NB 1080v12
 
30 sierpnia 2011 Redakcja Bieganie.pl Sport

Czwarty dzień mistrzostw – Polska bez medalu


Nie ma medalu. Marcin Lewandowski i Adam Kszczot w finale na 800 m nie zdołali sięgnąć po podium Mistrzostw Świata. Najmniej do tego sukcesu zabrakło Marcinowi, który finiszował czwarty z wynikiem 1:44.80, Adam zajął szóste miejsce (1:45.25). Zwyciężył faworyt – David Lekuta Rudisha. Kenijski rekordzista świata finiszował z 1:43.91.

800m finish
Finał biegu na 800m
Photo by Michael Steele/Getty Images Europe

Bieg zdecydował się poprowadzić Kenijczyk, ale tempo nie było zawrotnie szybkie – 400 m zawodnicy pokonali w 51.33. Polacy przez pierwsze 400 m biegli razem na piątym i szóstym miejscu. Za Rudishą plasowali się pozostali Afrykańczycy ze stawki. Gdy zabrzmiał dzwonek, obwieszczający ostatnie okrążenie,  z przedostatniego miejsca zaczął przesuwać się Yuriy Borzakovskiy. Nie było tego widać na filmie, bo realizator przesunął kadr na Rudishę, ale prawdopodobnie Kaki zepchnął Marcina i ten przez moment biegł poza torem. (chwilę tę uchwycił na zdjęciach Marek Binczyk, źródło: http://pzla.pl/index.php?_a=1&kat_id=23&_id=5115). Polacy byli nieco zablokowani, na 300 m do mety Marcin był piąty, a Adam, hamowany przez Yego, ósmy.

Na 200 m do mety Rudishę mocno atakował Borzakowski, Polacy finiszowali z czwartej i szóstej pozycji. Na wirażu Adam był jeszcze tuż za plecami Marcina, ale na ok 120 m do mety wiadomo było, że tylko Marcin może włączyć się do walki o medale. Wydawało się już, że podopieczny swojego brata dogoni Sudańczyka, ale ten,  czując rywala na plecach, włączył szósty bieg i zdołał jeszcze dogonić Rosjanina.

Nasi 800-metrowcy tak komentowali w wywiadach dla TVP swoje biegi:

MARCIN LEWANDOWSKI:

– Jestem zadowolony, bo jestem czwartym, że tak powiem, gościem na świecie. Olbrzymi sukces, ale jest to jednak najbardziej nieszczęsne miejsce dla sportowca. Pierwszy poza podium, tym bardziej, że było ono w zasięgu. W tym biegu nie było grup, byłem bardzo blisko, walczyłem do samego końca. Do samego końca wierzyłem też, że zdołam wywalczyć medal. No  niestety, taki jest sport, ale świat się nie kończy. Przede mną jeszcze całe życie, cała kariera, jestem jeszcze bardzo młody, dopiero zaczynam. Na pewno była to bardzo dobra lekcja przed Igrzyskami za rok.

Myślę, że całkiem niepotrzebne były przepychanki po 380 metrach. Gdy zobaczyłem lekką dziurę, chciałem od razu przejść do przodu, wtedy Kaki zorientował się, że chcę go przejść po wewnętrznej i zepchnął mnie na bok. Parę kroków biegłem po trawie. Myślę, że to zaważyło na medalu, bo dalsza część biegu była kontrolowana. Kiedy trzeba było przyspieszyć, przyspieszyłem – na 250 m do mety zaatakowałem. Był to bardzo dobry ruch, jednak przegrałem z zawodnikami, z którymi nie ma wstydu, że się przegrało. Są najlepsi na świecie, więc tylko się  cieszyć.

Jestem w cyklu przygotowań do Igrzysk Olimpijskich, więc cieszę się, że zdobywam doświadczenie w Daegu. Jest to najlepsza lekcja, w finale mistrzostw świata, której nie mógłbym zdobyć na żadnym mityngu. Myślę, że to właśnie będzie decydowało o medalu na Igrzyskach.


ADAM KSZCZOT:

– Jestem na siebie troszeczkę zły, bo spodziewałem się tego, że bieg może się tak potoczyć, ale dosyć ślepo wierzyłem w pewne ustalenia, które były przed biegiem. Jedak się nie opłacało i moja taktyka taka zwykła, gdzie zaczynam na końcu stawki, a la Czapiewski, sprawdziłaby się tu idealnie. Niestety trzeba zapłacić wpisowe za pierwszy finał mistrzostw świata, na szóstej lokacie. Tak jak mówiłem wcześniej, plan minimum wykonałem, szkoda, że tak mało, bo czułem się znakomicie na tym finiszu do stawki. Mówi się trudno, przygoda z Daegu kończy się właśnie tu i teraz. Oby następnym razem, za rok, było znacznie lepiej.

Polacy swoją walką zapewnili kibicom wiele radości i pozytywnych emocji. Duet Lewandowski-Ksczot jest jeszcze bardzo młody, więc na medale mistrzostw świata, panowie na pewno mają jeszcze czas. Dziś Afrykańczycy byli poza zasięgiem, a "Borzi" – mistrz olimpijski z Aten, pokonał naszych młodych doświadczeniem.

1. David Lekuta Rudisha  KEN     1:43.91     
2. Abubaker Kaki      SUD     1:44.41     
3. Yuriy Borzakovskiy      RUS     1:44.49     
4. Marcin Lewandowski      POL     1:44.80     
5. Nick Symmonds      USA     1:45.12     
6. Adam Kszczot      POL     1:45.25     
7. Alfred Kirwa Yego      KEN     1:45.83     
8. Mohammed Aman      ETH     1:45.93

Świetnie w ostatniej konkurencji ośmioboju kobiet – 800 m, spisała się Karolina Tymińska. Polka zrobiła wszystko, aby zdobyć brązowy medal – zdecydowanie wygrała swoją koronną konkurencję i ustanowiła rekord życiowy – 2:05.21, ale do upragnionego krążka zabrakło jedynie 28 punktów. Na pocieszenie Karolinie pozostaje nowa "życiówka" w siedmioboju – 6544 punktów.

W półfinale na 1500 m odpadła Renata Pliś. Polka od początku trzymała się końca stawki, a wszelkie próby przejścia rywalek, kończyły się niepowodzeniem. W pierwszym biegu półfinałowym z czasem 4:11.12 zdołała wyprzedzić dwie zawodniczki i swoją przygodę z Mistrzostwami Swiata zakończy na 20 miejscu.

Poza finałem na 1500 m znalazły się tak utytułowane zawodniczki jak Gelete Burka, która nie ukończyła biegu przez kontujzę oraz mistrzyni olimpijska Nancy Jebet Langat, która była ostatnia w swoim biegu półfinałowym.

W czwartym dniu mistrzostw rozegrano jeszcze finały na 3000 m z przeszkodami pań i 400 m panów.

W biegu przeszkodowym sensacyjną złotą medalistką została Rosjanka Yuliya Zaripova, która od początku narzuciła rywalkom mocne tempo, pokonując pierwszy kilometr w 3:00.70. Na kilometr do mety (6:04.36) kroku nie dotrzymywały jej faworyzowane Afrykanki, które dogonić zdołała reprezentantka Tunezji – Habiba Ghribi. Rosjanka świetnie technicznie radziła sobie z przeszkodami i na finiszu około sekundy zabrakło jej do ustanowienia rekordu Mistrzostw Świata – 9:07.03. Wynik ten jest także trzecim w historii w tej konkurencji. Przeszczęśliwa jako druga na metę wbiegła Tunezyjka, która ustanowiła rekord kraju – 9:11.97. Honor Kenijek ocaliła Milcah Chemos Cheywa, zdobywając brąz z wynikiem 9:17.16. W ścisłej czołówce zabrakło liderki tegorocznych tabel – Sofii Asefy. Etiopka przewróciła się tuż po strzale startera i dogonienie rywalek zabrało jej mnóstwo sił.

1. Yuliya Zaripova     RUS     9:07.03     (WL)
2. Habiba Ghribi     TUN     9:11.97     (NR)
3. Milcah Chemos Cheywa     KEN     9:17.16     
4. Mercy Wanjiku Njoroge     KEN     9:17.88     
5. Lydia Chebet Rotich     KEN     9:25.74     
6. Sofia Assefa     ETH     9:28.24     
7. Binnaz Uslu     TUR     9:31.06     
8. Hanane Ouhaddou     MAR     9:32.36     
9. Gesa Felicitas Krause     GER     9:32.74     (PB)
10. Birtukan Fente     ETH     9:36.81     
11. Lyubov Kharlamova     RUS     9:44.14     
12. Sara Moreira     POR     9:47.87     
13. Emma Coburn     USA     9:51.40     
14. Barbara Parker     GBR     9:56.66     
15. Birtukan Adamu     ETH     10:05.10

Wielkie emocje towarzyszyły biegowi panów na 400 m. Złoty medal faworytowi LaShawnowi Merrittowi zdołał wyrwać Kirani James z Grenady. Ten niespełna 19-letni zawodnik z egzotycznych wysp karaibskich o 3 setne sekundy wyprzedził broniącego tytułu mistrza świata. Amerykanie już po raz drugi w ten sposób stracili złoty medal na 400 m. Wczoraj Alison Felix także 3 setne sekundy zabrakło do najwyższego stopnia podium. Bardzo cieszy brązowy medal dla Europy, którego sprawcą był mistrz Europy  Kévin Borlée.

1. Kirani James     GRN     44.60     (PB)     
2. LaShawn Merritt     USA     44.63         
3. Kévin Borlée     BEL     44.90         
4. Jermaine Gonzales     JAM     44.99         
5. Jonathan Borlée     BEL     45.07         
6. Rondell Bartholomew     GRN     45.45         
7. Tabarie Henry     ISV     45.55         
8. Femi Ogunode     QAT     45.55         

Dzisiejszy dzień był bardzo pechowy dla reprezentacji Polski. Fatalnie wypadły tyczkarki – Anna Rogowska i Monika Pyrek, które zajęły … dziesiąte miejsce. Piotr Małachowski miał duże problemy do zakwalifikowania się do najlepszej ósemki. Wicemistrz świata poniósł wielką porażkę, zajmując odległą dziewiątą lokatę.

Redakcja Bieganie.pl