New Balance 1080v12
 
5 sierpnia 2012 Redakcja Bieganie.pl Sport

Złoto Mo Faraha i Shelly-Ann Fraser-Pryce w drugim dniu IO


Mistrzami olimpijskimi drugiego dnia IO zostali: Mohammed Farah na 10000 m, Shelly-Ann Fraser-Pryce na 100 m oraz Jessica Ennis w siedmioboju. Polacy zanotowali bardzo słabe występy.

487724_405087842873392_1710080848_n.jpg
Mo Farah (źródło Facebook/IAAF World Athletics Club)

Olimpijski finał na 10 000 metrów w Londynie przejdzie do historii jako jeden z najbardziej emocjonujących biegów na 25 okrążeń w historii. Po wspaniałej rozgrywce złoty medal wywalczył Brytyjczyk Mo Farah, srebro… Amerykanin Galen Rupp, a brąz Etiopczyk Tariku Bekele. Mistrz olimpijski z Pekinu – Kenenisa Bekele musiał zadowolić się czwartym miejscem i sukcesem młodszego brata.

1 Mohamed Farah GBR GBR 27:30.42 .
2 Galen Rupp USA USA 27:30.90 .
3 Tariku Bekele ETH ETH 27:31.43 .
4 Kenenisa Bekele ETH ETH 27:32.44 .
5 Bedan Karoki Muchiri KEN KEN 27:32.94 .
6 Zersenay Tadese ERI ERI 27:33.51 .
7 Teklemariam Medhin ERI ERI 27:34.76 .
8 Gebregziabher Gebremariam ETH ETH 27:36.34 .
9 Polat Kemboi Arikan TUR TUR 27:38.81 (PB)
10 Moses Ndiema Kipsiro UGA UGA 27:39.22

Na starcie stanęło 29 zawodników, z których najlepszymi wynikami w sezonie legitymowali się Kenijczycy: Wilson Kiprop i Moses Ndiema Masai. Wiadomo było, że do walki o medale włączą się etiopscy bracia Bekele (Kenenisa jako rekordzista świata na 10 000 metrów, po kontuzji prezentował się w tym sezonie z biegu na bieg lepiej) oraz pupil gospodarzy Mo Farah.

Przez pierwszą połowę dystansu bieg prowadzili raczej waleczni Erytrejczycy, z rekordzistą świata w półmaratonie Zersenaym Tadese na czele. Po rozgrzewkowych dwóch kilometrach (niecałe 6 minut) tempo gwałtownie rosło i spadało. Grupa ścieśniała się i rozciągała, czego efektem była między innymi wywrotka jednego z Kenijczyków. Poszczególne kilometry pokonywane były w granicach 2.40-2.45. W kilkunastoosobowej stawce najmniej sił wydawali się tracić, biegnący spokojnie i nie starający się walczyć za wszelką cenę o prowadzenie, podopieczni Alberto Salazara – Farah  i amerykański cudowny chłopiec – Galen Rupp.

Na kilka kół do końca można było odnieść wrażenie, że zarówno Kenijczycy, jak i Erytrejczycy przeszacowali swoje siły. Do głosu zaczęli dochodzić Kenenisa i Tariku Bekele. Jednak na dziewiątym kilometrze wiadomo było na pewno tylko tyle, że z 12 biegaczy każdy ma realne szanse na walkę o medale olimpijskie. Na około 500 m do mety w czołówce znaleźli się Tariku Bekele, Mo Farah, Kenijczyk Bedan Karoki Muchiri, Galen Rupp oraz Kenenisa Bekele, który wydawało się, że ma wielkie szanse na obronę złotego medalu z Pekinu. Tyle że ostatnie 200 metrów należało do zawodników, którzy przez ostatnie lata, pod okiem Alberto Salazara, szlifowali formę w ramach Oregon Project. I których nasza redakcja podglądała w ostatnich dniach na obozie przedolimpijskim we francuskim Font Romeu.

Na Faraha po prostu nie było mocnych, kiedy odjeżdżał rywalom na finiszowej prostej. Rupp atakujący z dalszego miejsca wyprzedził przed kratami Tariku Bekele, który z kolei zabrał brąz swojemu bratu. Kenijczycy i Erytrejczycy również zostali bez medali. Czas zwycięzcy na mecie: 27.30.42 nie powala na kolana, ale to ostatnie okrążenie pokonane w około 53 sekundy, zdecydowało o złocie olimpijskim.

Brytyjska publiczność, rozgrzana wcześniejszymi zwycięstwami wieloboistki  Jessiki Ennis oraz skoczka w dal Grega Rutherforda oszalała. Farah przekraczając linię mety padł ze szczęścia na tartan, z którego podnosił go niemniej uradowany Rupp. Do triumfatora podbiegła po kilku chwilach przybrana córka, a następnie żona Tania, która we wrześniu ma urodzić złotemu medaliście olimpijskiemu bliźniaki. Widownia śpiewała na cześć Faraha. Londyn godnie fetował urodzonego w Somalii poddanego Korony i pierwszego w historii brytyjskiego zwycięzcę Igrzysk na 10 000 metrów.

Olimpijskie złoto na 100 m obroniła Shelly-Ann Fraser-Pryce. Urocza Jamajka pobiegła wyśmienicie, trzy setne sekundy szybciej niż faworyzowana Carmelita Jeter (10.75). Brąz dla Veroniki Campbell-Brown z rekordem sezonu – 10.81. Rekord życiowy 10.89 wystarczył Allyson Felix "tylko" do zajęcia piątego miejsca.

100_m.jpg
Finał damskiej setki (źródło: Facebook/IAAF World Athletics Club)

1 Shelly-Ann Fraser-Pryce JAM JAM 10.75 .
2 Carmelita Jeter USA USA 10.78 (SB)
3 Veronica Campbell-Brown JAM JAM 10.81 (SB)
4 Tianna Madison USA USA 10.85 (PB)
5 Allyson Felix USA USA 10.89 (PB)
6 Kelly-Ann Baptiste TRI TRI 10.94 .
7 Murielle Ahoure CIV CIV 11.00 .
8 Blessing Okagbare NGR NGR 11.01 .

Starty polskich biegaczy podczas drugiego dnia należały do bardzo nieudanych.

Na całej linii zawiodły "przeszkodówki", obie panie na 3000 m pprz pobiegły poniżej oczekiwań i nie wywalczyły awansu do finału. Katarzyna Kowalska w swoim biegu zajęła dopiero jedenastą pozycję z czasem gorszym o 22 sekundy od "życiówki" – 9:48.60, a debiutująca na IO Matylda Szlęzak była dopiero czternasta z fatalnym wynikiem – 10:08.84 (RŻ- 9:39.87).

kowalska.jpg
Kasia Kowalska (fot. dzięki uprzejmości Marka Biczyka)

Biegnąca w drugim biegu eliminacyjnym, Kowalska, nieźle wystartowała i pierwszy kilometr pokonała w pierwszej ósemce, w kontakcie z czołówką. Gdy zawodniczki nieco przyspieszyły, mistrzyni Polski nie podjęła próby trzymania się czołowej grupy i spadała na dalsze miejsca. Awans do finału oddalał się z każdym krokiem. Finisz wystarczył na 11 miejsce.

Bardzo słabo w trzeciej serii eliminacyjnej wyglądała Matylda Szlęzak, która od samego startu biegła na końcowych miejscach. W swoim biegu była ostatnia, a w końcowym rozrachunku zajęła 44 pozycję. Polka po biegu powiedziała:

-Sama nie wiem, co się stało. Niestety nie trafiliśmy z formą. Nie czułam, że biegnie mi się dobrze. Jeśli chodzi o przygotowania, to myślę, że zrobiłam wszystko, co mogłam zrobić. Niestety nie udało się. (źródło PZLA)

szlezak.jpg
Matylda Szlęzak na rowie z wodą (fot. dzięki uprzejmości Marka Biczyka)

Z występem Szlęzak nie wiązaliśmy większych nadziei, ale wydawało się, że Kowalska, która w ostatnim starcie przed IO poprawiła rekord sezonu, zdoła powalczyć o finał. To spore rozczarowanie dla podopiecznej Mariana Nowakowskiego.

Bardzo słabo na 400 m wypadł Marcin Marciniszyn. Wicemistrz Polski był ostatni w swoim biegu eliminacyjnym z 46.35. Po biegu tłumaczył:


-Pobiegłem źle taktycznie. Za bardzo odpuściłem wiraż. "Wagonik"
odjechał i ciężko było mi się zebrać. Rywale uciekli i zabrakło mi na
końcówce.

marciniszyn.jpg
Marcin Marciniszyn (fot. dzięki uprzejmości Marka Biczyka)

Najlepiej z polskich biegaczy wypadł Dariusz Kuć, startujący na 100 m. Mistrzowi Polski zabrakło zaledwie setnej sekundy do szczęścia w postaci awansu do półfinału. Polak był czwarty w swojej serii z 10.24.

– Jedna setna to niewiele. Szkoda, że tak wyszło. Jednak, gdybym biegał w szybszej serii, brakowałoby mi więcej, więc cieszę się z biegu. 10.24 to całkiem przyzwoity wynik, mój drugi rezultat w tym roku.

Londyńskie eliminacje na 100 m przesżły do najszybszych w historii Igrzysk. Poniżej 10 sekund zeszli: Ryan Bailey (9.88), Justin Gatlin (9.97), a pozostali zwycięzcy swoich serii biegali poniżej 10.10: Tyson Gay (10.08), Asafa Powell (10.04) Usain Bolt ( 10.09), Yohan Blake (10.00) oraz Dwain Chambers (10.02). Ekscytujący finał już jutro wieczorem (godzina 22:50, polskiego czasu).

Przypominamy, że dziś o 12:00 (polskiego czasu) startuje maraton pań z Karoliną Jarzyńską.


PEŁNE WYNIKI