Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

Running Crews - część II

Running Crews - część II

Niedawno mieliliście okazję przeczytać o najbardziej rozpoznawalnych zagranicznych załogach biegowych oraz o nieformalnych wyznacznikach Running Crews. Dziś, o co w nich biega, pytamy lokalnego biegacza i animatora kultury biegowej - Karola ze SWORDS WARSAW.

 CZYTAJ RÓWNIEŻ: Running Crews - część I



Cześć Karol,  czy Ty w ogóle biegasz?

Cześć, tu Karol Klepacki, headcoach i współzałożyciel grupy SWORDS WARSAW. Swoją przygodę biegową rozpocząłem już w szkole podstawowej, gdzie okazało się, że jestem dużo sprawniejszy od swoich rówieśników. W 4 klasie przeniosłem się do Szkoły Mistrzostwa Sportowego imienia Janusza Kusocińskiego w Warszawie. Do 19 roku życia trenowałem lekkoatletykę, a moją dyscypliną był bieg na 400 m przez płotki. Z perspektywy czasu, śmiało mogę powiedzieć, że moje bieganie przeszło transformację ze sportu indywidualnego, wynikowego, wiążącego się z rygorem i odmową przyjemności, do sportu zespołowego, pełnego frajdy, kreacji i pozytywnej energii.swords2.jpg Kim jesteście jako kolektyw i indywidualnie?

SWORDS WARSAW to grupa, na którą składa się i którą dopełnia niezwykła mieszanka ludzi. Każde z nas zawodowo zajmuje się czymś innym, natomiast dzięki grupie stworzyliśmy platformę, w ramach której wymieniamy się doświadczeniem, umiejętnościami oraz prowokujemy interakcje i wspólne projekty. Osobiście na co dzień współtworzę największą w Europie firmę wykonującą murale komercyjne.
Ciekawe jest to, że nie tylko reprezentujemy różne branże, ale każde z nas posiada również własną historię biegową, najczęściej zupełnie odmienną od pozostałych. Mimo tych różnic, środowiska w których funkcjonujemy, są ze sobą tożsame, a łączą nas podobne wartości, poczucie estetyki, potrzeba przynależności i budowania czegoś fajnego, z czego mogą korzystać wszyscy zaangażowani.
swords3.jpg Skąd pomysł, aby biegać w grupie? Parafrazując Murakamiego: O czym mówisz, kiedy mówisz o Running Crew?

O tym, co stanowi istotę Running Crew, myślałem nie mając świadomości, że takie określenie w ogóle funkcjonuje. Od zawsze byłem team-playerem. Lubię otaczać się ludźmi, od których czuję pozytywną energię i z którymi wzajemnie się napędzamy. Pomysł na stworzenie lokalnej inicjatywy zawdzięczam koledze z holenderskiej ekipy Patta Running Team – Pimowi.
Parę lat temu zobaczyłem, że bieganie w grupie może być super. Nie mogę też pominąć tego, co niesie za sobą wspólny znak, który z góry definiuje cię jako członka „biegowego gangu”. Lubię zresztą porównanie Running Crew do gangu motocyklowego, gdzie członkowie mają swoje barwy klubowe, kamizelki, hasła. Nigdzie indziej nie jest to tak widoczne jak właśnie tam. W Running Crews również nie obowiązują reguły inne niż te, które sami sobie ustalimy. Poza celami personalnymi, mamy cele wspólne i projekty, które powodują, że chce się rozwijać swój zespół. Są to wspólne wyjazdy treningowe, imprezy, produkcje video, czy na przykład merch
(od ang. official merchandise, oficjalny towar przyp. red.).
Myślę też, że Running Crews pokazują młodym ludziom, że bieganie może być atrakcyjne. Ekipy takie jak nasza, mają swoje korzenie w szeroko rozumianej “kulturze ulicznej”, która teraz wchodzi do mainstreeamu. To powoduje, że to co kiedyś było niszowe, zmienia swój charakter, poszerza grupę odbiorców i staje się popularne.

Co u Was? Jeśli możesz, przybliż proszę Wasze aktualne i przyszłe projekty biegowe.

Obecnie zakończyliśmy sezon i skupiamy się na planowaniu działań w 2020 roku. Patrząc na to, co udało nam się zrealizować do tej pory w roku 2019,  jesteśmy pełni energii i optymizmu. Zorganizowaliśmy SWORDS BOOT CAMP, w którym uczestniczyło prawie 30 osób. W ośrodku położonym na Mazurach wspólnie trenowaliśmy, nie zapominając przy tym o zabawie i pozabiegowych aktywnościach.swords4.jpgPod koniec wakacji ukończyliśmy drugą edycję naszego największego dotychczasowego projektu - Border To Hel, który jest biegiem sztafetowym ze Świnoujścia na Hel. Od tego roku możemy nazywać go imprezą cykliczną.
Rok temu zorganizowaliśmy jeden team na próbę. Siedem osób przebiegło wspomnianą trasę w 36 godzin. Teraz w ramach SWORDS WARSAW stworzyliśmy dwa wewnętrzne teamy po 6 osób i z biegu zrobiliśmy mini wyścig który nazwaliśmy SWORDS WARS: Team SUNSWEAT vs BLADED CREW. Było mnóstwo biegania, permanentnego zmęczenia, braku snu, fajnych przygód i co najważniejsze - wszystko odbyło się w świetnej atmosferze. Zwieńczeniem wysiłku były 3 dni na Helu, gdzie bieganie zamieniliśmy na zabawę i chillout.
Liczymy na to, ze w przyszłym roku zmontujemy już 3 wewnętrzne ekipy, a do startu staną również składy z Polski oraz zaproszone przez nas grupy z zagranicy.

W tym roku również braliśmy udział w inicjatywie, czy raczej wydarzeniu Bridge The Gap, towarzyszącemu maratonowi berlińskiemu. Bawiliśmy się świetnie i nawiązaliśmy mnóstwo nowych znajomości z ekipami z innych krajów. W planach na 2020 rok mamy uczestnictwo w BTG w Seulu oraz dwa razy w Berlinie.
Sezon natomiast zakończyliśmy na własnej ziemi, wspólnym udziałem w Biegnij Warszawo, w ramach którego wystartowaliśmy szerokim składem. Dumnie reprezentowały nas początkujące jak i barzdzej doświadczone „szable”. Stworzyliśmy również dedykowaną wydarzeniu koszulkę, której projekt inspirowany była dzielnicami Warszawy.swordsberlin5.jpg Właściwie dlaczego na całym świecie powstają grupy biegowe podobne do Waszej?

Sądzę, że grupy skupiają w sobie ludzi którzy są podobni do ciebie. Jeśli szukasz w bieganiu estetyki i mocy, znajdziesz taką grupę. Running Crew to nie Running Club. W klubie zazwyczaj najważniejsze jest pobijanie kolejnych PB. W Running Crew najważniejsze jest community (ang. społeczność - przyp. red.), to że jesteś częścią czegoś większego. Nie dzielimy zawodników na szybszych (a mamy szybkich!) i wolnych. Najbardziej zależy nam na tym, by każdy był aktywny i dawał coś od siebie. Do tego Running Crew ma w sobie bardzo lokalny pierwiastek. Miasto traktujemy jak swój stadion treningowy oraz arenę występów. Warto tutaj przypomnieć wspomnianą inicjatywę Bridge The Gap. Co jakiś czas ekipy biegowe z całego świata spotykają się w umówionym mieście – od Berlina przez Kopenhagę, Seul, czy Kapsztad, wspólnie spędzając czas, trenując i bawiąc się. Zwieńczeniem BTG jest zawsze lokalny bieg, po którym następuje wspólne świętowanie. BTG to coś wspaniałego. Ten ruch stworzył wiele międzynarodowych przyjaźni i projektów. Swords Warsaw powstało między innymi właśnie po to, by uczestniczyć w tej inicjatywie i promować BTG w naszym kraju.swords6.jpg Czy Twoim zdaniem to chwilowa moda czy zjawisko, trend które zostaną z nami na dłużej?

Running Crew to coś zdecydowanie większego i niewątpliwie trwałego. Obserwując to zjawisko na przestrzeni ostatnich 5, 6 lat widzę, że powstało mnóstwo nowych ekip, wiele nowych projektów i coraz więcej miejsc na mapie Bridge The Gap. Dzięki Running Crews coraz więcej młodych ludzi zaczyna się interesować bieganiem.swords7.jpg Napływ świeżej krwi w naszym sporcie jest szczególnie istotny, warto zauważyć, że bieganie jest sportem stosunkowo „starym”. Młodzi ludzie nie chcą biegać, a w aktywności fizycznej szukają luzu, możliwości kreacji, zabawy, których na próżno szukać w tradycyjnych klubach biegowych.

Gdzie można Was spotkać?

Prowadzimy różne formy treningowe, które często przygotowują nas do zaplanowanych startów, ale również i takie, które mają generować czystą frajdę, jak na przykład Sexy Tuesdays kończące się zwyczajową pizzą. Informacje o wszystkich planowanych treningach oraz naszych imprezach znajdziecie w social mediach – na naszym  Instagramie oraz Facebooku. Tam dowiecie się, gdzie aktualnie biegamy i co planujemy.

No i na koniec, jeśli to nie tajemnica, skąd pomysł na nazwę?

Odpowiedź na to pytanie znajdziesz na wspólnych z nami treningach lub/i w naszych kanałach komunikacji.


Czy RUNNING CREWS to antidotum na niską popularność biegania wśród młodych ludzi? Naturalny etap w ewolucji fenomenu zwanego bieganiem? Czy może kolejna moda / snobizm / doktryna, którą próbują nam zaszczepić producenci sprzętu do biegania? Oceńcie sami.

Wszystko wskazuje na to że zjawisko ma się dobrze i raczej stanie się elementem biegowego uniwersum na dłużej.