28 maja 2014 Redakcja Bieganie.pl Sprzęt

Vibram FiveFingers jednak działają? Sprawdziliśmy na własnych nogach


Ostatnio biegowy świat obiegła informacja na temat firmy Vibram produkującej fivefingersy, która została oskarżona i jeżeli przegra sprawę będzie musiała zapłacić blisko 4 miliony dolarów odszkodowania za "oszukiwanie" swoich klientów. Przyznam szczerze, że to poniekąd prawda, chociaż uważam, że podawane przez firmę informacje na temat butów i ich właściwości są jednak… prawdziwe.

 

1.jpg

Gdybym był laikiem, również wyrzuciłbym te buty do kosza i domagał się odszkodowania za kontuzje, które mogą pojawić się wśród osób biegających dotąd w amortyzowanym obuwiu. Wydaje mi się, że firma Vibram popełnia błąd, nie dodając instrukcji dotyczącej sposobu przechodzenia z butów amortyzowanych na minimalistyczne. Specjalnie dla wszystkich żółtodziobów w tej kwestii test został uzupełniony o informacje na temat tego jak przejść na fivefingersy.  

Do tych testów przymierzałem się już długi czas. Niestety testować te buty to nie taka prosta sprawa. Nie da się tego zrobić od ręki. Chcąc opisać je dokładnie trzeba w nich zacząć biegać. Niestety noga większości biegaczy nie jest na to gotowa i potrzeba trochę czasu, żeby zacząć się nimi naprawdę cieszyć. Podobnie musiałem uczynić i ja. 

Dzisiaj test Fivefingers, czyli topowego obuwia minimalistycznego. Terenowy SPYRYDION LS i bardziej przeznaczony do biegania i startów na asfalcie czy parkowych ścieżka model BIKILA LS. Test ten będzie również minimalistyczny. Skupiłem się tylko na najważniejszych sprawach, które uważam za kluczowe. O niesamowitych rozwiązaniach systemowych można poczytać na stronie producenta. 

Dla kogo?

Może na początek – dla kogo nie jest. Na pewno nie powinny w nich biegać osoby otyłe. Chyba że chcą ich używać do marszów, to jak najbardziej polecam. Nie są to standardowe buty więc ciężko porównywać je ze zwykłym obuwiem biegowym. Na pewno skierowane są do odbiorcy, który zasięgnął trochę wiedzy na temat biegania naturalnego i wie, z czym się to wiąże. Trzeba też sobie zdać sprawę z tego, że nie kupujemy zwykłego buta. Na początek należy włożyć trochę wysiłku w przyzwyczajenie stopy do nowych wrażeń, bo w przeciwnym razie wylądują w szafie i tam skończą swój żywot, a według mnie nie są tego warte.

2.jpg

 

Buty te powinny używać osoby, szczupłe lub maksymalnie z 2-3kg nadwagą i na pewno nie rzucamy się w nich na głęboką treningową wodę. Proces przerzucania się na pięciopalcowe buty musi być stopniowy. Przyzwyczajone do amortyzacji mięśnie nóg i stóp narażone są na obciążenia związane z brakiem amortyzacji, a to kluczowa sprawa.

Gdzie kupować?

Po fivefingersy na pewno nie kierujemy swoich kroków do sklepu internetowego, ponieważ raczej na pewno nie trafimy z numerem, nawet jeśli zrobimy odpowiednie pomiary stopy. Kupować w sklepie internetowym powinny jedynie osoby, które takie buty już posiadają i znają dobrze swój numer.  

Najlepiej, jeśli buty zakupimy w sklepie firmowym, gdzie obsługa przynajmniej tak jak ma to miejsce w Krakowie, zna się na tym dobrze i pomoże wybrać dla nas model odpowiedni  do naszej aktywności i potrzeb. Dobieranie tych butów różni się od standardowych. W fivefingersach wszystko musi być bardzo dobrze dopasowane i przylegające i w tym cały szkopuł, dlaczego jedynym dobrym wyjściem jest zakup tych butów w sklepie firmowym.

Pierwsze wrażenie

Można by powiedzieć, że to taka grubsza skarpetka z gumą na spodzie. Są bardzo wygodne, ich właściwości amortyzacyjne jak na buty minimalistyczne przystało, są minimalne, żeby nie powiedzieć zerowe i w przeciwieństwie do innych butów tego typu mają przegródki na każdy palec. 

Oba modele wykonane są z dbałością o szczegóły. Na pierwszy rzut oka wyglądają dosyć delikatnie, ale jest to złudne, gdyż już po pierwszych treningach zobaczycie, że nic się nie dzieje. Wszystko wydaje się bardzo przemyślane i na swoim miejscu. Przegródki na palce są wykonane bardzo dobrze i chronią je przed otarciami. Wyglądają nowocześnie i aż chce się wyjść pobiegać. 

3.jpg

 

Możemy w nich biegać na boso lub w skarpecie z palcami. Buty oplatają i dopasowują się do stopy. Nic nie uciska. Wszystko, możemy dociągnąć szybkim systemem sznurowania. Nawet osoby z wysokim podbiciem nie muszą się niczego obawiać. Kiedy już znajdą się na naszych nogach, to  mamy dziwne wrażenie „czy w tym da się biegać? Czy nic nie wbije się do nóg, czy na pewno nie skręcę sobie kostek na nierównościach?”.

W akcji

Szczególnie początkujący minimaliści mogą mieć trochę obawy przed bieganiem w fivefingersach. Czujemy w nich dosyć mocno każdy większy kamyk czy inne nierówności. Szczególnie w modelu BIKILA, którego podeszwa jest cieńsza niż w SPYRYDION. Jednak powoli z biegu na bieg stopa będzie się przyzwyczajać. Wszyscy, którzy mają obawy, że mogłoby im się coś wbić do nogi, nie mają się czego bać. Przebiegnięcie nawet po szkle nie jest problemem i buty są bezpieczne.

Buty te również wymuszają na nas bieganie na śródstopiu, co wiąże się z bolącymi łydkami, które przy tego typu bieganiu muszą sporo nadrobić, ale jeśli zastosujecie się do podanych wskazówek, unikniecie większości problemów. Model BIKILA bardzo fajnie spisuje się na asfalcie czy parkowych ścieżkach. Mokry asfalt również nie jest problemem. Biegałem w nich też po górskich trasach i kiedy jest sucho, spisywały się bardzo dobrze. No i oczywiście jako but startowy też pasują idealnie. Jeżeli chodzi o model SPYRYDION, to but terenowy, ale bardzo dobrze sprawdza się także na asfalcie. Zdecydowanie jest najlepszym rozwiązaniem dla biegaczy biegających w każdym terenie.

Oczywiście jak na buty naturalne przystało, nie możemy liczyć na to, że są nieprzemakające, ale jest to bardziej plus niż minus, bo dzięki temu czujemy jeszcze lepszy kontakt z naturą. Podeszwa jest również bardzo odporna na ścieranie i na pewno bez większego problemu zniesie trudy dużego kilometrażu.  

Jak przerzucić się na Fivefingersy?

Tak naprawdę, aby móc codziennie biegać w tych butach, każdy kilometraż, będziesz potrzebować ok. 2-3 miesięcy. Aby uniknąć niepotrzebnego bólu najlepiej zacząć używać tych butów w okresie roztrenowania albo kiedy zaczynamy treningi po przerwie. Trzeba zacząć od biegania co drugi dzień. Pierwsze treningi nie powinny trwać dłużej niż 5-10min i na koniec warto zrobić 2 przebieżki 50-100 metrowe. Potem co tydzień do treningów dorzucamy 5min biegu i 1-2 przebieżki w zależności od tego jak się będą czuły wasze nogi, aż dojdziemy do normalnego rytmu treningowego. Jeśli pojawiałby się duży ból stóp, należy zmniejszyć intensywność lub długość treningu, ale nie przerywać. 

1 tydzień 3 razy w tygodniu 5min biegu + 2 przebieżki

2 tydzień 3 razy w tygodniu 10min biegu + 3 przebieżki

3 tydzień 3 razy w tygodniu 15 min biegu + 4 przebieżki

4 tydzień 3 razy w tygodniu 20min biegu + 5 przebieżek

itd…

Próbowaliśmy przetestować te buty, biegając od razu codziennie normalny kilometraż, ale po trzecim treningu ból stóp i łydek był bardzo duży i nie dało się biegać. Jest to naturalna reakcja organizmu, gdyż podczas biegania w fivefinegsach zostają poruszane wewnętrzne więzadła stopy oraz mięśnie, które dotąd były poddawane małym obciążeniom. W normalnych butach amortyzowanych, stopa nie pracuje w takim stopniu. Dopiero biegając na boso lub w fivefingersach, możemy poczuć, jak normalny but osłabia stopę.

4.jpg

 

Podsumowane

Fivefingers to obuwie bardzo specyficzne i przygotowane dla wybranej grupy odbiorców. Bardzo dobrze wykonane i trwałe. Kupując je, pamiętajmy, aby nie robić tego przez internet. Myślę, że wiele modeli leży w szafie i ludzie nie cieszą się ich właściwościami właśnie ze względu na zły dobór lub na ból, który zaserwowali sobie, biegając od razu normalne treningi. 

Model SPYRYDION jest zdecydowanie najlepszym wyjściem dla osób biegających w każdym terenie. Natomiast miastowi naturalni biegacze, którzy wydeptują asfalt i parkowe ścieżki, najlepiej poradzą sobie w modelu BIKILA.

Pamiętajcie o spokojnym przejściu na fivefingersy, aby uniknąć nie potrzebnych problemów z bolącymi stopami. Kiedy zaś znudzą się wam fivefingersy, pozostaje już tylko bieganie na boso.

Redakcja Bieganie.pl