Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

UTMB 2014

UTMB 2014
Fala uczestników UTMB 2014 wylała się ulicami Chamonix razem z opadami rzęsistego deszczu. Szczęśliwie tym razem nie było żadnych nieprzyjemnych niespodzianek związanych z wycofywaniem się elity tuż przed zawodami. Wszyscy zawodnicy w dobrym zdrowiu stawili się na starcie, a kibice – z wyjątkiem tych, którym szczęście dopisało i mieli sposobność zagrzewania swoich faworytów do walki na trasie – zasiedli przed ekranami komputerów, wpatrzeni w informacje serwowane przez organizatora oraz dyskusję na niezawodnym irunfar.com.

Zasiadłem i ja, jako że Adam zbył znaczącym milczeniem moją prośbę o wypożyczenie redakcyjnego śmigłowca i kilka dych na paliwo, żebym mógł relacjonować przebieg UTMB bezpośrednio z trasy.

W tym roku zza Atlantyku przybył potężny kontyngent Jankesów z zamiarem pokazania Europejczykom gdzie raki zimują. Na pierwszych kilometrach powtórzył się jednak scenariusz z poprzednich lat: zgraja Francuzów i Hiszpanów wystrzeliła do przodu jak korki od szampana. Amerykanie spokojnie, nie forsowali tempa.

Po 31 km w Les Contamines jako pierwsi pojawili się Tofol Castañer, François D'Haene oraz Iker Karrera, czyli faworyci. Za nimi biegł Luis Alberto Hernando, który – według irunfar – wyglądał na bardzo zmęczonego. Większość mocnych Amerykanów na tym etapie biegła z kilkunastominutową stratą do liderów około 20. miejsca. Wśród kobiet prowadziła Nathalie Mauclair przed Nurią Picas oraz ubiegłoroczną zwyciężczynią Rory Bosio.

Zapadła noc. Biegaczy czekała ciężka wspinaczka na Croix du Bonhomme. Z porównania międzyczasów z poprzednim rokiem wynikało, że szykuje się ostry wyścig nie tylko po zwycięstwo, ale również po nowy rekord trasy.

Czołówka nie pokonała jeszcze dystansu maratonu, a już zaczęły się wycofy. Jako pierwszy ze znanych zawodników odpadł przesympatyczny Hal Koerner, zwycięzca m.in. Western States i Hardrock. Nasz Kamil Leśniak leciał szybko w okolicach 50. miejsca. Nasz Gediminas (chyba się nie obrazi, że go zawłaszczamy) jeszcze mocniej – tuż za pierwszą dziesiątką. Z niecierpliwością odliczaliśmy minuty do pierwszego poważnego szczytu.

Na podejściu Tony Krupicka przesunął się w górę klasyfikacji i wszedł do pierwszej piątki. Jego strata w pewnym momencie wynosiła zaledwie kilka minut i wydawało się, że doścignie liderów. Jednakże trójka na czele świetnie współpracowała i w miarę, jak mijały kolejne godziny powiększała przewagę.

Krupicka utrzymywał 5. pozycję, tymczasem inni Amerykanie biegli ze zmiennym szczęściem: Dakota na 20-30 miejscu, Jason Schlarb konsekwentnie pod koniec pierwszej dziesiątki, Timmy Olson z tyłu około 50. miejsca i tracąc dystans do rywali. Podobnie Mike Foote, który nie dał rady utrzymać wysokiej pozycji wypracowanej na pierwszych etapach.

Tymczasem w biegu Pań Rory Bosio wyprzedziła Nurię i Nathalie i zaczęła przyspieszać. Kolejne punkty kontrolne przynosiły awans w klasyfikacji generalnej: pierwsza trzydziestka, dwudziestka, wreszcie 17., 15. i 14. miejsce! Wyglądało na to, że Amerykanka czuje się znakomicie i ma ochotę powtórzyć wyczyn z poprzedniego roku.
Na stacji La Fouly François d’Haene oderwał się od towarzyszy, wybiegł szybciej z punktu kontrolnego i do świtu zbudował 10-minutową przewagę. Również w La Fouly Luis Alberto zszedł niestety z trasy, kończąc swój debiut na tak długim dystansie. Kilkakrotnie podczas wyścigu komentowano, że nie wygląda najlepiej i okazało się, że to wrażenie było prawdziwe…

Gediminas Grinius – Litwin z Gdańska, czyli nasz! – świetnie przetrwał noc, umacniając się w pierwszej dziesiątce i awansował z 9. na 7. miejsce.

Kamil Leśniak nieco stracił, spadając z 23. miejsca, jakie zajmował około północy na 43.
W Champex odpadł Francuz Fabien Antonilos, który długo biegł na 5-6 pozycji.

Z komentarzy obecnych na trasie osób wynikało, że Tony na kolejnych punktach był zaskoczony, że nie zmniejsza straty. Dystans do rywali powiększał się, szczególnie, że Krupicka miał problemy z odżywianiem i sporo czasu spędzał na punktach, skutkiem czego spadł o kilka pozycji. Za prowadzącą trójką następowały przetasowania, około południa 4. i 5. miejsce zajęli Jason Schlarb i Gediminas. Trasa wokół masywu zbierała krwawe żniwo. Wycofywali się kolejni mocni zawodnicy, w tym Mike Foote oraz… Timmy Olson, bohater naszego wczorajszego konkursu.

Z przodu François umacniał się na prowadzeniu i wydawało się, że jeżeli nie wydarzy się katastrofa, to mamy zwycięzcę. Również Rory Bosio zdawała się biec niezagrożona – od kilku godzin utrzymywała przewagę ok. 60 minut nad drugą Nurią Picas.

Tony Krupicka usnął wreszcie na punkcie w Trient – według komentatorów miał ogromne problemy z jedzeniem, jego organizm nie przyjmował żadnego pożywienia.

Kiedy Tony chrapał pod kocem w Trient, François wleciał na metę w Chamonix, cały w skowronkach, opromieniony wielkim sukcesem i słońcem, które wyszło zza chmur widać biegaczy na mecie UTMB. D’Haene ustanowił nowy rekord trasy – 20:11! Niesamowity wyczyn Francuza, który nie tylko biega ale prowadzi własną winnicę. Będzie miał czym opijać!


François D'Haene

Tofol i Iker wbiegli na metę ex aequo na drugim miejscu, trzymając się za ręce w geście przyjaźni. To był piękny widok – ponad dwadzieścia godzin spędzonych razem na trasie z pewnością buduje więź nawet między rywalami. Czwarty był Jason Schlarb, który na metę wbiegł razem z rodzinką, a piąte miejsce wywalczył Gediminas Grinius! Brawo!

Tymczasem Krupicka po 3-4 godzinnej drzemce ruszył znowu na trasę, czym dał kolejny wspaniały przykład, że wyścig nie kończy się wraz z marzeniami o zwycięstwie.

W rywalizacji Pań zwycięstwo przypadło Amerykance Rory Bosio - czas 23:23. Rory przez kilka ostatnich godzin zawodów przeżywała trudniejsze chwile i spadła o kilka miejsc w generalce. Tym niemniej zdołała utrzymać przewagę i powtórzyła sukces z ubiegłego roku. Na mecie Rory powiedziała, że tak jak w zeszłym roku całą noc spędzi na parkiecie świętując zwycięstwo, i że to jest najlepszy sposób na zakwasy.


Rory Bosio

Ponad 6 godzin po liderze na mecie pojawił się Tony Krupicka, który w końcówce przyspieszył w obawie przed depczącym mu po piętach Kamilem Leśniakiem. Kamil musiał jednak zmagać się z nawracającymi kryzysami i ostatecznie ukończył UTMB na 65. miejscu z czasem 28:00.

Podium Pań uzupełniły Nuria Picas oraz Nathalie Mauclair. Wyniki pierwszych szóstek:

Msc Zawodnik Team Czas Strata do zwycięzcy Kraj

Panowie



1 François D'HAENE SALOMON INT. 20:11:44 00:00:00 Francja
2 Iker KARRERA ARANBURU SALOMON INT. 20:55:42 00:43:58 Hiszpania
2 Tofol CASTANER BERNAT SALOMON INT. 20:55:42 00:43:58 Hiszpania
4 Jason SCHLARB
21:39:44 01:28:00 USA
5 Gediminas GRINIUS INOV8 21:50:04 01:38:20 Litwa
6 Andrew TUCKEY
22:40:26 02:28:42 Australia







Panie



1 Rory BOSIO THE NORTH FACE 23:23:20 00:00:00 USA
2 Núria PICAS BUFF PRO TEAM 24:54:29 01:31:09 Hiszpania
3 Nathalie MAUCLAIR FREERUN72 25:47:35 02:24:15 Francja
4 Fernanda MACIEL THE NORTH FACE 26:05:47 02:42:27 Brazylia
5 Uxue FRAILE AZPEITIA TEAM VIBRAM 26:22:19 02:58:59 Hiszpania
6 Ildiko WERMESCHER MAMMUT PRO 27:47:52 04:24:32 Węgry