New Balance 1080v12
 
27 listopada 2009 Redakcja Bieganie.pl Sport

GABINET CIENI – Moorcroft, Hutchings, Buckner


Lata osiemdziesiąte to z perspektywy czasu najmniej chlubny okres w historii światowej lekkiej atletyki. Niebotyczne rekordy świata, którymi jak z rękawa sypali zawodnicy byłej NRD, ZSRR i USA okazały się po latach wynikiem brudnych procederów dopingowych. I mimo, iż na przestrzeni ostatniego dziesięciolecia wykryto znacznie więcej przypadków stosowania niedozwolonych środków, to jednak złote lata Kratochvilovej, Koch, Griffith Joyner, Bena Johnsona stały się symbolem „koksowania”.

Mimo szerokiego zasięgu tego cienia, nie wszystkie wydarzenia tamtych lat zostały nim spowite. Wspaniałe pojedynki Saida Aouity, Joaquima Cruza z koalicją brytyjskich średniodystansowców przeszły do historii w jasnym blasku. Właśnie Wielka Brytania miała w owym czasie trzech doskonałych „milerów”. Byli nimi Sebastian Coe, Steve Ovett, Steve Cram. Odpowiednio 3:29,77 3:29, 67 i 3:30,77 na 1500m. Jest to wręcz niewiarygodne, aby jeden kraj dysponował taką siłą w jednej konkurencji i prawie w jednym momencie. Prawie, dlatego że Cram był młodszy o pięć lat od Ovett’a i o cztery od Coe. Nie mógł zatem uczestniczyć w bratobójczych, niezwykle widowiskowych walkach podczas Igrzysk Olimpijskich w Moskwie ’80 roku (Ovett złoto na 800m, brąz na 1500, Coe złoto na 1500, srebro na 800 m). Te trzy nazwiska błyszczały, gdy u szczytu sławy byli ich posiadacze i błyszczą niewątpliwie do dziś w pamięci kibiców, czy na kartach kronik sportowych.

W tym samym czasie, gdzieś z boku, nie do końca zauważony, toczył bój o wyniki, medale i sławę „gabinet cieni” na 5000 metrów. Dziś chyba tylko koneserzy lekkiej atletyki kojarzą tych brytyjskich długodystansowców. Wielka trójka – David Moorcroft, Tim Hutchings i Jack Buckner miała z pewnością mniej spektakularne osiągnięcia niż ich koledzy „średniacy”, jednakże warto odkurzyć wspomnienia i ocalić te nazwiska od postępującej ucieczki w niepamięć.

Każdy młody chłopiec w Wielkiej Brytanii musiał wręcz spróbować biegania, taki był wówczas system wychowania fizycznego. Nie inaczej było w przypadku Davida Moorcroft’a, który bardzo szybko zdradzał predyspozycje do wysiłków wytrzymałościowych. Zachwycony piątym miejscem Billa Adcoksa w olimpijskim maratonie podczas Igrzysk w Meksyku ’68 roku, 15-letni Dave powiedział „chcę zostać maratończykiem”. Sukcesy na arenie krajowej przyszły dość szybko i oto trzy lata później Dave został mistrzem Wielkiej Brytanii w biegu na 1500m. Uzyskał wówczas 3:51,9 wynik, który na Wyspach w tej kategorii wiekowej nie powalał na kolana, jednak dawał nadzieję na jakąś przyszłość sportową. Igrzyska Olimpijskie w Monachium oglądał Moorcroft jeszcze w telewizji, jednak 4 lata później otrzymał olimpijski paszport do Montrealu. Do faworytów nie należał, jednak dzielnie brnął przez eliminacyjne sito, awansując zawsze wysokim miejscem. W trzeciej serii pierwszej rundy odpadł m.in. nasz Bronisław Malinowski (3: 41, 67), który dzień wcześniej został wicemistrzem olimpijskim na 3km z przeszkodami. Moorcroft w stawce dziewięciu finalistów zajął siódme miejsce osiągając czas 3:40,94 o 1,77 s gorszy od zwycięzcy Johna Walkera z Nowej Zelandii. Był to więc udany debiut na międzynarodowej imprezie.

moorcroft_1.jpg
David Moorcroft 13 czerwca 1982,
Gateshead. U-Bix Meeting.
Foto: Bob Thomas/Bob Thomas Sports Photography/Flash Media

Przed Mistrzostwami Europy w Pradze (2 lata później) Moorcroft prezentował się świetnie.
Dwa tygodnie przed europejskim czempionatem wygrał bieg na 1500m (3:35,48) podczas Igrzysk Wspólnoty Narodów – imprezy bardzo ważnej dla Brytyjczyków. Pokonał samego Filberta Bayi, aktualnego wówczas rekordzistę świata na 1500m – 3:32,1.
Z praskich Mistrzostw Europy wrócił Moorcroft z brązowym medalem. Po pasjonującym finiszu uległ zaledwie o 0,11 s zwycięzcy, którym okazał się Steve Ovett:

Mistrzostwa Europy – Praga 1978, 1500m, finał:
1. Steve Ovett GBR 3:36:59
2. Eamonn Coghlan IRL 3:36,65
3. David Moorcroft GBR 3:36,70

Moorcroft zdawał sobie sprawę, iż jest dobrym zawodnikiem, jednakże tylko dobrym. Na Starym Kontynencie liczył się w walce o podium, jednakże w zderzeniu z resztą świata jego szanse malały. Tym bardziej, że na krajowym podwórku przybył kolejny poważny kandydat do olimpijskiego złota. Rok przed moskiewskimi igrzyskami, młodszy o trzy lata Sebastian Coe pobił dwa rekordy świata 1:42,4 na 800m, 3:49,0 na milę (Moorcroft był w tym biegu dziewiąty – 3:54,35) oraz wyrównał na 1500m – 3:32,1. Miał więc David w kraju dwóch potężnych rywali, którzy zdecydowanie górowali nad nim swoimi predyspozycjami szybkościowymi. Dave nie radził sobie na 800m, dystansie, na którym tamci dwaj prezentowali najwyższy światowy poziom. Zaczął więc kalkulować i postanowił spróbować sił na dłuższym dystansie – 5000m. Prognozy były optymistyczne, bo 27 czerwca ’80 roku uzyskał bardzo dobry wynik na 2 mile – 8:18,57, został też mistrzem Wielkiej Brytanii na 5km. W Moskwie już podczas olimpijskiej rywalizacji bez problemu przebrnął przez eliminacje (13:43,0). Przed półfinałem zaczął narzekać jednak na problemy żołądkowe. Ból był tak nieznośny, że Moorcroft nie był w stanie nawiązać walki o finał. Przybiegł w końcówce stawki z czasem 13:58,2. W ten sposób rozwiały się marzenia o olimpijskim medalu.

Eksplozja formy nastąpiła w 1982 roku. Dave miał wówczas 29 lat i był już niezwykle doświadczonym zawodnikiem. Wcześniej przeszedł operację łydki, jednakże bardzo szybko doszedł do siebie. Szalał na treningach, biegał już w pewnym momencie 6x1000m po 2:26! 26 czerwca dał próbkę tego, co miało nastąpić 2 tygodnie później. Pokonał 1 milę w 3:49,34. Wynik, który stawiał go w gronie czołowych „milerów” świata.

7 lipca w Oslo Moorcroft stanął na starcie do biegu na swoim koronnym dystansie 5000m. Szybkie tempo miał podyktować „zając” Richard Tuwei. Był to zawodnik „drugiego sortu”, jednak organizatorzy mitingu Bislett Games liczyli, iż wywiąże się z zadania. Pierwsze 400 m poprowadził w zadowalającym tempie – 61,4 s, jednak na drugim „kole” zwolnił już do 66 sekund! Moorcroft zdenerwowany tym faktem objął błyskawicznie prowadzenie. Nikt nie wierzył, iż wytrzyma katorżnicze tempo, które sam sobie narzucił. Kolejne okrążenia pokonywał samotnie w 61,3; 62,6; 61,5; 62,4.

„Było to najlepsze wydarzenie, jakie widziałem. Dave biegł każde okrążenie równo jak nikt przedtem. Nie potrzebował zająca, nie potrzebował zupełnie nikogo. Nie ma słów żeby opisać to, co wówczas widziałem”.

Tak skomentował ten bieg w wykonaniu Davida Moorcrofta Thomas Wessinghage – reprezentant RFN, 12-krotny medalista Mistrzostw Europy na otwartym stadionie i w hali na 1500 i 5000m:

Kiedy Moorcroft mijał czwarty kilometr, zegar wskazywał 10:28,7 co oznaczało iż musi pokonać ostatni kilometr w 2:31,2 aby przejść do historii jako pierwszy człowiek, który zszedł poniżej 13 minut na 5000m. Osamotniony, w pojedynku jeden na jeden z czasem biegł by stać się legendą.

„Wsłuchiwałem się i scalałem z niesamowitą atmosferą, jaką tworzyli kibice. Wiedziałem, że jest szybko, ale nie wiedziałem jak bardzo. Myślałem wcześniej, że jeśli pokonam 3km w 8:00 to będzie bardzo dobrze. Byłem zaskoczony, gdy zegar wskazał 7:50,2. Trzy okrążenia przed metą zaczęło się robić ciężko. Wchodząc na ostatnie 400m, wiedziałem, że biegnę na rekord świata, na ostatniej prostej podniosłem dopiero wzrok, gdy na zegarze widniało 12:56…”

Ostatecznie cyfry zatrzymały się na 13:00,41. Tak niewiele do pełni szczęścia… Rekord świata Henry’ego Rono został poprawiony o 5,79 s. Drugi na mecie Ralph King uzyskał 13:20,85.

Oto rekordowe międzyczasy:
1000m – 2:37,9 (2:37,9)
2000m – 5:12,6 (2:34,7)
3000m – 7:50,2 (2:37,6)
4000m – 10:28,7 (2:38,5)
5000m – 13:00,4 (2:31,7)

David korzystał w pełni ze swojej gigantycznej dyspozycji i już dziesięć dni później w Londynie otarł się o kolejny rekord świata, należący również do Rono. Zabrakło 0,69s, jednak wynik który uzyskał 7:32,79 był nowym rekordem Europy.

Tydzień później doprowadził swoje życiowe osiągnięcie na 800m do poziomu 1:46,64. Już po dwóch dniach ustanowił wartościową życiówkę na 1500m – 3:33,79.

20 sierpnia na 3 tygodnie przed Mistrzostwami Europy w Atenach potwierdził swą wysoką formę wynikiem 8:16,75 na 2 mile.

Nic jednak nie dzieje się bez późniejszych konsekwencji, w którymś momencie rozpędzony pociąg musi stanąć. Przykre, że tą stacją okazały się dla Moorcrofta Ateny. David jechał do stolicy Grecji, jako murowany faworyt, głodny pierwszego złota z wielkiej imprezy sportowej. Na bieżni nie był już jednak tym samym zawodnikiem sprzed dwóch miesięcy. Brązowy medal, wywalczony z trudem był olbrzymią porażką.

Mistrzostwa Europy – Ateny 1982, 5000m, finał
1. Thomas Wessinghage RFN 13:28,90
2. Werner Shildhauer NRD 13:30,03
3. David Moorcroft GBR 13:30,42

Moorcroft nie dawał jednak za wygraną, wierzył, iż przerwie złą passę w Los Angeles, które gościło olimpijczyków w 1984 roku. Forma przed igrzyskami dopisywała, pod koniec lipca, ‘84 Dave uzyskał swój drugi wynik na milę – 3:50,95.

morrcroft_lagames_1.jpg
Igrzyska Olimpijskie w 1984r, na zdjęciu półfinał na 5000m: pierwszy z prawej David Moorcroft nr 385, Said Aouita nr 622, Tim Hutchings nr 373. Los Angeles, California
Foto: Steve Powell/Getty Images Sport/Flash Media

Podczas olimpijskiej batalii wszystko zapowiadało się nieźle, w biegu eliminacyjnym, jaki i w półfinale zajmował drugie miejsca. Finał okazał się znów pechowy, biegacz ukończył wprawdzie rywalizację, jednak dobiegł na ostatniej pozycji z czasem 14:16,61. Powodem tak słabego występu był uraz miednicy, jednak nie wiadomo dokładnie, jaki charakter miało to niedomaganie.

Ostatnie pięć lat kariery Davida Moorcrofta było właściwie „odcinaniem kuponów” od tego, czego dokonał wcześniej. Zdecydowanie obniżył loty, w swoim ostatnim sezonie przebiegł dwukrotnie 3km w 7:50. Mimo, iż oficjalnie karierę zwodniczą zakończył w 1989 roku, trenował nadal na wysokich obrotach. W 1993 roku uzyskał 3:46,7 na 1500m oraz 4:02,53 na 1 milę – wynik ten pozostaje do dziś rekordem świata w kategorii panów powyżej 40 roku życia. Głos Dave’a można było usłyszeć w telewizji BBC, gdzie do 1997 roku komentował wydarzenia lekkoatletyczne. W latach 1997 – 2007 był Prezesem Brytyjskiej Federecji LA, teraz jest współwłaściciele firmy konsultingu sportowego pointfourone (czyli kropka czterdzieści jeden – dla upamiętnienia rekordu świata na 5000m 13.00.41) oraz Prezesem grupy iGlobalFitness dostarczającej internetowe programy treningowe dla różnych sportów.

Na antenie innej stacji telewizyjnej, Francuskiej Eurosport, można do dziś posłuchać komentarzy Timothy’ego Hutchingsa, również doskonałego przed laty długodystansowca (obecnego na zdjęciu powyżej z półfinałów w Los Angeles).

Hutchings czuł się doskonale zarówno na bieżni jak i na trasach biegów przełajowych. Można powiedzieć, iż cross był właśnie jego żywiołem.

Jako junior, Tim doprowadził swój rekord życiowy na 1500m do wyniku 3:51,3. Nie czuł się jednak najlepiej w roli „średniaka”, więc zaczął szukać swojego miejsca na dłuższych dystansach. W swym międzynarodowym debiucie wystąpił w biegu na 5000m. Było to na Mistrzostwach Europy w Atenach ’82 roku. Wolne tempo biegu spowodowało, iż do medalu pretendowała około 10-osobowa grupa. Hutchings był w tym wypadku skazany na porażkę, gdyż nie dysponował piorunującym finiszem. Zawodnicy od 2 do 7 przekroczyli metę w przeciągu 1,80s. Tym siódmym był właśnie Timothy. Z rekordem życiowym na milę 3:54,53 nie mógł równać się w końcowej fazie biegu z brązowym medalistą, którym był… Dave Moorcroft (3:49). Tim zebrał jednak pierwsze poważane doświadczenie. Z początkiem olimpijskiego roku 1984 widać było, iż praca, którą Hutchings wykonał zaczęła procentować. Na Mistrzostwach Świata w Biegach Przełajowych sięgnął po srebrny medal. O cztery sekundy wyprzedził go przyszły rekordzista świata w maratonie, Portugalczyk Carlos Lopes. Tuż za nim znalazł się… również przyszły maratoński rekordzista świata, reprezentacyjny kolega – Steve Jones.

hutchings_1.jpg
31 lipca 1986, Igrzyska Wspólnoty Brytyjskiej, finał na 5000m, pierwszy z prawej Tim Hutchings który ukończył bieg na trzecim miejscu, z nr: 330 Steve Ovett który wygrał bieg, z nr: 271 Jack Buckner który był drugi
Foto: Tony Feder/Getty Images Sport/Flash Media

Jednak nie od dziś wiadomo, że przełaj i bieżnia to dwa odległe światy. Ciężko zatem sugerować na podstawie tego sukcesu, że zajmie on wysoką pozycję w olimpijskim pojedynku. Wyniki potwierdzały jednak dobre przygotowanie, gdyż na trzy tygodnie przed Igrzyskami Olimpijskimi Timothy nabiegał 7:44,55 na 3km. W Los Angeles awansował najpierw do półfinału, zajmując trzecie miejsce w swoim biegu – 13:46,01. W półfinale był piąty, uzyskując 13:28,60, co zapewniło mu miejsce wśród najlepszej czternastki Igrzysk Olimpijskich. Tempo finałowej rozgrywki narzucił Said Aouita. Postępująca selekcja spowodowała, iż walka o medale miała rozegrać się pomiędzy piątką zawodników, wśród której znaleźli się wspomniany Aouita, Antonio Leitao, Paul Kipkoech, Markus Ryffel i… Tim Hutchings! Na trzy okrążenia przed metą Aouita znacznie „podkręcił” tempo i rozerwał grupę. Na czele został on i Ryffel, i w takiej kolejności minęli metę. Tuż za ich plecami rozgrywała się walka o brąz. Najlepiej z tej batalii wyszedł Leitao. Hutchings musiał zadowolić się czwartą pozycją.

Igrzyska Olimpijskie – Los Angeles 1984, 5000m, finał
1. Said Aouita MAR 13:05,59
2. Markus Ryffel SUI 13:07,54
3. Antonio Leitao POR 13:09,20
4. Tim Hutchings GBR 13:11,50
5. Paul Kipkoech KEN 13:14,40

Pocieszeniem dla Tima był nowy rekord życiowy, który okazał się drugim wynikiem w historii Wielkiej Brytanii. Stabilną formę biegacz potwierdził osiemnaście dni później, zwyciężając na mitingu w Koblencji również na „piątkę” z czasem 13:16,57. Pod koniec sezonu poprawił jeszcze życiówki na 1500m 3:38,06 i 2 mile 8:19,46.

Dwa lata później w najszybszym biegu na 5000m w historii Mistrzostw Europy Hutchings wywalczył brązowy medal. W tak doskonałej obsadzie, w biegu gdzie padły rezultaty na światowym poziomie, medal ten należy uznać za sukces.

Mistrzostwa Europy – Stuttgart 1986, 5000m, finał:
1. Jack Buckner GBR 13:10,15
2. Stefano Mei ITA 13:11,57
3. Tim Hutchings GBR 13:12,88
4. Eugeni Ignatov BUL 13:13,15
5. Antonio Leitao POR 13:17,67

Rok 1986 był łaskawy dla Tima, wcześniej wywalczył brąz w Mistrzostwach Wspólnoty Narodów. Pod koniec sezonu przebiegł 2 mile w 8:15,53.

W następnym sezonie podczas Mistrzostw Świata w Rzymie, przy niekorzystnym dla Tima, wolnym tempie finałowego biegu na 5000m, powtórzyła się historia z ateńskich Mistrzostw Europy. Tak jak w Atenach zajął siódme miejsce, tracąc medal o 2,55s właściwie na ostatnich metrach.

Kontuzja stanęła na przeszkodzie w drodze do kolejnego olimpijskiego występu, Tim oglądał Seul w telewizji.

Hutchings zakończył karierę na przełomie lat 80/90. Nie wiadomo, co spowodowało taką decyzję. Rok ’89 był jednym z lepszych w jego karierze. W marcu sięgnął po kolejny tytuł wicemistrza świata w biegach przełajowych. Uległ tylko Mistrzowi Olimpijskiemu na 5000m z Seulu Johnowi Ngugi. W sezonie poprawił ostatecznie rekord życiowy na 3000m – 7:43,03. Przebiegł kilka „trójek” na równym poziomie: 7:44,67; 7:46,03; 7:50,77.

Rok później błysnął niezłym wynikiem na 10000m 28:07,57 i w tym miejscu ślad się urywa…
Tim Hutchings został przy sporcie i trwa przy nim do dziś. Zajmował się trenerką, był odpowiedzialny za elitę Maratonu Londyńskiego, ale przede wszystkim komentuje mitingi oraz większe imprezy międzynarodowe. Ciekawe jak czuł się w tej roli na początku, kiedy musiał oceniać występy swoich niedawnych rywali i kolegów z reprezentacji. Karierę komentatora rozpoczął w 1991 roku, co oznacza, iż rok później śledził rywalizację lekkoatletów na Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie. W składzie ekipy Wielkiej Brytanii znajdował się wówczas niedawny krajowy rywal Hutchingsa, trzy lata młodszy Jack Buckner. Ta dwójka wielokrotnie walczyła ze sobą na mitingach, meczach międzypaństwowych i największych lekkoatletycznych widowiskach, obaj upodobali sobie dystans 5000m.

Filigranowy Jack Buckner, jak większość początkujących biegaczy brytyjskich, zaczynał swoją karierę od biegów średnich. Nie trenując specjalistycznie, a bazując jedynie na treści lekcji wychowania fizycznego, osiągnął w wieku 16 lat wynik 4:07,9 na 1500m. Rok później, dalej nie przykładając wagi do typowego treningu biegowego, zanotował 7-sekundowy progres. Wynikiem 4:00,2 zwrócił na siebie uwagę trenera Jeffa Milarda.

Systematyczny trening doprowadził go w pierwszym roku juniora do tytułu wicemistrza Wielkiej Brytanii na 1500m w tejże kategorii wiekowej (3:51,4). Przegrał wówczas z fenomenalnym Steve Cramem. Na tych zawodach „wyłowił” go autor późniejszych wielkich sukcesów Bucknera – George Gandy, będący między innymi konsultantem Sebastiana Coe. Jack początkowo nie do końca stosował się do zaleceń Gandy’ego, jednak rok później znów się poprawił, tym razem na 3:45,5. Czas ten pozwolił mu postawić swoje pierwsze reprezentacyjne kroki. Juniorskie sukcesy zmotywowały go do bardziej wytężonej pracy. Jako 20-latek, rozpoczął sezon od startu na 800m w 1:51,3, a skończył życiówką na 1,5km – 3:41,74. W tym ostatnim biegu rysowała się wyraźna przepaść pomiędzy nim, a Cramem, który osiągnął wtedy metę w 3:36,82. Ciężko było walczyć o miejsce w reprezentacji, mając w kraju takich asów jak Cram, Coe i Ovett.

Buckner nie poddawał się, czyniąc postępy – 3:37,96 na półtora i 8:02,2 na dystansie dwa razy dłuższym. Delikatna budowa była przyczyną wielu urazów zawodnika. Nie mógł, zatem w stu procentach realizować założeń treningowych. Miał jednak tę zdolność, że po dłuższej przerwie, spowodowanej kontuzją, wracał szybko do właściwej sobie dyspozycji. Kolejny sezon nie był zadowalający, mimo drobnej progresji – 3:37,25 i 7:57 na 1,5 i 3km.

Jack poważnie myślał o znalezieniu się w ekipie olimpijskiej na igrzyska w Los Angeles. Jednak na dystansie 1500m, trzy miejsca były już wręcz zarezerwowane. Spróbował więc swojej szansy na 5km, ale brak obiegania odbił się na wyniku – 13:45,37, który nie dawał szans na olimpijski paszport. „Piątka” była zresztą i tak mocno obstawiona, do Los Angeles pojechali znacznie bardziej utytułowani – Moorcroft i Hutchings. Buckner coraz lepiej prezentował się na przejściowym dystansie 3000m. Zanotował w ’84 roku dwa bardzo dobre występy – 7:46,06 oraz 7:45,19, bijąc, tym właśnie wynikiem w bezpośrednim starciu, Hutchingsa.

Kolejny rok stanął pod znakiem zapytania, gdyż Buckner nabawił się kontuzji. Przez ponad miesiąc był wyłączony z treningu, jednak już pierwszego czerwca znacznie poprawił swoje życiowe osiągnięcie na 5km – 13:21,06.

25-letni biegacz z utęsknieniem czekał swojego debiutu na imprezie rangi mistrzowskiej. Brytyjski Związek Lekkiej Atletyki, oprócz wymaganego minimum na 5km, określił kryterium eliminacji na Mistrzostwa Europy w Stuttgarcie. Miała nim być postawa zawodnika, jaką zaprezentuje na Mistrzostwach Wspólnoty Narodów. Buckner „dogadał” się z Hutchingsem w celu wyeliminowania utytułowanego rywala krajowego – Steven’a Ovetta. Taktyka jednak nie powiodła się gdyż „emerytowany” średniodystansowiec nie dał się przechytrzyć i sięgnął po złoto czasem 13:24,11. Buckner zdobył srebrny medal 13:25,87, a Hutchings brąz 13:26,84.

Do Stuttgartu pojechała jednak cała trójka. Buckner czuł się bardzo pewnie przed wyjazdem do Niemiec. Poczynił znaczne postępy w 1986 roku. Z początkiem lipca ustanowił wartościowe rekordy życiowe na 1500 i 3000m, odpowiednio 3:35,28 i 7:40,43. Na dwa tygodnie przed rozpoczęciem europejskiego czempionatu zajął piąte miejsce w silnie obsadzonym biegu na 5000m podczas mitingu w Zurychu. Uzyskany wynik 13:16,49 coraz bardziej umacniał go w świadomości kibiców jako zawodnika ze ścisłej czołówki światowej.

W Stuttgarcie rozegrano dwa biegi eliminacyjne. W finale znaleźli się wszyscy trzej Brytyjczycy, jednak wyraźnie najsłabiej radził sobie Ovett. Skład biegu finałowego był absolutną europejską i w znacznym stopniu światową elitą. Antibo, Cova, Mei, Leitao, wspomniani Brytyjczycy – gwiazdy, gwarantujące widowisko najwyższych lotów. Początkowo tempo narzucił Włoch Alberto Cova, zawodnik który w karierze zdobył wszystkie tytuły na 10000m, był Mistrzem Europy z Aten ’82, Mistrzem Świata z Helsinek ’83 i wreszcie Mistrzem Olimpijskim z Los Angeles ’84. To nie był jednak jego dzień, za dużo chciał na tych mistrzostwach zdziałać – bieg eliminacyjny, bieg na 10000m, w którym zdobył srebro, to wszystko odbiło się właśnie na finale „piątki”. Prowadzenie przejęli, zatem Portugalczycy – Couto i Leitao. W końcowej fazie biegu, urwała się piątka biegaczy, ale to Hutchings chciał tu odegrać główną rolę, forsując jeszcze bardziej tempo. Końcowy finisz, ostatnie 100 metrów i liczy się tylko Jack Buckner! Wygrywa doskonałym czasem 13:10,15, pokonując Włocha Mei i Hutchingsa. Ostatnie okrążenie przebiegł w 53 sekundy.Wynik, który uzyskał, jest do dzisiaj rekordem Mistrzostw Europy.

Po tym sukcesie Jack nie spoczął i solidnie wziął się za wcielanie do rzeczywistości kolejnych marzeń. Jednym z nich był medal Mistrzostw Świata, których areną miał być Rzym. 19 sierpnia ’87 roku Buckner odniósł w pięknym stylu zwycięstwo na mitingu w Zurychu. Czas był minimalnie gorszy od rekordu życiowego – 13:10,48. Świat otrzymał więc potwierdzenie – Jack Buckner powalczy w Rzymie o medal.

buckner_1.jpg
Mistrzostwa Świata, Rzym 1987, Jack Buckner z nr 418, obok John Ngugi z Kenii.

Foto: Bob Martin/Allsport/Flash Media

W stolicy Włoch do rywalizacji na 5km przystąpiło 36 zawodników. Dwa biegi eliminacyjne, do finału awansować miało pięciu najlepszych z każdego oraz pięciu z najlepszymi czasami. Buckner zajmuje piąte miejsce w drugim biegu, jest, więc już wśród piętnastu najlepszych. W niedzielę szóstego września staje na starcie biegu finałowego. Bieg prowadzony w wolnym tempie wygrywa Said Aouita, który 2 miesiące wcześniej, jako pierwszy człowiek w historii zszedł poniżej 13 minut na 5000m. Drugi metę mija jeden z portugalskich bliźniaków – Domingos Castro. Brąz zdobywa Jack Buckner!

Mistrzostwa Świata – Rzym 1987, 5000m, finał:
1. Said Aouita MAR 13:26,44
2. Domingos Castro POR 13:27,59
3. Jack Buckner GBR 13:27,74

Potwierdził, zatem Jack swoją przynależność do ścisłej czołówki światowej. W naturalny sposób celem numer jeden stał się medal olimpijski. 9 dni po rzymskim finale „piątki” biegacz uzyskuje wartościowy wynik na 2000m – 4:53,06

Olimpijski rok 1988 stanął jednak pod znakiem zapytania. Ze względu na przewlekłą kontuzję biegacz nie może w pełni realizować treningu.

Igrzyska Olimpijskie w Seulu były od początku do końca dreszczowcem dla Bucknera. Niewiele brakowało, a nie przeszedłby pierwszej rundy eliminacyjnej. Rozgrywany w żółwim tempie bieg stał się w końcówce szaleńczym pościgiem po miejsca w półfinale. Jack zamknął pierwszą dziesiątkę! Zwycięzca Stefano Mei uzyskał 13:42,96, a dziesiąty Buckner 13:43,69. Ku zaskoczeniu okazało się, iż czas był wystarczający, aby właśnie nim awansować dalej.

W półfinale podobna sytuacja, Buckner wskoczył do ostatecznej rozgrywki czasem dopiero z siódmej pozycji, przegrywając ze zwycięzcą Castro tylko o 0,74 s!

Na tle tych mrożących krew w żyłach przeżyć finał okazał się całkiem przyzwoity dla Brytyjczyka, jednakże szóste miejsce na pewno go w żaden sposób nie satysfakcjonowało.

Igrzyska Olimpijskie – Seul 1988, 5000m, finał:
1. John Ngugi KEN 13:11,70
2. Dieter Baumann RFN 13:15,52
3. Hansjorg Kunze NRD 13:15,73
4. Domingos Castro POR 13:16,09
5. Sydney Maree USA 13:23,69
6. Jack Buckner GBR 13:23,85

Jack miał w Seulu 27 lat, zatem szansa na olimpijski medal istniała nadal. Rok poolimpijski stanowił z reguły rozprężenie wśród zawodników, zwłaszcza wówczas, kiedy Mistrzostwa Świata były rozgrywane, co cztery, a nie jak obecnie, co dwa lata. Buckner wziął udział w kilku dochodowych mitingach, był m.in. drugi w Oslo na 5km – 13:17,82 i szósty w Brukseli na tym samym dystansie – 13:19,17.

W roku 1990 Buckner nie bronił tytułu Mistrza Europy, w ogóle nie było o nim słychać. W roku 1991 Jack zadebiutował w Brukseli w biegu na 10000m, zajmując odległą dwunastą pozycję i osiągając niesatysfakcjonujący go czas 28:13,36. Był też dziesiąty w Nicei na „trójkę” – 7:44,60. Świat zaczął uciekać, a 30-letni Jack nie nawiązywał nawet do swoich najlepszych wyników.

Dość jasne światełko błysnęło w olimpijskim roku 1992. Oto dziewiątego czerwca w Rzymie Buckner uzyskuje swój drugi wynik w karierze na 5000m – 13:10,47. Był to bardzo optymistyczny akcent przed barcelońską batalią. Z rozbudzonymi nadziejami, ale świadomy tego, że wynik ten ma znacznie mniejszą wartość niż przed sześcioma laty, Jack postanowił jeszcze raz poszukać olimpijskiego szczęścia. Występ okazał się jednak ogromną porażką. Buckner nie przeszedł przez eliminacje, będąc zupełnie bezsilnym wobec miażdżących go finiszem rywali. Start ten przesądził o końcu kariery, mimo wszystko raczej przedwczesnym.

Przedwcześnie również świat zapomniał o istnieniu takich postaci jak Moorcroft, Hutchings i Buckner. Prawo wiecznego bytu mają wyłącznie zwycięzcy. Pomysłodawca medalu bardzo sprytnie przemyślał misję każdego koloru. Złoto błyszczy najbardziej, mniej intensywny blask pozostałych powoduje, iż szybciej odchodzą w niepamięć. Nawet kolejne przesunięcie granicy ludzkich możliwości, jakim jest rekord świata nie zrobi z człowieka herosa. Pojawi się w końcu następny, który sprowadzi poprzednika na ziemię. Warto jednak pamiętać o bohaterach drugoplanowych, bo czasami widowiska ich autorstwa są znacznie ciekawsze niż kolejne zdobyte złoto jakiejś zmanierowanej gwiazdy. Warto czasami popatrzeć w głąb i dojrzeć tło, wielokrotnie bardziej interesujące niż rzekomy główny bohater.

Dystans David Moorcroft
(10.04.1953)
Tim Hutchings
(04.12.1958)
Jack Buckner
(22.09.1961)
1500m 3:33,79 3:38,06 3:35,28
Mila 3:49,34 3:54,53 3:51,57
3000m 7:32,79 7:43,03 7:40,43
2 mile 8:16,75 8:15,53 8:17,12
5000m 13:00,41 13:11,50 13:10,15