10 kwietnia 2015 Redakcja Bieganie.pl Sprzęt

Przetestowaliśmy buty biegowe od Merrell – Trail Glove 2


Merrell specjalizuje się w tworzeniu prostych, ale niezwykle solidnych butów. Owoce starań tego producenta są pozbawione fajerwerków, do których przyzwyczaiła nas konkurencja i rozwiązań, które można uznać za "rewolucyjne", ale spełniają swoje zadanie. Właśnie takie są, okraszone świetnym designem, buty Merrell Trail Glove 2. Udało nam się je przetestować.

P4150524

Po pozytywnych doświadczeniach z umiarkowanie minimalistycznymi Bare Access 2 oraz skrajnie minimalistycznymi Vapor Glove, bardzo byłem ciekaw jak wypadnie bardziej wyważona opcja Merrella.

Cholewka
Już pierwsze wrażenia były entuzjastyczne. Zaraz po wyciągnięciu z pudełka widać, że w Merrellach nie ma żadnych niepotrzebnych udziwnień, buty nie są przekombinowane. W standardowym rozmiarze ważą niespełna 200 gramów, więc jest to kategoria, może nie piórkowa, ale lekka… bardzo.
Cholewka wykonana jest z gęstej i wytrzymałej siateczki, która z przodu wzmocniona jest gumowym otokiem, chroniącym palce podczas uderzenia o kamień czy jakiś inny twardy obiekt. Gumowa wstawka pociągnięta jest dosyć daleko po bokach cholewki, więc dodatkowo ją wzmacnia w miejscach, gdzie materiał najczęściej się przeciera. Zapiętek jest miękki, ale w okolicach kostki i ścięgna Achillesa wszyto pasek z odrobinę sztywniejszego materiału, który pomaga stabilniej trzymać stopę.

P4150526

Buty są dobrze dopasowane i bardzo fajnie, stabilnie trzymają stopę. Spodobał mi się również system wiązania omni-fit, w którym do zwykłych sznurówek przymocowano dodatkowe paski, pozwalające lepiej zaciągnąć i dopasować cholewkę oraz język. Szczególnie w środkowej części stopa trzymana jest bardzo stabilnie, powiedziałbym że środkowa część buta jest wręcz dosyć wąska, ale na moje stopy w sam raz. Na szczęście przód buta jest o wiele szerszy i pozostawia palcom dużo swobody.

Cholewka wykończona jest bardzo solidnie, ale nie odważyłbym się na bieganie w Trail Glove’ach bez skarpetek. W szczególności krawędź, gdzie siateczka łączy się z gumowym otokiem jest dosyć wyraźnie wyczuwalna i może powodować obtarcia. Zdecydowanie jest to element, nad którym projektanci Merrella powinni popracować. Zdarzało mi się poobcierać palce, które wierzchem ocierały się o twardszy fragment materiału.
Podeszwa

Podeszwa ma zaledwie 9,5 mm grubości i zapewnia bardzo niewielką ilości amortyzacji, jak na dobre minimalne przystało. Taka grubość podeszwy pozwala ochronić stopy przed różnymi nierównościami i niespodziankami, które możemy spotkać na szlaku, ale jednocześnie nie odcina całkowicie od podłoża. Jest to dobry kompromis, który wprawnym stopom pozwoli cieszyć się biegiem w każdych warunkach. Mamy tutaj oczywiście zero drop, więc podeszwa jest kompletnie nienarzucająca się.

Bieżnik nie należy do tych z gatunku najbardziej agresywnych, ale jest wyraźnie zaznaczony i nie ma wątpliwości, że buty zostały stworzone z myślą o bieganiu w terenie. W zasadzie zastosowano tutaj kilka rodzajów wypustek o różnych kształtach – od wyraźnych ząbków pod palcami, przez różnokierunkowe kostki, do opływowych łezek. Mimo to podeszwa ma prostą konstrukcję bez żadnych sztywniejszych wstawek, więc bardzo dobrze przechodzi wszelkie testy elastyczności, pozwalając zginać się we wszystkie strony bez żadnych oporów.

P4150525

Potencjalnie problematycznym elementem może być wyprofilowanie pod łukiem stopy. Nie nazwałbym tego wsparciem łuku, ale podeszwa jest w tym miejscu po prostu specyficznie wyprofilowana. Jest to zresztą cecha, którą można spotkać również w innych modelach Merrella. U niektórych osób może początkowo powodować to jakiś dyskomfort (w moim przypadku akurat było ok), ale myślę, że jest to sprawa do rozchodzenia i rozbiegania.
W biegu
Merrelle leżą na stopach jak ulał, dopasowane niczym rękawiczka, i już od pierwszych kilometrów dają się polubić. Czuję jak są komfortowe, a właściwie powinienem napisać, że nie czuję dzięki dopasowaniu i niskiej wadze. Jedynie momentami ten gumowy otok daje mi o sobie znać obcierając wierzch palców, ale to też z czasem udało się rozchodzić.

Bieganie po w miarę cywilizowanych leśnych ścieżkach, i to na dodatek suchych, nie jest żadnym wyzwaniem i w zasadzie nawet szosówki dadzą sobie radę. Wybiegam więc na trochę bardziej wymagające trasy. Cienka podeszwa tłumi impulsy płynące szerokim strumieniem, kiedy zbiegam szybko po kamienistej drodze, ale i tak te o ostrzejszych krawędziach przebijają się i wysyłają wyraźne sygnały do mojego mózgu. Jest dobrze.

Bieżnik nie ryje gleby jak rozjuszony dzik, ale czepia się jej i nie ślizga się nawet, kiedy jest mokro. Jasne, w błocie czy na mokrych kamieniach nie mam do nich stuprocentowego zaufania, ale niski profil podeszwy oraz jej elastyczność pozwalają mi kontrolować bieg. Biegając po śniegu również czułem się stabilnie.

Merrell Trali Glove to model bardzo wszechstronny i często biegam w nich również po mieście. Bieżnik nie jest na tyle agresywny, aby dawał jakoś negatywnie o sobie znać podczas biegu po twardej nawierzchni, a jednocześnie guma podeszwy zewnętrznej jest dosyć odporna na ścieranie.

Spotkałem się z różnymi opiniami na temat trwałości Trail Glove. Ja na swoją parę narzekać nie mogę, ponieważ zarówno podeszwa jak i cholewka trzymają się bardzo dobrze i nie widać żadnych większych śladów zużycia. Parę osób pisało mi jednak, że cholewka im się przetarła po wewnętrznej stronie butów. Trochę mnie to dziwi, ponieważ gumowy otok pociągnięty jest dosyć daleko, co powinno zapobiegać tego typu niespodziankom. Moim zdaniem może być to kwestia dopasowania i mocniejszego tarcia w danym miejscu u konkretnego biegacza.

Decydując się na zakup Merrelli Trail Glove trzeba pamiętać, że są to typowe minimale, które nie oferują zbyt wiele pomocy w biegu. Mówiąc prosto, są wymagające, ale przez to świetnie nadają się do ćwiczenia techniki oraz wzmacniania mięśni.

Jednym zdaniem

Merrell Trail Glove 2 to solidne i wszechstronne buty, które pozwolą poczuć ci, co oznacza bieganie naturalne.