4 maja 2014 Redakcja Bieganie.pl Sport

Wielkie WOW! Czyli jak wyglądał Wings For Life World Run [wideo]


4 maja odbyła się impreza absolutnie niezwykła. Nie tylko ze względu na formę (meta goni zawodników), nie tylko ze względu na ogólnoświatowy wymiar (jednocześnie w 34 miejscach na świecie) ale także ze względu na transmisję LIVE, która swoim rozmachem pobiła to, z czym kiedykolwiek mieliśmy w świecie biegowym, a może i sportowym w ogóle do czynienia. 

polskastart

 

Start w Poznaniu nad Maltą

W tym samym momencie, w 34 miejscach na świecie, w 32 krajach, ruszyli biegacze w jednym, globalnym biegu. Biegli zarówno ci, dla których pokonanie 5 km było wyzwaniem jak i ci, którzy regularnie startują w Mistrzostwach Świata na 100 km. Po 30 minutach od startu meta, a właściwie mety w 34 miejscach zaczęły gonić biegaczy. Pierwsze osoby zostały złapane już po 45 minutach, czyli po pokonaniu około 4 km. Potem zawodnicy byli już łapani masowo, także przez to, że samochody przyspieszały co godzinę o 1 km na godzinę, (15, 16, 17), potem o 3 (do 20 km/h) i w końcu do 35 km/h.

australia
30 kilometr w Australii

Dzięki bardzo ciekawie realizowanej transmisji LIVE z całego świata jednocześnie, mogliśmy obserwować jak wygląda bieg w każdej (prawie) lokalizacji na świecie. Dzięki świetnej stronie internetowej można było obserwować korespondencyjną rywalizację pomiędzy czołowymi zawodnikami z całego świata.

Przed biegiem było dużo niewiadomych, jeśli chodzi o to, kto z polskiej czy światowej czołówki ultra zdecydował się na start. Czołowi ultrasi na świecie to są ludzie, którzy 100 km przebiegają w czasie około 6h30 (panowie) i 7h30 (panie). W Polsce takich zawodników nie było, na świecie było kilku.

gruzja
Gruzja

TVN24 zrobiła fantastyczną techniczną robotę jako polski medialny partner przedsięwzięcia ale dziennikarze byli nieprzygotowani do komentowania tego typu imprezy i ich komentarze były często denerwujące (choćby ciągłe opisywanie rozdziału amatorów od wyczynowców, gdzie wyczynowcami byli ci, którzy potrafili przebiec więcej niż 5 km). Mimo to, dla oglądających transmisję osób niezwiązanych z bieganiem, było to pewnie niezauważalne.

 

norwegia

Norwegia

W końcu, po mniej więcej 4h30 od startu, było już jasne, że na placu boju pozostało tylko czterech zawodników: Peruwiańczyk REMIGIO HUAMAN QUISPE, Włoch GIORGIO CALCATERRA oraz dwaj zawodnicy biegnący w Austrii: Ukrainiec: EVGENII GLYVA oraz Etiopczyk: LEMAWORK KETEMA.

Żeby móc świadomie kibicować, w takiej sytuacji trzeba o zawodnikach coś wiedzieć. Biegi ultra, w przeciwieństwie do krótszych biegów ulicznych (od 10 k do maratonu) nie przyciągają takiej liczby zawodników, a co za tym idzie takich pieniędzy a co za tym idzie tak silnej konkurencji. Liczba zawodników na wysokim sportowym poziomie jest niewielka, ale są też oni znani zaledwie garstce fanatyków (przepraszamy fanatyków, chodzi o fanatyków w pozytywnym sensie).

centrumdowodzenia
Centrum dowodzenia w Austrii

Haile Gebrselassie czy Kennenisę Bekele znają wszyscy. Scotta Jurka o dziwo też, ale raczej dzięki książce Chrisa McDougala a nie jego sportowym osiągnięciom. Tymczasem o tym, kim są główni pretendenci do zwycięstwa w WorldRun nie wiedzieliśmy przed biegiem nic. Organizatorzy informowali o tym, że w Austrii biegnie Rekordzista Świata (w domyśle, mający walczyć o zwycięstwo), nie dodając, że Takahiro Sunada, był w szczytowej formie 14-16 lat temu i dzisiaj jest cieniem dawnego mistrza, biegowym celebrytą nękanym kontuzjami (choć ten celebryta nadal potrafi biegać, przebiegł 53 km).

Tak czy inaczej, w czołówce WingsForLife World Run 2014 znaleźli się:

Giorgio Calcaterra: rocznik 1972, od lat jest uczestnikiem Mistrzostw Świata w biegu na dystansie 100 km, trzykrotnie w latach 2008, 2011, 2012 zdobywał w nich złoty medal. Jego życiówka na 100 km to 6:37:45 (2008 r.), w roku 2000 pobiegł maraton w czasie 2:13:15, w tym samym roku przebiegł jeszcze 13 innych maratonów w czasie poniżej 2:20, w roku 2009 potrafił pobiec 10 000 m w 30:43.

Evgenii Glyva: rocznik 1983, od kilku lat biega maraton, najlepszy w 2013 roku w czasie 2:28, startuje w biegach od 50 do 100 km, był 12 w Swiss Alpine Marathon, zajął też drugie miejsce w biegu na 100 km we Florencji, osiągając życiówkę: 6:49:53.

Remigio Huaman Quispe, rocznik 1981, w 2009 roku przebiegł maraton w czasie 2:27:55, ale od kilku lat biega głównie w biegach ultra w Ameryce Południowej, często je wygrywając i poprawiając rekordy tras, w tym roku wygrał The North Face Endurance Challenge w Peru na dystansie 80 km.

Lemawork Ketema, o nim mamy relatywnie mało informacji oprócz tego, że przebiegł dwa maratony, najlepszy w 2012 roku w czasie 2:23.

Rywalizacja w tych ostatnich minutach była o tyle ciekawa, że Etiopczyk i Ukrainiec biegli razem, a raczej Etiopczyk cały czas schowany za plecami Ukraińca. Natomiast były wyraźne problemy z transmisją z Peru, można w ogóle było mieć wątpliwości, czy oglądamy ten sam bieg, ze względu na rwane nagranie, często dziwny format obrazu czy czarną kolorystykę samochodów (na całym świecie była biała, choć na zdjęciach widać, że w Peru też była biała).

Pierwszy odpadł Włoch, przebiegł 72,96 km. Od tej pory mogliśmy tylko oglądać płynny obraz z Austrii i rwane fragmenty z Peru. Przez cały czas, w wynikach Peruwiańczyk był sporo z tyłu, za Ukraińcem, Etiopczykiem ale i Włochem. Wg oficjalnego przekazu, po 4 godzinach i 40 minutach Peruwiańczyk tracił do Włocha 2 km !!! Dlatego, kiedy odpadł Włoch pojawiła się konsternacja. Bo to by oznaczało, że albo wyniki z Peru były niedokładne albo bieg w Peru wystartował później (to bardzo prawdopodobne, ze względu na Peruwiańskie luźne podejście do czasu startu).

paneltransmisji

Kamery skupiały się jednak na biegnących Ukraińcu i Etiopczyku. Kiedy "catcher car", czyli "samochód-meta", był już relatywnie blisko, widać było, że Ukrainiec mówi coś do Etiopczyka. Można się tylko domyślać, że sugeruje mu, żeby nawet nie śmiał teraz zaczynać finiszu, jeśli przez cały dystans "woził" się na plecach Ukraińca. Etiopczyk jednak nie zamierzał się słuchać i postanowił wyminąć Ukraińca co spowodowało, że ten starał się zabiec  mu drogę. Po chwilowej przepychance i prawie wywrotce Etiopczyka, udało mu się wyminąć Ukraińca i, mimo że Glyva starał się jeszcze potem gonić Keteme, to "catcher car" złapał Ukraińca szybko.

zabiegadroge
Ukrainiec zabiega drogę Etiopczykowi

Patrząc na wyniki wydawało się zatem, że bezdyskusyjnym zwycięzcą będzie  Etiopczyk, który po krótkiej ucieczce także został złapany przez ruchomą metę. Jednak jak się okazało w Peru Remigio Huaman nadal biegnie.

lemawork
Lemawork Ketema z Etiopii ucieka przed Efgenyem Glivą i samochodem-metą

Przez kilka godzin organizatorzy mieli niezły zgryz, jak rozwiązać ten problem. Przez długi czas podawali, że Remigio ma sporą stratę do prowadzących, było to ponad 3 km na 71 kilometrze. To by oznaczało, że na odcinku ostatnich 7-8 km musiał odrobić ten dystans, czyli pobiec w końcówce w tempie około 2:17 min/km, co jak wiadomo jest niemożliwe (Rekord Polski na 1000 m to nieco poniżej 2:16). Czyli gdzieś w systemie był błąd. W końcu ogłosili wyniki, wg których pierwsza trójka to:

Msc Zawodnik kilometry
1 LEMAWORK KETEMA (ETH) 78,58
2 REMIGIO HUAMAN QUISPE (PER) 78,49
3 EVGENII GLYVA (UKR) 78,4

Jeśli chodzi o kobiety, to oto trzy najlepsze z nich: 

Msc OPEN Zawodniczka Miejsce biegu km
1 41 ELISE SELVIKVÅG MOLVIK (NOR) STAVANGER, NOR 54,79
2 57 NATHALIE VASSEUR (FRA) HENNEBONT, FRA 51,26
3 96 SVETLANA SHEPELEVA (MDA) ALANYA, TUR 48,22

Najlepszym polakiem okazał się Pan Grzegorz Urbańczyk, który jak mówił w telewizji przyszedł przebiec około 5 km a w końcu przebiegł 49,08 km plasując się w końcu na 77 miejscu. Najlepszą polska zawodniczką była Aga Głomb, która pokonała 38,81 km.

polacywfl

Grzegorz Urbańczyk i Aga Głomb

A oto wyniki bardziej znanych polskich zawodników:

Beata Sadowska: 18,63 km
Adam Małysz 19,18 km
Jerzy Skarżyński: 36,27 km
Michał Bartoszak 39,33 km

Bieg ukończyło łącznie 33 742 zawodników, co trzeba przyznać nie jest jakąś powalającą liczbą, w czasach, kiedy w jednym tylko maratonie w Berlinie potrafi wystartować ponad 40 tys zawodników. Jednak na obronę biegu trzeba powiedzieć, że:
– nowa formuła (z goniącą metą, nieporównywalną życiówką), jest dla wielu biegaczy trudna do zaakceptowania, a biegacze są bardzo konserwatywni
– była to pierwsza edycja, biegacze podchodzili do tego pomysłu z dużym dystansem
– w wielu krajach bieg był relatywnie drogi, charytatywny aspekt ma oczywiście znaczenie ale na pewno wiele osób użyło klasycznego przelicznika cena za 1 km i wyszło im drogo.

Jeśli WingsForLife zdecyduje się na zorganizowanie drugiej edycji (a podobno się zdecyduje) to jestem pewien, że po tym co widzieliśmy w tym roku, frekwencja w roku przyszłym będzie znacznie większa.

paneltransmisji88
Świetna strona internetowa biegu pozwalająca na interaktywne śledzenie wydarzeń.Więcej na http://live.wingsforlifeworldrun.com/en

Trzeba przyznać, że tak globalnego sportowego wydarzenia nie było jeszcze w skali Świata. Co ważne, internetowa i telewizyjna transmisja była fantastyczną sprawą, dającą nam, widzom i biegaczom możliwość oglądania jednocześnie wielu krajów. Przedsięwzięcie było niezwykle trudne logistycznie. Należało zsynchronizować 34 zawody w 32 krajach w taki sposób, aby start odbywał się w tym samym momencie, aby każda z 34 met (liczba mnoga od meta) w każdym momencie znajdowała się w takiej samej odległości od miejsca startu i jeszcze to wszystko równolegle pokazywać i transmitować do internetu i w telewizji. Absolutnie kosmiczne wyzwanie, bardzo wymagające i oczywiście nie mogło się obejść bez wpadek.

Główną wpadką była właśnie sytuacja w Peru, gdzie nie bardzo było wiadomo jaki dystans pokonał Remigio Huaman, skoro tracąc do prowadzących 2 – 3 km nadal biegnie kiedy oni odpadają. Desynchronizacja czasu i dystansu jest też widoczna po analizie kadrów z transmisji. Jako przykład niech posłuży kadr, na którym widać jeszcze trzy lokalizacje: dystans: 71,2 km, 4:39:51. Gdyby samochody jechały dokładnie zgodnie z planem, to po pokonaniu takiego dystansu czas byłby 4:35:29.

Jednak te w końcu niewielkie ułomności nie mogą przesłonić nam tego, że byliśmy świadkami naprawdę czegoś epokowego, czegoś niezwykłego.

Na koniec kilka statystyk.

Pierwszych 10 zawodników, razem z teoretycznym czasem po jakim zakończyli rywalizację:

Msc Zawodnik Miejsce biegu Km Czas
1 LEMAWORK KETEMA (ETH) DONAUTAL, AUT 78,58 04:48:08
2 REMIGIO HUAMAN QUISPE (PER) LIMA, PER 78,49 04:47:59
3 EVGENII GLYVA (UKR) DONAUTAL, AUT 78,40 04:47:50
4 GIORGIO CALCATERRA (ITA) VERONA, ITA 72,96 04:38:30
5 PAUL MARTELLETTI (GBR) SILVERSTONE, GBR 69,37 04:32:21
6 DANIELE PALLADINO (ITA) VERONA, ITA 65,24 04:21:43
7 WOUTER DECOCK (BEL) IEPER, BEL 65,11 04:21:20
8 RAINER PREDL (AUT) DONAUTAL, AUT 65,02 04:21:04
9 HERMANN ACHMÜLLER (ITA) VERONA, ITA 64,07 04:18:13
10 WOLFGANG WALLNER (AUT) DONAUTAL, AUT 64,02 04:18:04

Najlepszymi lokalizacjami dla mocnych zawodników (czyli spośród najlepszych 200 ilu biegło w danym miejscu) były:

Miejsce biegu Liczba zawodników Startujących %
DONAUTAL, AUT 28 4562 0,61%
BARCELONA, ESP 16 610 2,62%
OLTEN, SUI 15 1764 0,85%
DARMSTADT, GER 12 1418 0,85%
HENNEBONT, FRA 10 617 1,62%
VERONA, ITA 10 1262 0,79%
KALMAR-ÖLAND, SWE 8 1032 0,78%
LJUBLJANA, SLO 8 1340 0,60%
POZNAN, POL 8 1136 0,70%
IEPER, BEL 6 2142 0,28%

Najwięcej mocnych zawodników (28) biegło w Austrii (ale tam pobiegło w ogóle najwięcej zawodników), na stosunkowo niewielką liczbą startujących zawodników (610) aż 16 biegło w Barcelonie.

Tym, którzy nie widzieli biegu, polecamy uwadze ten 6 minutowy skrót: