NB 1080v12
 
15 grudnia 2009 Redakcja Bieganie.pl Sport

Jak zawodnicy Gabriele Rosa walczyli w NY


Rok 2009 był dla ekipy Gabriele Rosa połowicznie udany. Spektakularne podwójne zwycięstwo w Rotterdamie Duncana Kibeta i Jamesa Kwambai. Wygrana Wanjiru w Londynie i Chicago. Pozostał jednak duży niedosyt. Przede wszystkim Martin Lel – dwukrotnie wymieniany jako faworyt (Londyn, Nowy Jork) i dwukrotnie wycofywał się ze względu na kontuzję.

Przed maratonem w Berlinie wszyscy ekscytowali się pojedynkiem Gebrselassie – Kibet. Jednak Kibet nie dotrzymał tempa Hailemu nawet do połowy.

Przed maratonem w Nowym Jorku James Kwambai wymieniany był jako pewny faworyt do zwycięstwa. Tymczasem jego występ minął niezauważony. Jedyny akcent jaki stajnia Rosy zaznaczyła w Nowym Jorku to Robert Cheruiyot, który zajął drugie miejsce.

Czy coś zgrzyta w wydawało by się perfekcyjnej maszynie „made by Rosa” ? Czy po prostu brak szczęścia? Jak to mówił Jan Nowicki w „Wielkim Szu”: „Szczęście trzeba sobie umieć organizować”.

Poniżej przedstawiamy materiał, który na swoich łamach zamieścił NewYork Times pokazujący ostatnie dni przygotowań do startu w Nowym Jorku Jamesa Kwambai i Roberta Cherruiyota.

Najpierw zapraszamy do obejrzenia ciekawej prezentacji.

nytimes_540_kwambai.jpg

Jak Kenijczycy walczą w Nowym Jorku

nytimes_250.gifRobert Cheruiyot z Kenii (31) to czterokrotny zwycięzca Bostońskiego Maratonu oraz zwycięzca Maratonu w Chicago. Według wielu opinii, Cheruiyot miał za sobą za dużo przebiegniętych mil aby odnieść kolejne poważne zwycięstwo. Dodatkowo, nie doszedł całkowicie do siebie po sierpniowych Mistrzostwach Świata w Berlinie. Nawet jego własny trener nie dawał mu zbyt dużej szansy na niedzielną wygraną.

Cheruiyot należy do najlepszej na świecie grupy trenujących Kenijczyków prowadzonej przez włoskiego kardiologa, doktora Gabriele Rosa. W przeciągu dwóch ostatnich dekad, ten wspaniały zespół mężczyzn i kobiet wygrał 34 duże miejskie maratony, w tym 9 razy w Nowym Jorku oraz Bostonie. Jeden z elitarnych członków tej grupy, Sammy Wanjiru, to pierwszy Kenijski zwycięzca olimpijskiego maratonu na Olimpiadzie w Pekinie w 2008 roku.

Na kilka dni przed niedzielnym maratonem, New York Times otrzymał zgodę od doktora Rosa na wgląd w pełny plan przygotowań oraz strategii Cheruiyot’a oraz James’a Kwambai, który w zeszłym roku w Rotterdamie brał udział w trzecim najszybszym na świecie maratonie.

Na 21mili, ich plan wydawał się być perfekcyjnie opracowanym planem. Stawka mężczyzn została zredukowana do 4 zawodników, w tym Cheruiyot i Kwambai. Po przekroczeniu 16mili, na First Avanue, Kwambai (26) zaczął przyspieszać. Biegnąc sprężystym krokiem, liczył na swoje pierwsze ważniejsze zwycięstwo. Wcześniej, w swojej karierze maratończyka, Kwambai miał problemy aby ukończyć 26mil 385jardów. Tym razem, wydawało się, że Kwambai ma pełną kontrolę nad biegiem.

Wcześniej, Kwambai przegapił swoje butelki z płynem na punktach z wodą. Zaczął spadać na tyły prowadzącej grupy. Na jego twarzy rysował się grymas wysiłku. „James ma jakieś problemy” – stwierdził Rosa nerwowo oglądając przekaz telewizyjny w restauracji „Tavern on the Green” w pobliżu miejsca linii mety.

Kwambai coraz bardziej słabł aż w końcu wycofał się. W stanie wyziębienia i odwodnienia został zabrany do Szpitala St. Luke’s Roosevelt Hospital Centre. Podejrzewano zapalenie wyrostka robaczkowego – powiedział Rosa.

Wyścig skoncentrował się na dwóch zawodnikach – Meb’ie Keflezighi z USA oraz Cheruiyot, który został włączony do stawki zawodników zaledwie na dwa tygodnie przed startem, aby zastąpić innego Kenijczyka, Paula’a Tergat’a – mistrza z Nowego Jorku z 2005 roku.

„Dobrze dla Robert’a” – stwierdził niespokojny Claudio Berardelli, który pomaga trenować zawodników Rosa i mieszka z Cheruiyot w Dolinie Rift – „Zasługuje na to. Wszyscy twierdzili, że jest za stary. Jeśli mam być szczery, jestem nieco zdezorientowany”.

gabriele_rosa_claudio_berar.jpg
Gabriele Rosa (z prawej) i Claudio Berardelli w Londynie 2009

Koniec wyścigu okazał się być zaskakującym zakończeniem chaotycznego tygodnia dla grupy Rosa.

Środa rozpoczęła się ogłoszeniem, że Martin Lel, dwukrotny zwycięzca z Nowego Jorku oraz trzykrotny zwycięzca z Londynu, wycofał się z biegu z powodu naciągnięcia mięśni pośladków. Lel to zawodnik z najsilniejszym finiszem.

„Z Martinem nie byłoby żadnej rywalizacji”- stwierdził Rosa.

Pojawił się inny problem. Kwambai nie wyjechał z Kenii zgodnie z planem we wtorek z powodu problemów mechanicznych z samolotem, a także problemów z pilotem i jego nadgodzinami. Zanim Cheruiyot wysłał kierowcę aby ten zawiózł Kwambai do domu, Kwambai spędził we wtorek12 godzin na lotnisku w Nairobi. W końcu, po 40 godzinach w podróży, Kwambai przybył do Nowego Jorku o 9 wieczór w środę.

Następnego ranka Kwambai twierdził, że podróż nie była aż taka zła. Kwambai mający tylko 165,1cm wzrostu i 108funtów wagi, spędził podróż przy przejściu. „Moje nogi nie są aż tak długie” – stwierdził pododnie.

Tymczasem, 190,5cm Cheruiyot usadowił się na środkowym miejscu. „Jesteśmy do tego przyzwyczajeni” – stwierdził Cheruiyot – „Jesteśmy profesjonalistami”.

Rankiem, o 6:45 w czwartek, Rosa (67), o siwych włosach i siwej długiej brodzie, wyszedł ze swojego hotelu w Środkowym Manhattanie. Ubrany w spodenki do biegania wyruszył na poszukiwania kawy. Zwykle, jego grupa trenuje o 6 rano. Jednak, po 16 godzinach lotu, Kwambai i Cheruiyot wciąż spali.

Rozwój talentu

Byłego biegacza przełajowego, Rosa, zawsze intrygował maraton, zarówno ten w wykonaniu biegaczy na światowym poziomie jak i weekendowych maratończyków.

Dwie dekady temu, mieliśmy niewielu Kenijskich maratończyków należących do czołówki światowej. Wyjątkami byli Ibrahim Hussein oraz Douglas Wakiihuri. „Panowało przekonanie, że maratony są dla starszych ludzi, że jest to coś czym się zajmujesz po zakończeniu kariery na bieżni czy w przełajach” – stwierdził Rosa.

W 1990 roku, Rosa spotkał Kenijską gwiazdę biegów na bieżni, Moses’a Tanui, który pojawił się w klinice Rosa z kontuzją kolana. Tanui zaprosił Rosa do Kenii, gdzie Rosa zaczął pracę z maratończykami finansowanymi kiedyś przez Fila, obecnie przez Nike. Tanui wygrał Maraton w Bostonie w 1996 i 1998 roku, a grupa Rosa zaczęła gromadzić główne zwycięstwa w maratonach.

„Wszyscy wiemy, że Kenijczycy mają talent” – powiedział Luis Posso, agent Marilson Gomes dos Santos z Brazylii oraz dwukrotny zwycięzca z Nowego Jorku – „Doktor Rosa dał im podstawę a oni stali się znakomitymi zawodnikami”.

Jego obecna grupa liczy około 100 maratończyków, z czego 30 należy do grupy obejmującej Kwambai i Cheruiyot. Przybyli do Nowego Jorku po 3miesięcznym treningu w dolinie Rift na wysokości 6,500-7,800stóp oraz w Eldoret i jego okolicach.

„Kiedy jesteś w grupie, dajesz z siebie wszystko i łatwo możesz zmierzyć swoją formę” – powiedział German Silva z Meksyku, dwukrotny mistrz z Nowego Jorku, który trenował z Kenijczykami.

W czwartek o 7:30 rano, Kwambai i Cheruiyot wyruszyli ze swojego hotelu aby rozciągnąć nogi. Nie chcąc ryzykować wypadkiem w czasie treningu przy ruchu w godzinach szczytu, wzięli taksówkę do Central Parku, gdzie przez godzinę biegali wokół zbiornika wodnego – Kwambai lekkim krokiem, natomiast Cheruiyot swoim muskularnym stylem dzięki któremu zasłynął na wzgórzach Bostonu.

Następnie, przy bufetowym śniadaniu w hotelu, Kwambai załadował na swój talerz jajami, ryżem, naleśnikami, ciepłymi bułeczkami oraz owocami. Z kolei, Cheruiyot zajadał się jajami, ryżem, szparagami, ziemniakami, oraz dwoma porcjami owsianki. Obydwaj wypili gorącą herbatę z mlekiem, przy czym Kwambai nie szczędził sobie cukru.

Kwambai nie planował kariery biegacza. W 2000 roku porzucił szkołę aby pracować na rodzinnym gospodarstwie, na polach kukurydzy i pszenicy w Dolinie Rift w wiosce Kondabilet.

„Moi rodzice nie przykładali wagi do wykształcenia” – twierdzi Kwambai – dodając, że czasami pojawiał się w szkole pijany po wypiciu domowo-warzonego piwa. – „Kiedy brakowało jedzenia, piło się właśnie takie piwo. Świetnie wypełnia żołądek – przez dwa dni można wytrzymać bez jedzenia”.

Wyboista droga do biegania

Brat Kwambai, Ernest, został nauczycielem, i pewnego dnia usłyszał od innego nauczyciela, że James jest uzdolnionym biegaczem. „Powiedziałem mu, że nie wiem nic na temat tego jak zostać biegaczem” – mówi James – „ Myślałem że inni są za szybcy i że ich nie pokonam”.

Brat pożyczył mu pieniądze na kupno butów do biegania, i tak Kwambai rozpoczął karierę biegacza. Adaptacja jego ciała do maratońskiego dystansu okazała się być niezwykle trudnym procesem. W pierwszych wyścigach, w Hamburgu i Amsterdamie, zatrzymywał się na 4-5mile od mety – czując tak silny ból, że tracił przytomność i nic nie pamiętał ze swojego biegu. Według Berardelli’ego, Kwambai był przerażony świadomością pokonania pełnego dystansu 26,2mil.

„Myślałem, że nigdy nie podołam aby ukończyć maraton”, mówi Kwambai.

W 2007 roku, Kwambai przybył do Nowego Jorku osłabiony malarią – zanim spadł na piąte miejsce trzymał się w czołówce. Ale już na jesień 2008 roku, w Berlinie, Kwambai trzymał się Haile Gebrselassie do końca – przybył 37 sekund za Gebrselassie, który wtedy jako pierwszy pokonał barierę 2:04 ustanawiając rekord świata na 2:03:59.

Później był Rotterdam w kwietniu 2009 roku. Kwambai ukończył trzeci najszybszy maraton świata z czasem 2:04:27. Nie wygrał wtedy, dał się przegonić na finiszu swojemu partnerowi treningowemu, Duncan’owi Kibet. Mimo to, Kwambai ugruntował sobie pozycję faworyta w biegu w Nowym Jorku.

„Jego trening był perfekcyjny”, twierdzi Berardelli. Jednak wacha się, aby przyznać, że Kwambai był niepokonany. „Każdy jest nastawiony i gotowy do walki”, twierdzi Berardelli.

Historia odporności, wytrzymałości Kwambai brzmi znajomo dla Cheruiyot (31), który usiadł przy śniadaniu i zaczął opowiadać o swojej brutalnej historii dzieciństwa: opuszczony przez rodziców w wieku 5 lat, po tym jak jego ojciec sprzedał rodziną farmę, Cheruiyot błąkał się z domu do domu. „Myślałem tylko o tym, gdzie zjem kolejny posiłek” wspomina Cheruiyot. Przez pewien czas mieszkał ze swoją babcią, zanim ta nie wpadła w nałóg alkoholowy.

W końcu, mając 10 lat, Cheruiyot zamieszkał z krewnym swojego ojca i zaczął życie przypominające życie niewolnika, co trwało 6 lat. Budził się o 5 rano, aby wydoić krowy. Następnie szedł do szkoły, wracał w czasie lunchu na gospodarstwo aby nakarmić trójkę dzieci krewnego ojca. Po szkole zajmował się kolejnymi obowiązkami domowymi oraz gotowaniem. Poczucie desperacji wezbrało się w nim do takiego stopnia, że zaczął myśleć o samobójstwie – chciał połknąć środki chemiczne w których zamaczano krowy aby zaszczepić je przeciwko chorobom.

Cheruiyot opuścił rodzinę krewnego ojca, rozpoczął pracę w zakładzie fryzjerskim, zaczął palić i sypiać w okolicznych sklepach. Mimo ciężkiego losu, został utalentowanym biegaczem w szkole średniej. „Bieganie ocaliło mi życie”, przyznaje Cheruiyot.

W 2000 roku, Cheruiyot dołączył do grupy trenowanej przez Tanui, dwukrotnego mistrza z Bostonu. Cheruiyot przebił dwukrotnie osiągnięcia Tanui – wygrał cztery razy w Bostonie w latach 2003-2008, a także w Chicago w 2006 roku, mimo iż upadł na linii mety.

W ostatnich dwóch latach, Cheruiyot został muzułmaninem. Teraz używa imienia Achmed Omar Cheruiyot, mimo iż wszyscy w grupie wciąż nazywają go Robertem. Spytany o przyczynę zmiany wiary, Cheruiyot odpowiada: „Nie byłem chrześcijaninem wcześniej. Muzułmanizm jest dla mnie najlepszy”.

Złożona drużyna

Po śniadaniu w czwartek, Cheruiyot udał się na godzinną fizjoterapię w wykonaniu terapeuty Carlo Terni. Cheruiyot rozebrał się do bielizny, położył na łóżku, Terni okrył go ręcznikami i rozpoczął terapię z wykorzystaniem tzw. „maszyny” – określenie używane w grupie Rosa.

Terapia polega na wykorzystaniu urządzenia popularnego wśród biegaczy na bieżni, natomiast rzadko używanego przez maratończyków. Maszyna składa się z pary elektrod krążkowych wystających z konsoli. Elektrody masują ciało od stóp do głowy. Maszyna wykorzystuje zjawisko przyciągania i odpychania elektrycznych ładunków, co wywołuje stymulacje na poziomie komórkowym, uruchamia naturalne procesy lecznicze organizmu, stymuluje krążenie krwi oraz łagodzi ból mięśni. Cheruiyot wybuchł histerycznym śmiechem, kiedy jedna z elektrod masowała jego uszy.

„Żadna grupa nie ma takich przygotowań jak grupa doktora Rosa”, twierdzi Mary Wittenberg, Dyrektor Nowojorskiego Maratonu.

Utalentowany fizjoterapeuta jest dla biegacza tak samo ważny jak buty. „Na świecie są trzej ludzie – Bóg, papież i ja”, śmieje się Terni – „Ja pracuję za tych dwóch”.

Tymczasem, Kwambai położył się w swoim pokoju i oglądał powtórkę meczu hokejowego pomiędzy Rangers i Islanders. Zdumiała go brutalna gra zespołów. „Zastanawiam się, czemu ci ludzie chcą za nic kontuzjować innych”, stwierdza Kwambai.

Włożył swoje buty, przeznaczone na niedzielny bieg, oraz parę nowych skarpet, aby je rozchodzić. „Upewnij się aby były dobrze rozchodzone” , radzi trener Berardelii, ostrzegając Kwambai przed pęcherzami.

Na dzień przed wyścigiem, Berardelli zaplanował pranie skarpet oraz strojów dla obu zawodników. W Bostonie, w zeszłym kwietniu, Cheruiyot wycofał się z powodu kontuzji pleców. Prawdopodobną przyczyną były otarcia wywołane przez nową parę spodenek, przez co Cheruiyot musiał zmienić swój krok.

Na stoliku w pokoju Kwambai, stoją butelki wody pokryte rozciągliwym materiałem emitującym promieniowanie podczerwone – co podobno sprawia, że woda jest łatwiej przyswajalna.

Czekanie na faworyta

Rosa wraz z swoimi zawodnikami udał się na lunch do włoskiej restauracji na Broadwayu. Rosa co roku rezerwuje tam miejsca na lunch i obiad każdego dnia w tygodniu w którym ma się odbyć maraton. Ufa podawanemu w tej restauracji jedzeniu. Inną zaletą tego lokalu jest brak konieczności czekania na zamówienie.

Przy skrzyżowaniu 54tej i Broadway, przechodzi Lou Dobbs z CNN, nie zwracając uwagi na grupę Rosa. Cheruiyot stwierdza, że lubi Nowy Jork, jednak uważa, że jest tu za chłodno. Twierdzi, że woli Boston, gdzie wszyscy go znają.

W piątek na konferencji prasowej, Wittenberg, dyrektor maratonu, nazwała Kwambai „najniebezpieczniejszym zawodnikiem w stawce”. Hendrik Ramaala z Południowej Afryki, mistrz z Nowego Jorku z 2004 roku, nie zgodził się z tym poglądem. Przy nieobecności Lel’a, stwierdza, że wyścig jest otwarty. „Sprawy wyglądają lepiej dla reszty z nas”, stwierdził Ramaala.

Wcześniej, zdenerwowany Rosa kilkakrotnie zadzwonił do Berardelli pytając o Kwambai: Co mówił? Jak się czuje? W piątek, Kwambai wydawał się być pogodzonym z faktem, że uważany jest za faworyta i z pewnością siebie mówił, że da z siebie wszystko.

„Myślę, że chłopak jest gotowy aby stać się mężczyzną”, stwierdził Rosa.

Przed późnym popołudniem, Kwambai i Cheruiyot wyglądali na zmęczonych zmianą czasu, uwagą mediów oraz występami dla Nike. Próbowali wymigać się z pojawienia się w sklepie u Armaniego w Śródmieściu, gdzie mieli dosłownie pełnić rolę ludzkich manekinów. Rosa trenował też 15 członków Włoskiego Parlamentu, którzy pobiegną w niedzielnym biegu. Berardelli namówił Kenijczyków do pojawienia się na kilka minut, mówiąc im „Pomachacie na powitanie i powiecie: ‘To ja jestem ten znany’ , i wychodzimy”.

Gubernator David A. Paterson przemawiał o włoskim wpływie w Nowym Jorku sięgającym roku 1954. Przedstawiono członków parlamentu. Cheruiyot przetarł oczy ze zmęczenia, a Kwambai ułożony wygodnie w swoim krześle wyglądał tak jak by miał zaraz zasnąć. W końcu, przedstawiono Kenijczyków, po czym cała grupa wróciła do hotelu. Grupa Kenijczyków mieszkających w Nowym Jorku wysunęła zaproszenie na ugali – tradycyjną owsiankę bogatą w skrobia. Jednak zaproszenie zostało odrzucone.

„Jesteśmy bardzo zmęczeni”, wyznał Cheruiyot.

„Nie lubimy drugiego miejsca”

Sobota to czas odpoczynku po 58 minutowym biegu porannym. Około 5:30 popołudniu, Rosa, Kwambai i Cheruiyot spotkali się w pokoju Cheruiyot aby przedyskutować strategię biegu.

Rosa wyraził swoje zaniepokojenie względem 4 zawodników: Ryan Hall, wysoko notowany Amerykanin; Patrick Makau, wschodzący Kenijczyk; Jaouad Gharib, srebrny medalista olimpijski z 2008 roku z Maroka; oraz Gomes dos Santos, dwukrotny mistrz z Nowego Jorku.

Rosa stwierdził, że Hall lubi narzucać tempo i być może Kwambai i Cheruiyot będą mogli z nim współpracować. Rosa przedstawił też kilka ostrzeżeń: Uważajcie na tłumy przy punktach z wodą. Nie przyspieszajcie na First Avanue, zacznijcie od 16mili, gdzie Ramaala lubi zmniejszyć czas do 4:30 na milę.

Rosa stwierdził, że jego marzeniem jest to aby jego zawodnicy dotarli do połowy trasy z czasem 1:03:30. Doradził aby przez pierwsze 30km biegli luźno i cierpliwie, aby byli przygotowani na przyspieszenie na ostatnich milach, aby do końca dali z siebie wszystko.

„To my musimy ustawić bieg” stwierdził Rosa – „Nie możemy czekać do końcowych kilometrów”.

Na koniec, wszyscy stanęli w kręgu z wyciągniętymi rękoma. Powodzenia – powiedział Rosa. I przekazał Kwambai ostatnią uwagę: Jedynym sposobem na wygraną jest stracić wszystkich”.

Przed 9 w sobotni wieczór, Kwambai już spał. Przebudził się przed 2 – niespokojny i pełny chęci do walki. Tempo w połowie biegu – 1:05:11 – było zbyt wolne. Niespodziewanie Kwambai zaczął słabnąć wraz z innymi faworytami. Wynik rozstrzygał się pomiędzy Cheruiyot i Keflezighi, srebrnym medalistą olimpijskim z 2004 roku.

„A to niespodzianka”, stwierdził Rosa – „Wiedziałem, że Robert jest silny, ale nie wiedziałem, że aż tak bardzo”.,

Rosa wiedział też, że Cheruiyot to biegacz siłowy, a nie zawodnik z mocnym finiszem. „Musi spróbować biec sam”, stwierdził Rosa.

Jednak Cheruiyot nie podołał zadaniu, Keflezighi zaczął się oddalać kiedy dotarli do Central Park. Keflezighi wygrał z czasem 2:09:15, a Cheruiyot ukończył bieg 41 sekund za nim. Przekroczył metę i padł na kolana.

„Nie byłem w formie”, przyznał Cheruiyot – „Nie byłem gotowy. Ale mówiłem, że będę walczyć”.

Rosa z rozczarowaniem wepchnął ręce do kieszeni. Pogratulował Cheruiyot i powiedział „Powróciłeś”. Jednak widać było jego zdumienie klęską Kwambai.

„To niemożliwe” – stwierdził Rosa – „James mógł wygrać ten bieg na jednej nodze. Coś musiało się stać”.

Następnie oznajmił, że Lel, dwukrotny mistrz, oraz Wanjiru, złoty medalista olimpijski najprawdopodobniej pobiegną w Nowym Jorku w przyszłym roku.

„Nie lubimy być drudzy” – oznajmił Rosa – „Niektórzy są zadowoleni z takiej lokaty, my wolimy wygrywać”.

Redakcja Bieganie
Redakcja Bieganie.pl