Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Joma. Dzień Sądu.

Joma. Dzień Sądu.

Zabiegałem buty Joma Carrera na śmierć. Przeczytaj, dlaczego to zrobiłem i obejrzyj galerię zdjęć z tego brutalnego testu wytrzymałości.

Specjaliści od butów radzą, aby często wymieniać buty, w których biegamy. My, jako odpowiedzialny serwis, popieramy to oczywiście. Ale nie ma co zamykać oczu na rzeczywistość. Wielu biegaczy z konieczności, oszczędności czy zwykłej niewiary w słowa specjalistów biega w butach tak długo, aż się rozpadną. Tym czytelnikom postanowiłem wyjść naprzeciw.

Nasze standardowe testy (Kliknij: test butów Joma) obejmują opis buta po przebiegnięciu kilkuset kilometrów i ewentualne uzupełnienie później. Ale ponieważ mam ambicję być najtwardszym z testerów, takim, przed którym drżą firmy obuwnicze i błagają redaktora naczelnego, aby broń Boże nie dawał butów do testowania redaktorowi N., wprowadziłem swój własny, nieformalny test. To prosty, brutalny test wytrzymałości. Biegam tak długo, aż buty spadają mi ze stóp.

Być może taki sprawdzian wytrzymałości nie ma sensu, bo kiedy buty spadają mi ze stóp, niektórych z nich nie ma już na rynku, być może też nikt nie będzie przywiązywał wagi do tych moich prywatnych prób. No ale zrobię to dla własnej, sadystycznej przyjemności, okupując to czasem odciskami i schodzącymi paznokciami. Może będzie to też jakiś ogólny wyznacznik prestiżu marki. Wiosną próbowałem wykończyć Kalenji Kapteren XT - ale but przetrwał 1500km całkiem dobrze, dlatego wykończę go dopiero tej zimy. Tym razem jednak udało mi się dobić buty Joma Carrera V. Po przebiegnięciu ok. 1400km co prawda jeszcze trzymają się na stopach, ale bieganie w nich powoli robi się coraz bardziej utrudnione. Dlatego uznałem, że ich wygląd spełnia kryteria wykończenia.

Biegałem w Jomach po każdej nawierzchni - po bieżni, asfalcie, piasku, błocie, kamieniach, żwirze... Czasami w deszczu, w większości po suchym. Czasami w tempie 5min/km, czasami sprinty w tempie 12s/100m. Do 500km trzymały się nieźle, potem zaczęły się powoli rozpadać. Jest wyraźnie widoczne, że te bardzo tanie buty nie są tak wytrzymałe jak buty uznanych marek. Dobrze mi się w nich biegało, chociaż po raz pierwszy w życiu sczerniał mi paznokieć. Ale są miękkie, wygodne, nie miałem w nich żadnych odcisków. Teraz nadszedł ich koniec. Chociaż na pierwszy rzut oka nie wygląda to najgorzej.

jomax3.jpg

Joma Carrera V - 1400km na na liczniku

Kiedy jednak przyjrzymy się z bliska, zaczynają się schody. Pisałem o tym, że materiał zewnętrzny to najsłabsza strona Jomy:

jomax1.jpg
Spękane, podziurawione - ja naprawdę tylko w nich biegałem!

jomax02.jpg
Nieprzyjemne dziurki i przetarcia z bliska

Nie tylko materiał nie wytrzymał. Puściło też klejenie. To oderwanie pojawiło się już po 600km i coraz bardziej się pogłębiało:

jomax4.jpg

jomax05.jpg


Drugi but wygląda niewiele lepiej. Też są przetarcia, odklejenie podeszwy tak samo duże:

jomax06.jpg


jomax09.jpg


Podeszwę chwaliłem, ale nawet ona poddała się po 1400km. Proszę zwrócić uwagę, jak wygląda mostek w środkowej części podeszwy, ten odpowiedzialny za usztywnienie i przetaczanie:

jomax11.jpg


jomax07.jpg


Czy 1400km to dużo czy mało? Na pewno nie jest to wynik rewelacyjny. Pamiętajmy jednak, że chodzi o tani model buta. Wbrew pozorom, buty nadal nadają się do biegania, ze względu na skalę zniszczeń wędrują jednak do śmietnika. To oznacza, że osoby, które biegają naprawdę dużo, powinny zastanowić się nad kupnem droższych modeli. Ale dla innych - 1400km może oznaczać nawet kilka lat biegania. Ocenę pozostawiam czytelnikom, sam zaś biorę się za niszczenie kolejnego modelu. ; )

jomax10.jpg