31 sierpnia 2016 Redakcja Bieganie.pl Sport

Realcja z Gran Trail Orobie w Bergamo


Czy wyjazd na alpejskie ultra da się zmieścić w lekko wydłużonym weekendzie? Bez długiego i uciążliwego dojazdu, w rozsądnej cenie i w ciekawym miejscu? Kierując się takimi kryteriami podczas szukania zagranicznych opcji startów miałem niewielki wybór. Ale znalazłem coś co pasowało idealnie! Pod koniec lipca odbyła się w Bergamo druga edycja Orobie Ultra Trail  (OUT), która spełniała wszystkie moje kryteria i do tego jest doskonale zorganizowana impreza i poprowadzona w świetnej atmosferze. 
W ramach wydarzenia OUT zostały zorganizowane biegi na dwóch dystansach, tytułowy Orobie Ultra Trail na 140 km i z przewyższeniem ok 9500 m (!) i Gran Trail Orobie (GTO) 70 km z przewyższeniem 4200 m. Dla mnie wybór był prosty, nie jestem ultra wyjadaczem a lubię biegi górskie, które nie zajmują mi więcej niż 12h. Zajawka filmowa z poprzedniej edycji rozbudziłam wyobraźnię, więc po pobieżnej analizie profilu trasy GTO i sprawdzeniu cen biletów lotniczych decyzja o wyjeździe zapała błyskawicznie.
Gran Trali Orobie

Analizując profil trasy GTO trudno nie odnieść wrażenia, że największe wyzwania są w pierwszej części trasy do 35 km a potem to już “z góry”. Drugie wrażenie to rozpieszczenie ilością punktów odżywczych, na 70 km trasie jest aż jedenaście bufetów, depozyt i nawet miejsce gdzie można uciąć sobie regeneracyjną drzemkę. Start jest zlokalizowany w niewielkiej górskiej miejscowości Carona i niemal w prostej linie prowadzi na główny plac starego miast Citta Alta w Bergamo. Gdzie czeka wisienka na torcie – meta, ukoronowanie wysiłków w tym przypadku wygląda bardzo okazale i pomysłowo.

mapa
Trasa GTO, http://www.orobieultratrail.it/
Aby wziąć udział w GTO nie są wymagane punkt ani biegi kwalifikacyjne, po rejestracji wystarczy przesłać do organizatorów skan certyfikatu medycznego o braku przeciwwskazań do uprawiania sportu. Do tego trzeba spakować do plecak sporo wyposażenia obowiązkowego i można biec.
Za niewielką opłatą (5 euro) organizator zapewnił autobus z biura zawodów na start w Carona, który był zaplanowany na godzinę 10:00 rano. Przed wejściem do strefy startu odbywała się wyrywkowa kontrola obowiązkowego wyposażenia, kontrola powtarzała się jeszcze na kilku punktach kontrolnych. Za brak któregokolwiek z elementów wyposażenia groziła dyskwalifikacja. 
Od startu trasa została poprowadzona po krótkiej pętli po miasteczku, gdzie lokalni mieszkańcy bardzo żywiołowo dopingowali uczestników wykorzystując to tego garnki patelni i inne AGD, które robiły donośny hałas. Ten rozbieg miał za zadanie rozciągnięcie stawki przed wejściem na szlak, w tym momencie byłem ok 100 miejsca nie uniknąłem czekania w korku do wejścia na szlak. Pierwsze podejście od długości ok 8 km i przewyższeniu ok 1000 m potraktowałem, jako rozgrzewkę i nie starałem się przeć do przodu, chociaż trudno było utrzymać się w ryzach, bo wielu uczestników bardzo starało się przesunąć do przodu już w tym momencie biegu. Deptanie po piętach, tłok i skracanie trawersu żeby tylko zyskać 2-3 pozycje – wg mnie, wysiłek nie wart końcowego efektu. Do przełęczy ponad Laghi Gemelli biegłem w dużej grupce bez większych szans na przesuniecie się do przodu. 

001
Widok z przełęczy nad Laghi Gemelli

Do tego momentu podłoże na trasie było mieszane, piaszczysto kamieniste, powyżej Jeziora Gemmelli – kamieniste. Podczas stromego i trudnego technicznie zbiegu (piaszczysty szlak wypłukany przez deszcz, miejscami obsypany kamieniami) do  do Alpe Corte przeżyłem mały szok. Otóż niewielu uczestników potrafiło sprawnie zbiegać, ba zamiast puścić się w dół luźnym korkiem wolą asekuracyjnie, z wykorzystaniem kijków pokonywać każdy trudniejszy docinek trasy. Nie mówię tu o czołówce biegu tylko o średniakach, takich jak ja. Na zbiegu szybko awansowałem w klasyfikacji. Kolejne podejście za Alpe Corte to stosunkowo płaskie, ale długie wspinania na otwartej przestrzeni gdzie nie ma gdzie schronić się przed słońcem. Na tym etapie był chyba jeden z najbardziej widowiskowych odcinków trasy, szlak poprowadzony kamienistym zboczem, który prowadził do punktu odżywczego w schronisku Capanna 2000. 

002

Z różnych powodów w tym miejscu postanowiłem poczekać na moją dziewczynę i resztę trasy pokonaliśmy już razem w peletonie. Dalsza trasa prowadziła zróżnicowanym trenie, w którym było wiele bardzo krótkich stromych podejść gdzie mieszało się kamieniste i trawiaste podłoże. Nie brakowała też zwierząt na trasie, dźwięk krowich dzwonków głośno niósł się po niewielkich dolinach. 

003

Długi i stromy Zbieg do Passo di Zambla w wyższych partiach i prowadzi trawiastym zboczem potem przeszedł w wąski piaszczysty szlak poprowadzony łagodnym trawersem. Na tym odcinku tworzyły się długie pociągi biegaczy, nie było możliwości łatwego wyprzedzania, więc zostało tylko dostosować swoje tempo i podążać za tłumem.
Punkt Passo di Zambla to pierwsze miejsce od startu, w którym mieliśmy kontakt z cywilizacją, odniosłem wrażenie, że część uczestników nie śpieszył się w tym punkcie, jak by zbierali siły przed ostatnim stromym podejściem. Co było całkowicie zrozumiałe, podejście na Baita Piazzoli dało się we znaki, stosunkowo krótkie, ale bardzo strome. Z ulgą wspięliśmy się na szczyt mając w pamięci, że teraz to już “z górki”…. Kolejna część trasy była już znacznie prostsza, kamieniste szklaki ustępowały miejsca łagodniejszym ubitym ścieżkom, które zachęcały do biegu. Przed dotarciem do M.te Poieto zapadł już zmrok, więc resztę trasy pokonaliśmy z czołówkami, odblaskowe oznaczenie trasy było na tyle gęste i widoczne, że praktycznie nie nachodziły mnie wątpliwości typu “znowu pomyliłem trasę”. Podłoże na odcinku do Selvino w pierwszej części- tej stromej było kamieniste i to nawet bardzo, niemalże nagle przeszło w ulice miasteczka Selvino. To był drugi i ostatni duży punkt odżywczy. W Selvino spotkałem Joanne, bardzo sympatyczna biegaczka ze Słowacji, która doskonale mówiła po polsku. Podczas krótkiej wymiany zdań, mimo chodem trochę podcięła nam skrzydła. Ostrzegała, że następne wzniesienie, ta niewinnie wyglądająca górka to kamienisty koszmar i trudności się jeszcze nie skończyły-  miała racje. Zaczęło się spokojnie od asfaltowego podejścia, na którym bez większego wysiłku można było utrzymać dobre tempo. Droga zmieniła się w szlak a potem w kamienne stopnie i rozpadliny- technicznie zdecydowanie najtrudniejszy odcinek trasy. Trasa złagodniała od punktu M.te di Nese, dalej prowadził już łagodny szlak z sporadycznymi skalnymi stopniami, który ok 63 km przeszedł w asfalt. W tym momencie byliśmy już w Bergamo, ale przed nami była jeszcze wizyta w lokalnym ogrodzie botanicznym. Trasa do pkt. Valmarina była lekko pofałdowana, nie tak płaska jak jest to na profilu, ale po 60 km czuje się już każde nachylenie terenu. Mijamy ostatni punkt, robimy pętlę po ogrodzie i zaczynamy podejście na Citta Alta. Podejście było momentami bardzo sztywne, może z tego powodu tak okrutnie się dłużyło, ale po dotarciu już do regularnych zabudować starego miasta został tylko stromy zbieg i honorowa runda po mieście. 

004
http://www.orobieultratrail.it/

Meta, wyjątkowa w swoim rodzaju, i zupełnie inna od tych dotychczas mi znanych. Pomysł i lokalizacja ten sceny jakby sama w sobie podnosił rangę wyzwania, które właśnie ukończyliśmy. Ego finiszera było dopieszczone, wisienka na torcie. 

005
http://www.orobieultratrail.it/
Dla finiszerów były przygotowane koszulki, nie byle jakie, wysokiej jakości koszulki  wykonane z wełny merino przez włoskiego producenta i tytularnego sponsora Reda.
Wyposażenie obowiązkowe

Organizatorzy szczegółowo wyspecyfikowali obowiązkowe wyposażenia każdego biegacza, niezależnie od dystansu zestaw był ten sam:

  • telefon komórkowy
  • kubek
  • bukłak lub bidony na wodę o łącznej pojemności minimum 1l
  • latarka czołówka z kompletem zapasowych baterii
  • folia NRC
  • gwizdek
  • samoprzylepny bandaż elastyczny o minimalnych wymiarach 80x6cm
  • pożywienie wg własnych potrzeb
  • oddychająca, nieprzepuszczalna kurtka wiatrowa*
  • spadanie wiatrówki do kostek
* Co do kurtki wg regulaminu powinna to być wiatrówka ale w szczegółowym opisie tego elementu wyposażenia organizatorzy położyli szczególny nacisk i… wynika z niego, że powinna to być kurtka membranowa o wysokim poziomie nieprzepuszczalności (ok 20 000 mm). A parametry powinny być potwierdzone przez certyfikat producenta. Organizator dopuszcza membranowe kurtki znany producentów.

Cały ekwipunek był sprawdzony w biurze zawodów i wyrywkowo na niektórych punktach żywieniowych.
Punktu odżywcze

Bufety były rozmieszczone bardzo często w odstępach od 5 do 9 km. W większości przypadków punkty były przesunięte o 2 km dalej niż pokazywał to profil trasy. Punkty były podzielone na trzy rodzaje: Light gdzie była woda izotonik, czasami cola i ciepła herbata. Medium czyli  bufet Light wzbogacony o owoce i słodycze. Na punkcie Heavy można było też zjeść coś ciepłego i skorzystać z zostawionego depozytu. Wybór jedzenia był niewielki, zwykle to były owoce, rodzynki, jakieś słodycze, ciasta np. tarta, wafelki, raczej rzadko czekolada. Ciepłe posiłki były ograniczone do makaronu posypanego parmezanem i polanego oliwą z oliwek i ciepłego rosołu o sztucznym smaku… 
Organizacja

Organizacyjnie było wszystko dopięte na ostatni guzik, informacje dostępne w internecie przed biegiem w pełni pokrywały się z tym co działa się wokół biegu. Pakiet startowy był pełen rozmaitości zapewnionych przez sponsorów z lokalnych firm. Na przykład w pakiecie każdy odstał po dwie butelki lokalnego piwa uwarzonego specjalnie na ten bieg i bezrękawnik z logo imprezy i kilka innych drobiazgów. Nie znam dokładnie liczb, ale wydaje mi się, że ilość wolontariuszy była zbliżona do ilości biegaczy. Było ich mnóstwo i byli wszędzie gdzie być powinni. Limity na pokonanie trasy były bardzo łagodne, na 70 km trasie było to aż 24h, na 140 km 46h.
006
foto. www.orobieultratrail.it
Poradnik

Zapisy trwają prawie z rocznym wyprzedzeniem. W 2016 r. były trzy terminy, po których opłata startowa rosła o 15  € 

GTO do 31.12.2015 – € 60, do 10.06.2016 – € 75 i do 30.06.2016 – € 90
OUT do 31.12.2015 – € 110, do 10.06.2016 – € 125 i do 30.06.2016 – € 140
Do 30 czerwca należało przesłać skan certyfikatu medycznego o braku przeciwwskazań do biegania, już w samym biurze zawodów nikt o to nie pytał. Organizator nie udostępniał wzoru certyfikatu, ale zaakceptowała standardowy wzór, który wcześniej wykorzystywałem np. na maratonie w Paryżu. 

Do Bergamo regularnie latają tanie linie lotnicze, wiec można znaleźć bilet w atrakcyjnej cenie, mnie bilet dla duch osób z rejestrowanym bagażem kosztował ok 800 zł. Lot trwa ok 1:40h.

Warto pamiętać, że Włosi mają rytm dzienny trochę inny od naszego. W niektórych miejscach trudno zjeść normalny obiad przed 18 a śniadania w hotelach są skromne i przygotowywane raczej na słodko. W Bergamo trudno też znaleźć zwykły sklep spożywczy, to już jest małą sztuka, bo nawet, jeśli wiesz, że w tej okolicy powinien być sklep to trzeba być czasami naprawdę spostrzegawczym. Aby zrobić zakupy w jedynym sklepie, który znaleźliśmy trzeba było przejść przez ciucholand, zejść na poziom -1 i przejść przez sklep obuwniczy. Centrum Bergamo nie jest rozległe i wszystkie istotnie dla nas obiekty były w zasięgu kilkuminutowego spaceru, miasto ma regularną komunikację miejską którą można się dostać np. na lotnisko lub stare miasto. 
Sprzęt

Dla mnie na suche i kamieniste szlaki najlepiej sprawdzają się buty Salomon Mantra 2, było sucho i to dla mnie odpowiednie buty na kamieniste szlaki. Przy lekkich opadach raczej nie zmieniłbym wyboru, szlaki były mieszane i dopiero przy kilkudniowych intensywnych opadach deszczu zdecydowałbym się na buty o bardziej agresywnym bieżniku. My trafiliśmy na ciepły i suchy okres, prognozy zapowiadały słońce i temperaturę powyżej 25oC więc trochę asekuracyjnie zabrałem duży 2l bukłak do plecaka, ale  ilość punktów z wodą była na tyle duża, że tankowałem się na co drugim lub trzecim punkcie odżywczym. Do plecaka trzeba było zmieścić wymaganą odzież, ja wziąłem lekką kurtę wiatrową bez certyfikowanej membrany, przy żadnej kontroli nie był poddana w wątpliwość jej zgodność z regulaminem. Było to trochę nie rozsądne, przy gorszej pogodzie kurtka z membraną jest koniecznością.  Nie umiem biegać z kijami i już nawet nie próbuję się tego nauczyć,  na GTO używało ich na oko 95% uczestników. Wyglądało to trochę jak niedzielny zlot miłośników nordic walking i o zgrozo peleton poruszał się w podobnym tempie.  Organizatorzy zalecają żeby mieć ze sobą kije, w moje opinii nie przydadzą się często, może na dwóch podejściach, większość czasu trzeba będzie je tylko nieść. 
Rywalizacja

OUT zwycięzca wśród mężczyzn Oliviero Bosatelli pokonał trasę w 24h8m, wyprzedzając drugiego zawodnika o 1hi12m. Wśród kobiet tryumfowała Słowaczka Petra Muckova z czasem 31h02m. Na GTO wśród faworytów był wymieniany Piotrek Hercog, który ostatecznie zajął 12 miejsce z czasem 10h35m, wygrał natomiast Gediminas Grinius z czasem 8h35m wyprzedzając drugiego zawodnik o 25 minut. Wśród kobiet wygrała Virginia Olivieri z czasem 10h43m zajmując 13 miejsce open.

007
Gediminas Grinius. foto. www.orobieultratrail.it
Podsumowują

Na temat OUT mogę niewiele powiedzieć, ale z pewnością jest poważne wyzwanie dla doświadczonych ultrasów tym bardziej, że w pierwszej części było wiele szlaków oznaczonych, jako trudne technicznie. Do startu w OUT trzeba zdobyć punkty kwalifikacyjne. Natomiast GTO to dobry wstęp przed bardziej znanymi alpejskimi wyzwaniami. Jeżeli ktoś chce wystartować w Alpach i nie przeszkadza mu kameralna atmosfera to bieg w Bergamo jest doskonałym wyborem. Organizacja jest bardzo dobra, jedzenie na bufetach to już kwestia gustu. Właściwie poza jedzeniem wszystko jest dopieszczone a ja odniosłem wrażenie, że organizatorzy podchodzą z dużą troską do uczestników. 

Chcesz połączyć start z urlopem? To tarze jest dobry kierunek. Bergamo samo w sobie jest ciekawym miejscem dla turystów, w ciągu 1h można dojechać pociągiem do Mediolanu lub na któreś z wielkich alpejskich jezior.
Redakcja Bieganie.pl