montegordo5
23 lutego 2022 Karolina Obstój Lifestyle

Obóz biegowy na własną rękę – Monte Gordo


Masz dosyć biegania po śniegu? Wkurza Cię kolejny huragan? Może warto pomyśleć o obozie biegowym, w miejscu gdzie warunki zimą są bardziej sprzyjające do trenowania. Taki wyjazd nie jest „zarezerwowany” tylko dla wyczynowych zawodników. Z drugiej strony nie musisz wcale wybierać się na zorganizowany obóz. Poniżej opowiem Wam, jak prywatnie zorganizowałam taki wyjazd. Na co zwrócić uwagę przy wyborze miejsca i dlaczego według mnie portugalskie Monte Gordo, to jeden z lepszych wyborów.

Nie można biegać w Polsce?

Od kilku miesięcy mieszkam w Szklarskiej Porębie. Mekka biegaczy, prawda? Tak, ale niekoniecznie zimą. Co z tego, że ścieżek do biegania jest mnóstwo, kiedy wszystkie są zasypane i sporej ekwilibrystyki wymaga wykonanie szybszego treningu, a czasem trzeba go przesuwać na kolejne dni, czekając na odśnieżenie stadionu. Dlatego postanowiliśmy (ja i Jacek Sobas) wyjechać na 3 tygodnie do – portugalskiej mekki biegaczy – Monte Gordo. Moment wybraliśmy idealny, bo podczas pierwszych dni pobytu na obczyźnie, w Szklarskiej napadało tyle śniegu, że na stadionie musielibyśmy biegać w tunelu śnieżnym. O ile akurat byłby odśnieżony.

I tu nie chodzi o cackanie się ze sobą i szukanie komfortu. Bo niby czemu nie mogę być jak Rocky i naparzać w śniegu w kożuchu? Jakbym musiała, to bym dalej robiła te ciągłe dalej na stadionie lub na Reglach, ale pojechałam bo mogłam i skorzystałam z tej możliwości.

Choć powiem Wam szczerze, że jak dzień przed wylotem przyjechaliśmy do Wrocławia i w niedzielę (w dzień TEJ wichury, choć można się już pogubić której) biegałam 17 km ciągłego, to już czułam się jak na zagranicznym wyjeździe! Co tam wiatr! Nie miałam śniegu pod nogami, czułam asfalt! Jaka ja byłam szczęśliwa 😀 Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia!

Kiedy już wylądowaliśmy w Portugalii i pobiegałam w słońcu, to stwierdziłam, że Wrocław jest może lepszym miejscem do biegania zimą niż Szklarska, ale to portugalskie słońce jest jednak mocną kartą przetargową. Jeśli możecie wyłuskać kilka, a najlepiej kilkanaście dni, tylko po to, żeby pobiegać zimą w słońcu, to warto! Nam tak się spodobało, że trzytygodniowy pobyt przedłużyliśmy do czterech tygodni i już planuję, żeby w przyszłą zimę wybrać się tu na jeszcze dłużej.

obóz biegowy na własną rękę

Dlaczego Monte Gordo?

Jest kilka słynnych miejscówek w Europie, których dobre warunki do trenowania, ściągają do siebie biegaczy i nie tylko. Monte Gordo jest jednym z takich miejsc. To mała wioska na południu Portugalii w rejonie Algarve, położona nad samym oceanem, czyli na wysokości 0 m npm. Tę wysokość, a raczej jej brak, można z jednej strony potraktować jako wadę. Wielu biegaczy – ostatnio także amatorów – szuka hipoksji. Tu jej nie znajdziecie. Jednak można to też przekuć w zaletę. Bowiem z uwagi na to położenie, organizm nie potrzebuje czasu na adaptację do wysokości, więc już od pierwszych dni pobytu można wykonywać mocne treningi. W kontekście krótkich (kilku lub kilkunastu dniowych) wypadów jest to opcja idealna.

Przy wyborze miejscówki sugerowałam się przede wszystkim opiniami innych biegaczy. Uznałam, że tysiące biegaczy, nie może się mylić! Jak widać Monte Gordo ma dobry marketing, bo sporo innych biegaczy wybiera zimą inne miejscówki w Portugalii czy Hiszpanii z – podobno – równie dobrymi warunkami do biegania, ale to właśnie Monte Gordo jest jednym z najsłynniejszych miejsc. I sław tu również nie brakuje. Często na treningu widywałam Sondre Moena, który co prawda na co dzień trenuje w Iten, ale w lutym zjechał do Monte Gordo, żeby na nizinach odpocząć przed startem w maratonie w Sevilli. Na marginesie Moen rzucał się tu w oczy nie tylko dlatego, że był tu chyba najszybszym biegaczem, ale przede wszystkim dlatego, że absolutnie zawsze widziałam go w dresie! Wiem, że zasada jest prosta – im bardziej jesteś profesjonalnym biegaczem, tym bardziej dbasz o trzymanie ciepła, ale Moen to już level ekspert 😛

Żeby nie być taką, która cudze chwali, a swego nie docenia, to muszę wspomnieć, że na ścieżkach mijałam naszego złotego medalistę olimpijskiego Dawida Tomalę. Sporo było tu było również innych czołowych polskich biegaczy czy triathlonistów, ale żeby nie było, że kogoś pominęłam, to nie wymienię nikogo 😉

bieganie monte gordo

Dojazd, zakwaterowanie, sklepy

Opcji dotarcia do Monte Gordo samolotem jest kilka. My lecieliśmy z Wrocławia do Lizbony. Wybraliśmy tę opcję, żeby spędzić dwa dni na zwiedzaniu miasta. Z ciekawostek mogę dodać, że bez problemów spakowaliśmy się w bagaż podręczny. 3 pary biegowych butów i ciuchy, głównie biegowe, na luzie się zmieściły. Częste podróże nauczyły nas ekonomicznego pakowania się. Tym bardziej, że na miejscu mamy pralkę, więc nie widzieliśmy potrzeby dodatkowo płacić za bagaż rejestrowany. Z Lizbony Flixbusem pojechaliśmy do Faro (3h30′ – cena biletu za osobę to od 22 do 44 zł – w zależności, kiedy kupi się bilet). Z Faro – oddalonego jakieś 50 km od Monte Gordo – jechaliśmy pociągiem (50′ – cena biletu za osobę to 5 Euro). 

Inne opcje podróży, to np. lot z Wrocławia do Faro, ale z przesiadką np. w Londynie czy Paryżu. Bezpośrednio do Faro póki co można się dostać jedynie z Berlina. Kolejną opcją, którą można rozważyć jest lot do Sevilli oddalonej ok 150 km od Monte Gordo. Wówczas busem można dojechać do hiszpańskiego Ayamonte i stamtąd promem popłynąć do Vila Real de Santo Antonio, które sąsiaduje z Monte Gordo. A propos Vila Real, to przy okazji następnego pobytu tutaj, poważnie rozważę opcję noclegu właśnie w Vila Real. Miejscowość jest oddalona od Monte Gordo o 3,5 km. Jest większa i zlokalizowane są w niej duże supermarkety tj. Lidl czy Pingo Doce. W Monte Gordo są tylko minimarkety, więc pod względem większych zakupów Vila Real jest praktyczniejsze. Jeśli chodzi o dostęp do ścieżek biegowych, to nie ma różnicy między Monte Gordo a Vila Real, bo i tak biega się przede wszystkim w lesie / na ścieżkach położonych między obiema tymi miejscowościami. Jedyny minus Vila Real, to brak bliskości oceanu. Z centrum Monte Gordo, gdzie mieszkaliśmy, mieliśmy na plażę 300 m, a Vila Real jest położone bardziej w głębi lądu, więc plaża jest oddalona od centrum o ponad 3 km. Z Vila Real blisko jest tylko do brzegu rzeki Gwadiany, oddzielającej Portugalię od Hiszpanii. Potreningowy relaks z książką nad brzegiem oceanu czy możliwość schłodzenia nóg po treningu jest jednak kusząca, więc ten ocean to spory walor Monte Gordo.

gdzie biegać w monte gordo

Mieszkanie wynajęliśmy przez Airbnb. Wybór noclegów w miesiącach zimowych jest bardzo duży. Ceny nie są wygórowane. My wybierając mieszkanie skupiliśmy się przede wszystkim na tym, żeby było wyposażone w wi-fi (potrzebujemy do pracy) i pralkę (przy dwóch biegaczach w domu, pralka pracuje niemal tak często, jak w przypadku posiadania niemowlaka). Z własnego doświadczenia doradzę Wam, żeby na wyjazd zimą zabrać ze sobą ciepłe skarpety 😉 Mieszkania w południowych krajach są dość zimne, na podłodze wszędzie kafelki, co ma służyć temu, żeby latem dało się w nich wytrzymać. Myślałam, że farelki to już przeżytek i stosują je tylko dziadki i rodzice niemowlaków, a w Monte Gordo wieczorem także się nią dogrzewaliśmy.

Ogólnie było tu dość pusto i cicho. Żadnych wieczornych imprez. W sumie kto miałby tu balować? Biegacze i emeryci szybko chodzą spać. Towarzystwo idealne do treningu!

Gdzie tu biegać?

Łatwiej byłoby odpowiedzieć na pytanie, gdzie tu nie biegać! Pomiędzy Monte Gordo a Vila Real znajduje się zalesiony obszar z szerokimi, leśnymi ścieżkami do biegania. Podobno mieszkają tam kameleony, ale nie słyszałam, żeby ktokolwiek go spotkał. Teren jest pagórkowaty, a niektóre podbiegi i zbiegi są całkiem ostre. Jeśli ktoś z Was kojarzy słynne Regle w Szklarskiej Porębie, to pagórki w lasku w Monte Gordo są sporo większe. W tym miejscu biegacze wykonują najczęściej luźne wybiegania, treningi crossowe i podbiegi. Wbieg do lasu zaczynał się ok. 700 m od naszego mieszkania, czyli centrum miasteczka.

obóz biegowy

500 m od naszego mieszkania zaczynała się ścieżka rowerowa a wzdłuż niej szutrowa. 3 km prostej od Monte Gordo do Vila Real, nawrotka na rondzie i z powrotem. Świetna trasa na biegi ciągłe i wszystkie inne akcenty. Skręcając w boczne ścieżki, można tę pętlę wydłużyć nawet do 10 km, wtedy idealnie nadaje się na długie treningi. 

montegordo1

W Vila Real jest stadion (3,5 km od Monte Gordo). Nie odwiedziłam go podczas pobytu ani razu. Powód był prozaiczny. W Szklarskiej zimą wszystkie biegi ciągłe biegam na stadionie. Na 16 km muszę zrobić 40 kółek. Jak dodać do tego rozgrzewkę i schłodzenie, to wychodzi sporo ponad 50. Chyba sami rozumiecie, że chciałam od tego odpocząć 😉 Zatem odnośnie szczegółów dotyczących stadionu, wiem tylko tyle, że wejście jest niestety płatne i kosztuje 4,5 EUR od osoby.

Wzdłuż oceanu ciągną się drewniane mostki, zatem dobre 2 km na początku lub na końcu treningu można zrobić przy oceanie. Wieczorem, o zachodzie słońca widoki są całkiem fajnie. Dodatkowo, podczas naszego pobytu, często zdarzały się odpływy, brzeg plaży był tak twardy, że można było po nim biegać jak po ziemi. 

monte gordo

Możliwość pobiegania w słońcu w środku zimy była strzałem w dziesiątkę! Miejsce do biegania idealne. Pogoda idealna – podczas pobytu temperatura wahała się w szczytowych momentach dnia od 17 do 20 stopni. Choć poranki były chłodne – rano o 8:00 było ok. 10 stopni, a o 10:00 już 15. Padało tylko dwa razy i to w nocy. Często wiało, ale tego można się spodziewać po miejscowości położonej nad oceanem.

Pogoda, świetne trasy biegowe, mnóstwo biegaczy, chodziarzy, triathlonistów, co daje dodatkowego kopa do treningu, czyni z tego miejsca niemal idealną miejscówkę na treningi! Z pewnością tu wrócę!

PS Jeśli ktoś z Was planuje pobyt w Monte Gordo i ma jakieś pytania organizacyjne czy logistyczne, to śmiało możecie pisać w komentarzach.

Karolina Obstój
Karolina Obstój

Z wykształcenia prawniczka, a z zamiłowania ambitna biegaczka amatorka, spełniająca się w biegach górskich, choć od asfaltu nie stroni. Trenerka biegania i organizatorka obozów biegowych. Więcej o mnie znajdziesz na Instagramie.