Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Moen o zabranym rekordzie - rozmowa z niedoszłym rekordzistą

Nie milkną echa rekordu świata w biegu 1-godzinnym, który 4 września w Brukseli poprawił Mo Farah. Niedoszłym historycznym rekordzistą (Europy) pozostaje bowiem Sondre Nordstad Moen, który 7 sierpnia b.r. uzyskał 21113 m na kameralnym mityngu w Kristiansand. Władze World Athletics uznały wyczyn Norwega za nieregulaminowy ze względu na nieprzepisowe obuwie. Moen przekazał nam swoje komentarze na temat całego zamieszania wokół jego butów i rekordu. Wysiłku nie żałuje, nie życzy jednak nikomu podobnych doświadczeń.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Nike omija zakaz. Biegacze komentują

Vaporfly na legalu, Alphafly zbanowane

Vaporfly z zakazem stadionowym. Moen bez rekordu

Trzeba przyznać, że wynik uzyskany niecały tydzień temu podczas mityngu Diamentowej Ligi w Brukseli jest wyraźnie lepszy od tego nabieganego miesiąc wcześniej w norweskim Kristiansand. Mo Farah z pomocą pacemakerów (i Bashira Abdiego) wykręcił przez godzinę 21 km 330 m, czyli lepiej od rekordu świata Heilego Gebrselassiego. EDIT: Sondre Moen pokonał 21 km 113 m i był od WR tylko odrobinę gorszy. Mo wystąpił jednak w kolcach, Sondre w jednym z nowszych modeli Nike Vaporfly.

Stajnia Norwega, włącznie z trenerem Renato Canovą próbowała protestować, podnosząc że sami zwracali się do lekkoatletycznej centrali przed sierpniowymi zawodami z prośbą o sprecyzowanie zasad korzystania z butów bez kolców do startów na bieżni. World Athletics od dłuższego czasu pracowała nad regulacją w tym zakresie. Języczkiem u wagi były modele, w których wykorzystuje się karbonowe płytki. Ostatecznie określono, że wprawdzie buty do biegów ulicznych mogą mieć podeszwę o wysokości 40 milimetrów, ale te wykorzystywane na bieżni do konkurencji od 800 m w górę - nie mogą przekraczać 25 milimetrów. Te regulaminowe niuanse przypomniano już po wyczynie Norwega i to one uniemożliwiły ratyfikację jego osiągnięcia. Tymczasem menager i trener Moena przypominają, że używanie przez niego Nike Vaporfly na treningach i zawodach - wiąże się z częstymi kontuzjami stopy i Achillesów, którym ulegał w ostatnich sezonach.

Skontaktowaliśmy się z byłym rekordzistą Europy w półmaratonie i maratonie... oraz niedoszłym rekordzistą Europy w biegu godzinnym, by dopytać, jak cała sprawa wyglądała z jego perspektywy.


Jak wspominasz walkę o rekord świata w Kristiansand?

Bazując na planach ustalonych wspólnie z trenerem Renato Canovą pierwsze 10 km miało być pokonane w 28:40 wraz z przyjacielem i pacemakerem Sindre Buraasem (byly mistrz Europy U-23, PB 5000 m 13:11.96 - przyp. red.). Na ostatnich 11 km miałem wykonać długi negative split w około 31:20, już licząc tylko na własne siły.
To może się wydać troche zimne, nieludzkie, by zredukować wszystko do cyferek, ale faktycznie moim przeciwnikiem był już tylko zegar. Okrążenie za okrążeniem, ciągła, pochłaniająca energię walka nóg i głowy z sekundami. Trzeba było zachować rytm, bez nagłych zwolnień czy przyspieszeń. Pracowaliśmy nad tą „matematyką treningową” z Renato przez długi czas.
Zmierzono mi 28:35 na 10000m oraz poniżej godziny na dystansie półmaratonu. Stałem się trzecim sportowcem w historii, który na bieżni przebiegł przez godzinę więcej niż 21 km – po Arturo Barriosie i Hailem Gebrselassiem. Pokonanie 21,113 km jest konsekwencją dobrego codziennego treningu, dobrego planowania w roku, w którym biegi uliczne ze względu na pandemię się nie odbywają.

Twój bieg był rekordowy, ale rekord nie został ratyfikowany. Zwracaliście przed startem uwagę na regulacje, które ogłasza World Athletics?

Tak. 28 lipca w informacji prasowej opublikowanej na swojej stronie internetowej World Athleitcs ogłosiło nowe regulacje opracowane przez Radę WA 15 lipca – dotyczące butów dopuszczalnych do startów na bieżni. Dokładnie chodziło o modele wykorzystywane do dystansów równych i dłuższych niż 800 m. Ustalono, że wysokość podeszwy nie może być wyższa niż 25 milimetrów. W tej samej informacji podano, że nowa regulacja wchodzi natychmiast w życie. Napisano jednak, że zawiesza się ją do 1 grudnia dla sportowców, którzy muszą nosić obuwie z grubszą podeszwą, szczególnie gdy wiąże się to z uzasadnieniem medycznym – tak, by zdążyli przyzwyczaić się do tej zmiany.
O godzinie 17.03 3 sierpnia ta sama informacja prasowa została wysłana mailem do autoryzowanych menagerów czołowych 30 zawodników na świecie i do wielu federacji krajowych. Tylko że już 4 sierpnia o 11.24, znowu mailowo, poinformowano, że regulacja wchodzi w życie - jednak dla wszystkich bez wyjątku. Była to zmiana dokonana na ostatnią chwilę.
Gdy tylko ta „zmiana zmiany” została ogłoszona, moja agentka
(Chiara Davini – przyp. red.) napisała do World Athletics tłumacząc, że niemożliwe jest wprowadzenie przepisów w takim trybie co do zawodów zaplanowanych na 7 sierpnia w Kristiansand. Międzynarodowa federacja mogła nie być świadoma tej imprezy, bo odbywała się ona na szczeblu krajowym, z drugiej strony informacja o moim rekordzie została przecież ogłoszona na całym świecie. Norweska federacja dostała od WA wiadomość o nowej regulacji, ale według mnie niestety zawiodła komunikacja...

No dobrze, a 7 sierpnia nie dało się pobiec w innych butach?

Moja agentka próbowała sprowadzić inny model z europejskiej centrali mojego partnera sprzętowego, oczywiście bez kolców, ale zgodnie z nowymi regulacjami. Jednak było za mało czasu na dostawę, buty nie przyszły do mnie nawet kilka dni po starcie. (Chiara Davini tłumaczyła nam, że próbowała ponadto sprowadzić zza oceanu starsze modele Nike, które lepiej odpowiadały podatnym na kontuzje stopom Moena – przyp. red.).
Dzięki zaangażowaniu mojego zespołu uzyskaliśmy 5 sierpnia od lekarza norweskiej federacji lekkoatletycznej zaświadczenie, że mogę biegać w butach chroniących moje stopy. Powinienem używać obuwia z grubszą podeszwą, by zapobiegać kolejnym kontuzjom.
Zostały nam 3 dni. W tak krótkim czasie, uznaliśmy, że niemożliwe, bym zaadaptował się do nowego modelu. Zdecydowaliśmy stanąć do testu w moich zwykłych butach, Mieliśmy na względzie ochronę moich ścięgien, które w przeszłości były operowane. Nie miałem ze sobą innych butów niż Vaporfly, więc w nich pobiegłem.

Czyli zaryzykowałeś mimo wszystko?

Używałem tych butów przez cały rok w moich treningach maratońskich. Pomyślałem poza tym, że nie miałoby sensu bieganie w kolcach średniodystansowych, skoro moja prędkość na biegu godzinnym miała i tak wynieść 66-67’’ na koło. Od ostatniego roku używałem Vaporfly jak wielu innych zawodników. Z drugiej strony zawsze chciałem wypełniać nowe regulacje, więc od razu, gdy o nich usłyszałem, przygotowywałem się na zmianę zwyczajów odnośnie biegania na bieżni.
Oczywiście bieganie w innej parze groziło mi poważną kontuzją, a użycie kolców w ogóle nie wchodziło w grę, tym bardziej, że wykluczyłem je zupełnie z treningu. Czy rekord byłby uznany, czy nie, z moim trenerem chcieliśmy sprawdzić swoją formę wypracowaną w ostatnich miesiącach. Próbowałem do ostatniej chwili zorientować się w stanie aktualnych regulacji, ale ostatnie dni przed startem okazały się bałaganem komunikacyjnym.

Żałujesz swojego wysiłku?

Te wszystkie kwestie, o których mówiłem, zaprzątały mi uwagę przed biegiem. Ale stanąłem na linii startowej. Chociaż dałem z siebie wszystko, byłem pełen sprzecznych emocji nawet wtedy, gdy skończyłem swoją próbę.
Po starcie jeszcze jakiś czas czekałem na obozie w Sestriere
(we Włoszech, gdzie często trenują zawodnicy Renato Canovy - przyp. red.) na nową parę butów. Mam nadzieję, że nikt znajdzie się w takiej sytuacji jak ja nigdy więcej. 117273188_740179063218243_5490051373942817726_n__1_.jpg