Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Króliki doświadczalne Jej Królewskiej Mości

Współczesny sport przekracza wiele granic. Tam, gdzie pojawiają się duże pieniądze, władza i możliwości – od razu szuka się sposobów, by osiągnąć sukces mniejszym kosztem, za pomocą nieznanych wcześniej środków. Tak postanowili zrobić Brytyjczycy, by na igrzyskach w Londynie zdobyć na własnej ziemi o kilka medali więcej. Okazuje się, że olimpijczycy finansowani przez państwo stali się „królikami doświadczalnymi”, testując nowe suplementy, o nieznanym wcześniej działaniu.

W ostatnich dniach światło dzienne ujrzało duże dziennikarskie śledztwo, opublikowane przez The Mail on Sunday. Wynika z niego, że brytyjscy olimpijczycy testowali eksperymentalną substancję, a cały projekt w sekrecie przed wszystkimi finansowała państwowa instytucja zarządzająca sportem na Wyspach – UK Sport. Warte setki tysięcy funtów przedsięwzięcie realizowano na krótko przed igrzyskami w Londynie w 2012 r. Nadzieje na medale karmiono nową odżywką o nieznanych skutkach ubocznych, choć substancja miała być dostępna tylko do badań naukowych. Działacze kazali również sportowcom podpisać specjalną „lojalkę”, która nakazywała zachowanie tajemnicy, a także pozwalała uchronić oficjeli przed ewentualnymi oskarżeniami lub konsekwencjami projektu.

System szkolenia po brytyjsku

Od 1997 roku, na mocy Edyktu Królewskiego (oczywiście to tylko przykrywka, bo za przepisem opowiedziały się wszystkie największe partie polityczne) za sport kwalifikowany w Wielkiej Brytanii odpowiada UK Sport – agencja rządowa, która dysponuje budżetem w wysokości ok. 100 mln funtów. Część środków trafia do niej bezpośrednio z budżetu, natomiast reszta zależy od wpływów National Lottery.

Pieniądze wędrują później na konta zawodników za pośrednictwem związków sportowych. Najwyższe dofinansowanie wynosi ok. 30 tys. funtów rocznie. Jeśli w ciągu roku finansowego sportowiec zarobi 63 tys. funtów, musi zwrócić otrzymane stypendium. W Wielkiej Brytanii najlepsi sportowcy, którzy posiadają lukratywne kontrakty reklamowe, sami muszą finansować swoje przygotowania. Co więcej, Brytyjczycy nie płacą za olimpijskie medale ich zdobywcom (jak to się dzieje u nas choćby w postaci gwarantowanej ustawą olimpijskiej emerytury dla mistrzów olimpijskich). Nie przeszkadza w ostatnich latach na sukcesywne zwiększanie liczby medali na Wyspach. ketony_1.JPG

Budowanie potęgi pod Union Jackiem

Po bardzo słabym występie na igrzyskach olimpijskich w Atlancie (zaledwie jeden złoty medal), sportowe władze Wielkiej Brytanii postanowiły odbudować swoją potęgę w olimpijskich konkurencjach.

Na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach 2004 r. wywalczyli 30 medali, zajmując dziesiąte miejsce w klasyfikacji medalowej. Cztery lata później, w Pekinie, wskoczyli już na czwarte miejsce tego rankingu z 47 medalami. W roku 2012, będąc gospodarzami igrzysk wywalczyli w Londynie 65 medali, zajmując 3. miejsce w klasyfikacji medalowej. Tendencja ta nie ustała po igrzyskach w stolicy Wielkiej Brytanii. W Rio de Janeiro Brytyjczycy zajęli drugie miejsce z 67 medalami. Okazuje się, że nie przebierali w środkach, by te wyniki uzyskać.

W ciągu ostatnich tygodni wybuchły kolejne afery. Wiele dyscyplin przesiąkniętych jest patologiami, począwszy od gimnastyki, przez pływanie i kajakarstwo. Wykryto tam fizyczne i psychiczne znęcanie się nad zawodnikami oraz liczne nadużycia władzy w związkach sportowych.

Kolejnym przykładem są podejrzane decyzje lekarskie, jak ta zezwalająca (na podstawie tzw. wykluczenia terapeutycznego, czyli TUE) użycia środka tramcinolone przez Bradleya Wigginsa, na krótko przed Tour de France 2012 i igrzyskami w Londynie. Lekarz drużyny narodowej w kolarstwie miał również zamówić 30 saszetek z testosteronem (tłumaczył się później, że środki miały posłużyć jego koledze na… problemy z potencją). Kolejny doktor współpracujący ze sportowcami na najwyższym poziomie jest podejrzewany o nagminne przepisywanie leków na problemy z tarczycą. Oczywiście tłumaczył się, że to dla poprawy ich zdrowia, a nie działań mających polepszyć wyniki sportowe.

Inny z lekarzy kadry miał współpracować przy podawaniu (i tuszowaniu podawania) l-karnityny przez Mo Faraha. Sam środek jest dozwolony w sporcie, ale jednym z powodów dyskwalifikacji byłego trenera Faraha – Alberto Salazara było właśnie polecanie stosowania l-karnityny (w zastrzykach) swoim zawodnikom, co uznano za „niezgodne z duchem rywalizacji w sporcie”. Przykłady te pokazują, że w brytyjskich kadrach lekarze, a może i działacze, próbowali na wszelkie sposoby poprawić wyniki swoich zawodników.

Płyn mocy „tylko dla swoich”

Szalę goryczy miało przelać jednak coś innego – testy napojów ketonowych, które przeprowadzono w ostatnich latach na brytyjskich sportowcach. Testy miały być pierwotnie pomocą dla amerykańskiej armii, która miała wyposażać w ten napój swoich żołnierzy. W badaniach wzięło udział 91 sportowców z 8 dyscyplin olimpijskich (m.in. kolarstwa, hokeja, żeglarstwa, lekkiej atletyki, pływania i pięcioboju nowoczesnego), testujących napój o nazwie DeltaG, zawierający ciała ketonowe. Drink został opracowany przez naukowców na uniwersytecie Oxford, którzy dostali od władz USA na jego badania grant w wysokości 10 milionów dolarów.

Nowe napoje ketonowe nie okazały się skuteczne. Blisko 40% uczestników projektu przyjmujących suplement miało przeróżne skutki uboczne, a najłagodniejsze z nich to wymioty i inne problemy gastryczne. Z tego powodu 28 sportowców przestało przyjmować substancję, a 24 kolejnych stwierdziło, że nie daje on żadnych korzyści.

Sam projekt miał kosztować setki tysięcy funtów. Nie ma też gwarancji, że eksperyment nie łamał przepisów antydopingowych. Operacja była elementem przygotowań do igrzysk olimpijskich w 2012 r., a każdy, kto zgodził się stosować DeltaG, musiał podpisać „lojalkę” nakazującą pełną tajemnicę udziału w przedsięwzięciu. Sportowcy otrzymali również informację, że „estry ketonowe użyte w badaniach nie są komercyjnie dostępne i mogą być jedynie administrowane jako część projektu badawczego”. Do dziś nie wiadomo, czy eksperyment dał jakiekolwiek korzyści zawodnikom startującym podczas igrzysk w Londynie 2012.

Państwowe fundusze po medale

Dziennikarze The Mail of Sunday dotarli do 14-stronicowego dokumentu, opisującego współpracę zespołu UK Sport’s Research & Innovation z Amerykanami, zapoczątkowaną już w 2007 r. UK Sport skontaktował się najpierw z amerykańską armią, która przekierowała działaczy do Uniwersytetu Oxford. Faktura z 2011 r., którą opłacono za przekazanie nowej substancji rugbistom opiewała na skromne 4000 funtów. Jednak kiedy badania zaczęły dawać pozytywne wyniki u kolarzy i wioślarzy, kolejna faktura z 2011 r. została wystawiona już na kwotę 183 600 funtów. Kolejna, z 2013 r. dawała przelew w wysokości 42 115 funtów, jako kolejny grant badawczy wpływu DeltaG u sportowców.

Specjalna klauzula, którą miał podpisać UK Sport z naukowcami z Oxfordu, zawiera zapisy, które określają, że napój DeltaG będzie dostępny tylko dla olimpijczyków z Wielkiej Brytanii (nie będzie dostępny komercyjnie), a wszystko będzie wykonywane w celach „naukowych”. Jedyną grupą, która wedle zapisów umowy mogła ewentualnie skorzystać z badań, miało być amerykańskie wojsko.

Czym są napoje ketonowe?

Ciała ketonowe to metabolity tłuszczu, a kiedy używamy ich jako paliwa, nie zużywamy cennych źródeł energii pochodzących z węglowodanów. Taka przynajmniej jest teoria. Ketony powstają m.in. wtedy, gdy skończą mam się zapasy „węgli”, a organizm zaczyna metabolizować kwasy tłuszczowe (tak dzieje się np. podczas głodówki). Ketony mają być korzystniejsze, bo w procesie ich spalania powstaje dużo mniej wolnych rodników, nie powstaje również kwas mlekowy, obecny przy metabolizmie glukozy. water_830374_1280.jpgWarto też rozróżnić, czym różnią się sole i estry ketonowe. Sole sodu i potasu (stosowane już w latach 50. XX w.) dostarczają organizmowi niewielką ilość ciał ketonowych, a przy większych ilościach powodują problemy żołądkowe. Estry są dużo lepiej tolerowane, jednak ich koszt jest większy i w wielu regionach świata trudno je uzyskać. Jednak badania z niedawnych lat pozwoliły na ich masową produkcję i stopniowe zainteresowanie nimi na polu sportu wyczynowego.

Czy estry ketonowe działają? Jedne z pierwszych badań na ten temat wykazały niewielki korzystny efekt (rzędu 2%) podczas 30 minutowej próby czasowej (poprzedzonej godziną stałego wysiłku). Napoje ketonowe powodują ketozę (wysoką koncentrację ciał ketonowych we krwi), co mogłoby sugerować większą oszczędność zapasów glikogenu w mięśniach i wątrobie. To prawdopodobnie z tego powodu podczas badań osiągnięto obiecujące wyniki – glikogen oszczędzony podczas pierwszej godziny wysiłku pozwolił na lepsze osiągi podczas testu. Można to porównać do samochodów hybrydowych, które – zależnie od potrzeb – wykorzystują różne źródła energii. Niestety kolejne badania nie wykazały korzyści ze stosowania napojów ketonowych. Estry ketonowe nie tylko nie poprawiły metabolizmu tłuszczów, ale też osłabiały metabolizm węglowodanów.

Najnowsze badania przeprowadzone na Uniwersytecie Leuven w Belgii (z czerwca 2020 r.) przeprowadzone na grupie 12 kolarzy i triathlonistów nie wykazały różnic pomiędzy osobami stosującymi napoje ketonowe i grupą kontrolną. W badaniach tych estry ketonowe łączono w węglowodanami, a poziom glikogenu badano za pomocą biopsji mięśniowych. Oprócz braku efektu oszczędzania glikogenu pojawił się jeszcze jeden niepokojący skutek: u osób stosujących estry ketonowe wystąpił spadek pH krwi i obniżenie buforów dwuwęglanowych. Może to wskazywać na negatywny efekt możliwości buforujących, choć nie miało to wpływu na wynik próby czasowej. Można więc kwestionować, czy było to szkodliwe.

Kwestia dobrego smaku

Napoje ketonowe są już od kilku lat dostępne na rynku, pod nazwą HVMN (czytane jako: „human”). Zestaw 3 buteleczek napoju kosztuje 99$, jednak użytkownicy za największą przeszkodę poza ceną wymieniają trudny do przełknięcia smak odżywki. Ich konsumenci opisują wrażenia z testowania keto-drinka jako: „połączenie wódki z sokiem malinowym, metalicznego mleka migdałowego, syropu na kaszel, zmywacza do paznokci lub mikstury spirytusu i płynu czyszczącego z owocową nutą”. Pomimo tych niedoskonałości produkty ketonowe stosują kolarze startujący w Grand Tourach, triathloniści biorący udział w mistrzostwach Ironman w Kona i zawodnicy z NFL.

Napoje ketonowe są już dość powszechnie stosowane, ale wciąż nie są polecane jako skuteczne i bezpieczne. Herman Ram, szef holenderskiej agencji antydopingowej wypowiadał się wcześniej w tym roku na ten temat i wciąż nie zaleca używania ketonów.

- Jest to legalna odżywka, ale jednocześnie zbyt mało wiemy o możliwych konsekwencjach zdrowotnych jej stosowania. To ciągle „szara strefa". Środek nie znajduje się na liście środków zakazanych, ale jeśli któryś z zawodników pyta nas, czy warto go stosować – odradzamy – wyjaśnia Ram.pavey_0.jpgPodobnego zdania jest Jo Pavey, mistrzyni Europy na 5000 m z Zurichu 2014 r., która reprezentowała Wielką Brytanię na pięciu igrzyskach olimpijskich (na zdjęciu powyżej). Normalizacja stosowania drogich i potencjalnie ryzykownych środków, o marginalnych korzyściach wzbudza w niej głębokie zaniepokojenie.

- To bulwersujące, jak niektórzy sportowcy próbują osiągnąć korzyści – mówi dla The Mail of Sunday Pavey. Doświadczonej biegaczce, która startowała w Londynie w 2012 r., nie proponowano używania napojów ketonowych. - Niektórzy współcześni sportowcy nie potrafią już chyba startować na światowym poziomie bez tego wszystkiego. To smutne, kiedy dowiadujesz się, że ludzie tak bardzo kombinują, robiąc te wszystkie rzeczy, sprowadzając to do wszelkich granic. Oczywiście są tacy, którzy biorą po prostu doping, ale część sportowców poprawia się wykonując tylko ciężki trening. To alarmujące, że ktoś próbował w sekrecie to wprowadzić, każąc podpisywać różne umowy. Część zawodników próbuje dojść do swoich granic trenując najciężej jak tylko może, a inni robią to czymś innym niż trening. Próbują przez to zachęcać do czegoś, co nie jest dostępne dla każdego. Myślę, że można używać popularnych suplementów diety, takich jak żelazo, cynk, magnez, ale leki na przeróżne schorzenia, których nie stosuje się na co dzień, a takimi są syntetyczne ketony, to krok za daleko. Nie jest to w duchu zdrowej rywalizacji i może być również szkodliwe – kończy lekkoatletka, która w tym roku skończy 47 lat.

Dokąd zmierzamy?

Afera, którą naświetlili brytyjscy dziennikarze, to niestety nic nowego. Co jakiś czas dowiadujemy się o stosowaniu bądź ukrywaniu dopingu, przeróżnych manipulacjach i wpływaniu na wynik sportowy.

W tej jednak sprawie najgorsze wydają się naciski sportowych władz, które – wydawałoby się – powinny dbać o zdrowie zawodników, a nie ryzykować nim i szukać przewagi za wszelką cenę. Napoje ketonowe nie wydają się cudownym sposobem na osiągnięcie szczególnych korzyści. Sama sprawa pokazuje jednak, że wciąż wiele osób szuka dróg na skróty. Eksperymentując na żywym organizmie. 

 

 

Źródła:
Artykuł The Mail on Sunday opisujący aferę w UK: Nick Harris, Edmund Willison, Rob Draper. Reveled: British London Olympians were used as guinea pigs…
Cox PJ, Kirk T, Ashmore T, Willerton K, Evans R, Smith A, Murray AJ, Stubbs B, West J, McLure SW, King MT, Dodd MS, Holloway C, Neubauer S, Drawer S,
Jeukendrup A. Do ketone esters spare glycogen and improve performance? mysportcience.com
Veech RL, Griffin JL, Clarke K. Nutritional ketosis alters fuel preference and thereby endurance performance in athletes. Cell Metab 24: 256– 268, 2016.
Evans M, McSwiney FT, Brady AJ, Egan B. No benefit of ingestion of a ketone monoester supplement on 10-km running performance. Med Sci Sports Exerc 51: 2506–2515, 2019.
Poffé, C.,M. Ramaekers, S. Bogaerts, and P. Hespel. Exogenous ketosis impacts neither performance nor muscle glycogen breakdown in prolonged endurance exercise J Physiol 2020 https://doi.org/10.1152/japplphysiol.00092.2020

 

Fot. drugie Getty Images for IAAF