NB 1080v12
 
13 marca 2010 Redakcja Bieganie.pl Lifestyle

Mechanizmy obronne


Kiedy myślę o mechanizmach obronnych mam przed oczami dwa obrazy. Znanego, wtedy jednego z najlepszych maratończyków w Polsce, który na własne życzenie położył bardzo ważny dla siebie start: przyjechał na imprezę w przeddzień biegu wieczorem, spóźnił się na śniadanie i zjadł je za późno, spóźnił się także na transport zawodników elity na start i zapomniał spodenek, musiał biec w pożyczonych. Przypadek? Gapiostwo?

chariots_main.jpg

I obraz drugi: scena z filmu Rydwany Ognia: Harold Abrahams kilkadziesiąt minut przed startem mówiący: „zaznałem już goryczy porażki, wiem jak jest przegrać, ale teraz boję się wygrać”.

Pierwszy przypadek to wręcz kliniczny przykład jednego z mechanizmów samoutrudniania, nazywanego „Rzucanie sobie kłód pod nogi” Drugi przykład, jak świadomość swoich lęków może być pomocna dla zwycięstwa.

Czym są mechanizmy obronne?

Są to najprościej mówiąc sposoby obrony własnej samooceny. Najczęściej stosowane to wyparcie, racjonalizacja, iluzje i zaprzeczenia oraz właśnie samoutrudnianie. Żeby zrozumieć ich istotę trzeba zdać sobie sprawę, że działają one całkowicie nieświadomie. W momencie, kiedy człowiek uświadamia sobie ich pojawienie się radzi sobie z nimi.

Przyjrzyjmy się bliżej trzem mechanizmom: racjonalizowania, iluzji i zaprzeczeń oraz samo utrudnianiu.

Racjonalizowanie to uzasadnianie w logiczny sposób swoich, często absurdalnych, działań. Aronson podała następujący przykład: pod wpływem sugestii hipnotycznej niepalący człowiek, ubrany mimo słonecznej pogody w płaszcz przeciwdeszczowy, kupuje papierosy w odległym sklepie. Wybudzony w momencie powrotu do domu jest w stanie wszystkie te działania uzasadnić.

– Po co ci te papierosy przecież nie palisz?
– Ale jak przychodzą przyjaciele to mogę ich poczęstować.

– Czemu kupiłeś je tak daleko jeśli pod bokiem masz tańszy sklep?
– Bo tam jest lepsza obsługa.
– Czemu się tak ubrałeś, jest słońce?
– Pogoda mogła się w każdej chwili zmienić.

Zracjonalizować można wszystko: czemu pobiegłeś za szybko pierwsza połowę dystansu, straciłeś przez to czterdzieści minut a na pierwszej połowie zyskałeś pięć?

– Przyjemnie biegło mi się z tą grupą.

Zracjonalizować można praktycznie wszystko: błędy w treningu (nie biegam interwałów "bo na mnie nie działają”), stroju (czarny może grzeje w upale, "ale dobrze w nim wyglądam"), nawet to, że startuję z kontuzja jestem w stanie zracjonalizować.

Mechanizm zaprzeczeń (często określany jako mechanizm iluzji i zaprzeczeń). Polega on na stworzeniu takich konstrukcji intelektualnych, w których ktoś lub coś odpowiada za nasze niepowodzenia. Nie udało mi się utrzymać tempa, bo na punktach nie było bananów. Jesteśmy w stanie zaprzeczyć praktycznie wszystkim własnym przyczynom porażek, ale i samym porażkom. Tak jest na poziomie amatorskim, ale i wyczynowym. Jak często w wyczynowym sporcie słyszymy: zawodnik był słabo przygotowany do głównego startu, dlatego pobiegł na Mistrzostwach Powiatu lepiej niż na Mistrzostwach Świata. Zawsze są jakieś obiektywne trudności.

O ile zaprzeczanie i racjonalizowanie dotyczy tego, co było, samo utrudnianie pojawia się w momencie, kiedy zawodnik ma wystartować, a więc jest to mechanizm, który sprawia że w jakiś sposób można później uzasadnić porażkę.

Wróćmy do zapomnianych spodenek. W takiej sytuacji można śmiało po biegu stwierdzić: przegrałem, bo zapomniałem spodenek a te obcierały mnie i utrudniały bieg. A więc ja jako biegacz jestem w porządku, to moje roztargnienie jest przyczyną porażki. Więcej, jeśli osiągnę sukces, jest on tym większy, bo uzyskany mimo taki trudności.

Jeśli więc w ostatnich tygodniach przed ważnym startem zdarzają się dziwne przypadki, związane z biegiem: zapominam o czymś, gubię coś, czy choćby łapię jakieś dziwne kontuzje i infekcje, jest to prosta reakcja organizmu na stres.

Z mechanizmami obronnymi jest jeden poważny problem: takie rozważanie – obawiam się o wynik, więc zapomnę spodenek – odbywają się poza naszą świadomością. Nikt o zdrowych zmysłach nie „zapomni” spodek specjalnie. Takie rzeczy odbywają się w takich miejscach, do których mamy ograniczony dostęp.

Co po takiej wiedzy biegaczowi?

Z racjonalizowaniem i zaprzeczaniem jest łatwiej: jeśli dowiemy się, że takie rzeczy zdarzają się i mogą zdarzyć się także nam jesteśmy w stanie świadomie im zapobiegać, a przynajmniej ograniczać je. A dopiero, kiedy nasze niepowodzenia jesteśmy w stanie „wziąć na siebie” zaczniemy w sobie szukać ich przyczyn zaczyna się postęp.

W przypadku samoutrudniania warto zastanowić się, jak często zdarzają nam się dziwne przypadki w okolicach startu. W książce "Żyć w rodzinie i przetrwać" John Cleese wspomina jak przez kilka lat powtarzały mu się dziwne infekcje. Z anginy wchodził w grypę później było zapalenie oskrzeli i po jakimś czasie zwyczajne przeziębienie i znowu grypa. Trwało to do czasu aż zaczął rozwiązywać swoje problemy rodzinne. Jak często tendencje do infekcji w czasie najbardziej intensywnego treningu wynikają z osłabionej przez obciążenia odporności a kiedy z naszej głowy?

Być może nasze emocje wpływają na wyniki sportowe w 3 lub 5 procentach, choć jak sądzę ich wpływ jest większy, w przypadku egzaminów szacuje się go na około 20 %. Ale czasem nawet to 3 % decyduje o złamaniu „trójki” w maratonie.

Są jednak dwa powody, dla których warto zastanawiać się nad swoimi emocjami i ich pochodzeniem: przede wszystkim jesteśmy ludźmi, biegaczami tylko po drugie trzecie czy czwarte. Wiedza na temat własnej psychiki może się przydać przy okazji pełnienia innych życiowych ról. Gospodyni domowa, bankowiec czy hydraulik też racjonalizują różne swoje zachowania.

Po drugie tak jak patrząc na kinogram biegu wielkiego Haile, czy czytając teksty o technice biegu nie nauczymy się biegać tak dobrze technicznie, tak czytając o mechanizmach obronnych nie nauczymy się z nimi radzić. Ale w ten sposób zaczynamy refleksję nad swoją techniką lub emocjonalnością a ta może spowodować zmiany. Poza tym lepiej jest wiedzieć więcej.

Możesz wzruszyć ramionami i powiedzieć: to mnie nie dotyczy. Cóż, wszystko można wyprzeć.

DYSKUSJA NA FORUM

Redakcja Bieganie.pl