NB 1080v12
 
24 maja 2015 Redakcja Bieganie.pl Lifestyle

Zwycięzca


„Zdumieni, oszołomieni widzowie, przestali śledzić przewagę, jaką miał już nad resztą biegnących. To, co widzieli, istniało samo dla siebie, nie po to, żeby służyć porównaniom.”

Paweł Zach: Zawsze kibicuję tym, którzy w oczach ludzi stoją na przegranej pozycji, zawsze. Zwycięzca to książka o Amaru, skromnym, uczciwym, prostodusznym młodym człowieku, który kocha bieganie, i który w oczach ludzi nie ma szansy na wygraną, i który wygrywa. Wygrywa dzięki korzystaniu z porad starego człowieka, który przekazuje swojemu podopiecznemu tajemnice treningów inkaskich kurierów. Nie wierzę w istnienie owianych tajemnicą specjalnych metod i na szczęście autor nie poświęca im ani jednego zdania. Amaru ma niezwykły talent i kocha bieganie. Książka jest o drodze jaką przechodzi będący pośmiewiskiem chłopak do wybitnych osiągnieć sportowych.

Pierwszy raz przeczytałem tę książkę ponad 30 lat temu. Wpadła mi w ręce w okresie kiedy z powodu kontuzji ponad półtora roku nie mogłem trenować, nie mogłem nawet chodzić na WF. Półtora roku przerwy w uprawianiu sportu dla czternastolatka to tragedia. I właśnie wtedy kiedy nie mogłem biegać i grać w piłkę czytałem tę niezwykłą książkę. Pamiętam jak ogromne wrażenie na mnie zrobiła. Czytając ją przeżywałem silne wywołujące dreszcze emocje, entuzjazm, radość. I nadzieję, że jak wrócę do zdrowia to zacznę biegać…

Książka ponownie trafiła w moje ręce całkiem niedawno przy okazji przeprowadzki. Przypomniałem ją sobie i emocje z nią związane. Ale jednocześnie uświadomiłem sobie że byłem dzieckiem czytając ją i pomyślałem, że to literatura dla dzieci. Otworzyłem, przeczytałem pierwsze kilka stron z ciekawości i bojąc się trochę rozczarowania. Takie rozczarowanie przeżyłem jakiś czas temu czytając Serce Admunda de Amicisa. Kiedy jako nastolatek czytałem Serce po raz pierwszy płakałem i wzruszałem się, a też nic, po prostu nic, naiwne historie dla dzieci. Ale w przypadku Zwycięzcy było inaczej. Okazało się, że odczuwam te same emocje, tak samo przeżywam historię Amaru jak wtedy kiedy byłem dzieckiem. Jedyna różnica polega na tym, że wtedy chciałem biegać i wygrywać, teraz trenuję z nadzieją, że w kolejnym sezonie nie będę dużo słabszy niż w poprzednim.

Z książką wiąże się też inna refleksja. Trzecie wydanie w 1986 Naszej Księgarni miało nakład 50 000. Dzisiaj książki nie mają już takich nakładów.

Redakcja Bieganie
Redakcja Bieganie.pl