new balance morev4
 
3 sierpnia 2014 Redakcja Bieganie.pl Lifestyle

Bieganie z psem – jak się do tego zabrać?


Gdy byłem nastolatkiem miałem dwa psy. Zawsze lubiłem z nimi ganiać po różnego rodzaju zakamarkach. Również moja babcia, do której często jeździłem na wieś, miała psiaki, z którymi wędrowałem po okolicznych polach i lasach. Po latach dość często kołatała mi się po głowie myśl, żeby sprawić sobie psa, jednak z różnych powodów nigdy do tego nie doszło. W poprzednim roku razem z żoną uczestniczyliśmy w biegu z okazji 660-lecia Olsztyna. W jednej ze sztafet pobiegliśmy razem z koleżanką Martą, której towarzyszył husky. Ciekaw byłem, jak to jest, gdy człowiek i pies są połączeni ze sobą „pępowiną” w postaci smyczy. Czy rzeczywiście między zwierzakiem i „dwunogiem” nawiązuje się pewnego rodzaju więź i zależność? Może podobna jest do tej z filmu „Awatar” gdy Na’vi, mieszkańcy Pandory łączą się za pomocą swoich „warkoczy” ze zwierzętami?

3.jpg

Monika Dąbrowska z „Katarzyną” na biegu Uniwersyteckim w Olsztynie na 15 km; archiwum własne

Jak złapałem bakcyla biegania z psem?
Pewnego dnia razem z żoną wybraliśmy się na długie dwudziestokilometrowe wybieganie po crossowych warmińskich terenach. Już na samym początku przypałętał się do nas jakiś pies, który zaczął podążać za nami. Nie miał obroży, więc wyglądał na bezpańskiego. Czworonóg był sympatyczny i po wstępnym „zapoznaniu się” z nim podczas pierwszego kilometra, dość szybko przyzwyczailiśmy się do jego obecności. Towarzyszył nam przez całą trasę. Jeśli któreś z nas zostawało z tyłu lub osłabło, piesek zatrzymywał się czekał na „marudera”, by po chwili dalej z nim ruszyć w drogę. Gdy po skończonym wybieganiu zaczęliśmy jak zwykle rozciąganie, czworonóg położył się obok odpoczywając po męczącym treningu. Kiedy zbliżył się do nas inny pies, ten „nasz” rzucił się na tamtego. Może uznał nas za swoje „stado”, którego zamierzał bronić? W każdym razie czas spędzony w jego towarzystwie, to było nowe doświadczenie biegowe. Pies zachowywał się jak przyjaciel i wiernie za nami podążał. To całe zdarzenie wywarło na mnie duże wrażenie i od tego momentu chciałem pobiec z psiakiem nie jeden raz. Ale jak to zrobić, kiedy nie posiada się własnego psa? Pożyczyć od sąsiada? A może jest inne wyjście?

Zorganizowana akcja

Po pewnym czasie dowiedziałem się o akcji „Bieg na sześć łap”. Jej pomysłodawczynią jest Monika Dąbrowska, która nie mając własnego psa postanowiła regularnie biegać z czworonogami ze Schroniska dla Zwierząt w Olsztynie. Zanim jednak zgłosiła się do dyrekcji azylu dokładnie przemyślała wszystkie założenia akcji, tj. nazwę, grupę docelową, sposób promocji, a także zaczęła pisać pierwsze artykuły dla mediów, aby rozpropagować pomysł. Następnie przedstawiła koncepcję, a zaraz potem już regularnie zaczęła biegać z psiakami. – Musiałam się przekonać, jak zwierzak zareaguje na nową osobę oraz zaproponowaną mu formę aktywności. Merdający całą drogę ogonek oraz uśmiechnięte pysio „Rudego”, psa z którym pierwszy raz pobiegłam, były dla mnie najlepszą oceną pomysłu – mówi Monika Dąbrowska.
„Bieg na sześć łap” to akcja całoroczna. Godziny i dni odwiedzin są dowolne dla każdego, oprócz niedziel, gdy schronisko jest nieczynne dla odwiedzających. Monika Dąbrowska biega z psami w każdą sobotę o godzinie 10:00, a czasami zaprasza profesjonalnych biegaczy i trenerów. Wtedy takie wydarzenie ogłasza na Facebooku. Aktualnie akcja dzieli się na dwie sekcje – biegową oraz spacerową. Po kilku treningach z psiakami, zauważono, że azyl to miejsce, w którym rodziny i przyjaciele biegaczy mogą spędzić czas wspólnie na spacerze w towarzystwie radosnego czworonoga. Dzieci przy okazji uczą się wrażliwości na potrzeby mniejszych przyjaciół. Zainteresowanie akcją jest tak duże, że czasami zdarza się, że z boksów na marszobiegi zostają wyprowadzone wszystkie psy ze schroniska, tak jak to miało miejsce podczas wyjazdowego spotkania w schronisku w Tomarynach niedaleko Olsztynka. O wysokiej frekwencji może świadczyć fakt, że w soboty kiedy z czworonogami biega pani Monika, w azylu każdy z psiaków wyprowadzany jest z boksu dwa razy, gdyż tak wiele chętnych osób zgłasza się do wspólnego treningu.

1.jpg

Bieg na sześć łap z psami ze schroniska w Olsztynie, autor: Krzysztof Naumowicz

Gdzie w Polsce można pobiegać z psami ze schronisk dla zwierząt w ramach akcji „Bieg na sześć łap”?
Monika Dąbrowska opowiada, że aktualnie, poza Olsztynem, w którym się to wszystko zaczęło, akcja prowadzona jest w Sosnowcu. Stanowi tam formę resocjalizacji w jednostkach penitencjarnych i dedykowana jest konkretnym osobom, które wyznacza Fundacja Restytucja. W Bogatyni ,,Bieg na sześć łap” prowadzi „Fundacja Maja – schronisko dla koni”, gdzie ludzie dzielą swój czas i serce nie tylko między psiaki, ale i właśnie bardzo mocno skrzywdzone konie. We wspomnianych wcześniej Tomarynach tak bardzo dbają o zwierzęta, że mają otwarte drzwi dla biegaczy i spacerowiczów w niedzielę i święta. Ponadto do akcji przyłączył się Józefów, Wałbrzych oraz Koszalin. Od niedawna do akcji przyłączyła się ,,Fundacja na Rzecz Ochrony Zwierząt Sfora Husky” z Poznania. Pani Monika dodaje, że często odnosi wrażenie, że gdyby zależało to od biegaczy/spacerowiczów, to idea spędzania czasu z psiakami zostałaby wdrożona w całej Polsce.

Jak zapanować nad psem podczas biegu?

W Olsztynie do udziału w akcji zostały wytypowane najbardziej socjalizowane psy – tłumaczy Monika Dąbrowska. – Zależy nam na tym, aby nikt nikomu nie sprawiły kłopotu.

 
Agnieszka Sowińska, psycholog udzielający porad w ramach ,,Biegu na sześć łap” zwraca bardzo dużą uwagę na pewne obawy, a nawet lęki przed wspólnym wyjściem zarówno psa jak i człowieka. – Podstawą takiego lęku jest albo przeszłe negatywne doświadczenie, albo obawa, która została wszczepiona, przed nieznanym, potencjalnym zagrożeniem – opowiada. – Niektórym osobom wystarczy wiedza na temat tego, jak powinny się zachowywać, jak podejść do psa, jak go pogłaskać, jak psy reagują, czyli umiejętność odczytywania sygnałów, zwłaszcza tych, które mogą poprzedzać agresywne zachowanie. To już daje większe poczucie kontroli w relacji ze zwierzakiem. Ale dla części osób jest to niewystarczające. Wtedy najlepsza jest metoda małych kroków. Tak naprawdę sytuacja wzięcia na pobieganie psa ze schroniska jest sytuacją o tyle bezpieczną, że pies wybierany jest przez opiekuna, osobę, która go zna i z pewnością żaden agresywny pies nie zostanie zakwalifikowany do takiej formy kontaktu. Dla osoby początkującej, która ma obawy warto zacząć od psiaka małego, najlepiej gdyby było to szczenię, ale może też być piesek stary – którego nie rozpiera energia, lecz jest spokojny. Taki pies będzie bardziej przewidywalny, nie przestraszy człowieka np. wybuchem radości. Kolejnym krokiem mogłoby być towarzyszenie osobie, która ma z psem bardzo dobry kontakt, początkowo poza zasięgiem smyczy psa. Można go wtedy poobserwować i poznać – radzi pani Agnieszka. Sami decydujemy kiedy kontakt zwiększyć np. poprzez pogłaskanie psa czy przejęcie smyczy. Kluczem będzie z pewnością dobór odpowiedniego zwierzęcia – skupmy się na kontakcie z konkretnym, wybranym pieskiem. Psy wyczuwają niepewność i napięcie w człowieku i wtedy same stają się napięte i nerwowe – nie wiedzą czego się spodziewać i dlatego czasem reagują np. warczeniem. Dobrze jest osobę przygotować przed takim spotkaniem, tak aby odbywało się ono w jak najmniej stresujących warunkach zarówno dla człowieka jak i dla zwierzęcia. Pani Agata Grudzień, behawiorystka zwierzęca, udzielająca porad w ramach ,,Biegu na sześć łap” mówi, że najważniejszą kwestią jest bezpieczeństwo nasze, naszego psa, a także tych, których mijamy podczas treningu. Dlatego podstawą owocnej współpracy jest posłuszeństwo i łagodne usposobienie czworonoga. Jeśli rozpoczniemy bieganie mając opanowane podstawy treningu „obedience” czyli posłuszeństwa sportowego psa, będzie nam znacznie łatwiej nad nim zapanować. Warto z czasem pracować na podstawowymi komendami biegowymi, jak : „w prawo”, „w lewo” , „stój” , „naprzód”. Często powtarzane szybko zapadną psu w pamięci. Większość psów ciągnięcie ma we krwi. Mimo, że do tej pory pracowaliśmy raczej nad tym, by podczas spacerów szedł równo z nami, a nie ciągnął smyczy, czworonóg szybko pojmuje różnicę między treningowymi szelkami, a spacerową smyczą. Dlatego opanowanie podstawy treningu – czyli pies biegnie pierwszy, my za nim – zwykle nie przysparza większych problemów. Wystarczy pozytywnie wzmacniać w czworonogu sytuacje, w których ciągnie – na posiłek, do domu, na spacer – powtarzając przy tym wybraną komendę , jak „ciągnij”. Z własnego doświadczenia mogę dodać, że psiak, nawet dopiero co poznany, bardzo szybko nauczy się komend, jeśli oczywiście wykażemy się konsekwencją. Potem będzie można zaimponować innym biegaczom, którym trudno jest zapanować nad rozbrykanym psem, kiedy nasz „piecho” na hasło np. „w lewo” od razu skręca w odpowiednią stronę.
 

2.jpg
Monika Dąbrowska pomysłodawczyni akcji „Bieg na sześc łap”, archiwum własne

 

Bieganie z psem to trening niezwykły

Agata Grudzień zwraca również uwagę na pewne utrudnienia. – Wady wynikające z obecności psa na pewno będą zdarzały się na początku wspólnych treningów z racji tego, że pies nie wie jeszcze dokładnie czego od niego oczekujemy – mówi behawiorystka. – Nie zna tego rodzaju rozrywki, nie wie, że musi biec równo z nami, że ogranicza go smycz i że bieg nie będzie krótkim sprintem, tylko rodzajem dłuższego spaceru. Z reguły jednak psiaki szybko chwytają zasady tej gry. Kilka treningów cierpliwości spowoduje, że współpraca będzie się układała pomyślnie , a „wady” odejdą w zapomnienie. – Faktycznie na początku psy nie potrafiły odczytać naszych intencji – dodaje Monika Dąbrowska. – Były przekonane, że wychodzą na spacer, w trakcie którego mogą nieustannie wąchać trawę i ganiać motyle. Od początku więc musieliśmy wykazać się cierpliwością i sukcesywnie wyrabiać w nich nawyk, w którym smycz oznacza bieganie. Dzisiaj nie doświadczamy już na trasie częstych postojów, jest za to stała gotowość do biegu.
Agata Grudzień zwraca uwagę, że bieganie z psem różni się od tradycyjnego, czyli bez czworonoga, przede wszystkim tym, że nie możemy skupiać całego zainteresowania na sobie: jakości i szybkości biegu, tętnie, oddechach, pokonanych kilometrach. Podczas takiego biegu mamy dodatkowy czynnik, który powinien zwrócić naszą uwagę w całej swej okazałości – jest to pies łącznie z płynącymi z jego obecności korzyściami i obowiązkami. – Przede wszystkim należy zadbać o komfort czworonożnego partnera. Niezależnie od tego , jaki opracujemy styl wspólnych treningów pod względem technicznym musimy pamiętać, by pod żadnym pozorem nie puszczać psa „luzem” – radzi pani Agata. – Zatem zabieramy smycz lub szelki przypinane do specjalnego pasa umieszczanego na biodrach biegacza. W zależności od długości i intensywności treningu warto pomyśleć o wodzie dla naszego kompana, a także o jednorazowych torebkach na odchody, które także mogą okazać się niezbędne.
Ja na trening zabieram również małą saszetkę z przysmakami – wtrąca Monika Dąbrowska.

Jakie są korzyści z wzajemnego biegania człowieka z psem?

Behawiorystka zwierzęca, Agata Grudzień wskazuje, że są obopólne. – Dla nas jest to zupełnie nowa jakość płynąca z towarzystwa czworonożnego przyjaciela – przekonuje. Wpływa ona na jakość naszego treningu nierzadko włączając element zróżnicowanego wysiłku. Jest to dla nas również oszczędność czasu – własny trening i spacer z psem łączymy w jedno, co zapewnia nam przynajmniej godzinę dodatkowego czasu wolnego. Dla psa, który nie zostanie w tym czasie bez swojego pana w mieszkaniu, dla którego pojawia się niecodziennie urozmaicenie monotonnych spacerów, i który może radośnie spożytkować pokłady energii – nie ma nic przyjemniejszego. Biegowy trening jest dla czworonoga doskonałym urozmaiceniem codziennych spacerów. Pozytywnie wpływa na rozwój i pracę wszystkich układów, przede wszystkim układu mięśniowo-szkieletowego, oddechowego i krążenia. Co ważne, szczególnie dla psów w okresie socjalizacji, wspólne bieganie bardzo wzmacnia więź zwierzę-opiekun, wpływa pozytywnie na doskonalenie umiejętności komunikacji i porozumiewania między psem a człowiekiem.
Dla mnie bieganie z psami ma jeszcze jedną zaletę – mówi inicjatorka akcji „Bieg na sześć łap”. – Otóż w trakcie treningu przestaję się koncentrować na własnych słabościach, ograniczeniach. Bardzo często pokonuję utarte wcześniej granice. Dzieje się tak dlatego, że w czasie wspólnych przebieżek skupiam się na samopoczuciu zwierzaka i radości, czerpanej z treningu. Nawet jeśli brakuje mi już energii a pupil daje do zrozumienia, że chce biec dalej, zapominam o zmęczeniu, by dostarczyć towarzyszowi kolejnych pozytywnych bodźców. Ponadto, nie koncentruję się na wewnętrznym głosie, który bardzo często mówi, abym ,,zakończyła już trening, bo jestem zmęczona po ciężkim dniu w pracy; bo za gorąco/ za zimno, bo zbyt późno/zbyt wcześnie”. Wszystkie te groteskowe argumenty, przestają mieć tutaj znaczenie. Liczy się pupil i radość ze wspólnie spędzonego czasu.
Jak widać, powyższe argumenty świadczą o tym, że bieganie z psem może pomóc zrealizować trening i wyzwolić w sobie dodatkowe pokłady energii, gdy jesteśmy już zmęczeni. Od nas i wytrenowania psa zależy czy będzie to długie wybieganie, bo czworonóg ma dobrą kondycję, czy też krótkie interwały, gdy „sierściuch” jest zdyscyplinowany i przyzwyczajony do takiego elementu treningowego. Agata Grudzień dodaje, że pies podobnie jak człowiek, przed szczególnie intensywnym bieganiem potrzebuje delikatnej rozgrzewki.

Jaki sprzęt jest najlepszy, żeby zarówno biegacz jak i pies czuli się komfortowo i bezpiecznie?

Agata Grudzień zauważa, że zanim wydamy pieniądze na profesjonalny sprzęt warto się upewnić, czy bieganie z psem to sport dla nas. – Do tego wystarczy długa smycz i tradycyjne szelki – mówi behawiorystka zwierzęca. Gdy podejmiemy już decyzję , że chcemy zająć się tą dyscypliną warto rozejrzeć się za specjalną uprzężą przygotowaną do biegania, które zapewnią psu komfort i wygodę. Dobrym rozwiązaniem dla biegacza jest pas, który zakładamy wokół bioder. Jeśli zamiast niego obwiązujemy się długą smyczą, to przy większej szybkości, gdy pies nas ciągnie, i do tego jest bardzo silny, niestety może nam być niewygodnie, gdyż smycz będzie nam się wpijała w ciało narażając na otarcia i ból. Należy też pamiętać, że jeśli zakupimy pas gumowy (są takie w sprzedaży), to będzie się on rozciągał, nie trzymając na biodrach, a jeśli zjedzie na talię, może być obciążeniem dla kręgosłupa. Poza tym, kiedy pies zwolni, guma będzie „strzelała” w nas jak w procy. Pas powinien być szeroki na co najmniej 8 cm i miękki w części, która przylega do pleców, żeby nie wżynał się w ciało biegacza. Lina, lub smycz którą pies będzie ciągnął musi być zamocowana do metalowych kółek albo karabinków umieszczonych na przedniej części pasa. Dobre pasy służące do biegania z psami, mają dodatkowe paski, które można przełożyć pod nogami biegacza w kroczu, co dobrze go stabilizuje, nie pozwalając przesuwać się wyżej. Kieszonki przy pasie pozwalają zabrać ze sobą smakołyki dla czworonoga, torebki na odchody, oraz buteleczki z napojami lub wodą. Dobre pasy można kupić już od ok. 80 zł. Niektóre w zestawie zawierają również smycz. Lina lub smycz do ciapnięcia przez psa powinna być z amortyzatorem, przez co będzie wyłapywała szarpnięcia i gwałtowne napięcia, kiedy nasz czworonóg będzie miał akurat ochotę przyspieszyć lub wykona nagły zwrot. Jej długość może wynosić od 2,5 do 4,5 m. Lina jest przypięta do pasa biodrowego specjalnym karabińczykiem i w razie nagłej potrzeby można ją szybko odpiąć. Ceny są różne, ale znalazłem sklepy, w których pas razem ze smyczą amortyzacyjną można już kupić za mniej niż 60 zł.

4.jpg
Zimowe bieganie z psami ze schroniska w Olsztynie, autor: Grzegorz Wadowski

Obroża nie jest najlepszym rozwiązaniem do treningów biegowych z czworonogami. Przy szarpnięciach oraz wtedy, gdy pies będzie chciał przyspieszyć może powodować, że będzie utrudniała mu oddychanie i nasz pupil zacznie się krztusić oraz charczeć. Najlepiej wybrać uprząż pociągową lub tzw. szorki, które wykonane są z krzyżujących się pod brzuchem i na plecach psa kawałków taśmy. Daje to poczucie komfortu i w żadnym razie nie uciska oraz nie krępuje ruchów psa. Taką uprząż można kupić już w od 40 do 80 zł. Bieganie z psami na zorganizowanych zawodach. Monika Dąbrowska poprzez akcję „Bieg na sześć łap” chce propagować bieganie z psami nie tylko podczas treningów, ale również ma nadzieję, że psiaki zagoszczą na zawodach razem z biegaczami. Dla przykładu podam, że w tym roku w czerwcu odbył się Goleniowski Bieg z Psem. Jednak organizatorzy zawodów biegowych bardzo rzadko wyrażają chęć na starty czworonogów. Agata Grudzień wyjaśnia, że taka zgoda wiązałaby się z dodatkowymi wymaganiami kontroli bezpieczeństwa. Jest to opieka weterynaryjna, kontrola aktualnych szczepień psów, dodatkowa odpowiedzialność związana z obecnością zwierząt na publicznym wydarzeniu. Intencją organizatorów jest aby biegacze czuli się bezpiecznie i komfortowo. Takie nastawienie jest niemożliwe w przypadku osób, które doświadczyły nieprzyjemności ze strony psiaków (z różnych i to bardzo często niezawinionych przez zwierzaka powodów). – Zakładam, iż takie właśnie osoby pokonywałyby trasę w ciągłym napięciu, rozglądając się czy przez przypadek za chwilę pies ich nie dogoni, a jeśli tak to jak się w stosunku do nich zachowa – wyjaśnia Monika Dąbrowska.
21 czerwca tego roku z okazji 15-lecia Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie odbył się bieg na 15 km. Organizatorzy zgodzili się, by Pani Monika wraz ze swym psim towarzyszem wzięła udział w zawodach. Warunkiem uczestnictwa było to, że biegaczka i psiak mieli biec na samym końcu sygnalizując ,,sekcji technicznej” ustawionej na całej długości trasy, koniec peletonu. W każdym punkcie regeneracyjnym psina otrzymywała wodę. Także kibice każdorazowo na widok Katarzynki (tak wabi się suczka, z którą biegła pani Monika), wykrzykiwali pod jej adresem bardzo ciepłe słowa i bili duże brawa. – Na mecie obie zostałyśmy uhonorowane medalami, otrzymałyśmy regeneracyjny posiłek, a na zwierzaka czekało wiadro świeżej, chłodnej wody – wspomina Monika Dąbrowska.
W Polsce od pięciu lat organizowane są zawody w Dogtrekingu czyli biegu z psami, jako Puchar Polski. W tym roku odbyły się już w Jerzmanowicach (woj. małopolskie), Złotym Stoku (woj. dolnośląskie). Następne są zaplanowane 2 sierpnia w Kaletach jako nocny bieg (woj. śląskie), później 30 sierpnia w Przesiece (woj. dolnośląskie) oraz 4 października w Wiśle (woj. śląskie), gdzie rozegrany zostanie finał całego cyklu.

Rady dla osób biegających z psami

Agata Grudzień, behawiorystka zwierzęca:

  • Pamiętaj o bezpieczeństwie swoim, swojego psa, a także ludzi i zwierząt wokół. 
  • Zadbaj o dobre przygotowanie do biegu. 
  • Jeśli dziś akurat Twój pies nie ma ochoty biec – idź sam – nie rób niczego na siłę.  
  • Pamiętaj o odpowiednim żywieniu psa – większe użytkowanie energii wymaga większej kaloryczności posiłków.
  • Ciesz się wspólnym spędzaniem czasu, ma być to przede wszystkim radość dla Was obojga! 
Monika Dąbrowska pomysłodawczyni akcji „Bieg na sześć łap”:

  • Przed treningiem należy zabezpieczyć psiaka przed kleszczami. A po powrocie dokładnie przejrzeć, czy nie ma ich na sierści. 
  • Powinniśmy pamiętać, że teren musi być dopasowany do predyspozycji psa i warunków pogodowych. Przy wysokich temperaturach należy unikać asfaltu, który może przyczynić się do odparzenia poduszek. Najlepiej wybrać podłoże piaszczyste lub trawę. 
  • Przed biegiem oraz po wspólnym treningu pozwólmy naszemu psiakowi załatwić potrzeby fizjologiczne.
  • Pamiętaj, że pies tak jak człowiek potrzebuje czasu na regenerację. Jeśli zacząłeś dopiero przygodę biegową ze swoim pupilem, nie wymuszaj na nim codziennych treningów o maratońskim dystansie.
  • Równie ważne jest wyciszenie psiaka w postaci spaceru, już po zakończonym biegu.


Ciekawostki

  • Canicross – oficjalna dyscyplina sportowa, polega na bieganiu z psem upiętym na smyczy z amortyzatorem pomagając tym samym biegaczowi. Uprawiana w warunkach bezśnieżnych. 
  • Dogtrekking – turystyka piesza z psem czyli wędrowanie. Pod tą nazwą występuję również bieganie z psem na zawodach. 
  • Bikejoring – dyscyplina sportu zaprzęgowego, gdzie jeden lub dwa psy ciągną rower. Zawody najczęściej są rozgrywane na dystansach od 4 do 10 km. 
  • Skikjoring – rodzaj sportu zimowego, polegającego na wyścigu na śniegu narciarzy ciągniętych przez psi zaprzęg, konia lub pojazd. 
  • Scootering – dyscyplina sportu, zbliżona do bikejoringu, z tym, że zamiast roweru, pies ciągnie tzw. scooter czyli odmianę hulajnogi (pojazd nie posiada pedałów). 
  • „Obedience” – posłuszeństwo sportowe. Dyscyplina polegająca na wykonywaniu przez psa poleceń i ćwiczeń z dużą dokładnością, szybko, oraz energicznie i radośnie w oficjalnych zawodach. 

Materiał przygotowany na podstawie rozmów z Moniką Dąbrowską pomysłodawczynią akcji „Bieg na sześć łap”, Agatą Grudzień, behawiorystką zwierzęcą oraz Agnieszką Sowińską, psychologiem.