Antarctic Ice Marathon2
12 stycznia 2023 Karolina Obstój Sport

Rozgrzewając chłód – rozmowa z Piotrem Suchenią, zwycięzcą maratonu na Biegunie Północnym


Piotr Suchenia jest biegaczem, trenerem lekkiej atletyki, bloggerem oraz podróżnikiem. Jego rekord życiowy w maratonie wynosi 2:29:34. Właśnie ten dystans upodobał sobie najbardziej i połączył sportowe ambicje z podróżami. Ma na swoim koncie maratony m.in. w Ugandzie, Tajlandii, na Jamajce, Grenlandii, Antarktydzie i Biegunie Północnym, które w większości wygrał lub zajął miejsca w ścisłej czołówce. Swoje przygody opisał w książce “Rozgrzewając chłód”. Piotr opowiedział nam o swoich zawodach w niesamowitych okolicznościach przyrody i przygodach, jakie go tam spotkały.

Masz na swoim koncie starty w miejscach, które są upalne – Jamajka, Tajlandia, Majorka, Uganda, ale jednak szala przechyla się na rzecz zimnych destynacji. Nawet Twoja książka nosi tytuł “Rozgrzewając chłód”. Skąd to zamiłowanie do zimna?

Większym bodźcem motywacyjnym było dla mnie podróżowanie na północ, niż niskie temperatury. Kiedyś trenowałem biegi na orientację. Nasz pierwszy wyjazd zagraniczny odbył się do Norwegii. Miałem wtedy chyba 13 lat i Norwegia mnie urzekła. Pomyślałem sobie wtedy, że chciałbym zwiedzić ten kraj. Kiedy miałem 22 lata, pojawiła się okazja wyjazdu na maraton do Tromso, które leży tuż za kołem podbiegunowym. Tromso bardzo mi się spodobało i postanowiłem pojechać jeszcze wyżej i wtedy zaczęły się moje podróże. Choć realizacja tych planów nie była łatwa, bo takie wyjazdy są bardzo kosztowne. Urzekło mnie to zimno. Czyste, świeże powietrze, dzika natura, mało ludzi, zanieczyszczeń i bodźców zewnętrznych, które mogłyby rozpraszać. To była ucieczka od codzienności, od zabieganego świata i chaosu

Powspominajmy kilka Twoich biegów. W 2017 roku zająłeś pierwsze miejsce w North Pole Marathon na Biegunie Północnym i zostałeś pierwszym Polakiem, który wygrał maraton na Biegunie Północnym. Opowiedz, jak wygląda bieganie i w ogóle poruszanie się po Biegunie, bo dla większości osób brzmi to dość abstrakcyjnie.

Na Biegun Północny leciałem dwa lata. Już w 2016 r. miałem zamiar tam się dostać, ale matka natura pokrzyżowała nam plany. Biegun Północny charakteryzuje się tym, że nie ma tam nic oprócz oceanu Arktycznego, który zamarza na kilka miesięcy. Im jest zimniej, tym pokrywa lodu jest grubsza i zwiększa się prawdopodobieństwo tego, że można na nim wylądować samolotem. Wówczas Rosjanie budowali tam – na jakieś 3-4 tygodnie – bazę arktyczną Barneo Camp, w której skład wchodzi  pas startowy o długości około 300-400m. Baza staje się przyczółkiem dla osób chcących eksplorować Biegun na nartach, pieszo, psim zaprzęgiem, czy właśnie dla maratończyków. Lot na Biegun ze Spitsbergen trwa około 3,5 godziny. Cała ta baza to de facto ocean Arktyczny, więc jeśli pojawi się jakieś tsunami czy inny kataklizm, to ocean zaczyna falować i pas startowy może pękać. Dlatego w 2016 r. nie mogliśmy polecieć ze Spitsbergen, bo na Biegunie nie dało się wylądować. Pas startowy cały czas pękał i operatorzy bazy nie mogli go „naprawić”. Sam bieg też jest niebezpieczny z tego powodu, bo nie wiadomo, czy nie powstanie jakaś szczelina w lodzie. Takie – o ironio – igranie z żywym ogniem.

Antarctic Ice Marathon1

Na Biegunie biega się bezpośrednio po lodzie?

Bardziej po śniegu. Podłoże to zamarznięty, gruby lód, pokryty śniegiem, więc po samym lodzie się nie biega. Zawody są rozgrywane na kilkunastu pętach. Co roku trasa jest inna z uwagi na warunki atmosferyczne. Ja biegałem chyba 12 okrążeń i każde kółko delikatnie inne, przesunięte. Na Biegunie nawierzchnia cały czas pracuje. Kiedy stoimy, to de facto cały czas się przesuwamy wraz z oceanem. Trasa jest bardzo ciężka. Jedyny odcinek bez śniegu znajduje się tylko na pasie startowym, czyli na każdej pętli jest to około 300-400m. Pozostałą część trasy biegnie się praktycznie cały czas wysokim krokiem po śniegu, więc jest to ciągły skip A. Z okrążenia na okrążenie śnieg robi się coraz bardziej grząski. 

Ilu było uczestników biegu?

Uczestników było około 50. Limit wynika z tego, że baza nie jest w stanie przyjąć więcej osób. Samolot też jest mały, więc uczestnicy są dowożeni na start dwoma lotami. Do transportu wykorzystuje się małe samoloty krótkiego startu, które są przystosowane do latania w takich warunkach atmosferycznych i radzą sobie na takim krótkim pasie startowym.

W 2016 i 2018 roku zająłeś pierwsze miejsce w Spitsbergen Marathon w Norwegii. Chyba musiało Ci się tam podobać skoro wróciłeś?

Na Spitsbergenie byłem już 10 razy. Zakochałem się w tym miejscu. Uwielbiam tam wracać. Czuję się tam, jak w domu. Mam tam przyjaciół. Maraton jest dość ciekawy, bo odbywa się w czerwcu, a temperatura to około 3-5 stopni. Można spodziewać się tam bardzo różnych warunków pogodowych. Jednego dnia może być zarówno deszcz, śnieg, słońce i ciepłe temperatury, ale zazwyczaj mocno wieje. Tam się momentalnie wszystko zmienia. Loteria pogodowa. Trasa składa się z dwóch okrążeń i jest dość ciężka, bo po drodze jest sporo górek, ale temu wszystkiemu towarzyszą piękne widoki na lokalne góry, lodowce, miasteczko. Cisza, spokój i bardzo czyste, rześkie powietrze. To jest wspaniałe! W zeszłym roku też tam biegłem. Ukończyłem bieg na czwartym miejscu i było to moje pożegnanie z dystansem maratonu. Był to ostatni maraton, na którym się ścigałem i już podziękowałem temu dystansowi.

To co teraz? Jakieś ultra?

Nie. Wracam do lasu, do biegów na orientację. Ogólnie chcę się skupić na krótszych biegach, dyszki, połówki. Mam już 35 maratonów w nogach, sporo fajnych wartościowych wyników. Bieganie dla samego biegania i zaliczania zawodów mnie nie interesuje. Za bardzo szanuję dystans maratoński, żeby sobie biegać 2:40 z hakiem. Nie miałby z tego satysfakcji.

W 2018 roku zająłeś drugie miejsce w Polar Circle Marathon na Grenlandii. Jak wygląda bieganie po Grenlandii?

North Pole Marathon1

To był bardzo ciekawy bieg, bo biegnie się z punktu A do B. Startuje się przy Ice Cap, czyli przy pokrywie lodowej, która ciągnie się przez całą Grenlandię. Przez około 5-6 km biegnie się po czystym lodzie. Jest mega ślisko. Trzeba mieć kolce lub raczki. Wieje bardzo mocny wiatr. Nie ma tam żadnej roślinności, jest tylko wielka pokryta lodem przestrzeń i słychać szumiący wiatr. Robi to niesamowite wrażenie. Człowiek widzi, jaką jest małą jednostką w obliczu ogromu natury. Trasa zawodów to w dużej mierze zbieg przez jałową, surową tundrę. Krajobraz jest niesamowity, jakby księżycowy. Widać tylko mchy i porosty. Jak startowałem to temperatura wynosiła około 2-3 stopni.

2018 rok to też pierwsze miejsce w Antarctic Ice Marathon na Antarktydzie. Antarktyda kojarzy się z wielkim mrozem, faktycznie było tam tak zimno?

Nie było tak zimno, jak na Biegunie, ale cały czas temperatura oscylowała w okolicy od kilkunastu stopni na minusie do -20. Bieg był rozgrywany na czterech okrążeniach. W zależności, z której strony wiał wiatr, temperatura odczuwalna się zmieniała. Ciekawe jest to, że Antarktyda jest pustynią, więc jest tam bardzo sucho i trzeba było pić co kilka kilometrów, żeby się nie odwodnić. Na Biegunie Północnym praktycznie nic nie piłem przez 4h, a tu na każdym punkcie musiałem się napić. Tak było sucho. Mimo że jest tam bardzo zimno, to na Antarktydzie słońce bardzo mocno operuje. Jeśli schowało się za chmurami, to i tak trzeba było mieć na oczach okulary z mocnym filtrem. Nawet jak byłem w namiocie i czytałam książkę, to musiałem mieć okulary przeciwsłoneczne. Ogólnie pogoda zmienia się tam bardzo szybko i z tego powodu zostaliśmy na Antarktydzie prawie tydzień dłużej. Lot był niemożliwy, bo warunki były niekorzystne albo na Antarktydzie albo w Punta Arenas w Chile, skąd wylatuje się na Antarktydę. W pewnym momencie była taka wichura, że zmiotło 12 namiotów obsługi technicznej. Ja siedziałem na Antarktydzie, a moja żona Iwona czekała na mnie w Chile i martwiła się. Raz dziennie starałem się do niej zadzwonić z telefonu satelitarnego i porozmawiać z 2-3 minuty, bo koszta takiego połączenia były straszne. 

Czy trzeba spełnić jakieś szczególne wymogi, żeby dostać się na taki bieg? Czy wszystko rozbija się o kasę?

To tylko kwestie finansowe. Kto dysponuje grubym portfelem, ten może wystartować na Antarktydzie. Większość osób przyjeżdża tam tylko dla fanu, żeby zaliczyć bieg i zwiedzić fajne miejsce. Z drugiej strony takie zawody, to najtańsza opcja zwiedzenia Antarktydy czy Bieguna Północnego. Wszystkie typowo turystyczne komercyjne wyjazdy są dużo droższe. Choć i tak, koszty uczestnictwa w takim biegu są bardzo duże.

Który z biegów był dla Ciebie najtrudniejszy?

Najtrudniejszy była Bangkok Marathon, klasyczny asfaltowy maraton, ale w ciężkich warunkach atmosferycznych. Wilgotność wynosiła około 90%. Startowaliśmy około 2-3 rano i było już ponad 30 stopni. Było to dość mocne bieganie, jak na takie warunki, bo pobiegłem tam w okolicy 2:51 i zająłem piąte miejsce. Po biegu nie miałem sił pójść z hotelu na ceremonię dekoracji. Mój przyjaciel stał pod podium i pilnował mnie, bo bał się że się przewrócę. Było mi zimno, byłem blady i cały spocony. Wyglądałem jak zwłoki. Dochodziłem do siebie kilka dni. 

Jakbyś miał opowiedzieć jedną najdziwniejszą przygodę, która spotkała Cię na zawodach, to co to by było?

Hmm… Mam taką jedną hardcorową i śmieszną sytuację z Curacao Marathon. Było tam bardzo gorąco, około 40 stopni. W pewnym momencie na trasie wbiegało się na autostradę. Nie wiem co mi odbiło, ale przeskoczyłem przez barierki i zacząłem biec pasem niewyłączonym z ruchu. Biegłem na wprost pod tira! Kierowca zaczął świecić światłami, trąbić. Na szczęście tir się zatrzymał, a ja przed nim stałem. Policjanci zaczęli coś krzyczeć, więc przeskoczyłem z powrotem przez barierki, na trasę biegu i pobiegłem dalej. I to jeszcze nie koniec historii (śmiech). Jak kończyłem te zawody, to przebiegłem przez metę i pobiegłem dalej. Usiadłem pod jakimś sklepem, wypiłem coś. Nagle przybiegli do mnie ratownicy medyczni, a ja im uciekłem. Zamknąłem się w samochodzie i poszedłem spać. Nie potrafię wytłumaczyć swojego zachowania, chyba za mocno mi dogrzało (śmiech).

North Pole Marathon3

W jakiej najniższej temperaturze biegałeś?

Na Biegunie Północnym było między -35 a -38 stopni. Jak doda się do tego wiatr, to odczuwalna temperatura cały czas oscylowała wokół -50. Ludzie mnie pytali, czy mi płuca nie pękły. Oddychałem cały czas przez usta i było spoko. Wiadomo, że trzeba było się ciepło ubrać, zadbać o dobry krem do twarzy, nakleić tejpy na policzki, ale da się biegać w takiej temperaturze.

Dziękuję za rozmowę i życzę kolejnych pięknych przygód, ale może nie aż tak hardcorowych, jak ta z Curacao 😉

Piotr Suchenia – strona internetowa

Zobacz również wywiad z Piotrem Suchenią na temat zabezpieczenia medycznego biegów.

Zdjęcia: Mark Conlon

Karolina Obstój
Karolina Obstój

Z wykształcenia prawniczka, a z zamiłowania ambitna biegaczka amatorka, spełniająca się w biegach górskich, choć od asfaltu nie stroni. Trenerka biegania i organizatorka obozów biegowych. Więcej o mnie znajdziesz na Instagramie.