Let’s go out tonight
28 kwietnia 2021 Kuba Pawlak Sprzęt

Let’s go out tonight


Czy FuelCell Rebel V2 od New Balance okaże się takim hitem jak utwór Davida Bowie „Rebel Rebel”? Tego nie wiem, ale jeden z wersów piosenki pasuje mi do niego idealnie – „You want more and you want it fast”. Zapraszam na test Naczelnego Szafiarza bieganie.pl.

FuelCell to rodzina biegówek New Balance, którą napotykamy na sklepowych pólkach od maja 2019 roku. Miała ona zastąpić linię Vazee oraz Fuel i w dużym uogólnieniu była dedykowana szybszemu bieganiu. FuelCell’e debiutowały modelami Rebel oraz Propel, z których pierwszy dedykowany był dla bardziej zaawansowanych osób, biegających ze sródstopia. Czy byłem jego fanem? Wprost przeciwnie.

Pierwsza odsłona Rebela kompletnie nie przypadła mi do gustu. Jako posiadacz wąskiej stopy narzekałem na stabilność cholewki, która nie była w stanie utrzymać jej podczas dynamicznego treningu. Profil buta dodatkowo popychał stopę do przodu, co w konsekwencji powodowało, że przy dłuższych treningach cierpiały moje palce i paznokcie. Rebel numer jeden nie był też wzorem przyczepności, a brak odpowiedniej amortyzacji sprawiał, że nie poleciłbym go na dłuższe treningi osobom o większej masie ciała. Ze względu na powyższe okopałem się po drugiej stronie sklepowej półki i biegowego komfortu szukałem przez ostatnie lata pośród innej rodziny New Balance’ów – Fresh Foam. Na treningi tempowe lub interwałowe wybierałem model Tempo, a na dłuższe oraz regeneracyjne biegi szukałem ukojenia w niezawodnych dziesięć-osiemdziesiątkach.

Mój rozbrat z FuelCell’ami trwał do momentu kiedy zobaczyłem pierwsze zdjęcia nowego Rebela V2. Na co dzień nie jestem wielkim miłośnikiem krzykliwego designu, ale w przypadku biegówek chętnie odchodzę od tej prawidłowości. Już poprzedni Rebel był ładny i miał w sobie zadzior miejskiej wyścigówki. Dwójka to już jednak absolutny sztos! Pierwszy rzut oka i znów analogia do wersów piosenki Bowiego – „Hey babe, let’s go out tonight”. Taaak, z tymi butami zachciałem wybiec wieczorem „na miasto”.

New Balance FuelCell Rebel V2

Rzadko kiedy męskie biegówki mają lepsze kolory niż damskie odpowiedniki, ale to jeden z takich przypadków. Asymetryczna mieszanka odważnych barw z dominującą, agresywną żółcią, zwieńczona błękitnym znaczkiem, na którym napis zmienia się w zależności od kąta pod którym na niego spojrzymy (FuelCell / New Balance). Możecie się śmiać, ale ja uwielbiam takie „smaczki”. To jeden z powodów, dla którego w redakcji mówią na mnie per „szafiarz”.

New Balance FuelCell Rebel V2

Pierwszy bieg

Od pierwszego założenia poczułem, że FuelCell Rebel V2 podąża za trendem obowiązującym wśród lekkich butów dedykowanych treningom tempowym, które stają się bardziej miękkie i uniwersalne. Dzięki temu lepiej nadają się one również do wolniejszych i dłuższych jednostek. Na moje oko ten but sprawdzi się teraz na każdym typie treningu, który moglibyśmy sobie wymyślić.

Jest jednak jeden parametr, który każe patrzeć na Rebela jako solidnego kandydata do elity w wyścigu butów o przeznaczeniu treningowo-startowym. To jego niesamowicie niska masa, którą czuć… a raczej nie czuć, już przy pierwszym założeniu na stopę. 204 gramy mojego egzemplarza (42,5), przy tej miękkości i poziomie amortyzacji to jest PETARDA!

New Balance FuelCell Rebel V2

Jego poprzednik ważył dokładnie tyle samo jednak nie zapewniał nawet połowy tego komfortu, co opisywana dwójka. Efekt miękkości połączonej z elastycznością i dużą responsywnością osiągnięto tu dokładając zaledwie 2mm wysokości , wypełnionej azotem pianki i przy zachowaniu 6mm dropu. Dla mnie to wyraźny znak, że sama pianka musiała ewoluować, a jej sprężystość jest wyraźnie większa. Trudno mi powiedzieć czy za tą zmianą idzie również wyeliminowanie jej największej wady jaką była trwałość. Ze względu na dość szybki spadek parametrów podeszw na FuelCell’u nigdy nie polecałem tych butów osobom o większej masie ciała. Ona zwyczajnie, szybko się „ubijała”. Był to koszt jaki płaciło się za połączenie elastyczności, miękkości i sprężystości, których nie można było odmówić już starej generacji. Jak będzie teraz? Czas i kilometry pokażą.

New Balance FuelCell Rebel V2

To but dla ciebie jeśli…

To ewidentnie but, który wynagrodzi dynamiczny krok biegowy. Gdy spojrzymy na jego podeszwę i pokrywające ją gumowe łatki, zobaczymy że zaprojektowano go z myślą o biegu ze śródstopia. On nie tylko promuje, ale również poprzez swoją geometrię, popycha nas do takiego kroku.

Przy bardzo powolnym truchcie, Rebel V2 wydaje się nieco niestabilny i nie pokazuje swoich atutów. Im jednak bardziej dynamicznie zaczynamy się poruszać, tym bardziej płynnie odbija się nasza stopa. Biegnąc szybciej docenimy to, jak cholewka pewnie trzyma naszą stopę, oraz przyczepność, którą zapewnią wspomniane fragmenty utwardzonej gumy na podeszwie. Proporcja miękkości, komfortu i amortyzacji do elastyczności i zwrotu energii to aktualnie najwyższa półka!

New Balance FuelCell Rebel V2

Treningi tempowe i interwały to naturalne środowisko FuelCell Rebel V2, ale aby ocenić ich uniwersalność, zabrałem je również na kilka dłuższych wybiegań. Spisały się zaskakująco dobrze oszczędzając fatygi moim łydkom i stopom więc z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że cholewka trzyma już lepiej niż w poprzedniku, a amortyzacja jest wystarczająca do ubijania asfaltowych kilometrów. Brak, ostatniej podwójnej dziurki na sznurówki, pozwalający zazwyczaj solidniej unieruchomić moją wąską stopę w szerszych modelach okazał się zbędny, choć początkowo wzbudził moje obawy.

Dłuższe wycieczki nie uchroniły Rebela V2 od pewnej wady. Chodzi o odporność pianki, która nie jest chroniona wzmocnioną gumą na podeszwie. Przy zróżnicowanym terenie i nawierzchni, po których przyszło mi biegać na wspomnianych longach, podeszwa nie uchowała się przed obtarciami i wgniotkami w newralgicznych miejscach. Obawiam się, że może to negatywnie wpłynąć na trwałość buta, jeśli użytkownik będzie miał w planach ścieżki inne niż miejski asfalt i chodniki.

New Balance FuelCell Rebel V2

Plusy

  • Stosunek miękkości i elastyczności do zwrotu energii
  • Komfort i dopasowanie
  • Masa, masa i jeszcze raz niska masa!
  • Wygląd (subiektywne)

Minusy

  • Trwałość pianki niepokrytej gumą
  • „Ubijanie” pianki (trudno ocenić czy udało się wyeliminować tę wadę)

Ocena

Gdybym miał wybrać but bez karbonu, w którym najbardziej chciałbym przebiec maraton, to byłby właśnie FuelCell Rebel V2. Gdyby przyszło mi ścigać się na piątkę, to w V2 również nie czułbym się na starcie mniej pewny, niż w klasycznej, minimalistycznej startówce.
Fakt, że odkąd Rebel V2 trafił w moje ręce/nogi robię w nim wszystkie treningi na twardej nawierzchni, świadczy o jego dużej uniwersalności. Największym atutem jest w mojej ocenie odnalezienie przez New Balance świetnej proporcji między dynamiką i responsywnością, a komfortem i amortyzacją. Gdybym jednak był biegaczem, którego codzienne ścieżki wiodą przez miejskie parki, leśne dukty i polne drogi, rozejrzałbym się za butem o innym charakterze podeszwy.

New Balance FuelCell Rebel V2 

Kuba Pawlak

Naczelny szafiarz Bieganie.pl. Często ryzykuje karierę redaktora dla dodatkowych 15 minut drzemki. Mając na szali sportową formę i czipsy, zawsze wybiera paprykowe. Biega dla pięknych i wygodnych butów. Naczelny szafiarz na Instagramie