Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

500 +

500 +

Będę pięćsetplusem!

W ten niekonwencjonalny sposób wcale nie zamierzam oznajmić światu, że zostanę ojcem, bo już od kilku miesięcy nim jestem. Chodzi natomiast o to, że ostatnio miłościwie nam panujący wprowadzili zapomogę w formie pięciuset złotych na dziecko, bez względu na kryterium dochodowe. Nie lada gratka – można by rzec.

Odkąd mam dziecko regularnie odczuwam, że „pięćset plus” funkcjonuje w powszechnej świadomości jako coś pejoratywnego. W pracy, w tramwaju, w sklepie – już wiele razy słyszałem, że „pięćset plus” dostają „dziecioroby”, „patusy” i „nieroby” (co swoją drogą chyba trochę się wyklucza, bo jak można być dzieciorobem i nierobem jednocześnie?). Słyszę, że może w przyszłości PIS wprowadzi pięćset złotych na pierwszego psa, albo kota? Że „narobili sobie dzieci i teraz mają na wódkę”. Różnie reaguję na takie głosy, ale przede wszystkim odkąd jestem rodzicem - zacząłem je w ogóle zauważać. Czasami jest mi zwyczajnie przykro, a czasami mam wielką ochotę zrezygnować z tej kiełbasy wyborczej, którą rząd kupuje sobie poparcie w wyborach.

Jeśli ktoś odnosi wrażenie, że ten felieton na portalu poświęconym bieganiu, niebezpiecznie zabłądził w tematy polityczne, to spokojnie... Teraz dopiero się zacznie. Jeśli moje podejście do biegania można by ubrać w jakąś doktrynę polityczną, to zdecydowanie byłbym korwinistą. Monarchistyczne i wolnorynkowe poglądy pana Janusza jakoś dziwnie wpasowują się w moją biegową duszę. Nic na to nie poradzę, ale...

Po pierwsze, większość jest głupia. W bieganiu nie wierzę w mądrość ludu, ale jedynie w swoje królewskie wyczucie i autorytarne decyzje.

Po drugie, zmiany należy wprowadzać natychmiast. Nie ma czasu na powolną ewolucję, kiedy w grę wchodzi forma na zawodach. Nie ma czasu na okres przejściowy i długofalowe planowanie, jeśli chce się osiągać rewolucyjne wyniki. Po co ucinać psu ogon po kawałeczku, skoro można wszystko załatwić jednym ruchem ręki, oszczędzając zwierzęciu bólu?

Po trzecie, każdy jest kowalem biegowego losu, a cała reszta to wymówka. Maria Skłodowska-Curie studiowała na Sorbonie, podczas gdy w Europie kobiety nie miały praw wyborczych. Margaret Thatcher rządziła Wielką Brytanią bez parytetów i innego wyrównywania szans. Muggsy Bogues grał w NBA mając zaledwie 158 cm wzrostu. Tadeusz Kościuszko przyszedł na świat w roku 1746 na Polesiu, a w roku 1783 decyzją Kongresu został awansowany na generała brygady armii amerykańskiej. Dlatego nie ufam opiniom, że jakiegoś wyniku nie da się nabiegać, bo wiek, bo waga, bo brakuje talentu.

Po czwarte, zero interwencjonizmu, kontuzję należy rozbiegać. Żadnych maści, masaży i zabiegów, organizm powinien sam się wyregulować. Żadnych biegowych podatków, dlaczego mam być karany przetrenowaniem za ciężką pracę?

Po piąte... zawsze się trochę przetrenowuje.

Po szóste, moje podejście do biegania to sny o potędze, które regularnie kończą się marnym 4.76% i kolejną kadencją poza Sejmem.

Po siódme, lustrowałem innych biegaczy przez Enduhub zanim to było modne.

Po ósme, jestem przeciwnikiem promowania, tfu! „Gelów”, podczas gdy w sklepach jest dużo tańszych i równie dobrych „tramposiów”.

Po dziewiąte, reżimowe media biegowe nie dopuszczają mnie do głosu. Przez ostatni miesiąc mogłem wypowiedzieć się w formie felietonu tylko cztery razy.

A po dziesiąte i ostatnie - sądzę, że medale za samo uczestnictwo w biegach powinny zostać zniesione!

Gdyby moje bieganie mogło mówić, właśnie w taki sposób wygłosiłoby swój polityczny dekalog. Ale mi - tak zupełnie prywatnie bez personifikowania biegania - chyba bliżej jest do bycia socjalistą. Dlatego wezmę te pięćset złotych, będąc głęboko przekonanym, że wcale nie dałem się kupić.

 


____________________
Krzysztof Brągiel – biegacz, tynkarz, akrobata. Specjalizacja: suchy montaż i czerstwe żarty. Ulubiony film: „Pętla”. Ulubiony aktor: Marian Kociniak. Ulubiony trening: świński trucht. W przyszłości planuje napisać książkę o wszystkim. Jeśliby się nie udało, całkiem możliwe, że narysuje stopą komiks. Bycie niepoważnym pozwala mu przetrwać. Kazał wszystkich pozdrowić i życzyć miłego dnia.