Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Ambitny amator w wiosennym maratonie, Raport 3
Mijają dwa tygodnie, odkąd Maciek Żyto (tzw "ambitny amator" - czyli zawodnik nie będący zawodnikiem wyczynowym ale pracującym normalnie biegaczem amatorem, który chce poprawić życiówkę) trenuje do wiosennego marcowego maratonu. Obniżenie masy ciała jest nadal priorytetem. Pewnie można by spróbować jakiejś bardziej stromej ścieżki "podejścia" ale należy pamiętać, że jednak Maciek jest w treningu biegowym a nie na obozie dla odchudzających się.



Trening przebiegał zgodnie z opisanym wcześniej schematem (Raport 2 - link), poza sytuacją, kiedy w czwartek Maciek ze względu na obowiązki zawodowe nie mógł wykonać treningu i zrobił go w piątek.


Objętość waha się w okolicach 70km. Chciałbym, żeby rosło ono naturalnie, tzn żeby czas na treningu pozostawał na razie taki sam ale dzięki rosnącemu poziomowi zawodnika powinno rosnąć tempo. Jeszcze nie rośnie (patrząc na relację tempa do tętna), musimy poczekać.


Ogólna tendencja wagowa jest dobra, te chwilowe odbicia są naturalne. Wydaje mi się, że już za dwa dni waga zejdzie do poniżej 70kg i że w ciągu dwóch tygodni może dojść do 68 kg. Maciek mówi, że nie pamięta kiedy ważył mniej. Zobaczmy jak się będzie wtedy czuł, zbadamy procent zawartości tłuszczu.

W sobotę był parkrun, Maciek pobiegł w czasie 20:37, czyli bardzo daleko od tego czego bym chciał od zawodnika biegającego 2:55 lub lepiej ale cały czas Maciek jeszcze tym zawodnikiem nie jest.

Patrząc na Maćka biegnącego Bulwarem wiślanym, widać, że daleko mu do lekkości i sprężystości biegu szybkich zawodników. Mam oczywiście czasem takie myśli, żeby szukać rezerw tutaj ale nie na wszystko jest czas, wszystkiego naraz poprawić się nie da, poza tym nie mam żadnych gwarancji, że czegoś byśmy tutaj u Maćka nie zepsuli.

Poniżej nagranie z niedzielnego treningu. Nagranie zrobione było dronem Bebop 2 (marki Parrot), niestety z jakiegoś powodu kamera wyraźnie nieostrzy, nie wiem czy to słaby kamerzysta czy kamera. Ale widoki wydaje mi się i tak fajne.




Co w tym tygodniu?


Po przemyśleniach dotyczących przyszłości, stwierdziłem, że małe zmiany są konieczne już teraz. W piątym tygodniu chciałbym jednak lekko zwiększyć objętość. A ponieważ Maciek nadal za dużo waży, chciałbym być pewien, że mięśnie stabilizujące stawy kolanowe i biodrowe są możliwie dobrze przygotowane. Napisałem Maćkowi coś takiego:

W tym i przyszłym tygodniu bardzo mi zależy, żebyś się przyłożył do siły ogólnej zwłaszcza mięśni odpowiedzialnych za ruch kolana i bioder. W tym tygodniu biegowo jedna zmiana (w sobotę) ale w środę i w piątek (w tym i przyszłym tygodniu) chciałbym, żebyś zrobił:

1) serie przysiadów zakończone wyskokiem  czyli jak wychodzisz w górę robisz lekki wyskok
2) podskoki na jednej nodze ale w taki sposób, żeby druga, tylna noga była na czymś oparta - chodzi o to, żeby zreplikować sytuację podobnych kątów jakie działają na biegacza w momencie spadania na ziemię w biegu, czyli, że środek ciężkości jest faktycznie trochę z tyłu
3) brzuchy - w różnej wersji
4) kołyski

Wykroków lub marszu wykrokami nie rób, wolę żebyś robił teraz bardziej dynamiczne ćwiczenia.

W najbliższa sobotę:
Potruchtaj z 5 km, potem zrób 10 przebieżek a potem przez 40 minut jakiś fartlek - jeśli potrzebujesz narzucenia jego struktury, to niech to będzie 20 x 1 minuta żwawo/1 minuta spokojnie - to "żwawo" postaraj się wyczuć, nie chcę Ci mówić że po 4:00 czy 4:15, biegaj tak, żeby sprawiało Ci to przyjemność pamiętając, że masz jeszcze przed sobą trochę treningu. Skończ w takim miejscu, żebyś musiał dotruchtać do domu jeszcze ze 2-3 km.