2 października 2012 Redakcja Bieganie.pl Sport

Cavalls del Vent 2012 – zwycięstwa Jornet i Picas


W kolejnych zawodach z cyklu Syrunner World Series – Cavalls del Vent – zwyciężyli Katalończycy, Kilian Jornet i Nuria Picas, dla których Pireneje to po prostu dom.
W sobotę rano biegacze górscy ruszyli na trasę kolejnych zawodów z cyklu Skyrunner World Series rozgrywanych w hiszpańskich Pirenejach. Wyścig Cavalls del Vent (Jeźdźcy wiatru) rozgrywany jest na trasie o długości 84,2 km w parku narodowym Cadi-Moixeró. Suma podejść wynosi ponad 6000 m. W tym roku biegacze musieli się zmierzyć nie tylko z trudnościami trasy i rywalami, ale także z fatalną pogodą, która sprawiła, że z 900 startujących do mety dotarły niecałe dwie setki…

cavalls_540.jpg

Dopiero od niedawna czołowi ultrasi z obu stron Atlantyku rywalizują ze sobą bezpośrednio podczas zawodów. Dzieje się tak coraz częściej, jednakże wciąż każde takie starcie to wielkie sportowe wydarzenie, tym bardziej, że w świecie górskich biegów nie ma tak wielkich pieniędzy jak na ulicy i nawet najlepsi zawodnicy nie mogą sobie pozwolić na beztroskie latanie po całym świecie w drodze na zawody – dość powiedzieć, że za zwycięstwo w Cavalls del Vent można było zarobić zaledwie 1500 Euro.
Tym bardziej cieszy znakomita stawka zawodników, którzy zgromadzili się na starcie. W ostatniej chwili do uczestników dołączył Kilian Jornet, który realizuje swój autorski projekt Summits of My Life. Niecałe dwa tygodnie wcześniej, w ramach projektu, dokonał niesamowitego wyczynu pokonania trasy Courmayeur-Chamonix przez Mont Blanc (granią Innominaty) w 8 godzin i 43 minuty. Tuż obok rodak Kiliana, Miguel Heras, dwukrotny zwycięzca Cavalls z 2010 i 2011 roku, jak również innych, niezliczonych biegów górskich. Trzecim Europejczykiem, któremu przyznawano największe szanse, był Tòfol Castañer, który w ubiegłym roku zajął drugie miejsce a który niedawno wygrał wyścig CCC. Tej trójce można było przeciwstawić trzech Amerykanów: Dakota Jones wygrał tegoroczną Transvulcanię i był trzeci na Hardrock; Joe Grant w Hardrock był przed Dakotą, na drugim miejscu. Tony Krupicka był czwarty w Leadville ale zdaje się z każdy kolejnym wyścigiem wracać do formy po kontuzji. Do wyżej wymienionych dołączyć można jeszcze Philippa Reitera – Niemiec wygrał ostatnio wyścig Transalpine, w parze z Ikerem Karrerą, oraz Brytyjczyka Terry’ego Conway’a, debiutującego poza Wyspami.

W biegu Pań wspaniałe cztery nazwiska – Nuria Picas biegająca tu na codzień, broniąca tytułu z zeszłego roku rekordzistka trasy, dalej Emma Roca, trzecia w Cavalls w ubiegłym i trzecia w UTMB w bieżącym roku (obie Hiszpanki). Głównych faworytek upatrywano jednak w Annie Frost z Nowej Zelandii (tegoroczne zwycięstwa w Transvulcanii i Speedgoat) oraz Emelie Forsberg ze Szwecji (liderka cyklu Skyrunner).
Warunki na trasie były w tym roku bardzo trudne – cały czas wiało i padał rzęsisty deszcz. W wyższych partiach gór panowało przenikliwe zimno. Pogoda dała się zawodnikom mocno we znaki – z tysiąca zgłoszonych wystartowało 900, z tych niecałe dwieście osób dotarło do mety. 

Od początku biegu faworyci biegli z przodu. Po pewnym czasie kłopoty dopadły Joe Granta, któremu doskwierała noga i który musiał zwolnić do marszu, potem wycofał się z powodu hipotermii. Tòfol Castañer, który biegł na czele z Kilianem, wycofał się w połowie wyścigu (dygotał z zimna, również wpadł w hipotermię – na jednym z punktów zmierzono mu temperaturę ciała 33 stopnie i nie pozwolono kontynuować zawodów), podobnie Miguel Heras i Terry Conway. Prowadził Jornet, za nim biegł Krupicka odrabiający straty, dalej Dakota Jones i Philipp Reiter. W pewnym momencie Tony doścignął Kiliana, ale ten w końcówce nie dał mu szans. Amerykanin był świadomy przewagi Katalończyka, na jednym z ostatnich punktów ze śmiechem stwierdził: On sobie ze mną pogrywa! Kilian wygrał z rekordem trasy 8:42:17, drugi Krupicka 8:49:47 (lepiej od dotychczasowego rekordu), trzeci Dakota Jones 9:26:17. Tony powiedział na mecie: Kilian odskoczył na ostatnim podbiegu… Bardzo mocno! Jeżeli już trzeba z kimś przegrać to z Kilianem. W biegu Pań prowadząca większą część trasy Emelie Forsberg dała się dosłownie w końcówce doścignąć Nurii Picas i Annie Frost. Frosty uległa na finiszu Hiszpance, która zwyciężyła z nowym rekordem trasy 10:34:38, druga Frost 10:35:18, trzecia Forsberg 10:39:46. Panie zajęły odpowiednio znakomite 8, 9 i 10 miejsce w klasyfikacji generalnej.
Niestety na wspaniałej, heroicznej rywalizacji położyła się smutnym cieniem tragiczna śmierć jednej z zawodniczek, Teresy Farriol, której organizm nie poradził sobie z walką z chłodem gór. Pomimo wysiłków lekarzy, zmarła w szpitalu w wyniku zatrzymania akcji serca spowodowanego wychłodzeniem. Zamiast ceremonii wręczenia nagród cała społeczność biegu uczciła jej pamięć minutą ciszy.