New Balance 1080v12
 
17 lipca 2008 Redakcja Bieganie.pl Trening

Jak oni chudli i do maratonu trenowali – czyli 12 tygodni póżniej


razempr1_4.jpg

Od redakcji Bieganie.pl: Tym, którzy sprawy nie znają wyjaśniamy a innym przypominamy o co chodziło. Ogłosiliśmy w marcu „casting”, „casting” do pewnego rodzaju reality show 😉 Szukaliśmy ludzi, którzy chcieliby poddać się pewnemu programowi treningowemu i zobaczyć czy i o ile schudną. Po uruchomieniu programu, zostaliśmy prze niektórych nawet oskarżeni, że wybraliśmy nie wystarczająco grubych, że może to krewni redakcji itd (zawsze życzliwi się znajdą 🙂 )

Minęło 12 tygodni – czyli od początku planowany czas trwania programu. Nasze „podrabiane grubasy” skończyły pewien etap. Co dało
im te 12 tygodni ? Na pewno lepszą formę (poza przypadkiem kontuzji
Piotra odniesionej, podczas gry w tenisa), lepszą znajomość własnego organizmu.

Program miał dwa cele – spowodować u nich spadek wagi i
przygotować do startu w niedalekiej przyszłości w jakimś dużym biegu ulicznym –
maratonie lub półmaratonie.

Cel – zrzucenie wagi

Oto wyniki, jakie osiągnęli podczas 12-to tygodniowego
treningu.

Marcin – spadek z 93 na 86,2 kg – 6,8 kg

Piotrek – spadek z 87 na 81 kg – 6 kg

Przemek: spadek z 96 na 88.8 kg – 7,2 kg

Edyta – spadek z 59 na 57,4 kg – 1,6 kg

Piotr – spadek z 117 na 109,9 kg – 7,1 kg (9 tygodni)

Na pewno z punktu widzenia celów stricte odchudzających nie
jest to dużo. Nie mogliśmy jednak aplikować naszym zawodnikom zbyt mocnego treningu,
bo nie są jeszcze wystarczająco lekcy i mocni, aby znieść duże obciążenia.

Ten program byłby na pewno dużo bardziej skuteczny gdyby był
wsparty przemyślaną i konsekwentnie utrzymywaną dietą. Przychodnia dietetyczna,
która miała z nami w tym programie współpracować wycofała się na kilka dni
przed jego uruchomieniem ze względu na duże spiętrzenie pracy, ale deklarowali
chęć włączenia się w okresie jesiennym do kolejnej edycji.

Jak znakomite efekty przynieść może właściwa dieta pokazuje
przypadek mojego kolegi Andrzeja. Stosując się do zaleceń tej samej przychodni
dietetycznej, praktyczne w podobnym okresie od 15 go kwietnia do 15-go czerwca schudł
z poziomu 110 kg do 90 kg !!! A poziom jego aktywności fizycznej był niższy niż
„naszych” zawodników, choć nie zerowy (biegał, po 4 km 3-4 razy w tygodniu,
jeździł na rowerze).

Ten przypadek pokazuje, że jeśli myślimy głównie o odchudzaniu to dieta powinna być czymś na czym koncentrujemy się przede wszystkim. Zobaczymy czy wspomniana przychodnia dietetyczna będzie nadal chciała zaangażować się w podobny projekt jesienią.

Cel – maraton lub półmaraton na jesieni lub na wiosnę

Nasi zawodnicy są dziś na pewno lepszymi biegaczami niż 12
tygodni temu. Kilka razy zdarzyło im się startować w zawodach na dystansach 10
czy 15 km, ukończyli je w zdrowiu i z przyzwoitymi wynikami. Jednak był to tylko
etap wstępny do myślenia o maratonie, który dla większości biegaczy amatorów
jest swoistym egzaminem, po którym uzyskuje się Dyplom Biegacza
Długodystansowego. Będziemy się starali pomóc im w zdaniu tego egzaminu.

Co dalej – kto z nich wystartuje w jesiennych maratonach już w tym roku a kto w przyszłym?

Adam Klein (bieganie.pl)

„Mam pewien dyskomfort związany z tym, że nie zapewniliśmy naszym zawodnikom wystarczającego wsparcia dietetyczno-mentalnego. :). Wprawdzie mieliśmy z nimi cały czas kontakt na ukrytym podforum w którym mogli przekazywać swoje wątpliwości, było kilka spotkań, ale to za mało. Teraz zbliża się czas maratonów, idealny okres do rozpoczęcia długich wycieczek biegowych. Mam nadzieję, że będą w stanie im podołać. Zobaczymy jeszcze kto w czym w tym roku wystartuje, będziemy informować. Dziękuję bardzo naszym zawodnikom za zgłoszenie się do programu i zostanie „królikami doświadczalnymi””.

Piotrek:

piotrek_79.jpgTo już jest koniec……….wstępu
do mojej przygody z bieganiem. Nie jestem już początkującym
truchtaczem, a przynajmniej za takiego się już nie uważam.
W czasie trwania programu przebiegłem ponad 400 km, gubiąc przy okazji
6 kg. Wiem, że np. dietą Kwaśniewskiego można tyle zgubić
w ciągu czternastu dni, ale nie uważam takich wyczynów za rozsądne.
Na początku owszem, nastawiony byłem na gubienie kilogramów, z czasem
jednak priorytety zmieniły się.

 

Podczas pierwszego spotkania
z organizatorami za cel biegowy postawiłem sobie start w jakichś zawodach
na dystansie 10 km, a jako cel długofalowy start w półmaratonie jesienią.
Trochę za namową Fredzia zweryfikowałem te plany, najpierw na maraton
wiosną, a potem już samodzielnie na maraton jesienią. Po zakończeniu
programu zacząłem realizować plan do maratonu dla średniozaawansowanych
z pięcioma treningami w tygodniu i czuję, że dam radę. Aktualnie
nie jestem jeszcze przygotowany na taki wysiłek, ale mam jeszcze 80
dni na poprawę kondycji.

 

Dziękuję redakcji za możliwość
udziału w tym przedsięwzięciu, zaszczepienie we mnie duszy „biegacza”.
Program uważam za udany, tylko Naczelny się czepia i szuka dziury w
całym.


Z niecierpliwością czekam
na następną edycję. „

Edyta

edyta_79.jpg„Faza I –
zakończona. Z egoistycznego punktu widzenia 12 ostatnich tygodni pozwoliło
zarazić się zdrowo bieganiem, na tyle poważnie, że nie ma już odwrotu.
A z tym ewidentnie miałam problem (pierwszy rok biegania był jak czkawka).
To tak, jakby zaangażowanie tylu osób zaistniało tylko po to, żeby
tej jednej, konkretnej osobie nie przyszło do głowy – dziś sobie
odpuszczam, nie wstaję pobiegać. Bezpowrotne nawrócenie.

 

Co osiągnęłam?
Szufladkowo – niewiele, jednostkowo – przepaść mnie dzieli od
PRQ sprzed 14.04. Naprawdę. Wszystko było tak merytorycznie nieuzasadnione,
tak czasami absurdalne, jak adidasy z koronkami. A że po tych eksperymentach
żyję i mam się całkiem dobrze, to splot kilku pozytywnych motywów
na przestrzeni ostatnich 6 miesięcy, które sprawiły, że trafiłam
do podrabianych grubasów. Za mało uwagi ze strony redakcji? Wątpię.
Mój czujnik wyłapywał sukcesywnie to, co było, jest lub będzie
przydatne w przyszłości i nie mam pod tym względem niedosytu. Czym
się pocieszam patrząc na -1,6? Tym, że „może zaskoczyć nawet
po kilku miesiącach”… oby przed 28-09-2008. Zawsze ekonomiczniej
przecież jest dźwigać 49 przez 42.195 niż obecne 57,4 ;). Tak, cel
się nie zmienił. Jest tylko a może aż tak bardzo realny, jak nigdy
dotąd.

 

Samo bieganie
jest naturalne i instynktowne, z tą różnicą, że używam do tego
głowy, umiem czytać siebie i swój organizm. I tyle w tym temacie.

 

Powtórka moich
słów: dziękuję redakcji bieganie.pl za stworzenie samej możliwości
/ szansy udziału i poświęcony czas na ułożenie planów, wspólne
bieganie, odpowiedzi na czasem absurdalne pytania – szczególnie Adamowi,
Beacie i Michałowi, podrabianym grubasom MadeInChina: Piotrowi, Piotrkowi,
Marcinowi i Przemkowi za doping, piątkę, dziesiątkę i piętnastkę
(gratulacje za wyniki czasowo-wagowe – czuję respekt ;)), Ewie, która
moje kolana postawiła na nogi. Niewykluczone, że bez Was byłoby nie
-1,6 a +1,6, a więc… szklanka do połowy pełna.”

Marcin

marcin_79.jpg„Na
pewno zacząłem BIEGAĆ. Nie jest to już mozolne truchtanie poprzedzone
wewnętrzną walką – czy wyjść i się kolejny raz męczyć, czy
to ma jakiekolwiek szanse powodzenia? Teraz wychodzę i biegnę. Trochę
łatwiej jest mi wyczuć na co mogę sobie w danej chwili pozwolić.
Czy powinienem truchtać, czy może to jest dobry dzień na przebieżki.
W trakcie biegu wiem w jakim „stanie” go zakończę..

Oczywiście
czuję pewien niedosyt i to nie związany z wagą, tylko z samym bieganiem.
Może to jest pierwsza oznaka biegowego uzależnienia, ale chcę biegać
dłużej, szybciej i ładniej. 🙂

Kwestia wagi całkiem zeszła
na dalszy plan, lecz zdaję sobie sprawę z tego, że bez jej spadku
nie będę mógł poprawić elementów biegowych. Ciekawym doświadczeniem
była dla mnie możliwość stwierdzenia, że zbliża się czas na wymianę
butów. Biegnąc wyraźnie odczuwam różnicę w obecnej amortyzacji.
Jednak przebiegnięcie ponad 500 kilometrów przez osobę o wadze w
okolicach 90 kg nie mogło pozostać bez śladu
J

Program
pozwolił mi przede wszystkim na systematyczność. To było najważniejsze.

Fajnie
było poznać ludzi z bieganie.pl i współtowarzyszy z programu. Jestem
przekonany, że dla wszystkich było to ciekawe doświadczenie i niewątpliwie
odciśnie się piętnem na reszcie naszego życia. „

Przemek.

przemek_79.jpg„Z perspektywy tych 3 miesięcy – chociaż zgłosiłem 96kg przed programem.. to pierwsze oficjalne ważenie dało wyrok 97kg.. dziś 88,8kg (trzy bałwanki :>) może to nie zakładane 15kg ale i tak efekt jest nie dość, że widoczny to odczuwalny. Jestem pewien, że przy odpowiedniej diecie i tej samej intensywności treningu byłbym jeszcze chudszy. Również mój dość mało zdrowy tryb życia (częste wyjazdy, kolacje imprezy) nie sprzyjały reżimowi Montignaca chociaż troszeczkę wyszedłem na „dobrą drogę” i prowadzam się nieco lepiej :). Garderoba w dużej części do wymiany…

Mój poziom wytrenowania różni się diametralnie od tego z początku maja, w tej chwili tempo mam dużo lepsze, a bieg przy większej intensywności sprawia mi ogromną radość. Co jeszcze cieszy? Jako jedyny „nie Warszawiak” skończyłem program. Miałem nieco utrudnioną komunikację z organizatorami, nie zawsze mogłem się stawić na spotkania zarówno integracyjne jak i treningowe ale na szczęście dzięki samozaparciu i dopingowi w postaci delikatnej konkurencji z reszta dałem rade.. jak oni mogą to ja też!! (dzięki Piotr, Ruh, Edzia i Marcin).

Plany na przyszłość

Od poniedziałku rozpocząłem trening 5xtyg do maratonu, myślę, że uda się jesienią w Warszawie pokonać 42km. Mam również nadzieję, że rygor jaki udało mi się wypracować nie będzie tylko słomianym zapałem (chociaż 3 miesiące trudno nazwać krótkim wzlotem) i za około rok będę mógł z podniesioną głowa spojrzeć w lustro.

Strasznie cieszę się, że odważyłem się zgłosić i zostałem zakwalifikowany do programu. Bardzo chciałem podziękować całej redakcji za opiekę trenerską, zdrowotną i ciągły doping. Również firmie Nike, dzięki której łatwiej wychodziło się na treningi.

Chyba to nie koniec droga redakcjo? Zgłaszam się do programu „Jak oni schudli i teraz biegają” 🙂