17 maja 2016 Redakcja Bieganie.pl Lifestyle

Biegają i pomagają


Każdy z nas w swoim życiu wiele razy podejmuje decyzje, które są rewolucyjne albo ewolucyjne. Lubimy robić zwroty o 45, 90, a nawet 180 stopni. Powiedzenie: ,,jestem teraz innym człowiekiem" zapewne wypowiedziało w swoim dotychczasowym życiu bardzo duże grono osób.

Nie każdy trenował bieganie już od najmłodszych lat. Wielu ludzi postanowiło coś zmienić w swoim życiu często w bardzo dojrzałym wieku. Powody są różne, tak jak i pogmatwane bywają ich losy. Grunt, że się zdecydowali. Niektórzy biegają dla satysfakcji, poprawy zdrowia i ogólnej kondycji fizycznej. Wielu też lubi rywalizować, dążyć do stawania na podium, więc startują w zawodach. Są też tacy, dla których przebiegnięte kilometry mają zupełnie inny wymiar.

Bieganie dla innych

Przemka Ignaszewskiego poznałem po Biegu Rzeźnika. Nie wiedziałem wtedy, że jest autorem bloga Vegenerat Biegowy.

Gdy rozpoczynałem swoją przygodę z bieganiem, goniłem za trofeami – opowiada. –  Startowałem co tydzień w przeróżnych zawodach, by poczuć ducha rywalizacji i na haku zawiesić nowy medal. Nakręcało mnie to w mojej walce podczas zrzucania balastu, jakim była nadwaga. Gdy już udało się stracić ponad 50 kilogramów, zacząłem szukać czegoś nowego, co może przekuć bieganie na jakieś dobre działanie. Daleko nie musiałem,  gdyż niewątpliwie moja niepełnosprawna siostrzenica Gosia takowej potrzebowała. Co prawda wcześniej wspierałem biegowe inicjatywy niosące pomoc, ale dopiero akcja Tort Urodzinowy dla Gosi była tą właściwą. Zacząłem zbierać środki finansowe na windę dla niej oraz leczenie i rehabilitację. W ramach tej akcji uzbierano niespełna 30 tysięcy złotych, oraz udało się pozyskać od darczyńcy windę osobową. Plan wykonano w co najmniej 200 %. Oprócz spraw finansowych udało się też wiele innych aspektów : wiara w drugiego człowieka, zrozumienie i mnóstwo radości, dostarczonej przez wszystkich ludzi zaangażowanych w mniejszy lub w większy sposób w akcję.

ignaszewski
Przemek Ignaszewski, pierwszy z lewej

Paweł Śliwiński z Olsztyna w ramach akcji charytatywnych w latach 2014-2015 przebiegł ok. 2,5 tysiąca kilometrów. 

Brałem udział w wydarzeniu ,,Mój bieg-Twoja pomoc-nasze ultra" prowadzonym przeze mnie na portalu www.siepomaga.pl. Zbiórka pieniędzy była skierowana do fundacji ,,Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową". Cały opis tej akcji można znaleźć na stronie https://www.siepomaga.pl/r/sliwaatrip.

W sezonach 2014 i 2015 wszystkie biegi i treningi, w których brałem udział poświęcałem na jej propagowaniu z wyszczególnieniem kilku biegów podczas których starałem się nagłośnić  ją jeszcze bardziej. W ramach tej akcji udało mi się uzbierać 2228,78 zł. Póki co nie mam zdefiniowanych żadnych akcji ani zbiórek w tym sezonie. Szykuję się do jednego dużego biegu i myślę, że z tej okazji będę chciał coś zorganizować.

Sebastian Bibro wziął udział w ,,Charytatywnym biegu z Zakopanego do Gdańska. Jego celem była zbiórka pieniędzy dla małej Ani Garcarz, która w wyniku ciężkiej choroby nowotworowej straciła prawą nóżkę.

– To była moja pierwsza taka akcja biegowa – opowiada Sebastian. – Gram w piłkę nożną, a bieganie traktuję tylko jako przydatny element przygotowań do meczów i treningów piłkarskich oraz czas, podczas którego odpoczywam psychicznie i mogę poukładać sobie w głowie pewne sprawy dotyczące życia codziennego. Udało mi się uzbierać prawie 30 tysięcy złotych. W tym roku liczę, że ludzie też wesprą Anię. Więcej szczegółów na temat akcji oraz gdzie wpłacać pieniądze, można znaleźć na profilu: https://www.facebook.com/biegdlaani/  Zachęcam również do odwiedzenia strony prowadzonej przez jej rodziców  gdzie znajdują się aktualne informacje o stanie dziecka https://www.facebook.com/PomocAniaGarcarz/.

birbo
Sebastian Bibro

Dlaczego pomagają?

Lubię pomagać! – przekonuje Przemek Ignaszewski. – Przede wszystkim dlatego, ze mogę, chcę i potrafię. W dniu dzisiejszym nie wyobrażam sobie niczego innego. Zawodowcem nie będę już nigdy, moje wyniki cieszą mnie bez względu na liczby, czas więc skupić się na czymś co dołoży szczęścia z biegania nie tylko mnie. Z drugiej strony, pomagając innym, pomagamy też sobie. Jest to swego rodzaju transakcja wiązana. Gdy uda nam się wywołać na czyjejś twarzy uśmiech, sami odczuwamy szczęście ! Trochę egoistyczny akcent, ale prawdziwy.

– Jeżeli poprzez swoją pasję i realizację postawionych sobie celów mogę pomagać innym angażując moich znajomych i nieznajomych w aktywne kibicowanie i pomaganie, to dlaczego mam tego nie robić? – zadaje retoryczne pytanie Paweł Śliwiński. – Wydaje mi się że każda forma pomocy chociażby promowanie wpłacania i wspierania jakiejś fundacji jest czymś dobrym. Bo warto pomagać. Do wsparcia tej fundacji, dla której zbierałem pieniądze motywowało mnie doświadczenie z chorobą nowotworową, na którą 6 lat temu zmarła moja Mama, a nie ma nic gorszego niż nowotwór, z którym zmagają się najmłodsi.

– Zrobiłem to ponieważ tak zostałem wychowany – mówi Sebastian Bibro. – Zawsze uczono mnie że należy dawać wsparcie i dobroć, bo to zawsze wraca do człowieka gdy sam jest w potrzebie . Ania Garcarz to córka mojego przyjaciela z Waksmundu. Gdy Ania się urodziła i w wyniku raka amputowano jej całą nogę od biodra, to całe Podhale chciało jej w jakiś sposób pomóc więc ludzie organizowali różne inicjatywy Mój klub NKP Podhale zagrało mecz sparingowy z Wisłą Kraków podczas którego zbierano datki na dziewczynkę. Odbył się też mecz noworoczny amatorów w hokeja pod gołym niebem. Był trzaskający mróz, a przybyło mnóstwo ludzi by wesprzeć Anię . Ja muszę przyznać, że w pierwotnej wersji nie szukałem rozgłosu nie chciałem żeby o biegu dowiedział się nikt oprócz mojego najbliższego otoczenia, ale gdy zobaczyłem z jakim problemem boryka się córka moich bliskich znajomych stwierdziłem, że muszę to wykorzystać, nagłośnić , znaleźć sponsorów, skontaktować się z fundacją im. Adama Worwy  której podopieczną jest Ania i pobiec dla tej małej wojowniczki.

sliwinski
Paweł Śliwiński

Jak ty komu…

Stosunkowo niedawno na Facebooku powstała grupa Dobro Powraca – https://www.facebook.com/groups/1455351638099612/members/. Należą do  niej osoby, które pomagają innym, którzy tego potrzebują. Zaczęło się właśnie od biegaczy i triathlonistów.

– Ogólnie chodziło nam po głowie by stworzyć miejsce, gdzie mogą swoje siły zebrać różni ludzie, wtedy kiedy jest to potrzebne i głównym bodźcem było pewne zdarzenie –  opowiada założyciel grupy Wojciech Suchowiecki. – Rok temu Marcin MKON Konieczny robił pod Warszawą trening rowerowy. W pewnym momencie wyjechał mu z naprzeciwka samochód terenowy. Żeby uniknąć zderzenia Marcin przy dużej prędkości wjechał w pole, koziołkował i wpadł w zboże. Ogarnął się, otrząsnął i pojechał dalej. W Warszawie okazało się, że podczas wywrotki zgubił klucz do swojego samochodu. Po jakimś czasie kolega Łukasz otrzymał od MKON-a darmowy pakiet na 1/2 IM w Gdynii. Dowiedział się o jego wcześniejszym wypadku i zgubionych kluczach. Pojechał na miejsce zdarzenia wraz ze znajomym, wziął ze sobą grabie, przegrabił ,,pół pola"… i znalazł kluczyk. W czystej formie dobro powróciło do Marcina i tak już zostało. Pomagasz innym, na pewno ktoś pomoże Tobie. Takie sytuacje pojawiają się co chwilę. Teraz grupa liczy ponad 1600 osób. 

Radość z dawania

Sebastian Bibro jeśli biega, to tylko po to, żeby pomagać potrzebującym. – Nie biorę udziału w żadnych maratonach, ponieważ mam bardzo mało czasu żeby móc wyjeżdżać na takie imprezy, jednak w tym roku znów pobiegnę dla Ani – przekonuje. – Jak do tej pory przebiegłem 643 km na dystansie z Zakopanego do Gdańska w ciągu dwunastu dni pokonując dziennie dystans 54 km. Na początku wakacji tego roku przebiegnę mniejszy dystans, bo tylko 260 km po ścieżce  rowerowej okalającej Tatry. Będzie to dla mnie nie lada wyczyn, ponieważ mam zamiar biec cały czas dzień i noc bez dłuższych odpoczynków. Zrobię jedynie krótkie  przerwy na uzupełnienie płynów i jedzenie oraz ewentualny masaż. Będzie to bardzo trudny bieg i tak naprawdę dopiero teraz przekonam się na co stać mój organizm. Oczywiście całą tę eskapadę zadedykuję ponownie Ani, ponieważ potrzebuje ona jeszcze dużo pieniędzy, żeby w przyszłości nie musiała się martwić o endoprotezy, których koszt oscyluje w granicach od 30 do 40 tysięcy złotych za jedną sztukę. Będzie ich potrzebowała kilka do okresu maksymalnego wzrostu. Dziewczynka ma dopiero 1,5 roku i czeka na pierwszą swoją endoprotezę .

Przemysław Ignaszewski postanowił pomagać również innym potrzebującym. 

– W ramach akcji charytatywnej przebiegłem 800 km, czyli z Morskiego Oka do Helu – mówi. – Był to jednorazowy, 10-dniowy wyczyn, w ramach którego zbierałem środki na leczenie, rehabilitację, oraz windę osobową dla mojej niepełnosprawnej siostrzenicy Małgorzaty. W tym roku chciałem przebiec 1000 kilometrów, ale ze względów logistycznych muszę te plany przenieść na przyszły rok. Biegając na zawodach też znajduję sposoby na wspieranie innych. Tym razem chcę pomóc dzieciakom z rodzin dysfunkcyjnych, które są pod opieką Fundacji FAMILIA z mojego rodzinnego miasta Śrem. Plany oczywiście zmieniają się jak w kalejdoskopie i do kalendarza biegowego, dochodzą kolejne biegi, ale na tym właśnie polega bieganie, na spontanicznych decyzjach i szczypcie szaleństwa.

To zapewne szaleństwo, które niosą ze sobą endorfiny wywołane treningami i wysiłkiem fizycznym. Może tez tak jest w pewnym momencie, że nie wystarcza nam tylko dążenie do poprawy wyników, własnych osiągnięć, zdobyte nagrody i trofea. Może czegoś brakuje, aby poczuć się naprawdę szczęśliwym. Bieganie ,,na pustym przebiegu" jest tylko pokonywaniem kolejnych kilometrów. Jeśli jednak postanowimy zadedykować je komuś, to wtedy nasze zwycięstwo jest jeszcze większe. Poza tym dawanie, pomaganie, wsparcie innych naprawdę daje dużo radości.

Nie dalej jak wiosną razem z MKON-nem robiliśmy trening rowerowy o 5 rano – opowiada z przejęciem Wojciech Suchowiecki. – W pewnym momencie zauważyliśmy na drodze  rozrzucone dokumenty. Sprawdziliśmy w nich wszystkie dane i po ok. godzinie już jesteśmy pod adresem widniejącym na dokumentach. Okazało się, że należały do chłopaka, któremu  dzień wcześniej ukradziono je gdzieś w knajpie. Jego mama bardzo się ucieszyła.

To genialne, że biegacze nie zapominają o ty, że oprócz własnej radości z biegania, można ją jeszcze podarować innym. I oby więcej było takich pozytywnych osób, akcji i dobrego działania. 

Redakcja Bieganie.pl