New Balance 1080v12
tokyo 2020
5 sierpnia 2021 Krzysztof Brągiel Sport

W piątek będą walić setki – Zapowiedź 8 dnia LA na IO


Ósmym dniem zmagań lekkoatletów na igrzyskach zawładną finały. Czy Hiszpan Mohammed Katir pokara Afrykę na 5000 m? Kto wyjdzie cało z pojedynku Hassan vs Kipyegon na półtoraka? 47 sekund w finale damskiej czterysetki, czy to może się udać? A wreszcie – kto zmienia najlepiej? Czas na ostateczną rywalizację o olimpijskie krążki sztafet 4×100 m. W piątek (6 sierpnia) jedynym odpoczynkiem od finałów będą eliminacje męskich sztafet 4×400 m, a w nich Polacy.

Nie jest źle, a nawet całkiem spoko – musieli pomyśleć nasi sprinterzy, kiedy zobaczyli z kim powalczą o olimpijski finał. W drugim przedbiegu sztafet 4×400 m Polacy szczęśliwie ominą bowiem: USA, Holandię, Wielką Brytanię czy Trynidad i Tobago. Żeby przejść dalej trzeba być w czołowej trójce, albo wysmażyć mocny czas (są 2 małe q). Będzie to jedyny biegowy start dnia, w którym zobaczymy naszych reprezentantów. Sprinterzy ruszą o 13:35 (czasu polskiego).
Poza rywalizacją długich sztafet, w piątek przez bieżnię przetoczy się nawałnica finałów. Pierwszym z nich będzie 5000 m w wykonaniu mężczyzn.

Katir, spadkobierca El Guerrouja

Ugandyjczycy chcą odkupienia, a Kenijczycy wreszcie zaistnieć na długim dystansie. Pokrzyżować plany obu nacjom może Mohammed Katir. Nie bez szans będą też reprezentanci Kanady: Ahmed i Knight, oraz Amerykanie: Chelimo i Kincaid.
Jeśli mówimy, że Amerykanie rozczarowują w sprintach, tak na długim dystansie średnio wyglądają w Tokio Kenijczycy. Przegrali złoto na „belkach” w rywalizacji kobiet i mężczyzn, nie zaistnieli w finale dychy, gdzie wykiwał wszystkich Etiopczyk Barega. Na 5000 metrów Hellen Obiri nie miała szans w konfrontacji z Sifan Hassan. Jedyne złoto, które – jak do tej pory – mają w dorobku następcy Komena i Kipketera, to triumf Korira w pojedynku z Patrykiem Dobkiem na 800 m. Oczywiście wszystko może się odmienić za sprawą maratonu. Jednak zanim sprawy w swoje nogi weźmie Kipchoge i spółka, dobrze byłoby zaznaczyć swoją olimpijską obecność sukcesem na piątkę.
Ugandyjczycy: Kiplimo i Cheptegei mają już w kieszeni medale na dychę. Jednak nie z najcenniejszego kruszcu. Lepiej na 10000 m pokazał się rekordzista świata, który jako jedyny podjął próbę gonienia rozpędzonego Baregi. Największą bronią Cheptegeiego jest mocne tempo i zgubienie rywali na dystansie. Jeśli do ostatniego okrążenia nie uda się ich dostatecznie wymęczyć, na finiszu może być zonk.
Jednym z kandydatów do rozstrzygnięcia końcówki na swoją korzyść jest Mohammed „Mo” Katir. W rekordziście Hiszpani na 1500 m (3:28.76) płynie marokańska krew (ojciec z Maroka, matka z Egiptu). Jeśli więc na ostatniej setce zaprezentuje „kopnięcie” jak El Guerrouj w starciu z Lagatem podczas IO w Atenach (2004), nie będziemy zdziwieni.

Przewidywania? 1. Katir. 2. Cheptegei. 3. Ahmed.

Kiedy? Piątek (6 sierpnia) o godzinie 14:00 (czasu polskiego)

Kratochvilowa ciągle bezpieczna?

Poziom półfinałów damskich 400 m był najwyższy w historii igrzysk. Tylko połamanie 50 sekund dało miejsce w wąskim finale (dla porównania podczas mistrzostw świata w Dosze 51.02 zagwarantowało top 8). Najlepiej w poprzednich rundach zaprezentowały się: Stephenie McPherson i Shaunae Miller-Uibo. W igrzyskach nie bierze udziału aktualna mistrzyni świata Salwa Eid Naser. Reprezentantka Bahrajnu pauzuje, ponieważ trzykrotnie w ciągu 12 miesięcy rozminęła się z kontrolą antydopingową. Naser w Dosze wygrała z 3 wynikiem All-Time (48.14).
Jeśli poziom igrzysk jest wyższy, niż MŚ sprzed 2 lat, to możemy się spodziewać, że zwyciężczyni złamie 48 sekund? Jeśli do tego dojdzie, z drugiej pozycji na liście wszech czasów spadnie Jarmila Kratochvilowa (47.99). Wyżej jest już tylko Marita Koch z 47.60. W dobie butów na sprężynach wyniki biegaczek z lat 80-tych, mogą zostać poprawione. Nawet jeśli nie jutro w Tokio to w perspektywie kolejnych miesięcy.

Przewidywania? 1. Miller-Uibo. 2. McPherson. 3. McLeod

Kiedy? Piątek (6 sierpnia) o godzinie 14:35 (czasu polskiego)

biegg2
Paweł Skraba

Rewanż za Monaco

Faith Kipyegon 9 lipca w Monako na finiszu odprawiła Sifan Hassan z kwitkiem. Holenderka była skołowana. Mogła tylko bezradnym wzrokiem odprowadzić Kenijkę do mety. Minął miesiąc. Które powiedzenie sprawdzi się w tokijskim finale: historia lubi się powtarzać czy nic dwa razy się nie zdarza?
Obie zawodniczki dysponują potężnym uderzeniem na finiszu. Obie są odporne na mocne tempo. Jednak po tym, co do tej pory pokazała w Japonii Hassan, wydaje się, że to właśnie ona sięgnie po złoto.
Najpierw upadła, potem wstała, a na końcu wygrała eliminacje półtoraka. Kilka godzin później wyjaśniła towarzystwo na „piątkę”. Dziś po internecie krążą memy, na których Sifan Hassan uprawia wszystkie możliwe dyscypliny olimpijskie. Bo prawdopodobnie we wszystkich dałaby sobie doskonale radę.
Kto na trzecie miejsce? Kandydatek jest wiele. Trzymamy kciuki za Brytyjkę Muir, która w Europie nie ma sobie równych. Lubi uderzyć z pięćsetki lub trzysetki. Ma zapas prędkości, w tym roku rozmieniła już 1:57 na 800 m. Mocno w przedbiegach wyglądała Kanadyjka Debues-Stafford. Jest Etiopka o łamiącym język nazwisku: Gebreezibeher. Mocna w półfinałach była też Australijka Hull.

Przewidywania? 1. Hassan. 2. Kipyegon. 3. Muir.

Kiedy? Piątek (6 sierpnia) o godzinie 14:50 (czasu polskiego)

Są sztafety będą emocje

Nie ma porządnej imprezy lekkoatletycznej bez efektownego zgubienia pałeczki w sztafecie 4×100 metrów. Liczymy, że również podczas igrzysk nie zabraknie podobnych fajerwerków. Jednym z bardziej memicznych momentów MŚ w Dosze była tańcząca pałeczka Japończyków. Na ostatniej zmianie, pędzący 36 km/h potomkowie Samurajów, sobie tylko wiadomym sposobem finalnie przekazali przesyłkę. Była niezwykle kapryśna i długi czas tańczyła między palcami sprinterów.
W Tokio faworytami wśród pań będą Jamajki. Tanio skóry nie sprzedadzą reprezentantki USA i Wielkie Brytanii. Dobrze w eliminacjach zaprezentowały się Szwajcarki i Niemki. Wszystko i tak będzie zależało od strefy zmian. Kto najmniej się w niej pogubi, ten wygra.

Przewidywania? 1. Jamajka 2. USA 3. Wielka Brytania.

Kiedy? Piątek (6 sierpnia) o godzinie 15:30 (polskiego czasu)

U mężczyzn sensacyjnie odpadli Amerykanie. W finale wystąpią za to słynący ze sztafetowych wpadek Anglicy. Reprezentanci Zjednoczonego Królestwa zaliczali fakapy kolejno: w Atlancie, Sydney, Pekinie i Londynie. W Tokio tytułu bronić będą Jamajczycy, jednak 5 lat temu mieli wsparcie Bolta i Powella.
Na pewno mocnych ludzi do biegania deleguje Kanada, na czele z de Grasse i Brownem. Włosi mają z kolei mistrza na setkę, Jacobsa. Chińczycy wiedzą jak zmieniać i na dodatek w finale 100 m wystąpił ich człowiek – Su. Języczkiem u wagi mogą być też Japończycy, którzy w Rio sięgnęli po srebro.

Przewidywania? 1. Kanada 2. Chiny. 3. Jamajka.

Kiedy? Piątek (6 sierpnia) o godzinie 15:50 (czasu polskiego)

Krzysztof Brągiel
Krzysztof Brągiel

Biega od 1999 roku i nadal niczego nie wygrał. Absolwent II LO im. Mikołaja Kopernika w Kędzierzynie-Koźlu. Mieszka na Warmii. Najbardziej lubi startować na 800 metrów i leżeć na mecie.