszysz się, że je masz.

Jako autor poradnika, potwierdzam! W 2015 roku na UTMB rankiem po drugiej nocy mimo ciepłego poranka zakładałem na siebie wszystko, co zdołałem wyciągnąć z plecaka – długie spodnie (naciągałem na szorty, bo nie miałem siły zmienić), czapkę, rękawiczki, bluzę, kurtkę... I przez godzinę trząsłem się z zimna, mimo że dookoła ludzie chodzili w krótkim rękawku – tak mój organizm zareagował na wycieńczenie i brak snu...

Rękawiczki mają być ciepłe i wodoodporne – jak w przypadku spodni – można kupić rękawiczki biegowe z membraną, ale można poprzestać na wodoodpornych rękawiczkach „roboczych”, które są akceptowalne przez organizatorów (i wielokrotnie tańsze). Trzeba pamiętać, że rękawiczki muszą spełniać oba wymogi, a więc jeśli te wodoodporne są cienkie, musimy zabrać drugie, „ciepłe” (nie muszą być grube).

Dodatkowy długi rękaw – sprawdźcie tylko na wadze, czy ma przynajmniej 180 g (dla męskiej M-ki, mniejsze odrobinę mniej). Cienka bielizna termiczna nie przejdzie weryfikacji.

Marcin: Długi rękaw na pewno przygotuję sobie na każdy punkt, gdzie będzie support i jeśli tylko będzie zimno, to zmieniam ciuch na świeży (tak robił zeszłoroczny zwycięzca). Mam sprawdzoną bieliznę z technologią OmniHeat – „sreberko”, które działa rewelacyjnie... Rzekłbym nawet rewolucyjnie!

Czapka, buff/bandana, zapas jedzenia (wystarczą ze dwa, trzy żele lub batony), pojemniki na wodę o pojemności przynajmniej 1 litra łącznie, gwizdek, folia NRC (rozmiar przynajmniej 140 x 200 cm) – bez komentarza, wiadomo.

Telefon – naładowany i pozwalający na wykonywanie połączeń na obszarze Francji, Włoch i Szwajcarii

Kubeczek min. 150 ml do wody, coli, itd. – na większości punktów kontrolnych nie ma jednorazowych kubków, a nie zawsze obsługa jest skłonna nalewać np. colę do bidonów (dziewczyna w Szwajcarii odmówiła mi stanowczo i była nieprzejednana – na szczęście nie zabroniła mi samemu przelać colę z kubeczka do bidonu :)). Kubeczkiem nie może być soft flask, bidon ani inne naczynie z wieczkiem.

Dwie czołówki z zapasem baterii DLA OBU – warto pamiętać o tym zapasie baterii, bo naprawdę można się zdziwić będąc cofniętym z biura zawodów za brak dwóch „paluszków”. Częstą praktyką stosowaną dla obniżenia wagi ekwipunku jest zabieranie jak najlżejszej i najmniejszej drugiej czołówki.

Marcin: Po ostatnich perypetiach ja biorę nawet 3 czołówki (zwłaszcza na noc), najlepiej taką 300/350 lumenów, przetestowaną... Kiedyś używałem mocniejszej i później przez resztę biegu miałem tęczę przed zmęczonymi oczami.

Długie spodnie biegowe lub połączeniu kilku sztuk odzieży, która razem zakryje całą nogę (z kolanem). Możecie w biegu lecieć w krótkich portkach, ale w plecaku oprócz spodni wodoodpornych MUSICIE według mnie mieć coś, co pozwala na całkowite zakrycie nóg. Mój sposób: biegnę w szortach, w a plecaku mam cienkie nogawki, które razem z nogawką szortów i skarpetą zakrywają całą nogę).

Bandaż samoprzylepny – nie warto szukać jakichś wynalazków, w każdej aptece na deptaku w Chamonix jest stojaczek z opisem „UTMB - bandaż” – znajdziecie tam świetny bandaż za 5-6 Euro, który wystarcza dla dwóch osób. Przetnijcie na pół i podzielcie się z kolegą.

Dodatkowo ze względu na wymogi służb granicznych powinniście mieć ze sobą na biegu dokument tożsamości.Columbia_Products_1_1024x485.jpg 

Odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania

Kurtka wodoodporna nie liczy się jednocześnie za długi rękaw.
Spodnie wodoodporne nie liczą się jednocześnie za długie spodnie.
Buff nie liczy się jednocześnie za czapkę.  
Tak, naprawdę trzeba mieć niezależny zapas baterii dla jednej i drugiej czołówki.
Flask nie spełnia definicji kubeczka.
Tak, mamy dodatkowe zestawy wyposażenia w razie wyjątkowo ciepłej/zimnej pogody.

Dodatkowe zestawy wyposażenia zależne od pogody

Chodzi o to, że od ubiegłego roku organizatorzy wpisali do regulaminu dodatkowe wymogi dotyczące ekwipunku, włączane do obowiązkowego wyposażenia w razie złej pogody – inne na upał, inne na chłód. Informację o tym, że któryś z zestawów jest wymagany, otrzymacie kilkadziesiąt godzin przed startem, czyli już na miejscu. Dlatego należy wziąć ze sobą wszystko z Polski na wszelki wypadek.

Sprzęt na upały

  • Okulary przeciwsłoneczne
  • Czapka zasłaniająca kark albo inne rozwiązanie całkowicie zakrywające głowę oraz kark (wystarczy założyć rozwiniętego buffa i spuścić komin na kark – o ile jest dość długi).
  • Krem z filtrem min. 50 SPF
  • Zapas wody minimum 2 litry (tak, DWA LITRY)

    

Sprzęt na chłód

  • Okulary ochronne (jeśli macie fotochromy, mogą służyć zarówno na upał, jak i chłód)
  • 3 warstwa docieplająca (pośrednia między drugą warstwą a kurtką). Organizator nie precyzuje wymogów, rekomenduje polar albo cienką puchówkę, ale należy się domyślać, że nie przejdzie nic cieńszego niż druga warstwa.
  • Zabudowane (zamknięte) i solidne buty trailowe (niedozwolone jest obuwie minimalistyczne i sandały biegowe)

Zawodnicy biorący udział w MCC i OCC mogą zostawić w domu: odpowiednio jedną czołówkę lub obie, spodnie wodoodporne, czapkę i rękawiczki.

Cały sprzęt musi być w waszym rozmiarze i nie powinien mieć żadnych modyfikacji względem stanu fabrycznego (może poza odcięciem metek). Ekwipunek musicie nosić na sobie albo w plecaku (tym ochipowanym w biurze zawodów) – przez cały bieg. Jeżeli używacie kijów (a 99% tak robi – na UTMB patrzono na mnie jak na kosmitę i szeptano za plecami, bo szedłem bez kijów), to musicie je mieć ze sobą od startu, nie wolno ich wkładać do worka na przepak albo odbierać od znajomych na trasie.

Jeszcze raz powtórzę, że nie warto „oszczędzać” na wyposażeniu. Oczywiście, może się zdarzyć przepiękna pogoda i będziecie przeklinać organizatorów za niepotrzebny balast. Jednakże jeżeli zdarzy się coś nieprzyjemnego, możecie dzięki temu ocalić swoje zdrowie lub życie.

Jest jeszcze trochę czasu, zadbajcie o kompletne wyposażenie (poza bandażem) w Polsce, bo na miejscu w Chamonix jest zwyczajnie drogo. Oczywiście służymy wam wszelką pomocą i radą.

Marcin: Do zobaczenia w Chamonix i trzymać kciuki za wszystkich Polaków na każdym dystansie!

Beata: Ciesz się, przybijaj piątki kibicom w miasteczku i wpadaj na metę z rodziną. To Wasze wspólne, rodzinne święto: kiedy mój Paweł biegł UTMB i TDS kibicowaliśmy rodzinnie (pobudki w nocy i o świcie, ja z wózkiem i 2 dzieci, sąsiadką, przyjaciółką). Meta to wspólne święto. Mój Paweł po 170 km wpadł na nią ze starszym synkiem na barana i młodszym w wózku. Warto!