Trening 4×2 km w przygotowaniach do maratonu – Martyna Lewandowska
Współpraca z New Balance
Ostatni mocniejszy trening biegowy Martyny przed TCS London Marathon 2026 był jednocześnie jej pierwszą ambitniejszą jednostką po dłuższej przerwie spowodowanej urazem nogi, konkretniej przeciążeniem o charakterze mięśniowo-ścięgnistym, wymagającym czasowego wyłączenia biegania z planu. Z tego względu trening niósł ze sobą nie tylko cele stricte sportowe, ale również kilka istotnych niewiadomych.
W ramach projektu #kieRUNekLondyn, który realizujemy wspólnie z marką New Balance zapraszamy Was do zapoznania się z drogą treningową Martyny Lewandowskiej, o czym więcej pisaliśmy TUTAJ
Kluczowe założenia obejmowały:
ocenę aktualnego poziomu biegowego po okresie treningu zastępczego, opartego głównie na mniej inwazyjnej pracy na rowerze,
sprawdzenie reakcji bólowej organizmu na różne zakresy prędkości,
przełamanie bariery mentalnej związanej z powrotem do szybszego biegania.
Warto podkreślić, że trening kolarski nie był jedynie „nabijaniem” objętości, lecz świadomą próbą odwzorowania struktury planu biegowego. Obejmował zarówno krótsze jednostki, sesje interwałowe, jak i długie jazdy w tlenie (powyżej 3 godzin). W momencie pojawienia się możliwości powrotu do biegania wprowadziliśmy dodatkowo krótkie zakładki (rower + bieg na zmęczonej, rozgrzanej nodze) oraz izolowane jednostki biegowe trwające do 40–45 minut.
Nie ulega wątpliwości, że rower nie jest w stanie w pełni zastąpić obciążeń, szczególnie mechanicznych, jakie generuje bieganie. Mając do startu 11 dni, zakładaliśmy więc, że tempo maratońskie będzie musiało być bardziej konserwatywne niż pierwotnie planowane.
Kluczowe pytanie brzmiało: jak bardzo? Ostatecznie wybraliśmy trening 4 × 2 km / 400 m truchtu, który wraz z rozgrzewką i schłodzeniem miał zamknąć się w ok. 13km biegania. W standardowym, bezkontuzyjnym scenariuszu taka jednostka zostałaby wykonana w sposób możliwie prosty, tj. w tempie maratońskim lub nieco szybszym (o ok. 5–10 s/km).
Jednak ze względu na przebieg ostatnich tygodni zdecydowaliśmy się wprowadzić dodatkowo progresję prędkości, aby lepiej zidentyfikować aktualny „sweet spot”, czyli tempo możliwe do utrzymania na dłuższym odcinku. Założenia tempowe dla kolejnych odcinków wynosiły: 4:25, 4:20, 4:15 oraz 4:10 min/km.
Choć był to trening relatywnie krótki w kontekście przygotowań maratońskich, dostarczył on cennych informacji na temat aktualnych możliwości zawodniczki. Oczywiście maraton pozostaje dystansem nieprzewidywalnym, a odczuwany wysiłek często wykracza poza założenia zapisane na papierze.
Niemniej jednak taka jednostka pozwoliła podejść do dalszych dyskusji o strategii startowej w sposób możliwie świadomy i profesjonalny, przynajmniej w kontekście pierwszej części dystansu. O przebiegu treningu i samopoczuciu Martyny dowiecie się z materiału wideo.
Ambitny amator z charakterystycznym poczuciem humoru, dla którego już ponad dekadę temu bieganie stało się sposobem na przełamywanie korporacyjnej rutyny. Miłośnik sernika i spokojnych kilometrów pokonywanych w sobotnie poranki. Współtwórca jednego z największych klubów biegowych w Europie – RazzeClub, działającego w Barcelonie. Treningi i nie tylko podejrzycie na Stravie lub Instagramie.