Renato Canova
7 września 2021 Mikołaj Raczyński Sport

Renato Canova i jego treningowa magia


Renato Canova jest jednym z najbardziej znanych trenerów w historii. W swoim CV ma wiele medali i rekordów świata. W ostatnich latach zasłyną ze współpracy z Julienem Wandersem i Sondre Moenem. O tym jakim trenerem jest Canova opowiedział nam Philipp Pflieger.

Philipp Pflieger po bardzo udanym debiucie w maratonie (2:12:50 w 2015 roku w Berlinie) uznawany był za jedną z największych nadziei biegów długich w Niemczech. Wówczas wydawało się, że wyniki poniżej 2:10 są tylko kwestią czasu. Jednak kolejne lata były dla niego bardzo ciężkie. Jak nam powiedział – borykał się z problemami zdrowotnymi, trenował za ciężko i momentami był zbyt ambitny. To spowodowało, że przez 5 lat ani razu nawet nie zbliżył się do wyniku uzyskanego w Berlinie.

Przełomowy okazał się 2019 rok, kiedy niemiecki biegacz pożegnał się z trenerem, z którym współpracował od dwunastu lat. W rozmowie Pflieger przyznał, że to była dla niego bardzo trudna decyzja, gdyż nie lubi drastycznych zmian i do końca chciał być bardzo lojalny. Jednak po czasie ocenia, że już zdecydowanie wcześniej powinien to zrobić. Po swoich doświadczeniach nie był w stanie w pełni zaufać żadnemu niemieckiemu trenerowi, więc przez pół roku trenował sam.

Wszystko zmieniło się zimą 2020 roku, kiedy podczas pobytu w Kenii trenował ze swoim przyjacielem – Sondre Moenem, to właśnie wtedy miał okazję poznać Renato Canovę. Pflieger przyznaje, że początkowo nie był zdecydowany na stałą współpracę, gdyż zdawał sobie sprawę, że poziomem odstaje od innych podopiecznych włoskiego trenera. Jednak praktycznie przy każdej okazji Canova zachwycał zarówno analitycznym podejściem do treningu jak i doskonałym rozumieniem potrzeb zawodników, dlatego już po kilku tygodniach oficjalnie rozpoczęli współpracę.

Celem Pfliegera był grudniowy maraton w Walencji i uzyskanie minimum olimpijskiego (2:11:30). Trening przebiegał znakomicie i wydawało się, że taki wynik jest tylko formalnością. Wszystko posypało się jednak na trzy dni przed startem, kiedy uzyskał pozytywny wyniki testu na COVID-19.
Ostatecznie okazało się, że był to błąd i po wykonaniu trzech kolejnych testów, finalnie udało mu się dostać do Hiszpanii. Jednak – jak w rozmowie przyznał nam Pflieger – walka o sam wyjazd kosztowała go bardzo wiele, nie przespał dwóch nocy i w związku ze stresem nie miał apetytu. Mimo tych problemów i tak uzyskał rekord życiowy – 2:12:15, jednak – z oczywistych względów – nie był do końca zadowolony z takiego rezultatu.

Obecnie Pflieger przebywa na obozie wysokogórskim w Sestriere, gdzie pod okiem Canovy przygotowuje się do maratonu w Berlinie.

Niemiecki biegacz w rozmowie z Bieganie.pl wielokrotnie podkreślał, że trening aplikowany przez Renato Canovę jest zupełnie inny niż ten, które realizował wcześniej. Włoski trener nie zaskoczył go jedynie objętością treningu, gdyż już od dawna Pflieger biegał ponad 200 kilometrów tygodniowo. Jednak jakość wykonywanych treningów jest zupełnie inna niż wcześniej.

Nowością dla Pfliegera były długie treningi wykonywane w tempie maratońskim (12-20km biegane na 95-105% docelowego tempa), które obecnie są podstawą jego planu. Początkowo nie był w stanie realizować tego typu treningów i potrzebował kilku miesięcy na przygotowanie i adaptację, gdyż wcześniej na takiej intensywności robił maksymalnie 10km. Co ciekawe często takie trening realizuje na stadionie, co również jest czymś nowym.

Zwieńczeniem kolejnych mikrocykli treningowych u Canovy są tzw. bloki specjalne, czyli dni, w który jednego dnia realizuje się dwa ciężkie treningi. W przypadku Pfliegera taki „blok specjalny” wykonywany w sierpniu wyglądało następująco:

Rano:

  • 2km rozgrzewki
  • 10km w 32:48 – p. 5‘
  • 15km progresywnie w 45:59 (kolejne 5km: 15:50,3 / 15:22,8 / 14:46,3)

Po południu:

  • 2,2km rozgrzewki
  • 10km w 32:29 p. 5’
  • 10x600m – p. 2‘: (1:39,1 / 1:38,7 / 1:38,9 / 1:37,7 / 1:38,8 /1:37,7 / 1:37,9 / 1:38,3 / 1:38,1 / 1:36,8)

Łącznie tego dnia zrobił 45km! Jak sam przyznał to był jeden z trudniejszych dni treningowych w jego życiu. Jednak to, że mógł zrealizować taki plan upewniło go, że trening idzie w dobrym kierunku i jego forma rośnie.

Pflieger przyznaje, że poza aspektem czysto sportowym Canova jest dla niego także świetnym wsparciem psychicznym i doskonale motywuje go do ciężkich treningów. Dzięki niemu i pracy wykonywanej na treningach uwierzył, że jest w stanie biegać naprawdę szybko. Pflieger twierdzi, że dopiero dzięki współpracy z Canovą zrozumiał jak wielki tkwi w nim potencjał.

Nieoceniony jest również trening w grupie, gdyż niemiecki biegacz ma możliwość regularnych treningów z Moenem czy Julienem Wandersem.

Metody treningowe Renato Canovy różnią się od systemów proponowanych przez innych trenerów. Jednak jak podkreśla Pflieger – kluczowa jest wiara w możliwości swoich podopiecznych jaką aplikuje im włoski trener. Długie biegi tempowe, bloki specjalne i wielodniowe obozy wysokogórskie nie przynosiłyby efektów, gdyby nie siła mentalna.

Zresztą Canova od wielu lat powtarza, że do osiągania sukcesów w sporcie zawodowym konieczna jest umiejętność „otwierania się na zmęczenie”. Dlatego od swoich zawodników wymaga realizacji założeń treningowych, a nie analizowania czy trening jest możliwy do wykonania. Uważa, że to jedna z podstawowych różnic między biegaczami z Europy i Kenii.
Jako potwierdzenie swojej tezy w jednym z wywiadów przytoczył anegdotę. Zaplanował dla dwóch swoich podopiecznych – Europejczyka i Kenijczyka (na takim samym poziomie sportowym) trening, w trakcie którego mieli pobiec 30km na bardzo wysokiej intensywności (95% zakładanego tempa maratońskiego). Europejczyk już od pierwszych kilometrów kalkulował i przebiegł 30km w czasie dużo wolniejszym niż planowany, natomiast Kenijczyk ruszył w zakładanym tempie i dobiegł do 27km. Według Canovy to Kenijczyk dobrze zrealizował trening.

Czy podejście Canovy doprowadzi Pfliegera do złamania 2:10 w maratonie? Biegacz twierdzi, że jest w bardzo dobrej formie, co zresztą potwierdził podczas kontrolnego półmaratonu w Berlinie, gdzie „na zmęczonych nogach” pobiegł 1:03:03. Jednak na ile to się przełoży na królewskim dystansie okaże się już 26 września.

Mikołaj Raczyński
Mikołaj Raczyński

Trener biegania. Zwolennik upraszczania treningu i sprowadzania biegania do maksymalnej dawki radości. W wolnych chwilach podbija scenę amatorskiego kolarstwa szosowego. Znany także jako Biegający Filozof.