Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

nad przepaścią

nad przepaścią

Po niezwykle emocjonujących Mistrzostwach Polski w Biegu Górskim na Ultra Dystansie jak bumerang wraca kilka kluczowych dla dyscypliny tematów. Dyscypliny, którą Polacy zaczynają uprawiać na ogromną skalę, czego efektem są między innymi mniejsze i większe sukcesy na arenie międzynarodowej. Aby zrobić kolejny krok do przodu autorzy sukcesów potrzebują większego wsparcia, o co apelują w emocjonalnych wpisach przebijających się spod skorupy medialnej poprawności.

Jak w każdej dyscyplinie czynnikiem, który ma największe znaczenie w kontekście wsparcia ich przez rodzime federacje oraz sponsorów jest 
jej medialność. W przypadku biegów górskich jej brak jest jednocześnie przekleństwem oraz błogosławieństwem, gdyż stanowi o pięknie tej dyscypliny, a jednocześnie ogranicza przypływ gotówki.

Z punktu widzenia kibica 
bardzo chciałbym, aby zastrzyk komercji spowodował podniesienie poziomu oraz profesjonalizację organizacji, dzięki której mógłbym na przykład sobie obejrzeć całą czołówkę polskich biegaczy na jednych zawodach. Z drugiej strony jednak taki zastrzyk nie działa wybiórczo i wraz z dobrodziejstwem niesie za sobą wszystkie wady, które wyprały z emocji tak wiele dyscyplin.


To właśnie te wady sprawiają, że z zagorzałego kibica piłkarskiego (nie mylić z „kibicami zagorzałymi inaczej”) stałem się osobą, która 
ogląda mecze z przyzwyczajenia, ale bez emocji. Zależność między jakością sportową, a finansami w połączeniu z polityką ich dystrybucji sprawiły, że w klubowej piłce nożnej umarł cały romantyzm. W najbardziej elitarnych rozgrywkach na starym kontynencie – Lidze Mistrzów – od pewnego etapu próżno już szukać kopciuszków z niemedialnych lig, a właśnie to jest ideą i pięknem sportu. Nie mam ochoty oglądać co roku tych samych zespołów bijących się o najwyższe laury, gdzie wyjątki od tej reguły stają się rzadkością, a wkrótce znikną całkowicie.

Inne najmocniej skomercjalizowane dyscypliny stały się wyścigiem farmakologicznym pomiędzy zespołami chemików, a instytucjami odpowiedzialnymi za wykrywanie dopingu, a jeszcze inne pojedynkiem na sprzęt i nowinki technologiczne. Rywalizacja, która rozpalała wyobraźnię kibiców, zagubiła się gdzieś po drodze.

 

 

_____________________
Kuba Pawlak: W drodze do codziennej etatowej pracy słucha piosenek o wojnach gangów i handlu prochami. Często stawia na szali karierę przyszłego muzealnego kustosza (kustosz to nie dyskontowe piwo) dla dodatkowych 15 minut drzemki. Przez swoją trenerkę nazywany „zapalczywym amatorem” uparcie twierdzi, że bieganiem wyłącznie się bawi. Organizator inicjatywy Royal Runners Club.