No to czekam na dalszy ciąg, nie lubię jak nie można przewrócić kartki i przeczytać kolejnego rozdziału

Moderator: infernal
No to czekam na dalszy ciąg, nie lubię jak nie można przewrócić kartki i przeczytać kolejnego rozdziału
I to wszystko na stadionie? Biedni chomikarze...sultangurde pisze: ↑26 cze 2023, 07:47 te 300-400 km to jest to czego organizm mógł nie wytrzymać.
Do tego intensywność biegania w kolcach jest liczona x2 na każdym kilometrze.
Wbrew pozorom to nie było intensywne mniej więcej 350km miesięcznie. Rozbiegania na prawdę biegałem wolno (rzuć okiem na gc), bo miałem biegać na tętno ok 140. Więc takie 20 czy 25km schodziło po 5:40 czy wolniej.sultangurde pisze: ↑26 cze 2023, 07:47 Jak tak sobie patrze, to wrzucili Cię w straszny kołowrotek.
Znaczy nic złego w powtarzalności nie ma, ale te 300-400 km to jest to czego organizm mógł nie wytrzymać.
Do tego intensywność biegania w kolcach jest liczona x2 na każdym kilometrze.
Niemniej jednak było minęło.
Dokładnie.sultangurde pisze: ↑26 cze 2023, 08:53 Idę czasem z żoną dreptać po 6:30 i to jest dramat, po prostu dramat: motoryczny.
Nie ma się co bać, to zwykłe pęknięcie było. Niestety fachowo nazywa się jak się nazywa
Napisał - biegał w hali po ostrych wirażach. Ja nie jestem demonem prędkości, a na pobliskiej małej bieżni jak robię łuki, to mi kolana rwie, a z jego prędkościami, to już trzeba ostrożnie dawkować obciążenia.
Widać jak dokładnie czytasz, hehe
kumpel ruszył, ja zanim próbuję nadążyć. tempo bardzo mocne. na tyle mocne, że źle wchodzę w łuk. siła odśrodkowa wyrzuca mnie na zewnątrz toru. noga zewnętrzna przejmuje całe przeciążenie.
i wgniata mnie w tartan. dosłownie ugięła się pode mną noga. nie wiele brakło, żebym się przewrócił. odzyskałem równowagę,