NB 1080v12
 
9 grudnia 2009 Redakcja Bieganie.pl Sprzęt

KEEN Obsidian WP – TEST


Marka Keen wywodząca się  z USA dopiero od kilku lat gości na naszym rynku. Jej filozofia brzmi: „We call it Hybrid Life”. Czy stworzenie buta, który łączy cechy obuwia trekkingowego i biegowego może być  alternatywą dla biegaczy trenujących w terenie? Czy to raczej próba szukania nowego rynku zbytu?

Alternatywna hybryda

keen_amf_1.jpg

Gdybym ujrzał tego buta na sklepowej półce wśród innych biegowych modeli uznałbym to za pomyłkę. Wygląd zewnętrzny nie zdradza nam w ogóle jego drugiego oblicza. Pozornie ciężki, nieco surowy, pozbawiony jest „fajerwerków” i próżno szukać w nim jakiś specyficznych systemów stworzonych pod kątem biegania. Choć do najtańszych nie należy (519 zł), to jednak wygląda tanio.

keen_amf_2.jpg

Ale… przyjrzawszy się bliżej: w podeszwie mamy szereg wystających w różnych kierunkach kołków , co pozwala nam czuć się pewnie w trudnym terenie, czy biegając w śniegu. W newralgicznych punktach umiejscowione są głębsze nacięcia, które uelastyczniają podeszwę. W rowkach tych umieszczono twardą wkładkę TPU w celu zabezpieczenia stopy przed ostrymi krawędziami kamieni. W podeszwie środkowej umieszczono jedyny element odpowiedzialny za amortyzację – piankę EVA. Materiał wierzchni, jakim okryto naszego buta to syntetyczna skóra pod którą umieszczono wodoodporną membrane KeenDry. Piętę zabudowano również TPU, dzięki czemu jest sztywno i bezpiecznie. I wreszcie przód buta, czyli znak rozpoznawczy marki Keen – potężnie zabudowany przód chroniący palce przed uderzeniem. To tyle z opisu dizajnowego,  przechodzimy do konkretów…

Biegowa amfibia

Po co dzieciom kalosze po deszczu? Do wskakiwania w każdą kałużę! Nie inaczej zachowywałem się  mając na sobie te wodoodporne „biegówki”. Pierwsze treningi odbywane na asfalcie nie wzbudziły we mnie pozytywnych emocji. Na twardym gruncie Obsidiany nie prowokowały do szybszego biegu, były ospałe, a ja cały czas się zastanawiałem czy jednak dobrze robię biegając w tego typu sprzęcie. Przetaczanie nie zachodzi tu tak płynnie jak w typowo biegowym obuwiu. But sam w sobie jest całkiem wygodny, amortyzacja całkiem poprawna, jednak przy dłuższym treningu niż 1h możemy odczuwać pewien dyskomfort. Całkiem inaczej jest w terenie, gdzie zauważam drugą twarz Keenów. Przede wszystkim jego stabilność jest wzorowa. Poprzez twarde „zawieszenie” i jego szerokość, czy to biegniemy po kamieniach, czy brodzimy w błocie, but trzyma się pewnie. Następnym mocnym punktem jest bezpieczeństwo, czyli to o czym wspomniałem w opisie zewnętrznym – mocna zabudowa nie pozwala na urazy palców, pięt i stopy.

keen_amfibiam.jpg

Wreszcie trzecia sprawa – wodoodporna membrana. Czym różni się znany wszystkim materiał Goretex od membrany KeenDry? O to zapytałem przedstawiciela marki Keen na Polskę.

„Goretex jest starszym patentem. KeenDry to inny splot, inna gramatura. Jak wiadomo but cały czas zgina się w tych samych miejscach przyspieszając utratę wodoodpornych właściwości. w tych właśnie miejscach. KeenDry jest membraną specjalnie wzmacnianą pod kątem obuwia. Każdy but przed zapakowaniem jest testowany pod kątem wodoszczelności po wysokim ciśnieniem wody. Gwarancja na wodoodrponość to jeden rok"

Taka odpowiedz nie dała mi satysfakcji, więc postanowiłem sam zbadać właściwości membrany. I faktycznie- przemierzając strumyki i kałuże noga pozostawała sucha. Nie odczułem też problemu z odprowadzaniem wilgoci z wewnątrz buta. Ok, ale przy temperaturze jaką teraz mamy to i tak nie powinien być problem. Reasumując: amfibią nie pojedziemy zbyt szybko na autostradzie, w lesie również nie, ale za to wjedziemy w każdy teren, nawet mokry, wychodząc z niego bezpiecznie i ze sucha stopą.

keen_amf_3.jpg

Wulkaniczny kamień

Obsidian ze względu na swoje cechy na pewno sprawdzi się w nadchodzących miesiącach. Choć  nie miałem okazji biegać w śniegu, jestem pewien, że i tu zda egzamin. Trzeba również przyznać, że jakość jest na najwyższym poziomie. Jednak nie do końca będzie on pełnił swoją rolę w przypdku biegaczy-ścigantów. Nie spełni się też wśród truchtaczy-ultrasów ani „urbanrunnersów”. Zastanowić się nad zakupem mogą już zawodnicy z kręgu AR, a już na pewno polecić mogę go tym, którzy preferują tzw. marszobiegi terenowe lub po prostu trekking.

Redakcja Bieganie.pl