New Balance 1080v12
 
9 kwietnia 2015 Redakcja Bieganie.pl Sport

Od soboty – Mistrzostwa Świata w biegu dobowym – Turyn 2015


Hektolitry potu, łzy, ból cierpienie, zdarta skóra i paznokcie – między innymi to czeka na uczestników Mistrzostw Świata i zarazem – Mistrzostw Europy w biegu 24-godzinnym w Turynie w dniach 11-12 kwietnia (sobota-niedziela). Kto ma szansę na medale, kto pobiegnie w biało-czerwonych barwach i wreszcie, o co biega w tych zawodach?

trasa.jpg
Na takiej trasie odbędzie się rywalizacja

 

Zawody 24 ORE DI TORINO zostaną rozegrane w miejskim Parco Ruffini na pętli o długości 2000 metrów. Trasa w zdecydowanej większości będzie biegła po nawierzchni asfaltowej, a strefa żywienia oraz startu i mety będzie się mieściła na stadionie lekkoatletycznym Primo Nebiolo. Zasady są banalnie proste. Można spać, pić, jeść, leżeć, chodzić… wygrywa ten, kto w ciągu 24-godzin przebiegnie najwięcej kilometrów. Rzecz jasna najlepsi nie zmrużą oka nawet na chwilę, nawet na chwilę nie przejdą do marszu… tylko będą biec w tempie zbliżonym do 5 minut na kilometr.

Kto jest faworytem i zgarnie tytuł 11. Mistrzostw Świata i 20. Mistrzostw Europy?
 
Stawka zawodników liczy sobie 334 biegaczy i biegaczek z 41 państw. Nie da się śledzić ich przygotowań jak w przypadku światowych gwiazd lekkiej atletyki, a ich rekordy życiowe mogą nie odzwierciedlać aktualnej formy, także z racji na wiek. Złożoność i długość rywalizacji sprawia, że prognozy będą bliższe wróżenia z fusów jednak jest kilka nazwisk, które powinny się liczyć z większą dozą prawdopodobieństwa. Nadzieją gospodarzy będzie z pewnością Ivan Cudin, zwycięzca ubiegłorocznego Spartathlonu oraz brązowy medalista MŚ24 z 2010 roku, jego rekord życiowy to 266 km. Drugim, niezwykle mocnym Europejczykiem powinien być Niemiec Florian Reus. W swojej karierze już dwukrotnie zdobywał mistrzostwo Europy (2013 i 2012) oraz był także wicemistrzem świata (2012). W poprzednim sezonie wyprzedził naszego Andrzeja Radzikowskiego zajmując drugie miejsce w Spartathlonie. Jego życiówka to 261 km. Trzecim i największym faworytem z aktualnym rekordem ustanowionym w grudniu na stadionie tartanowym w Tajpei (wyniki na stadionie są lepsze od tych uzyskiwanych na ulicy rekord świata odpowiednio 303 km/290 km) jest Yoshikazu Hara, Japończyk przebiegł aż 285 kilometrów! Lepsze wyniki osiągał wyłącznie legendarny „Master of Mind” Yiannis Kouros. Taki rezultat robi wrażenie, jednak od wyczynu Hary minęły tylko 4 miesiące, pozostaje pytanie, czy zdążył się zregenerować i zbudować formę. Warto odnotować, że z wielkich nazwisk w Turynie nie zobaczymy Jona Olsena ze Stanów Zjednoczonych, który miał bronić tytułu mistrzowskiego oraz weterana z Grecji Kourosa (59 lat), który początkowo widniał na wstępnych listach startowych.

Wśród zgłoszonych pań najlepsze rezultaty mają Katalin Nagy z USA (243.720 km), Deb Nicholl z Australii (239.564 km) oraz jej rodaczka – Bernadette Benson (238.261 km). Jednak za główną faworytkę należy w mojej opinii wziąć… lekarz stomatolog z Węgier. Szilvia Lubics już czwarty raz w karierze wygrała Spartathlon, pierwszy raz w historii schodząc poniżej 27 godzin. Bez gór i upału powinna swobodnie przekroczyć granicę 240 km, a może poprawić nawet rekord świata wynoszący 252.205 km, który należy do Japonki Mami Kudo (nie ma jej na listach startowych).

Cudze chwalicie, a swego nie znacie. Czas, zatem poznać naszą kadrę i naszych faworytów. Należy zaznaczyć, że w Turynie zostanie rozdanych aż 8 kompletów medali: indywidualna MŚ mężczyzn i kobiet, indywidualna ME mężczyzn i kobiet oraz drużynowa MŚ i ME mężczyzn i kobiet. Zatem szanse, że wrócimy z Włoch z krążkiem są dość duże. Równa, solidna reprezentacja z pewnością dostarczy nam wielu emocji.

Początek zawodów o 10:00 w sobotę… meta 24 godziny później! Doniesienia z Włoch oczywiście na BIEGANIE.PL – będziemy na trasie, wśród serwisantów ekipy!

KADRA POLSKI:

radzikowski.jpg
Andrzej Radzikowski (fot. 
NCR Polska)

 

Andrzej Radzikowski (LKS OLYMP BŁONIE): tajemniczy człowiek z Puszczy Kampinoskiej. Tam wykuwa swoją formę, którą doprawia niezwykle silną psychiką. Przebojem wdarł się do światowej czołówki ultramaratończyków zajmując trzecie miejsce w ubiegłorocznym Spartathonie. Trasę z Aten do Sparty pokonał w 25 godzin i 49 minut. W biegach czasowych również czuje się znakomicie. Jest aktualnym rekordzistą Polski w biegu 12-godzinnym (145 km i 572,5 m) oraz mistrzem kraju z 2013 roku w biegu 24-godzinnym. Jego rekord życiowym ustanowiony przed dwoma laty wynosi 251 km i 113 metrów. Pierwszy poważny sukces zanotował na mistrzostwach świata i Europy w 2012 w Chorzowie, gdzie wspólnie z kadrą zdobył brązowy medal w drużynie (klasyfikacja europejska), a indywidualnie był 10. W Turynie ma nie tylko apetyt, ale także realne szanse na podium w klasyfikacji ME oraz MŚ. Jego biegowe motto to: „MOJA SŁABOŚĆ W MOJEJ SILE.

szynal.jpg
Paweł Szynal – z lewej (prywatne archiwum zawodnika)

 

Paweł Szynal (LKS OLYMP BŁONIE): zawodowo funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu w stopniu podpułkownika. Rygor treningowy, który sobie narzuca jest naprawdę godny żołnierza, niemal codziennie w ostatnich miesiącach przed MŚ w Turynie biegał z podwarszawskiego Błonia do Warszawy do pracy, z której wracał… biegiem. To ponad 30 kilometrów w jedną stronę. Reżim treningowy z roku na rok przynosi coraz lepsze efekty. W 2012 roku biegacz był w „brązowej” drużynie podczas ME w Chorzowie. Rok później sięgnął po brąz mistrzostw kraju. W 2014 roku, gdy Andrzej Radzikowski walczył w Grecji, Paweł zadbał o to, aby tytuł MP został w Błoniu. We wspaniałym stylu zdobył złoto z rezultatem 253 km i 567 metrów. To drugi wynik w historii PZLA, słabszy od rekordu kraju o zaledwie 0,5 km. Ten rezultat  był 6.  wynikiem w 2014 roku na listach światowych. Paweł we Włoszech ma jasny cel, a w zasadzie misję – zdobyć medal.

Ireneusz Czapiga (TS AKS Chorzów) (234, 693) – swoją przygodę z bieganiem rozpoczął w 2002 roku, po pewnym czasie maraton (rekord życiowy 2: 59) przestał mu wystarczać, poszedł w ślady innych wielkich ultrasów i to, co wydawało mu się nieosiągalne, stało się faktem. Z sezonu na sezon robił regularne postępy aż w 2014 roku sięgnął po srebro MP w biegu 24-godzinnym z rezultatem 234,693 km, co jest jego nowym rekordem życiowym. Będą to jego trzecie MŚ i ME, przed trzema laty w Chorzowie zdobył brąz drużynowo. Do Turynu przygotowywał się bardzo solidnie rozpoczynając z grudniu od 400 km, aż doszedł do 800 km przebiegniętych w marcu. W ultra nie da się nic przewidzieć, jednak chce dać z siebie wszystko, aby wrócić z Włoch z medalem w rywalizacji drużynowej.

kola.jpg
Tomasz Kuliński (prywatne archiwum zawodnika)

 

Tomasz Kuliński (AZS AWF KATOWICE): w sporcie praktycznie od zawsze. Uprawiał akrobatykę oraz wspinaczkę górską. Biega od 15 roku życia, ale do rywalizacji sportowej przystąpił 11 lat temu. Na swoim koncie ma już… 100 przebiegniętych maratonów, w tym również ultra. Jego rekord życiowy to 2: 52, ale za swoją najważniejszą uważa 3:30 w Maratonie Komandosa. W biegu 24-godzinnym startował już wielokrotnie i wielokrotnie był w kadrze na MŚ i ME. W Chorzowie był w „brązowej” ekipie. Jego rekord to 227 km, a plan na Turyn to poprawa życiówki. „Każdy następny metr będzie mile widziany, a poza tym dobra zabawa z… nutką zmęczenia” – mówi żartobliwie znany w środowisku ultrasów jako „KÓLA”.

szeszko_niwinska.jpg
Dorota Szeszko i Aleksandra Niwińska (prywatne archiwum zawodnika)

 

Aleksandra Niwińska (AZS AWF KATOWICE): jej przygoda z dystansami ultra zaczęła się od biegu na 100 km w 2009 roku w Kaliszu.  Od razu zeszła poniżej 10 godzin, to zachęciło ją do biegu 12-godzinnego, a potem do pierwszego w Polsce… 48-godzinnego. Przebiegła aż 323,6 km. Wraz ze wzrostem dystansu jej rekordy życiowe są coraz bardziej imponujące. Maraton biega w 3: 25, w 12 godzin potrafi przebyć 127, 2 km (rekord Polski), a w ciągu doby 216, 980 km (rekord Polski). Tak imponujące wyniki osiąga trenując jak zwykły amator. Nigdy nie przekracza 100 km tygodniowo! Jak mówi 3-4 razy w tygodniu są to szybsze „dyszki”, a w weekend dłuższe wybieganie od 30 do 50 km. Jej cel na Turyn? Podobno jej się przyśnił, ale wracając na Ziemię marzy o rekordzie życiowym.

bereznowska.jpg
Patrycja Bereznowska (prywatne archiwum zawodnika)

 

Patrycja Bereznowska (AZS AWF KATOWICE): w biegową podróż ruszyła 7 lat temu. Jej historia jest podobna do powstania biegu Western States w Kalifornii. Była to impreza wchodząca w skład jeździeckiego Tevis Cup, właśnie w zawodach tego cyklu startowała Patrycja. 160 km konno… potrzeba kondycji, zatem trzeba biegać. Najpierw półmaraton, potem maraton. Tam można zejść z konia i biec, z czasem koń stał się zbędny. 2 lata temu za namową kolegi zgłosiła się do Rzeźnika, aby się przetrzeć pobiegła w 12-godzinnej rywalizacji i wykręciła 118 km. W debiucie na MP w biegu 24h w 2014 roku sięgnęła po złoto z rezultatem 214,014. Jest w życiowej formie, na ostatnim Półmaratonie pobiegła 1:26 i choć życiówkę z maratonu ma 3:18, to czuje, że teraz złamałaby 3 godziny. W Turynie chce dotrzeć do mety bez kontuzji i z nowym rekordem życiowym oraz drużynowym rekordem Polski.

matejczuk.jpg
Agata Matejczuk (prywatne archiwum zawodnika)

 

Agata Matejczuk (Alaska Łódź) : nie lubi się rozdrabniać. Pierwszy bieg i od razu maraton. Jej rekord życiowy to 3:20. Później zakochała się w górach i to tam wykuwała swoją formę. Głównie w takiej scenerii startowała. Gdy w 2011 roku zadebiutowała w biegu 24-godzinnym i się sparzyła. 141 km i przerwa na 3 lata. Powróciła mocniejsza. W zeszłym sezonie wykręciła 204 km i znalazła się na podium mistrzostw kraju. Debiutuje w kadrze ultrasek. Jest solidnie przygotowana, zdarzało się, że biegała nawet 180-190 km tygodniowo, jednak ogólny kilometraż to około 150 na tydzień. Na Turyn planu nie ma, bo nic nie da się przewidzieć. Rekord życiowy to cel, ale także marzenie.

Dorota Szeszko (AZS AWF KATOWICE): jest chodzącym przykładem na to, że na poważne bieganie nigdy nie jest za późno. Zaczęła biegać po 40-tce idąc w ślady swojego męża. Na swoim koncie ma dwa brązowe medale mistrzostw Polski i aż 7 biegów 24-godzinnych. Będą to jej trzecie mistrzostwa świata. Walczy do końca, z trasy nie zeszła na żadnych w swoim życiu sportowym. Jej rekord życiowy to 199,300 km. Maraton pokonała w 3:47 godz. Pracuje jako listonosz, co trochę pomaga jej w przygotowaniach, bo sporo maszeruje i jest ciągle na powietrzu. Nie boi się trudnej pogody. Turyn będzie jej ósmą „dobówką” w życiu. Doskonale wie jak to boli i chce ją w całości przebiec. Jak podkreśla trenowała solidnie, bo przecież jedzie reprezentować barwy narodowe.